rafi.kadafi
29.06.10, 00:25
Witajcie!
Ostatnio nie pisałem, gdyż miałem urwanie głowy, ale odwiedzałem
nasze forum bardzo regularnie.
Generalnie chciałbym się podzielić naszymi doświadczeniami po
operacji Zojki.
Operacja jak pisałem wcześniej odbyła się pod koniec marca. Cały
kwiecień oczko się goiło. W czasie wizyty kontrolnej Pan Prof. P
powiedział, że wszystko się bardzo dobrze zagoiło zważywszy na fakt
iż PHPV było i przednie a unaczynienie bardzo rozległe. Przy okazji
wizyty kontrolnej wzięliśmy zaświadczenie do komisji o orzekaniu o
niepełnosprawności. Od razy potem złożyliśmy papierki. Komisję
wyznaczyli nam szybciutko.
Potem zostaliśmy skierowani do Pani P. na dobranie soczewki. Na
wizycie Zojka była bardzo dzielna i zupełnie nie płakała. Pani P
dobrała soczewkę i już po 3 tygodniach Zoja zaczęła rehabilitację.
Pierwszego dnia przeżyliśmy pierwszy horror. Przy zakładaniu
soczewka zrobiła pstryk i ….. wpadła Zojce do buzi. Serce mi
zamarło!!! Na szczęście włożyłem jej palec do buzi, żeby nie
zagryzła/połknęła a mojej żonie udało się znaleźć soczewę na języku…
uff!!!! Hardcore na początku pewnie przyznacie.
Muszę przyznać, że do zakładania i ściągania zdecydowanie lepiej
sprawdziły się przyssawki polecane na forum (zielona z dziurką i
pomarańczowa pełna) niż te, którę otrzymaliśmy z soczewą.
W kolejnych dniach zakładanie szło w miarę, ale przy ściąganiu Zojka
ukrywała źrenicę pod nosem i sporo się namęczyliśmy, żeby ją
wygrzebać i chwycić z tego miejsca.
Ja przyjąłem założenie, że na momenty zakładania i zdejmowania
muszę „wyłączyć uczucia” i nie być wrażliwym na płacz córeczki. Nie
było łatwo, ale tak chyba pozwala mi zrobić to nieprzyjemne
działanie szybciej.
Dobra wiadomość jest taka, że dziś udaje nam się i zdjąć i zakładać
soczewę bardzo sprawnie. Niezmiernie się z tego cieszymy, gdyż wiemy
z Waszych wypowiedzi, że nie zawsze się tak udaje;-((
W między czasie wybraliśmy się na komisję. To był śmiech na sali!
Pani doktor stwierdziła, że Zoja radzi sobie nieźle. Ja na to, po
czym wnosi??? Ona na to, że tak ładnie się rozgląda. Musieliśmy
wytłumaczyć, że się nie rozgląda tylko ma oczopląs.
Tak czy siak orzeczenie dostaliśmy!!
Po tym znów mieliśmy kontrolę u Pana prof. Okazało się, że oczko się
świetnie zagoiło, kikucik unaczynienia zmniejszył się a oczko prawie
urosło do rozmiaru tego zdrowego!!!!!;-))))
Na sam koniec wybraliśmy się na wakacje, aby odpocząć po tym
wszystkim. Już pierwszego dnia zaliczyliśmy szukanie soczewy na
plaży;((( Tym razem los był dla nas łaskawy, bo soczewka znalazła
się w oczku wysoko pod powieką;-))) Pod koniec wakacji
stwierdziliśmy, że Zojka WIDZI!!!! Oczko ruszyło i zaczęła wodzić za
zabawkami oraz wyciągać rączki do nich!!!! Jacy byliśmy/jesteśmy
szczęśliwi!!!!! Nasze wątpliwości, które się pojawiały czy to
wszystko warto robić i trud zostały nagrodzone!!!!
No i na sam koniec w ostatni czwartek zaliczyliśmy poszukiwania
soczewki. Po tym jak bez rezultatu przeszukałem oczko zakupiłem
reflektor 500W i miejsce po miejscu przeleciałem całą podłogę. Gdy
już byłem bez nadziei moja Paula znalazła ją w miejscu gdzie nikt by
się nie spodziewał. Znów mieliśmy farta…
Podsumowując wszystko zaczyna układać się dobrze. Sporo Zojkę i nas
to kosztowało tak jak i Wasze dzieci i Was, ale jestem pewien, że
decyzja o operacji i rehabilitacji była jak najbardziej właściwa.
Pozdrawiam Was i Wasze pociechy mocno!!! Trzymam kciuki za Was
wszystkich no i zakładanie i ściąganie soczewy w szczególności;-))))
Rafi