b_a_l_b_i_n_k_a
02.04.06, 18:40
Czytałam dziś wpis Krystyny, która chorowała kilka lat temu i najoględniej
mówiąc nie miała w swoim mężu żadnego wsparcia... Mam nadzieję Krysiu
,że wybaczysz mi powrót do Twojej historii.
Mama mojego kolegi, kiedy kolega miał 12 lat, umierała na r. szyki m. W tym
czasie ojciec był już z nową panią. Kolega opowiadał, że niewiele z tego
rozumiał, ale wydawało mu się, że przed chorobą mamy rodzice byli całkiem
niezłym małżeństwem.
Często chore osoby podkreślają, jak wielkim wsparciem jest dla nich rodzina.
Zastanawiam się , dlaczego są i zupełnie inne przykłady, kiedy najbliżsi
zawodzą...Dlaczego tak się dzieje? Boją się? Sytuacja ich przerasta?