sebasen
04.06.10, 10:10
Chcialem sie przywitac. Jestem tu nowy. Zmusila mnie do tego diagnoza
postawiona mojemu 5 miesiecznemu synkowi pare dni temu w Katowicach. Okazalo
sie, ze ma daleko posunieta krotkowzrocznosc. Na jednym oku -6, na drugim -9 i
wielki astygmatyzm. Zaobserwowano ubytki warstwy barwnikowej na siatkowce,
podobno spowodowane wlasnie ta duza krotkowzrocznoscia. Moze nie bede sie
rozpisywal jak zostalismy tam potraktowani (okulistka zmeczona calym dniem -
wchodzilismy jako ostatni- odpowiadala ogolnikowo, zgubila usg oczu -
prawidlowe na szczescie- itp.). Badanie refraktometrem wygladalo tak, ze syn
sie wyrywal (dodatkowo ma oczoplas pionowy) i jak stwierdzila sama okulistka,
moglo wyjsc niedokladnie, aczkolwiek wada napewno jest duza. Nie chialo jej
sie jednak do skutku probowac przeprowadzic prawidlowo tego badania, tylko
stwierdzila, ze za ok. miesiac mamy przyjechac ponownie i jeszcze raz zbadaja.
Okularow miec nie moze, bo zbyt duza roznica miedzy oczami (nie wiem czy
chodzi o dioptrie czy o astygmatyzm, ktory tez jest bardzo rozny), powodowala
by, ze obraz by mu sie "zjezdzal". Wyjsciem sa soczewki, ktore za miesiac
(jesli sie zdecydujemy) ma miec zamawiane - 3 miesieczne, 250 zl. Nie wiem czy
miekkie, czy twarde. Nie wiem, ktore sa lepsze. Zostalismy tam zwyczajnie
odfajkowani przez zmeczony personel. Niewiele wiem.
Sam jestem krotkowidzem (mam -6) wiec wiem jak malo widzi moj syn.Z wlasnych
obserwacji da sie zauwazyc, ze jak mu sie przytknie cos pod sam nos, to wtedy
zauwaza, nie wiadomo czy wyraznie, ale cos widzi w kazdym razie. Niby wodzi
wzrokiem za swiatlem na badaniu, ale ewidentnie jest zle z jego oczami.
Reaguje glownie na dzwieki, wtedy wlasciwie tylko sie smieje, rzadko mu sie
zdarza spojrzec nam prosto w oczy, a nawet wtedy niewiele chyba widzi, bo nie
potrafi odwzajemnic usmiechu. Jeszcze poltorej miesiaca temu zauwazal swoja
reke wyciagnieta do gory, teraz juz tak nie robi. Nie wyciaga raczek do
przedmiotow. Zanim sie wybierzemy ponownie do Katowic, pojdziemy prywatnie do
okulistki (dr n. med. Beata Kaczmarek w Krakowie - moze ktos cos o niej wie?).
Szukam wszelkich informacji na tym forum i troche juz znalazlem. Zapisuje
nazwiska lekarzy, ktore sie tu przewijaja. Najwiekszym problemem jest to, ze
co lekarz to inne zdanie.
Chcialbym sie zapytac, czy jest tu ktos z podobnym problemem. Krotkowzrocznosc
ma to do siebie, ze czasami w galopujacym tempie postepuje. Te soczewki maja
pomoc, zeby w mozgu mojego synka wysztalcil sie dobrze obszar odpowiedzialny
za widzenie. Ale to go nie uleczy. Czy mam sie spodziewac, ze do wieku
szkolnego ta wada mu sie podwoi? Czy naprawde nie istnieje zadna metoda by mu
pomoc? Znalazlem w Brnie w Czechach klinike, ktora wykonuje laserowa korekcje
od 8 roku zycia (w Polsce dopiero od 18 chyba), czyli od momentu, w ktorym
galka oczna dziecka przestaje podobno rosnac. Czy to jest jakis sposob i
nadzieja dla niego, by nie mial w przyszlosci -20, albo zeby w ogole nie
stracil wzroku? Naczytalem sie duzo tutaj na forum o jakis wszczepach soczewek
od 2 roku zycia - podobno w Niemczech stosuja juz soczewki (inaczej niz w
Polsce?), ktore nie wymagaja dodatkowej korekcji okularami. Ale czy te
wszczepy stosuje sie tylko po operacjach zacmy, czy tez jest to rowniez metoda
dla ratowania oczu krotkowidzow?
Czy mam miec nadzieje?
Z gory dziekuje, za kazda odpowiedz.
Pozdrowienia dla wszystkich rodzicow walczacych o wzrok dla swoich maluszkow.
Zmartwiony tata