vaud
22.09.06, 08:21
Corcia wlasnie nauczyla sie mowic polskie "R". Hurra!!! Krol Karol kupil
krolowej Karolinie... mowila az do skutku, Przedtem mowila z angielskim "R"
po polsku i po niemiecku i ze slicznym francuskim- po francusku.
Niezamierzonym efektem wprowdzenia tongue twisters ( czrzaszcza ze
Szczebrzeszyna, oczywiscie) bylo odkrycie, ze moje dzieci nie mowia "trz" ( w
wymowie tsz) tylko "czsz". W ten sposob,
- "3" wymawiane jest "czszy"
a
- "czy" - jak nalezy.
Kiedy mowia pomalu, daje sie to rozroznic, ale dzis na poczatku treningu
pilki noznej dziecie mlodsze ozwalo sie do mnie w te slowa : "Czymam pilke"
Zamarlam. Ktore? "Trzymam pilke" czy "czy mam pilke"
yhyhy -Trzymalo pilke pod pacha, ale druzynowa ( pilke, nie pache) i chcialo
wiedziec, ze mamy wlasna pilke ze soba. Ech meandry i zakola mowy ojczystej!!!
Jak jest u Was? Zwracacie uwage na poprawna wymowe, czy cieszycie sie, ze w
ogole mowia?
Pewnie sie czepiam, trzepiam, czszepiam...