kalina29
02.10.06, 22:18
czesc wszystkim,
zdalam sobie ostatnio sprawe, ze zeby popchnac dalej rozwoj jezyka u moich
dzieci musze je wyslac same na wakacje do Polski. Oczywiscie mlodszy (4 lata)
nie wchodzi w gre, natomiast starszy (niedlugo 7 lat) jak najbardziej.
Zastanawiam sie jak zareagowalby na kolonie w Polsce? Troche boje sie go
wyslac zupelnie samego, nawet jezeli przyjme, ze jestesmy niedaleko jego
miejsca pobytu. Jest jeszcze maly, nigdy nie byl poza domem sam przez dluzszy
czas, ma jeszcze "doudou" (pieluszke-przytulanke) i ssie palec wieczorem.
Jednoczesnie dosyc dobrze radzi sobie w roli starszego brata. Jego jezyk
polski jest nieporownywalnie lepszy od tego do bylo cztery miesiace temu, ale
ciagle nie jest plynny i bardzo daleko mu od tego. Zabraklo, jak mysle,
wlasnie towarzystwa rowiesnikow, zrozumienia sie i porozumiewania sie innego
niz to ma miejsce z mama.
Jakie szczescie, ze mamy duzo wakacji (tata nauczyciel i mama tez). Mozna wiec
spokojnie poswiecic miesiac lata na pobyt w Polsce.Tymniemniej jakos sie
niecierpliwie. Jaka bylam glupia,ze nie mowilam do dzieci tylko i wylacznie po
polsku!!!
czego wymagac od dzieci jesli sie od samego siebie nie wymaga?
nastepny etap u nas: wizyta na swieta w Polsce, trzy dni u dziadkow i trzy dni
w Krakowie. Zamierzenia: pojsc do teatru, pojsc do kina, jakos sie "zlac" z
polskim otoczeniem, przypomniec, ze cos takiego istnieje, ze jest...
kto z was ma doswiadczenia z wysylaniem dzieci na normalne kolonie (nie
polonijne) w Polsce i co mozecie mi poradzic???
pozdrawiam
Kalina w rozsterce...