pomoc do dziecka niewidomego...

03.07.07, 16:51
mam właśnie taki dylemat, już sobie nie radzę z Oliwką, jest mi naprawdę
ciężko - więc zastanawiam się nad zatrudnieniem kogoś do pomocy (najlepiej
osobę, która miała już styczność z dzieckiem niepełnosprawnym, a najlepiej
niewidomym).

Czy Wam również zdarzyła się taka sytuacja, miałyście kogos do pomocy?
    • olamaja Re: pomoc do dziecka niewidomego... 04.07.07, 19:33
      Jak Maja miała 2 latka wróciłam do pracy na 1/2 etatu. Zatrudniłam opiekunkę -
      znajomą studentkę. Koleżanka nie miała wcześniej kontaktu z dzieckiem niewidomym
      ale sprawdziła się doskonale. Uprzedziłam ją tylko na co ma zwracać uwagę. Potem
      Maja poszła do przedszkola. Dla mnie ważne było to, ze Maja miała kontakt z
      innymi ludźmi, a nie tylko z domownikami. Opiekunka chodziła z Mają na spacery.
      Odwiedzała swoją siostrę i jej synka (potem kolegę Mai w przedszkolu).
      Może i Tobie przydało by się parę chwil dla siebie. Ja wiem jakie to ważne, żeby
      czasami się od wszystkiego oderwać i choćby wyjść na spacer samemu.
    • anna.m.nowak Re: pomoc do dziecka niewidomego... 11.07.07, 21:07
      Ile Oliwia ,ma lat? Czy nie przysługuje jej wczesne wspomaganie? Przychodziłby
      terapeuta i miałabyś trochę czasu dla siebie.
    • nemiki1 Re: pomoc do dziecka niewidomego... 12.07.07, 00:43
      Znam ten ból. Bywa cięzko - szczególnie w ciąży kiedy dodatkowo nie można
      naszych dzieci nosić- a one troche są do tego jednak przyzwyczajone.
      Ja planowałam wziąść kogoś do pomocy, ale do tej pory jakoś mi sie nie udało.
      Jak już naprawdę wymiękam to wyjeżdżam z Tomkiem do rodziców - tam poza
      dziadkami ma ciocie i wujków. Mi to bardzo pomaga - wracam z nowymi siłami i
      pomysłami.

      Proponuje studentkę tyflopedagogiki albo wczesnej interwencji - ja kogoś takiego
      szukałam. A może spróbuj znaleźć coś w ramach wolontariatu? Nie wiem czy u Was
      są tego typu placówki (w Warszawie można znaleźć wolontariuszy np. na uczelni
      pedagogiki specjalnej).

      Pozdrawiam i życze powodzenia
      Aneta
    • danteos Re: pomoc do dziecka niewidomego... 04.10.07, 10:55
      Dziewczyny, a jak to jest z tym wczesnym wspomaganiem, bo npp. Agata
      ma 7 lat i dopiero od czerwca br zaczęła się uczyć Braila, a
      wcześniej nic. Wiecie co, ja normalnie wymiękam. Żeby nikt nie
      powiedział nawet w PZN, gdzie mała nalezy z mama, że coś takiego
      moznaby z dzieckiem robić. Teraz to pewnie już za późno, nie?
      • olamaja Re: pomoc do dziecka niewidomego... 04.10.07, 13:15
        Wczesna interwencja, wczesne wspomaganie dotyczy przede wszystkim
        dzieci w wieku "przedprzedszkolnym". Przynajmniej takie dzieci widzę
        na wczesnej interwencji w Laskach. Co do nauki Brajla to nigdy nie
        jest za późno. Tu są zupełnie inne normy. Moja Maja zaczęła uczyć
        się brajla w "zerówce" w przedszkolu - tzn. miała 6 lat, a wstępne
        przygotowanie do nauki już w wieku 5 lat (szlaczki, linijki, fale z
        punkcików). Zauważyłam, ze np. w Laskach dopiero w zerówce jest
        takie przygotowanie a Brajla uczą sie dzieci w klasie wstępnej. To
        taka dodatkowa klasa miedzy zerówką a pierwszą klasą. No i należy
        podkreślić, że bardzo dużą rolę odgrywa rozwój dziecka. W Mai klasie
        ona miała 7 lat, a np. jej kolega 9. Chodzi też o dojrzłość szkolną
        (na ten temat rodzice 6 - latków w przedszkolu Mai mieli specjalny
        wykład, bo dotyczy to wszystkich dzieci, także pełnosprawnych). Tak
        więc Agatka być może wcale nie jest do tyłu. Tym bardziej, ze jak
        pisałaś rezolutna z niej dziewczynka. Pomoc specjalisty jest jednak
        potrzebna bo są chyba różne techniki uczenia brajla.
        • danteos Re: pomoc do dziecka niewidomego... 04.10.07, 17:45
          No o to mi właśnie chodziło, że mała nie miała żadnych zajęć
          wspomagających, a o tych szlaczkach z kropek to jej mamie
          powiedziałam dopiero, jak od ciebie się dowiedziałam. Właściwie to
          ja wszystkie rady, które mi mówicie przekazuję Agatki mamie. Nawet
          jak coś wyczytam, odnośnie zabaw i w ogóle. I dzisiaj jej mama
          powiedziała , że od wielu lat jej samotnej wędrówki z Agatką, chce
          jej się żyć,bo ma wsparcie. To tez m.in. duża wasza pomoc i wiedza.
          Dziękuję
Pełna wersja