jofin
20.09.06, 12:06
Tak po lekturze wypowiedzi na temat poczucia winy nasunelo mi sie pytanie,
jak wasi znajomi, nauczyciele, przedszkolanki, ci ktorzy wychowuja Wasze
dzieci podchodza do wielojezycznosci waszych dzieci.
Ja mowie otwarcie i wszystkim, ze ja mowie do dzieci po polsku i zaraz potem
przedstawiam caly wyklad na temat wartosci i zalet takiego mojego podejscia.
Niektorzy, szczegolnie nauczyciele, sa zdziwienie, ze dzieci i mowia po
polsku i czytaja po polsku. Juz w ktoryms watku pisalam, ze nauczycielka
mojego syna byla mocno zaskoczona, ze angielski nie jest jego pierwszym
jezykiem, bo tak dobrze sobie radzi. A i po polsku , gdy zaczelam sie mu
przysluchiwac, mowi calkiem dobrze i poprawnie gramatycznie.
Przy kolezankach i kolegach dzieci, bo sporo ich sie przewija przez nasz dom,
staram sie mowic do dzieci po angielsku, ale gdy sprawa dotyczy tylko ich, z
reguly mowie po polsku. Starsze dzieci juz sie do tego przyzwyczaily, dla
mlodszych , 6-letnich przyjaciol moich dzieci, jest to, widze spore
zaskoczenie, gdy slysza cos, czego nie rozumieja. Wszystko zalezy od
czestosci wizyt. Im wiecej u nas przebywaja, tym bardziej oswajaja sie z
sytuacja. Jezeli wizyty sa rzadkie, dzieci te czuja sie dosc niezrecznie.
Najmniejszy problem mam z tymi, u ktorych przynajmniej jedno z rodzicow nie
jest rodowitym Anglikiem. Znajomosc innego niz angielski jezyka i rozmawianie
w tymze jezyku jest dla nich czyms naturalnym, nawet jezeli same nie znaja
dobrze jezyka mamy czy taty.
A jak to jest u was z waszym otoczeniem?