Operacyjne leczenie zeza u dziecka w Warszawie

05.10.09, 12:03
Czy mozecie polecic w Warszawie jakas placowke ktora operacyjnie leczy zeza?
Mam namiary na sprawdzonego lekarza w Krakowie, ale nie ukrywam ze wygodniej
byloby w Warszawie. Corka ma 5 lat od 3 nosi okulary, efektow i porawy brak, a
poradnia na Nieklanskiej niestety nie wzbudza zaufania na tyle zeby robic tam
operacje :(
    • crusk Re: Operacyjne leczenie zeza u dziecka w Warszawi 28.10.09, 01:20
      Witaj,
      mój syn jest „świeżo” (ok. miesiąc temu) po operacji w CZD w Międzylesiu.

      Operowała dr Chipczyńska. Ma świetny kontakt rodzicami i dziećmi (subiektywna opinia moja i syna), ale nie tylko ona operuje tam zezy. Efekt - z -24 na +1. Teraz praca, żeby utrzymać, ćwiczenia, ćwiczenia, cierpliwość…

      W szpitalu mile zaskoczył mnie anestezjolog, który zapytał nawet czy wenflon założyć przed uśpieniam, czy po – dla młodego wielka oszczędność stresu.

      Poza tym, mają salę wybudzeń po narkozie, na której mogą przebywać rodzice, dzięki czemu młody wrócił do domu pewien, że podczas operacji trzymałam go za rękę :)

      Warunki, jak na szpital oceniam bardzo pozytywnie. Stołówka (nie jada się w salach bez potrzeby), sala telewizyjna i chyba najważniejsze - świetlica czynna codziennie (gry, zabawki, zajęcia dla chętnych), w sumie sporo miejsca, nie trzeba siedzieć w sali i na korytarzu szpitalnym.

      Na oddziale - czwartek operacja, poniedziałek do domu. Jeśli mieszkasz blisko nie trzymają bez potrzeby - telefon, ostatecznie przyjedziesz.

      Przyjęcie do szpitala. Niestety trzeba przejść przez poradnię, a tam każdy najważniejszy i każdemu się spieszy. Trochę było nerwowo, ale po ok. 2 godzinach trafiliśmy na uśmiechniętą izbę przyjęć, skąd przejęła nas przemiła (bez przesady) pielęgniarka. Nawet obiad czekał, bo byliśmy „planowani”.

      Więcej o tym jak jest na oddziale i jak się przygotować, znajdziesz na forum.

      Mój syn po operacji wracił do domu bez oznak traumy, a nawet miło i tęsknie wspomina pobyt w szpitalu. Wiele w tym mojego tłumaczenia co i po co, ale jeśli gadanie nie "polega" w zderzeniu z rzeczywistością to chyba sukces.


      O Niekłańskiej zgadzm się – „niestety nie wzbudza zaufania”. Byliśmy u (podobno) świetnej lekarki.
      Zniechęciły mnie:
      - tłum
      - ok. 2 godzinne opóźnienie (biorę pod uwagę kropeki itp. czyli ponad 2,5h)
      - totalny brak empatii pacjentów i personelu – i nie chodzi o mnie, a o matkę z dzieckiem z zespołem Downa (nikt jej nie przepuścił, badanie się nie udało z powodu rozdrażniwnia dziecka, wyznaczono im następny termin).
      - pani z okienka obok zabroniła nam czytać na głos, bo jej to „przeszkadza w pracy" - cokolwiek to znaczy... (5-letnie dziecko raczej nie czta samodzielmie) młody zaczął świrować, wrzeszczeć, itd., bo ile można czekać. Znaczy wrzask wielu nie przeszkadza, a jeden czytający i kilku słuchających bardzo :(
      - i chyba najważniejsze – pani doktor nie zbadała dna oka i siatkówki u pacjenta, którego widziała po raz pierwszy, co w przypadku wysokiej krótkowzroczności (ok. -7 u 6-latka) jest dosyć ważne (chyba, że się mylę, ale to przez ostatnie 5 lat tak było).

      Jeszcze o CZD - mają fajną bibliotekę, przynajmniej dla małych.

      się rozpisałam … :)
      pozdrawiam
Pełna wersja