mamakrzysia08
21.08.09, 18:20
Jak w temacie.
W kwietniu wymieniliśmy "planowo", w czerwcu zgubił w jaskini. Dziś
pokazał, że coś nie tak jest z soczewką jak wchodziliśmy do bloku
(pokazuje!!!). Zanim zdążyłam zapalić światło, usłyszałam jak zołza
wypada i od razu jak ją rozdeptuje. Miałam nadzieję, że się
przesłyszałam ale nie - pod bucikiem była w kilku kawałkach.
Umówiłam się do dr Szymanka (termin na 31 sierpnia). Jutro mamy
wizytę u dr Hautza, to się go zapytam kogo bardziej poleca do doboru
soczewki.
Na szczęście mamy tę pierwszą jako zapasową. Już drugi raz nam
rehabilitację ratuje. Chybą ją w ramki kiedyś oprawię...
Jestem tak zła, że aż mi się płakać chce (a rzadko mi sie to zdarza,
jeżeli w ogóle).
Pozdrawiam,
mama Krzysia