Dodaj do ulubionych

Wodobrzusze- rakj trzustki

08.10.09, 10:46
Kochani prosze powiedzcie wszytko co wiecei o wodobrzuszu? Mama
miala sciagane wody dwa razy, ostatni raz pare dni temu ale brzuch
znowu wyglada jak by byla w ciazy. Do tego ma spuchniete nogi (
stopy ale i cale nogi, nawet tyleczek wydaje mi sie spuchniety. Co
mozna robic aby odpuchla. jakie to niesie konsekwencje alebo
skutkiem czego jest ta narastajaca woda? Mama jest uparta i nie
chce slyszec o szpitalu. Ufa tylko tabletkom odwadniajacym i na
siusianie ( Furosamid) ale to jakos nie bardzo pomaga. Mowi ze niby
nic ja nie uciska, ale przeciezmoze tego nie czuc skoro dostaje
morfine i plasterki. czy ktos moze mi pomoc, doradzic...
Kto pamieta mama juz chemii nie dostaje, a amrkery ok miesioac etemu
przekraczaly 8600 CEA. Plis doradzcie co robic ?
Obserwuj wątek
      • marmotka77 Re: Wodobrzusze- rakj trzustki 10.10.09, 22:50
        Balbinko, Dziekuje za link do dokumentu z podpowiedzia jak powinno to
        wygladac. Problem w tym ze w praktyce wyglada to zupelnie inaczej. Na
        przyklad nikt nie bada splywu plynu z brzucha mojej mamy. Jedni mowia
        ze tak sie nie robi ze o tym nie slyszeli , inni ze u nich tego nie
        robia, jeszcze inni " a co to zmieni ??" Problem w tym ze nie wiem
        jak do tego podejsc skoro lekarze ktorzy mowia ze sa specjalistami
        podchodza w taki sposob do tematu...czy mam im wydrukowac to co tutaj
        przeczytakam,,,,czy co? Nie wiem. czuje sie czasem taka bezradna
        wobec tych wszytkich wiedzacych lepiej lekarzy .....
        • zielony_listek Re: Wodobrzusze- rakj trzustki 11.10.09, 19:17
          Marmotko,
          Przykro mi to pisać, ale charakter płynu u Twojej mamy jest chyba
          znany. W tej sytuacji problemem jest samo spuszczenie płynu, ktore
          działa odbiałaczająco i to jest spore obciążenie.
          Ale ważne jest odczucie Mamy ja bardzo ten płyn ja rozpiera.
          Moja mama miała odbarczanie w szpitalu, poprzedzone USG z
          oznaczeniem wkłucia, igła po wkłuciu została wyjeta (zostala
          plastikowa rurka nie powodujaca rzyzyka przebicia narzadów czy
          powlok). Wypłynęło około 5 litrów płynu (to sporo biorąc pod uawagę,
          że moja mama była bardzo wychudzona). Ale wszystko zależy od
          konkretnego przypadku, i u Was może byc inaczej.
          Pozdrawiam
          zielony_listek
    • aaneta Re: Wodobrzusze- rak trzustki 13.10.09, 20:20
      Marmotko, właśnie przerabiam dokładnie to samo, co Ty, choć historia choroby
      mojej mamy jest nieco inna. Rak trzustki, zdiagnozowany prawie rok temu, ale bez
      zabiegu operacyjnego i chemioterapii, z powodu wieku mamy (teraz 84 lata).
      Jedyne, co oficjalna medycyna oferuje w takich przypadkach, to endoskopowe
      udrożnienie przewodów żółciowych. I wypis, z perspektywą śmierci głodowej w
      związku z niedrożnością dwunastnicy, spowodowaną uciskiem guza. Tymczasem o
      śmierci głodowej nie ma mowy, mama jest wprawdzie na diecie, ale ma apetyt i
      wszystko jej smakuje, jak nigdy dotąd. Niestety, dwa tygodnie temu pojawił się
      obrzęk nóg i wodobrzusze, które zresztą mama potraktowała jako efekt
      zwiększonego apetytu, zwłaszcza że uparcie od początku wypiera tego raka, dzięki
      czemu ma całkiem niezły nastrój, ale co, niestety, nie zmienia faktów.

      Ale do rzeczy, to znaczy w odpowiedzi na Twoje pytania, na ile potrafię. Jedyne,
      co udało mi się do tej pory zrobić, to zorganizować zabiegi drenażu
      limfatycznego, który jest jednym z elementów kompleksowej terapii
      przeciwobrzękowej. Pozostałymi elementami są: lekkie ćwiczenia, zwiększające
      odpływ chłonki, specjalne bandażowanie - niemożliwe do zastosowania przy
      wodobrzuszu, i leki, z których jedynym łatwo dostępnym jest Diosminex, choć
      obawiam się, że nie na tym etapie choroby. Furosemid i inne środki moczopędne są
      przy obrzęku limfatycznym niewskazane, choć przy wodobrzuszu - jak najbardziej,
      tyle że nie Furosemid, a Verospiron, oszczędzający potas. Nie wiem, jak to
      pogodzić. Mama bierze Furosemid od dawna, ale w niewielkich dawkach. Teraz
      wypadałoby zastanowić się nad zmianą na Verospiron, problem w tym, że nie mogę
      doprosić się o wizytę lekarza z hospicjum. Punkcja na razie odpada, bo nie może
      być wykonana w domu, a poza tym wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem powikłań.
      Jedyne, co jeszcze mogę zrobić, zgodnie z poradą fizjoterapeutki, która robi
      masaże, to klin pod nogi, który ma ułatwić odpływ chłonki, ale dopiero dziś go
      kupiłam i nie wiem, czy przyniesie ulgę. Tyle mojej wiedzy w temacie, obawiam
      się, że to niewiele, ale jeśli tylko coś jeszcze uda mi się ustalić, postaram
      się przekazać. W razie potrzeby zapraszam na priva :)
      • marmotka77 Re: Wodobrzusze- rak trzustki 17.10.09, 14:58
        anetta jak masz skaype to pliss skonatktuj sie ze mna na agnesnice.
        wlansie napisalam w innym poscie co sie dzieje z moja mama...lekarze
        w spzitalu spowodowali odpuchniecie nog furosemidem i spirinolem,
        ale mama ma bardzo nieksie cisnienie co nie pomaga w leczeniu.
        Strasznie oslalabla w ciagu ostatnich 2 tyg. Od czasu drugiego
        naklucia. Brakowalo tez bialka oczywiscie wiec dostala 5 jednostek
        osocza. Dzis znowu wrocila do szpitala, zaraz do niej jade wiec
        pozniej dam znac co u niej. Pozdrawiam serdecznie
        • aaneta Re: Wodobrzusze- rak trzustki 18.10.09, 21:57
          Moja mama jest w domu, o szpitalu nie ma mowy - ona nie chce i ja nie
          chcę, zgodnie zresztą z poglądami wyrażanymi na tym forum, że lepiej
          jest umierać w domu. Wszystko wskazuje, że na to cholerstwo nie ma
          rady. Drenaż limfatyczny nie skutkuje, spironol+furosemid nie skutkuje,
          innych sposobów nie ma. Ja się poddaję. Pytanie tylko, jak długo to
          potrwa. Wybacz, że mówię to wprost, ale nie mam złudzeń.
          • zielony_listek Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 10:46
            Aaneta, a w jakim stanie jest Twoja mama i jak bardzo to wodobrzusze
            jej przeszkadza?
            Bo u mojej mamy to bardzo uciskało.
            U nas odbarczenie było robione w szpitalu, ale w trybie jakby
            ambulatoryjnym. Moja mama juz nie chodziła, woziłam ją na wózku.
            Nawet się mama nie przebierała, w normalnych ciuchach była, tylko
            brzuch odsloniła. USG było zrobione jeszcze na izbie przyjęć, potem
            zawiozłam mamę na oddział (na onkologię, bo tam mama wczesniej się
            leczyła, mogli nas ewentualnie wysłać na chirurgię). Sam zabieg był
            w gabinecie zabiegowym na oddziale. Po zabiegu wróciłysmy do domu,
            tak koło południa.
            Aha, miałysmy skierowanie do szpitala na odbarczanie.
            Lekarz hospicyjny chyba może bez problemu takie skierowanie wypisac.

            Pozdrawiam
            zielony_listek

            • aaneta Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 12:59
              Nie, to byłby zbyt duży stres dla mamy, nawet sam wyjazd do szpitala,
              rozmawiałyśmy o tym. A zważywszy na ryzyko związane z zabiegiem i fakt, że
              pomaga tylko na chwilę - nie ma sensu. Mama jeszcze chodzi, z trudem, ale
              jednak. Bardzo ciężko jej wstać z łóżka, ale upiera się, że musi sobie sama
              radzić. I dobrze, bo dzięki temu podbudowuje się psychicznie, ale pewnie i ten
              etap się niedługo skończy...
              • zielony_listek Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 15:00
                Jasne, skoro taka sytuacja.
                Moją mamę bardzo "rozpierało", dlatego zdecydowałysmy się na zabieg.
                Hm, lekarz nie mówił o jakims duzym ryzyku. Tzn. nie mam na myśli,
                że cos pominął, ale że zabieg w tym wypadku był dość bezpieczny.

                Może do chodzenia po domu warto wypozyczyć dla mamy chodzik?
                Ja wypozyczyłam wózek na potrzeby "pozadomowe".

                Pozdrawiam
                zielony_listek
                • aaneta Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 15:11
                  Jest ryzyko powikłań, czytałam. Lekarze rzadko o tym mówią, w ogóle
                  nie są zbyt skłonni do mówienia, o czym świadczą zresztą pytania i
                  wątpliwości formułowane na tym forum.
                  Chodzik wypożyczyłam, ale nie na wiele się zdaje, bo mama woli
                  chodzić o lasce, a problemy ma z podniesieniem się z łóżka, w czym
                  chodzik nie pomaga.
                  • magda.1967 Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 20:41
                    Moja mama też ma wielki brzuch - jednak nie można "ściągnąć" wody, gdyż płyn
                    jest w tkankach. Ma opuchnięte nogi, robimy okłady z kwasu bornego - trochę
                    pomogło -ciut. Ma też założony cewnik do cewki moczowej, bo prawie się dusiła.
                    Nie chodzi-wstaje dwa razy dziennie do ubikacji z kałem.Jest bardzo słaba.
                    Słyszałam ,że masaż limfatyczny rozprowadza komórki nowotworowe po organizmie
                    -jest nie wskazany w chorobie nowotworowej, czy tak?
                    • aaneta Re: Wodobrzusze- rak trzustki 19.10.09, 21:35
                      > Słyszałam ,że masaż limfatyczny rozprowadza komórki nowotworowe po organizmie
                      > -jest nie wskazany w chorobie nowotworowej, czy tak?

                      Nie sądzę. W literaturze nic nie ma na ten temat, fizjoterapeutka też nic
                      takiego nawet nie sugerowała. Jedynym przeciwwskazaniem jest zakrzepowe
                      zapalenie żył, bo wtedy masaż grozi oderwaniem się skrzepu i natychmiastową
                      śmiercią chorego. Dlatego trzeba najpierw wykluczyć zakrzepicę przez badanie USG
                      Doppler. Moja mama od początku choroby bierze Clexane (heparynę - lek
                      przeciwzakrzepowy w postaci zastrzyków w brzuch), więc zakrzepicy nie ma i masaż
                      można było zrobić, cóż z tego, skoro nie przyniósł żadnej ulgi.

                      Przy okazji, bo wcześniej przeczytałam Twoją wypowiedź w innym wątku odnośnie
                      zastrzyków w brzuch, które ponoć "powodowały szybsze
                      rozprzestrzenianie się komórek nowotworowych": jeśli miałaś na myśli właśnie
                      heparynę, to jak na razie wszystkie badania wskazują, że jest dokładnie
                      przeciwnie, to znaczy że heparyna opóźnia przerzuty. Na dodatek zapobiega
                      rozsianemu wykrzepianiu wewnątrznaczyniowemu, które jest bardzo częstym
                      powikłaniem związanym z chorobą nowotworową, szczególnie w przypadku nowotworów
                      przewodu pokarmowego. Myślę, że właśnie dzięki heparynie mojej mamie udało się
                      przeżyć prawie rok od diagnozy, bez operacji i chemii.
                  • zielony_listek Re: Wodobrzusze- rak trzustki 20.10.09, 13:10
                    aaneta napisała:

                    > Jest ryzyko powikłań, czytałam. Lekarze rzadko o tym mówią, w
                    ogóle
                    > nie są zbyt skłonni do mówienia, o czym świadczą zresztą pytania i
                    > wątpliwości formułowane na tym forum.

                    Aaneta, rak to nie wesele a chemia nie witaminy. Ryzyko jest zawsze.
                    Kwestia wyboru mniejszego zła.
                    Dla mnie duzo większe ryzyko to za niski potas albo niedroznośc
                    jelit. Jesli Twoja mama może wytrzymac z wodobrzuszem, to bardzo
                    dobrze i szczerze zycze, żeby udało sie to utrzymac.

                    Laska jak mamie bardziej odpowiada to pewnie, moja mama kilka razy
                    kijków do Nordic Walking uzywała.
                    Trzeba kombinowac, żeby jak najbardziej ulzyc. Dla jednego wozek to
                    bedzie symbol slabości i nie bedzie chciał byc wozony, dla kogoś
                    innego przeciwnie - bedzie oknem na swiat, pozowli opóścic dom,
                    pojechac (zostać zawiezionym) do parku, na spacer.

                    Pozdrawiam
                    zielony_listek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka