metoda one person one language się sprawdza?

09.01.07, 12:34
Mam pytanko. Jestem polką i z mężem brytyjczykiem/polakiem urodzonym i
wychowywanym w Wielkiej Brytanii mieszkamy w Polsce. Mąż od małego uczył się
w domu języka polskiego, potem w szkole sobotniej, natomiast angielskiego
również uczył się od małego, skończył szkoły angielskie, uniwersytety w
Anglii, potem przez szereg lat pracował w Anglii. W domu z rodzeństwem
rozmawiali wyłącznie po angielsku (i tak jest do tej pory, jedno z rodzeństwa
mieszka w Polsce i nadal między sobą mówią po angielsku), polskiego używali
wyłącznie w kontakcie z rodzicami i rodziną z Polski. Mogę powiedzieć, że mój
mąż jest native speakerem i w polskim w i angielskim. Mamy synka 1,5 rocznego
i kolejne dziecko w drodze. Do synka mąż mówi wyłącznie po angielsku,
natomiast zarówno babcie, ja, niania itp. zwracamy się do synka po polsku.
Między sobą ja z mężem rozmawiamy po polsku, czasem wtrącając zwroty po
angielsku. Myślałam o przedszkolu angielskim, ale te w okolicy nie są za
bardzo konsekwentne w j. angielskim, posyłane są do nich głównie dzieci
polaków mówiące po polsku w efekcie między sobą rozmawiają po polsku, poza
tym jedna z pań jest mówi wyłącznie po polsku, aby dzieci rozumiały
polecenia. Nieco lepiej jest z przedszkolami francuskimi, do których chodzą
dzieci par głównie francuskojęzycznych, natomiast ja w ogóle po francusku nie
mówię, mąż mówi, ale średnio. Z drugiej strony nie wiem jezcze czy nie
będziemy zmuszeni posłać synka do przedszkola zwykłego publicznego.
I tu mój dylemat, co robić.
Czy mój syn ma szansę w ogóle nauczyć się języka angielskiego mieszkając w
Polsce i rozmawiając tylko z ojcem i wiedząc, że ojciec zna j. polski, w
którym komunikuje się ze mną?
Czy jest sens posyłać syna do przedszkola francuskiego i dokładać mu kolejny
język?

Z góry dziękuje za pomoc.
F.
    • mr_cellophane Re: metoda one person one language się sprawdza? 09.01.07, 14:08
      Moim zdaniem jak najbardziej można wychować dziecko na dwujęzyczne
      polsko-angielskie w Polsce.
      Jestem tak o tym przekonany że poszedłem o krok dalej. Wychowujemy syna jako
      dwujęzycznego w systemie OPOL z tą różnicą że żadne z nas nie jest nativem
      angielskim. U nas odbywa się to tak, że ja mówię do małego wyłącznie po
      angielsku a żona po polsku. Natomiast między sobą wyłącznie po polsku. Widać już
      tego pierwsze rezultaty – gdyż pojawiają się pierwsze słówka. Cinek wybiera te
      łatwiejsze a zatem zamiast „zegar” mówi „clock”, „samochód” – „car”itp.
      Naiwnością jednak byłoby stwierdzenie że sam kontakt z moim angielskim wystarczy
      dlatego wspieramy się płytami CD z angielskim piosenkami, bajki na DVD po
      angielsku również książki czy zabawki. Ostatnio zauważyłem nawet że ten nasz
      zapał tak udzielił się znajomym i rodzinie (a początki to było nieustanne
      tłumaczenie się że nie jesteśmy snobami) że nawet oni zaczynają mówić do niego
      po angielsku i są zachwyceni że rozumie.
      Dochodzą to tego zabawne sytuacje w sklepach czy na ulicy gdzie zdarza się że
      nawet przypadkowo spotkani ludzie mówią do nas po angielsku (mniej lub bardziej
      poprawnie) ale to świadczy o tym że angielski w Polsce jest naprawdę wszędzie. W
      miarę jak Cinek będzie rósł postaram się zadbać o inne kontakty z angielskim
      (zajęcia dla dzieci albo wakacje na wyspie).
      Tak więc pomimo że to dopiero początki a rezultaty zdołały mnie już zafascynować.
      Tak na koniec parę linków w których znajdziesz sporo odpowiedzi na nurtujące cię
      pytania.

      humanities.byu.edu/bilingua/
      www.multilingualchildren.org/
    • jagaga Re: metoda one person one language się sprawdza? 09.01.07, 14:40
      Tez mysle, ze przy odpowiednim zaangazowaniu ze strony Taty, wasze dzieci
      naucza sie angielskiego. Moj maz jest jedynym zrodlem japonskiego i synek
      niezle sobie radzi, ale wieczory i duzo czasu w weekendy sam-na-sam naleza do
      taty - piosenki, czytanie ksiazek, zabawa. Do tego jeszcze filmy i plyty,
      ktore wlaczam jak papy nie ma w domu.

      Jezeli jednak mozesz znalezc jeszcze kogos kto mowilby do dziecka po angielsku
      np nianie, czy kogos kto przychodzilby bawic sie z dzieckiem, to bedzie
      latwiej, pomozesz tacie i dziecku. Moze panie z tego przedszkola dorabiaja
      sobie opieka nad dziecmi -rozumiem, ze sa to naitive-speakers.

      powodzenia
    • kayah73 Re: metoda one person one language się sprawdza? 13.01.07, 17:41
      Wg mnie latwiej jest nauczyc angielskiego w Polsce niz nauczyc polskiego poza
      Polska, jesli tylko jeden rodzic mowi w jezyku mniejszosci. W jez. ang. jest
      mnostwo fantastycznych materialow, ksiazki, muzyka, bajki, ktore moze ogladac i
      czytac z Tata. Angielski jest w Polsce szeroko akceptowalny i latwo dostepny,
      zna go (lepiej czy gorzej) spora czesc populacji. Sa (lepsze czy gorsze)
      przedszkola, szkoly. Wakacje w kraju anglojezycznym robia cuda...

      Ja osobiscie dorzucilabym francuski jesli by byla taka mozliwosc.
    • cyborgus Re: metoda one person one language się sprawdza? 24.01.07, 05:06
      ma takie same szanse nauczyc sie angielskiego w polsce, jak dzieci polakow za
      granica polskiego. wszystko zalezy od rodzicow, i Twoj maz dobrze robi uzywajac
      tylko angielskiego w rozmowie z synkiem. To dziala, widzialam w akcjismile) znam
      takie dzieci z par mieszanych, i jesli tylko rodzic od jezyka mniejszosciowego
      jest zaangazowany, to dziecko bedzie uzywac obu jezykow.
    • cuciolo Re: metoda one person one language się sprawdza? 24.01.07, 21:16
      Absolutnie tak. Moja 3,5 letnia corka nie ma problemow w uzywaniu mojego jezyka
      a przeciez jestem jedyna osoba z jej otoczenia mowiaca po polsku. Maz wloch,
      mieszkamy w italii. Potrzebna jest gigantyczna dawka cierpliwosci, jeszcze
      wieksza konsekwencji i odrobina pokory. Jesli Twoj maz bedzie sie kontaktowal z
      synem tylko po angielsku, to maly wchlonie drugi jezyk naturalnie. Wogole
      dzieci dwu i wiecej jezyczne latwo chlona jezyki bo do oseska sa
      przyzwyczajone i osluchane
      Trzeba tylko nad nimi popracowac
      • fulvia16 Re: metoda one person one language się sprawdza? 29.01.07, 11:36
        Wielkie dzięki za informacjęsmile
        utwierdziliście nas w przekonaniu, że postępujemy prawidłowo i że to wszystko
        ma sens!
        zastanawiamy się jeszcze czy warto dokładać ten francuski w przedszkolu?
        • kayah73 Re: metoda one person one language się sprawdza? 30.01.07, 17:33
          fulvia16 napisała:

          > zastanawiamy się jeszcze czy warto dokładać ten francuski w przedszkolu?

          Czytalam gdzies (nie pamietam niestety zrodla - moze tutaj? wink ) ze nawet samo
          tylko sluchanie dodatkowego jezyka w badzo wczesnym wieku (nie pamietam czy do
          3 czy do 5 lat) bardzo ulatwia przyswojenie tego jezyka nawet jesli wraca sie
          do niego duzo pozniej. Moge sklamac, bo nie pamietam dokladnie, ale wydaje mi
          sie, ze w Japonii robiono tego rodzaju badania puszczajac niemowletom kasety z
          obcym jezykiem. Te dzieci, kilka lat pozniej, bo w wieku szkolnym, duzo latwiej
          radzily sobie z nauczeniem sie tego jezyka.

          Wydaje mi sie, ze teoria ta sprawdzila sie tez w moim przypadku. Kiedy bylam
          mala, moj ojciec namietnie uczyl sie anigelskiego sluchajac nielegalnego BBC wink
          Puszczal w kolko nagrane audycje i probowal cos z nich zrozumiec. Ja,
          mimochodem, tez te audycje slyszalam. Z angielskim potem nie mialam duzo
          stycznosci do momentu kiedy wyemigrowalam do Kanady w wieku 20 lat. Nauczenie
          sie go przyszlo mi zdumiewajaco latwo (np. po pol roku zdalam TOEFLa) i niemal
          od poczatku mowilam z bardzo malym akcentem, czesciej niz rzadziej przechodzac
          za native speaker. Natomiast nauczenie sie francuskiego nie idzie mi kompletnie
          choc tez solidnie probowalam - znam trzy slowa na krzyz i mmam duze opory zeby
          je powiedziec. wink

          Tak wiec, zmojego punktu widzenia - jak najbardziej dorzuccie mu ten francuski.
          Nawet jak sie nic nie nauczy, to samo osluchanie sie moze mu pomoc kiedys jesli
          bedzie sie chcial tego jezyka nauczyc. U nas w domu ja mowie po polsku, tata po
          angielsku, nianie mamy frankofonke (fr. do corki, ang. do nas), puszczam tez
          mlodej kasety z wegierskim (bo akurat mam takie w domu wink), ale planuje w ten
          sam bierny sposob (same kasety) dorzucic hiszpanski czy niemiecki. Niania tez
          mlodej miga. Mloda ma 20 mies, najchetniej uzywa angielskiego (najlatwiejszy
          chyba), ale coraz czesciej dorzuca tez polski. Francuski i migany mniej
          chetnie, ale tez od czasu do czasu sie pojawia. Nie widze, zeby
          miala "namieszane" w glowie.
          • cuciolo Re: metoda one person one language się sprawdza? 18.02.07, 17:37
            A ja uwazam inaczej i juz tlumacze dlaczego. Faktem jest ze dzieci chlona
            jezyki z otoczenia jak gabka ale ale ale sa tylko ludzmi. Wczesniej pisalam ze
            moja smarkula jest dwujezyczna. To jest ogromny wysilek dla dziecka przyswoic
            sobie 2 jezyki i to w miare dobrze. Ja chce zeby mala mowila poprawnie po
            polsku, po wlosku juz mowi lepiej ode mnie i nad tym non stop pracuje. Dlatego
            ciesze sie ze angielski bedzie miala dopiero jak pojdzie do szkoly. Ja znam,
            maz zna, wiec jakby co pomozemy, ale ciesze sie ze wydluzy sie troche okres
            przyswajania 3 jezyka. Dzieci nie sa robotami, dla mnie i nawet jesli sa zdolne
            i chetne do wspolpracy, maja prawo do spokojnego rozwoju.
            Nie wiem czy wytlumaczylam dobrze ale przeraza mnie swiadomosc ze dzieci ida do
            szkoly w wieku 6 lat i ciagna gigant plecaki i sa w szkole do 4 po poludniu.
            Przeraza mnie ze pompuje im sie wiedze jakby byly kurczakami hodowanymi w
            klatkach, ze musza wszystko umiec i miec bo bedzie im latwiej
            To tylko tak na marginesie mojej lekkiej frustracji
            pozdr
            anka
            • daisy123 Re: metoda one person one language się sprawdza? 22.02.07, 12:41
              Cuciolo: bedziesz jeszcze bardzeij przerazona, gdy Twoja corka przyniesie
              pierwsze swiadectwo z ocenami z 13 przedmiotow.Wsrod tych 13 przedmiotow bedzie
              i jezyk angielski, ktory jest obowiazkowy od 1 klasy szkoly podstawowej.
              Mam corke w drugiej klasie szkoly podstawowej wloskiej i zaczynam zbierac owoce
              tego, ze w przedszkolu miala jezyk angielski. Osluchala sie z jezykiem ,
              nauczyla troche i z angielskim nie ma problemow, bo rozumie, ze slowa wypowiada
              sie z innym akcentem itd. Nie wiem czy tylko jej pani jest taka perfidna,ale na
              zalicznie polrocza z angielskiego dzieci odpowiadaly min. jak sie mowi baby-
              sitter po angielsku. Dzieci odpowiadaly wymawiajac to slowo tak jak sie wymawia
              po wlosku. Ulubionym kruczkiem pani jest tez pytanie o kolor blue, ktore dzieci
              tlumacza na wloski blu...
              P.S. Gigant plecaki ciaga sie tylko w poniedzialek do szkoly i z powrotem w
              piatek tylko to co jest niezbedne do odrobienia zadan domowych. W tygodniu
              zeszyty i ksiazki sa w szkolewink)))
    • turzyca Re: metoda one person one language się sprawdza? 15.03.07, 02:45
      fulvia - mieszkasz w Warszawie, prawda?
      Bez problemu powinnas znalezc srodowiska mowiace po angielsku. Wiem, ze glupio
      brzmi "szukaj przyjaciol wsrod anglojezycznych" ale przy takiej masie ludzi na
      pewno znajdziesz takich, z ktorymi sympatycznie by sie Wam spotykalo. A Twoje
      dzieci zyskaja mozliwosc mowienia po angielsku z native'ami w warunkach
      "domowych: (wizyty, wspolne wypady).
Pełna wersja