po przerwie w rehabilitacji...

07.09.09, 20:56
Witam, dziś odebrałam nową soczewkę w Poznaniu. W sumie bez
rehabilitacji byliśmy jakieś 2,5 miesiaca. Pełna laba ale i ogromny
stres bo oko z dnia na dzień coraz bardziej uciekało.
Ciężko będzie po takiej przerwie i mi i małemu;(
Dziś soczewkę założyła lekarka około 14tej, po drodze nagle się
bardzo rozpłakał i pocierał, coś mu tam przeszkadzało. W domku,
około 16 założyłam plasterek i chodził w nim 4 godziny. Protest był
przy zaklejaniu nie większy niż wcześnien, parę razy też podchodził
i pokazywał na migi żebu mu zdjąć ale udawało mi się odwrócić jego
uwagę...
Teraz czekam aż zapadnie w sen aby na śpiocha zdjąć. Ma problem z
zaśnięciem, pewnie po stresach u okulisty.
Czuję się jakbym zaczynała wszystko od poczatku;(
Nową soczewkę dość mocno pociarał, raz poszła pod górną powiekę ale
sama wskoczyła na miejsce. Nie wypadła choć mocno majdrował więc mam
nadzieję że dobrze dopasowana...
    • rena_ta_s Re: po przerwie w rehabilitacji... 10.09.09, 08:45
      Poniedziałek zdjęcie na śpiocha bez problemu, wtorek założenie z
      walką (strasznie silny się zrobił po tych wakacjach na placach
      zabaw), zdjęcie za drugim podejściem ale oko bardzo podrażnione od
      pocierania (odzwyczaił się)
      środa rano oko nadal czerwone, walka z założeniem...wszystkie
      wątpliwości wracają...wieczorem zdejmowanie na śpiocha od 20,30 do
      23,30. Oko podrażnione co dotknę to się budzi...na szczeście nie
      płacze..poprostu siada w łóżeczku więc wychodze i czekam kolejne 20
      minut aż zaśnie...

      Czwartek rano...walka masakryczna przy założeniu..oko go chyba boli
      ale zakładam soczewkę bo wczoraj kupiłam jakieś masakrycznie drogie
      sztuczne łzy i liczę że będzie dziś lepiej. Założyłam plasterek i
      zeszłam na dół szykować się do pracy. Mały schodził po mnie po
      chwili, przymał się poręczy, bardzo niepewnie...na dole myślał że
      jest jeszcze leden stopień i strasznie się
      przewrócił...płacz...żal...sprawdzam...nie ma soczewki(!) Schodził
      po schodach zaklejony bez korekty.
      Pocieszyłam go, zdjęłam plaster i rozpoczełam poszukiwania. Nasza 4
      dniowa soczewka została znaleziona na podłodze na piętrze;(
      Wyczyściłam, oblałam sztucznymi łzami i stoczyłam kolejną walkę
      siadając na nim okrakiem i zostawiając sumienie "za drzwiami".
      Kolejny plasterek, starsze dziecko pod pachę i wyszłam z domu nie
      oglądając się za siebie (w zwiazku z poszukiwaniami planowane
      spóźnienie do pracy 20 minut...)

      Całą drogę do pracy płakałam....
      • mamakrzysia08 Re: po przerwie w rehabilitacji... 10.09.09, 08:58
        Na pewno jest CI bardzo trudno ale pamiętaj, że przynajmniej nie
        musisz już się Ty uczyć zakładania i zdejmowania, więc pójdzie Wam
        szybciej niż na samym początku. Oczko sie znowu przyzwyczai, nie
        będzie boleć. Synek znów się przyzwyczai, potrzebuje trochę czasu.
        Powrót do pracy po urlopie bywa trudny, a co dopiero do
        soczewkowania! Wszyscy Wam kibicujemy.

        mama Krzysia
      • red.aneta Re: po przerwie w rehabilitacji... 11.09.09, 23:13
        Renatko glowa do gory! dacie rade! przyzwyczai sie szybciej niz na
        poczatku ale troszke czasu niestety bedzie potrzebowal.
        najwazniejsze zebys sie nie poddawala. trzymam kciuki za was oboje:)
        ps
        potwierdzilam rezerwacje. dzieki jeszcze raz
      • mamakrzysia08 Re: po przerwie w rehabilitacji... 13.09.09, 21:25
        Mamy nadzieję, że się nie odzywasz, bo po prostu jest lepiej. Daj
        znać jak Wam idzie powrót do tej "innej normalności" naszych
        dzieci.

        Pozdrawiam,

        mama Krzysia
        • rena_ta_s Re: po przerwie w rehabilitacji... 14.09.09, 08:51
          Witam,
          już dopadła nas codzienność. Zakładanie na siłę i muszę szybciutko
          zaklejać żeby nie grzebał w oku.

          Z plasterkiem nie ma większych problemów ale u nas zawsze soczewka
          była tym trudniejszym elementem. Prawie cały dzień go teraz zaklejam
          żeby trochę podciągnąć to oko.

          Jedna rzecz jest nowa. Jak mu zdejmuję wieczorem plasterek ze
          zdrowego oka to zasłania sobie rączką oko z soczewką. Już nie trze
          tylko przysłania zupełnie. Mały jako przytulankę ma pieluchę
          tetrową, którą najczęściej ma w rączkach więc nią sobie przysłania.
          Jak jej nie ma to zasłania rączką.

          Wygląda to tak jakby się odzwyczaił się od patrzenia obuocznego (po
          podejrzewam że zaraz po zdjęciu plasterka oko na tyle mocno patrzy
          ze ma widzenie obuoczne).
          • mamakrzysia08 Re: po przerwie w rehabilitacji... 14.09.09, 12:10
            Może widzi podwójnie? Czytałam, że, wbrew pozorom, to dobry objaw,
            bo znaczy, że widzenie obuoczne jest i mija po jakimś czasie, jak
            się widzenie jeszcze poprawia. On już ma ponad 2 lata, może możesz
            spróbować się go podpytać czy to to? Więcej pomysłow nie mam. I
            nadal trzymamy kciuki za powrót do lżejszej normalności.

            mama Krzysia
Pełna wersja