Boze narodzenie a pary mieszane

17.11.06, 16:34
Przeklejam tu watek z innego forum, z prosba.
Przygotowuje artykul na ten temat i chcialabym zapytac, jak laczycie tradycje swoje z tradycjami
partnera innej narodowosci?
My urzadzamy polska Wigilie, z polskimi potrawami, chociaz nieortodyksyjnie, zamiast karpia zwykle
jest losos czy inna latwo tu dostepna ryba. Dodatkowe nakrycie i czekanie do pierwszej gwiazdki
obowiazuja, ale oplatek tylko, jesli jest rodzina z Pl. Dylemat prezentowy rozwiazalismy tak, ze w
Wigilie otwieramy po jednym prezencie, a reszta w nastepny poranek, no i wieszamy Christmas
stocking.
Bede wdzieczna za odpowiedzi, uprzedzam, ze moga byc wykorzystane w artykule, oczywiscie
anonimowo. Jesli ktos woli podzielic sie swoimi doswiadczeniami prywatnie, prosze o email na
Gazete.
    • sherman-doberman Re: Boze narodzenie a pary mieszane 18.11.06, 22:24
      Po prostu połączyliśmy obyczaje kulinarne i rodzinne obu nacji i rodzin. Z pozostałym nie było
      kłopotów,bo takie same: choinka, na której są świeczki prawdziwe, to już zwyczaj wywieziony z Polski,
      bo w Szwecji od zawsze były lampki. Prezenty każdy dla każdego pod choinką i otwieranie w Wiglię.
      Opłatek zademonstrowałam, bo jak wiadomo, nie jest znany nigdzie poza Polską i mimo innego
      wyznania, a raczej niereligijności obu połówek, przyjął się. W naszym miejscu zamieszkania nie ma
      obyczaju mszy wigilijnej, ale w czasie pobytu w Szwecji z radością wstałam o 4 rano, aby udać się na
      tradycyjną mszę o 5 rano, co było niezapomnianym przeżyciem.
      Z obyczajów kulinarnych niektóre były dla Polaka powalające, bo w Szwecji nie ma zwyczaju poszczenia
      w Wigilię, a najważniejszą potrawą jest własnoręcznie gotowana szynka. Zaakceptowałam, bo
      sama za nic nie zrezygnuję z pierogów z kapustą, których z kolei nie lubi mój mąż, ale dla
      uhonorowania tradycji zjada jednego w Wigilję. Ryby zimne i w galarecie, śledzie są akceptowane po
      obu stronach, zupa grzybowa mile widziana. kompot przynosi ulgę po nadmiernie bogatym posiłku.
      A do dań mięsnych z czasem przywykłam i zaakceptowałam. To honorowanie podwójnej tradycji
      kosztuje nas pewnie parę kilo wagi więcej po świętach, ale chyba nie kosztowało nas zbyt wiele.
      W dodatku w mojej rodzinie były też tradycje niemieckie: np. bunter Teller, czyli owoce, orzechy i
      słodycze, co rozłożyliśmy już sami na trzy talerze i tym sposobem wzbogciliśmy nasz zestaw tradycji.
      Uważamy oboje, że przejmowanie i adoptowanie tradycji wzbogaca życie, więc nie ma co trzymać się
      własnej tradycji zębami i odrzucać obce, tym bardziej, że w ciągu 20 lat małżeństwa 3krtonie
      zmienialiśmy kraj zamieszkania. nie mieszkaliśmy zaś nigdy w żadnym z naszych orajów ojczystych.
      Z każdego kraju zamieszkania wynieśliśmy jakąś dodatkową tradycję świąteczną i kulinarną i bardzo to
      sobie chwalimy.
      • jan.kran Re: Boze narodzenie a pary mieszane 18.11.06, 23:44
        Pięknie i ciekawie napisałaś...
        • vaud Re: Boze narodzenie a pary mieszane 19.11.06, 06:10
          Opłatek - obowiązkowo. Ta tradycja ogromnie się spodobała. Dzieci też ją bardzo
          lubią.
          Nikt za to nie lubi karpia, dlatego bez żalu z niego zrezygnowałam. Bywał
          wędzony łosoś ( mąż pół- Szwed pół Szwajcar)i dorsz z jarzynami, ale ostatnio w
          ogóle ryby nie mają powodzenia. Każdy grzebie widelcem w talerzu... Jest za to
          barszcz z ziemniakami, groch ze śliwkami, kluski z makiem i kompot z suszu.
          Kiedyś robiłam kapustę z grzybami i groch z kapustą, ale jadłam je sobie sama i
          przestałam robić.
          • skir.dhu Re: Boze narodzenie a pary mieszane 20.11.06, 02:40
            Co roku jezdzimy do tesciow na swieta. To jest najczesciej jedyny czas kiedy
            cala rodzina jest razem - tesciowie, Ich 9 dzieci z partnerami, wlasnymi
            dziecmi, tych dzieci partnerami i wnukami coraz wiekszymi smile Spotykamy sie
            czasem w podobnym gronie w czasie wakacji ale wylacznie przez przypadek, swiata
            sa co roku planowane tak samo.
            Tesciowie sa rzymskimi katolikami wiec swieta sa dla Nich wazne. My, czyli "in-
            laws" jestesmy z bardzo roznych krajow i tradycji ale wszyscy sie uprzejmie
            dostosowujemy. 24 grudnia jest zawsze wielka kolacja i potem na white mass ida
            o polnocy wszyscy wierzacy. My, reszta, zostajemy w domu, sprzatamy, gadamy,
            pijemy smile To jest dla mnie najpiekniejszy czas swiat. Potem wraca rodzina z
            kosciola i jest wielkie zamieszanie z szybkim kladzeniem sie spac, poganianiem
            dzieci, niewystarczajaca iloscia lazienek itd. O swicie dzieci budza
            wszystkich, bo sa prezenty. Panowie pod wodza tescia robia kawe i hot
            chocolate, potem szykuja sniadanie. Na obiad swiateczny jedziemy zawsze do
            ktorejs z siostr mojej tesciowej albo tescia. To sie ciagnie godzinami, jest za
            duzo jedzenia, za duzo dzieci i ogolny obled. W Boxing Day jedziemy tradycyjnie
            na narty, ci ktorzy umieja i lubia - reszta wloczy sie po lesie, uprawia
            snowshoeing albo narty biegowe. Jezykiem obowiazujacym jest francuski ale nie
            wszyscy sa w nim biegli wiec jest tez sporo angielskiego choc tesciowa czasem
            daje do zrozumienia, ze "co poniektorzy" mieli caly kolejny rok zeby poprawic
            swoj francuski wink))
            Przyjdzie dzien, w ktorym obowiazek przygotowania swiat spadnie na ktoras z
            siostr mojego meza, juz o tym pare razy mowilismy za plecami tesciow smile Wszyscy
            mamy jednak nadzieje, ze to jeszcze nie w nastepnym roku. I nie w nastepnym....
            Skir Dhu
    • conejito13 Re: Boze narodzenie a pary mieszane 20.11.06, 12:46
      Mieszkam w Hiszpanii z mezem tubylcemsmile Obchodzimy w zasadzie dwa swieta: Boze
      Narodzenie oraz Trzech Kroli tak, jak jest w tutejszej tradycji. Rodzina meza
      duzo bardziej wytwornie swietuje Trzech Kroli, dajac glowne prezenty (5.go w
      nocy) oraz kolacje. 6.go stycznia jest obiad. Ale 24.go przy kolacji rowniez
      otrzymuje sie prezenty oraz jest kolacja. Pozniej obiad 25.go z rodzina.
      Jesli zostajemy na swieta w Hiszpanii, to spedzamy je z rodzina meza jedzac i
      bawiac sie tak, jak robia to Hiszpanie. Jesli jedziemy do Polski, spedzamy
      swieta z moja polska rodzina po polskusmile Nie wprowadzam polskich potraw, bo
      swiateczny obiad wydaja tesciowie.
      Jesli kiedykolwiek zdarzy sie, ze przyjada moi rodzice tutaj na swieta, z
      pewnoscia zrobimy wigilijna kolacje u nas w domu z polskimi potrawami
      przeplatanymi specjalami hiszpanskimismile Bardzo lubie ta bogata wielokulturowosc.
    • magdalik Re: Boze narodzenie a pary mieszane 11.12.06, 22:26
      My w tym roku po raz pierwszy organizujemy Swieta w naszym domu w Anglii.
      (wczesniej albo bywalismy w Polsce albo u angielskich tesciow) dlatego
      zamierzam polaczyc obie tradycje. I tak wigilia bedzie po polsku, z karpiem, z
      barszczem czerwonym, zupa grzybowa i sledziami oraz polskimi wypiekami a
      tradycyjny Sunday lunch bedzie przygotowywal moj maz Anglik. Obowiazkowo sianko
      i oplatek w Wigilie oraz xmas crackers przy swiatecznym obiedzie w Pierwszy
      Dzien Swiat. Prezenty beda pod choinka i w skarpetach a ich otwieranie
      zostawiam na Christmas Day kiedy cala rodzina bedzie w komplecie. Poza tym beda
      polskie koledy i angielskie xmas songs a tradycyjne xmas cards juz dawno
      wyslane wink
      • jessia Re: Boze narodzenie a pary mieszane 11.12.06, 22:39
        A ja w tym roku musialam postanowic, jak rozwiążę sprawę Mikołaja/Father
        Christmas. W Anglii FC przychodzi w nocy z 24/5 XII, ale tu dzieci mają
        prezenty wigilijne od dziadków i wujostwa, oraz w I dzień Świąt od nas i mojej
        rodziny, więc stwierdziłam, ze jeszcze prezenty od FC to lekka przesada.
        To "przeprowadziłam" FC na 6 XII, utozsamiłam go z Mikołajem. Powiesiliśmy
        skarpety - przy oknie w pokoju, bo córeczka bała się pojawienia jakiegos dużego
        brodatego faceta w sypialniwink. Stwierdziła poza tym, ze jak wejdzie przez
        komin to wyląduje w piwnicy (kotłownia) i nie znajdzie skarpetwink Zostawilismy
        mu piwo na okrzepienie i suchy chleb dla reniferów (nie bylo marchewki w domu).
        Na dobranoc czytanie historii "oryginalnego Św. Mikołaja", który to wątek mamy
        nadzieję przyjmie sie głębiej w następnych latach.
        Poza tym to polska wigilia u teściów, I dzień świąt u nas w domu z tradycyjnym
        Christmas dinner.
      • annamaria0 Re: Boze narodzenie a pary mieszane 12.12.06, 12:06

        magdalik napisała:

        > My w tym roku po raz pierwszy organizujemy Swieta w naszym domu w Anglii.
        > (wczesniej albo bywalismy w Polsce albo u angielskich tesciow) dlatego
        > zamierzam polaczyc obie tradycje. I tak wigilia bedzie po polsku, z karpiem, z
        > barszczem czerwonym, zupa grzybowa i sledziami oraz polskimi wypiekami a
        > tradycyjny Sunday lunch bedzie przygotowywal moj maz Anglik. Obowiazkowo sianko
        >
        > i oplatek w Wigilie oraz xmas crackers przy swiatecznym obiedzie w Pierwszy
        > Dzien Swiat. Prezenty beda pod choinka i w skarpetach a ich otwieranie
        > zostawiam na Christmas Day kiedy cala rodzina bedzie w komplecie. Poza tym beda
        >
        > polskie koledy i angielskie xmas songs a tradycyjne xmas cards juz dawno
        > wyslane wink
        U nas identycznie, jedyna roznica to brak sledzia - moj maz kiedys sie zatrul i od tej pory nie moze na
        te rybe nawet patrzec.
    • jagaga Re: Boze narodzenie a pary mieszane 15.12.06, 20:31
      Dzieki za temat, bo ja jak na razie zajelam sie swiatecznymi dekoracjami i
      jeszcze nie myslalam o jedzeniu na swieta.

      Ale tak generalnie, to tez bez zalu pozegnalismy sie z karpiem - zastepujemy go
      jakas inna ryba. A w pierwszy dzien swiat pieczemy ogromnego indyka, to
      zwyczaj mojego meza, ktorego rodzice przeszli na luteranizm za sprawa
      amerykanskich misjonarzy i stad ten indyk. Jest pyszny i jemy go przez
      kolejnych kilka dni w roznych postaciach.

      Jezeli przyjezdzaja moi rodzice, to jest bardziej po polsku - oplatek, barszcz
      bialy z uszkami i salatka zwana w naszej rodzine winegret. A w tym roku
      wyjatkowo przyjezdzaja rodzice meza i trzeba sie zastanowic jak zrobic wigilie.

      Koledy spiewamy polskie, sluchamy X-mas carols, choinke bedziemy dekorowac w
      ten weekend, zeby nie w ostatniej chwili a prezenty postanowilismy otwierac w
      niedziele rano, bedzie czas bawic sie nowymi zabawkami, a synus dostanie
      kolejke, caly nowy zestaw, i juz nie moge sie doczekac jak bedziemy skladac
      tory...

      A i jeszcze jakies slodkie... raczej nie bede piec makowcow...

      wesolych swiat!
Pełna wersja