Jak mam jutro pocieszyć mamę???

18.06.06, 21:41
Witam
Kochani.Jutro idziemy na radioterapię jak wiadomo napewno nie obędzie się bez
wizyty u onkologa.Wiem , że lekarz napewno bezposrednio poinformuje mamę co
jest grane.A właśnie chodzi o to , że mamusia nie do końca wie ...Jak wiecie
sami dla dobra człowieka nie mówi się do końca co dolega.Może zacznę tak mama
ma złośliwgo nowotwotra o czym my rodzina wiemy, mama mysli że to jest
niezłośliwy.Jejku jak mi jest ciężko z tym...Jak mam się zachować jutro.Czy
ktoś tez był w takiej sytuacji?Bardzo proszę o odpowiedzi za które z góry
dziękuję.Pozdrawiam
    • marta11 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 18.06.06, 22:12
      Powiedz mamie koniecznie przed wizyta, ze prawdopodobnie to moze byc zlosliwe
      jednak. Powiedz moze, ze nie wiesz jak bardzo zlosliwe ale wierzysz, ze
      radioterapia napewno pomoze bo jak by bylo bez szans to by jej nie robili
      prawda?
      Nawet jesli to bez sensu, jak bym tak powiedziala.
      Czy jestes pewna, ze bedzie wizyta u onkolga wpierw?
      Tak czy inaczej nie wolno oklamywac! Ty bys chciala by Cie oklamano? Mama ma
      prawo do tego tylko trzeba jej to przekazac delikatnie z jednoczesna Twoja
      ogromna wiara w powodzenie. Nawet jak nie masz tej wiary.
      Trzymaj sie dzielnie jutro i daj znac jak poszlo. Trzymam kciuki!
      • mama_oli2 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 18.06.06, 22:26
        Witam ponownie

        Nawet nie wiesz marta11 jak czekałam na jakąkolwiek odpowiedż:)Bardzo Ci
        dziękuję za nią. Wiesz mama wie że ma "komórki nowotworowe" tak jak ją
        poinformowała delikatnie lekarz w szpitalu dofała jescze że jest to zły.Ale nie
        wiem czy to dotarło do mojej mamusi a sama jakos się boję poruszyć ten
        temat "złośłiwego".Przez ten tydzień próbowałam przekazać to ale nie wiem czy
        mi się udało w każdym razie zaznajomiłam mamę co to takiego co może się
        spodziewać po radioterpii no i najważniejsze to że nie może się poddać bo
        psychikia to połowa sukcesu.A jeśli chodzi o onkologa to myślę że napewno jutro
        będzie miała spotkanie zonkologiem bo jutro ma zapadnąć decyzja miedzy innymi
        czy mamusia ma zostać w szpitalu czy da radę dojeżdzać, hmm tak sądzę i z tego
        co wiem.Ja jedna k mam ogromnę wiarę ze mama da radę i pokona tego"skorupiaka".
        Dziękuję jeszcze raz i napewno jutro dam znać.Pozdrawiam
        • ila222 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 11:42
          Witam,
          niestety wiem co to znaczy. Wiem jak to jest trudno ze wszystkim. Jaka to jest
          bezradność. Czasami możemy tyklo patrzeć...
          Wiem że tylko czas leczy rany...
          My córki chorych mamusiek musimy trzymać się razem!
          Pozdrawiam
          • koofel Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 17:30
            Witam.Hm..U mnie najpierw byl szok ,rozpacz,a potem pytanie lekarza onkologa
            kogo mogą informować o moim stanie.Odpowiedziałam,że przedewszystkim mnie
            samą.Trzymajcie się.Na pewno będzie dobrze.
            • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 17:43
              Wiesz Koofel - masz rację. Pamiętam jak moi rodzice nie poinformowali mnie na
              początku o diagnozie. Widzialam i wiedziałam, że coś jest nie tak... Ja wiem,
              że to jest dość skomplikowana kwestia. Moja Mama nie potrafiła ukryć swoich
              emocji,a 'udawanie' że jest oki jej nie wychodziło. Mnie zas strasznie
              denerwowało to, ze coś sie dzieje a ja nie wiem do końca o co chodzi.. Rozumiem
              to, że chcieli mnie rodzice ochronić, ale im to po prostu nie wyszło. Nie
              wzięli pod uwagę też mojej odporności psychicznej... Ważna jest to kwestia, bo
              każdy z nas ma inną psychikę i inne nastawienie. W tej chwili (notabene od 5-
              ciu ponad lat) sama rozmawiam z onkologiem i sama ustalam z nim wszystkie
              kwestie - bez 'pośredników', jako osoba najbardziej zainteresowana. Oczywiście
              ze wsparciem rodziny, ale wszelkie decyzje są moje...osobiscie nienawidzę
              niewiedzy i niedomówień - choć akurat przytrafiło mi się powikłanie którego
              nikt nie potrafi zdiagnozować już ponad 3 lata, ale to jest 'insza para
              kaloszy'...
              Trudne są tematy 'mówić, czy nie mówić' - jedni wolą wiedziec, inni nie.
              Ale najwazniejsza jest wiara w sukces i pełne powodzenie.
              Czego wszystkim życzę...
              Anka
              • koofel Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 18:00
                U mnie rzecz się miała nie co inaczej.Ja chciałam żeby moja rodzina dowiedzia
                la się jak napożniej.Chciałam zeby normalnie żyli,pracowali.Uważałam że naich
                strach jest za wcześnie,że jeszcze zdąża rozpaczać .Chciałam zeby sie
                dowiedzieli jak najpożniej.Udało mi śię to przezpółtora miesiąca,ale póżniej
                trzeba było wieżć mnie na chemię i prawd wyszła na światło dzienne.Myślę że
                dobrze zrobiłam bo jednak ich rozpacz była ogromna.Długo dochodzili do
                siebie.Musiałam sie dobrze naprcować , naudawać.A dziś nie udaje.Wierzę że
                będzie i jest dobrze.Właśnie idą moje wnuki i dzieci {na 18} bo się
                pochwalę.że właśnie dziś obchodzę z mężem 35 rocznicę ślubu.A jednak
                doczekaliśmy.Moj mąż mówiże bedziemy obchodzć jeszcze 50 a skoro on tak mówi to
                tak bę dzie bo to ogromny optymista.to jemu zawdzięczam przetrwanie tego
                strasznego czasu.pozdrawiam wszystkich i przepraszam,ze rozpisłam się nie na
                temat ale po prostu się cieszę.
                • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 18:26
                  No to GRATULUJĘ pięknej rocznicy :)))
                  A nawet nie zauważysz kiedy i ta 50-ta stuknie....!!!

                  Najserdeczniejsze życzenia kolejnych wspaniałych i szczęsliwych lat :)))

                  Pozdrawiam ciepło i serdecznie,
                  Anka
                  • koofel Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 23:31
                    Moi goście właśniewyszli a ja szybciutko do komputer.Od dnia kiedy sie
                    dowiedzialam o swojej chorobie sledzę wszystkie wątki.Znam was wszystkich i
                    bardzo o was myślę,tyle tylko ,ze jestem malo odwazna wiec cichutko siedzęi sie
                    nie odzywam.Ogromne dzięki za życzenia.śą to najpiekniejsze życzenia w moim
                    życiu.Pozdrawiam wszystkich.
                    • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 22.06.06, 13:30
                      Dopiero zauważyłam odpowiedź...gapa ze mnie, oj gapa ;)
                      Jesteś odważna w to nie wątpię wcale.
                      Pozdrawiam,
                      Anka
                • emgoro Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 19:07
                  Może nie do końca w temacie, ale krótko Ania (Gontcha) i Koofel mają rację.
                  My się też dołączamy życząc miłości bez końca i słońca bez końca w zdrowiu i
                  radości życia.
                  Gosia i Robert
              • liina Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 18:59
                Jakie powikłanie ci sie zdarzyło?
                • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 19:35
                  autoimmunologiczne po czerniaku...
                  • liina Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 19:40
                    A czym sie to objawia? i skad wiesz, ze akurat po czerniaku? Mialas tylko
                    wycinana zmiane i nic wiecej nie bylo robione czy cos poza wycieciem zmiany bylo
                    cos robione , a jesli bylo, to co?
                    • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 20:39
                      Liina..
                      Pisłąm o tym juz w wątku o czerniaku...
                      Jestem 5,5 roku po usunięciu czerniaka (III Clark), po usunieciu węzłow, po 2
                      operacjach wątroby z powodu podejrzenia przerzutów...
                      Moje zaburzenia autoimmunologiczne zaczęły się 2 lata po usunięciu czerniaka.
                      Głównym objawem są zmiany skórne (rany, niegojące się) na całym ciele. Poza tym
                      z czasem zaczął się pogarszac mój stan...pojawiły się dusznośći, bóle etc...
                      Jestem po leczeniu sterydami (a właściwie na sterydach cały czas), po
                      chemii.... po konsulatacjach w całej Polsce, połowie Europy i w USA... i dalej
                      nie mam diagnozy postawionej - przypadek jest bardzo nietypowy...tyle w skrócie
                      • liina Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 20:48
                        Nie twierdze, ze moge twoj problem rozwiazac, skoro pol Europy i w USA go nie
                        rozwiazali, ale ja mysle, ze to ma akurat maly zwiazek z czernakiem jako tako.
                        Piszesz , ze zaczelo sie dwa lata po usnieciu czerniaka, kiedy bralas chemie?
                        Jak sie czasowo ma chemia do tych zmian skornych? Byly one przed chemia, zaczely
                        sie pojawiac w trakcie chemii, po chemii?
                        Byly rzeczywiscie przerzuty na watrobie? czy tylko podejrzenie i byla jednak
                        czysta?
                        • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 21:00
                          Liina,
                          Ja pisałam już wczesniej, że to zaburzenie autoimmunologiczne po
                          czerniaku...:))) Mój organizm broniąc sie przed rakiem zaczął atakować własne
                          naczynia. Stąd sterydoterapia a potem chemioterapia. Niestety, sterydy są
                          nieskuteczne, a chemia działała podaczas podawania i 2 tygodnie po ostatniej
                          kroplówce,potem objawy zaczęły powracać, a podanie wiekszej dawki Endoxanu jest
                          dla mnie niebezpieczne ze względu na wznowę. Na wątrobie miałam dwa łagodne
                          guzy...Na mój przypadek trzeba patrzeć z perspektywy całości i wszelkich
                          powikłań które miałam (zakrzepica, zatorowość płucna, masywny krwotok
                          wewnętrzny...), to długa, bardzo skomplkowana historia i bardzo nietypowy
                          przebieg schorzenia...po prostu przytrafiło mi sie i już, a ktoś pewnie kiedyś
                          tą zagadkę rozwiąże (albo i nie, bo czasami tak bywa też).
    • mama_oli2 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 23:03
      Jak obiecałam tak jestem

      Rozmowę z mamusią już mamy za sobą.Jak było?Rozpacz, zawiedzenie.Dlaczego
      zawiedzenie?Bo jak wspomniałam mama nie wiedziała w jakim stadium konkretnie
      nowotwór jest.O rany jak mi trudno pisać...Ale do rzeczy .Mamulka szybko doszła
      do siebie psychicznie i wiecie co powiedziała"JESTEM SILNA I SIĘ NIE PODDAM".:)
      Wtedy mi naprawdę ulżyło, że chce walczyć i nie chce się poddać.Ja również mam
      nadzieję i tą wirę i naprawdę można pokonać chorobę jak się bardzo che.Nie wiem
      może już sama się pocieszam...a może to dobrze.
      Jutro zaczynają się pierwsze naświetlenia aby tylko skutecznie zatrzymały (bo
      tylko na to można liczyć )chorobę.Tak bardzo bym chciała. Bo mamusia jest mi
      jeszcze potrzebna!!!
      Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy i za rady.Jak dobrze że jest takie forum.
      Pozdrwiam i mocno ściskam
      • gontcha Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 23:13
        Hej :)
        Cieszę się, że masz tą trudną rozmowę za sobą. Twoja Mama jest bardzo dzielna.
        Niech walczy, wiara w pokonanie choroby potrafi zdziałać cuda. Bedę trzymać za
        Was mocno kciuki. Bedzie dobrze, musi być !!!
        Pozdrawiam serdecznie,
        Anka
      • marta11 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.06.06, 23:15
        Ciesze sie, ze masz to juz za soba. Wiem jak trudno jest patrzec na rozpacz
        matki, moja dowiedziala sie od lekarki internistki (podejrzenie, ktore sie
        sprawdzilo) i lekarka mnie poprosila do gabinetu bo ona wpadla w rozpacz. Serce
        mi sie krajalo. Poprosilam o srodki uspokajajace dla niej, uspokajalam. Boze,
        zrobilabym wszystko by ona nie cierpiala. wszystko! Bezsilnosc jest straszna i
        poczucie niesprawiedliwosci, czemu ona? Bylo potem pare dni ale krotko
        dolowania sie jej ale to juz lagodniej, rozmowy w stylu co po mojej smierci itd
        Szybko wziela sie w garsc, jest silna. Jej sila daje mi sile a moja jej.
        Musicie gleboko wierzyc, ze bedzie dobrze! A napewno bedzie! Glowa do gory.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 20.06.06, 10:16
        Tak ciężko stanąć po tej drugiej stronie i wesprzeć kogoś, kto do tej pory był
        dla nas oparciem.
        Cieszę się, że Twoja Mama znalazła w sobie tyle siły, by się nie załamać.
        Mamy to twarde sztuki :-)


        • mama_oli2 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 20.06.06, 10:51
          Jescze raz dziękuję wszystkim za miłe słowa.
          Mam nadzieję, że zawsze mozna na Was kochani liczyć i podzielić się wszystkim :)
          Pozdrawiam i moooocno ściskam.
          • motylek113 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 21.06.06, 23:21
            tak to prawda wiara, że będzie dobrze jest ważna. Moja mama tez jest chora na
            raka,kilka miesięcy temu tez mówiła że się MU NIE DA!! A dziś marzy o tym aby
            dożyc 60 urodzin w pażdzierniku. Trzyma się, ale ta choroba bardzo ja
            zmieniła.A ja z siostrą straciłyśmy już wolę do walki,bo cóż można jeszcze
            zrobić,mama ma przerzuty do kości.Ale ciągle ma nadzieję,że jakoś z tego
            wyjdzie.
            Niedawno straciłyśmy tatę - 58 lat, a teraz gdy mama doszła do siebie po tej
            stracie i mogłaby cieszyć się życiem to zachorowała.
            Jestem w ciąży,w styczniu urodzi się dzidzia,pewnie mama juz jej nie zobaczy.
            Tak naprawde całe swoje życie poświęciła innym.
            Ja i siostra nie mamy już nadziei i choć mama walczy my juz chyba nie potrafimy.
            Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia, a mama_oli2 niech pamieta,że na
            szczęście nie zawsze tak musi być i nie każdy rak jest taki okrutny.Zyczę
            twojej mamie wszystkiego co najlepsze.
            • rima Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 22.06.06, 08:05
              Motylku, duzo smutku w twoim poście ale doskonale Ciebie rozumiem. Pamietaj
              jednak że wiara czyni cuda. Wiesz co, jak moja mamusia zachroowała miała 60
              lat. Ja z bratem byliśmy panną i kawalerem, chociaż mieliśmy partnerów. Mamcia
              zachorowała w 2003 roku. Postanowiliśmy że w 2004 roku się pobierzemy, że nie
              chcemy robić tego szybko, więc zaplanowaliśmy mój brat na sierpień a ja na
              wrzesień slub i wesele. Mama marzyła, żeby doczekać, żeby pomóc córce jedynej
              (bo mam dwóch braci) wybrać suknie. I pomimo iż nie była w najlepszej formie w
              lipcu, chodziła ze mną po salonach, pomagała doradzała. To moje najpiekniejsze
              wspomnienia. Doczekała ślubu, pomimo iż będąc na badaniach kontrolnych ppmiędzy
              ślubem mojego brata a moim wyniki wyszły niekorzystne (wznmowa guza). Bawiła
              się na tyle dobrze na ile jej sił starczało. BYła strasznie zadowolona. POtem
              miała marzenie żeby pojechać do Częstochowy, w podziękowaniu że dwa lata Bóg
              pozwala jej się jeszcze cieszyć życiem z takim wrednym nowotworem (rak płuc).
              POjechali z tatą - wybrali moment który im odpowiadał, gdzie mama była w
              lepszej formie. Jeszcze w tyczniu tego roku marzyła żeby doczekać Komunii
              swojej jedynej wnuczki (Anuielka komunię miała dwa tygodnie temu). Priorytety i
              czas oczekiwania się zmenia w trakcie choroby. Po roku choroby marzyła żeby
              dożyć 70 lat. Ale wtedy jeszcze nei wiedziała co choroba robi z człowiekiem. W
              drugim roku chrooby już miała bardziej realne cele. I trzeba je mieć. I niech
              je ma Twoja mama - to jest taka wewnętrzna siła i nijednokrotnie ona trzyma
              przy życiu, daje siłę do dalszej walki. Moja mamusia nie doczekała niestety
              komunii, nie doczekała też drugiego wnuka, ani nawet świąt Wielkiej Nocy.
              Odeszła w lutym. Ale jestem pewna że bardzo chciała i miała tę siłę - po prostu
              choroba była silniejsza. Trzymaj sie motylkui i pisz jak będzie trzeba. Nawte
              na priva jak masz ochotę. Pozdrawiam Cię gorąco, wy też bądźcie silne.
              Iza
              • liina Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 22.06.06, 08:35
                Bywaja dni, kiedy sie wydaje mi sie, ze sie jakos godze z tym, ze mojej mamy juz
                nie ma, ale ostatnio dochodze do wniosku, ze to wszytko jakies jest chore. Wiem,
                ze wszytko umiera, ze nic wiecznie nie zyje, ze rosliny, zwierzeta i my- ludzie
                umieramy, ale to jest tragiczne na tym swiecie, nie ma gorszej rzeczy od tej
                smierci , od rozłąki z ukochanymi, bo to nas przeciez najbardziej boli, tęksnota
                straszna i zanim ktos odejdzie, to ten lęk i strach. Ciagle ciazy na nas przed
                smiercia, a po smierci jeszcze gorzej.Z tym ten swiat nie jest za dobrze
                urządzony, no ale swiat jak mowi Biblia jest teraz niedoskonaly, my tez, dlatego
                choroby nas toczą, ale bedzie inny swiat, bez chorób, z tym, ze problem, ze my
                tutaj zostalismy i musimy dalj zyc, i na tym swiecie,a nie na tamtym.

                Teraz lato nadeszlo, mam dola strasznego, bo widze wszytkie miejsca ,ktore rok
                temu razem o tej porze odwiedzalysmy, widze kazdy sklep, w którym latem bylysmy,
                widze ja wszedzie w miescie.Ciezko mi strasznie.
                Nie chce nikogo dołowac, wiec przepraszam jesli doluje reszte.
                • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 22.06.06, 09:48
                  Liino, te pierwsze razy "bez kogoś" bolą najbardziej...
                  Ale będą następne.
                  • ila222 Re: Jak mam jutro pocieszyć mamę??? 19.08.06, 09:47
                    mama_oli2 jak Twoja mama??

                    Pozdrawiam cieplutko
                    ilona
Inne wątki na temat:
Pełna wersja