przeszczep szpiku???

07.07.06, 17:22
czy ktos cos wie na ten temat? moj tata ma szpiczaka. na badaniu wyszlo 60%
komorek rakowych w szpiku ale lekarz prowadzacy mowi ze to niemozliwe bo krew
i mocz maja dobre wyniki wiec prawdopodobnie pobrali do probki akurat z tego
miejsca gdzie sie tego gowna najwiecej nagromadzilo. myslicie ze to mozliwe
czy lekarz tylko pociesza zeby sie nie zalamac? no i co do tego przeszczepu
chcialam spytac, bo tata wlasnie rozpoczal chemie wczoraj i prawdopodobnie
beda mu robic przeszczep a slyszalam ze to ryzykowny zabieg. moze pomoc ale
moze tez bardzo zaszkodzic.... tata leczy sie w klinice w lublinie.. mial
ktos jakies doswiadczenia z tamtejszymi lekarzami??? pozdrawiam i.
    • sajgonetka Re: przeszczep szpiku??? 28.09.06, 15:25
      no i jaki jest ciąg dalszy?
      wiem, ze do autoprzeszczepu są kwalifikowani ludzie do max. 55 roku życia.
      mam znajomego, który w połowie października będzie miał autoprzeszczep.
      moj tata sie nie załapał - ma ponad 60 lat.

      a lekarze zazwyczaj nie pocieszają;) tylko mowią prawdę ;)
      • izetka Re: przeszczep szpiku??? 03.10.06, 10:22
        ciag dalszy jest taki, ze tata jest juz po 3 chemii. zniosl ja bardzo dobrze. teraz ma tylko sladowe
        ilosci:)))) i powoli przygotowuje sie do tego przeszczepu. mozliwe ze sie troche przeciagnie, bo go
        wlasnie zapalenie ucha zlapalo i najpierw trzeba to wyleczyc. mam tylko nadzieje ze to nie jest jakis
        przerzut albo inny dziad. lekarka mowi ze to nie ma ze szpiczakiem nic wspolnego. ale ja sie boje, bo
        w koncu wszstko zaczelo sie od wyciecia narosli z nosa. no a z nosa do ucha to niedaleko. a i zaczely
        sie problemy z zylami. przwdopodobnie przez thalidomid. to tez trzeba teraz leczyc zastrzykami w
        brzuch:(((. tata ma 51 lat wiec widocznie sie jeszcze kwalifikuje...
        gdzie twoj znajomy bedzie mial robiony ten przeszczep? tez w lublinie? a co z twoim tata? moze miec w
        takim razie przeszczep od dawcy?
    • usenetgazeta Re: przeszczep szpiku??? 06.10.06, 11:26
      przeszczepienie wlasnych krwiotworczych komorek maciezystych nie ma zadnego
      negatywnego wplywu na organizm i nie niesie zadnego ryzyka.
      Twoj tata bedzie mial podane duze dawki chemioterapii, ktora zniszczy w duzym
      stopniu szpik kostny. Samodzielnie odtworzenie nastepuje po bardzo dlugim czasie
      (badz nawet w ogole) i dlatego trzeba podac wczesniej pobrane komorki
      maciezyste, ktore zaczynaja sie normalnie namnazac i wypelniac szpik. Ryzykowne
      jest podanie tak duzej dawki chemii i ten czas oczekiwania kiedy to podane
      komorki namnoza sie i dojrzeja (ok 2 tygodni).

      Przeszczep od dawcy jest juz bardzo ryzykowny, bo komorki dawcy zawsze sie
      roznia i oprocz oslabienia organizmu chemia nastepuje walka z komorkami dawcy
      poki one nie przejma roli wlasnego szpiku. Oczywiscie daje to duzo wieksze
      szanse wyleczenia, bo wlansne komorki moga byc nowotworowe, a dawcy sa zdrowe.

      Slyszalam ze przypadku szpiczaka stosowana chemia jest mniej agresywna (ja
      mialam przeszczep z powodu chloniaka) i pacjenci latwiej ja znosza, niektorzy
      nawet maja po dwa przeszczepy standardowo.
      Pozdrawiam
      Agata
    • aniawx Re: przeszczep szpiku??? 06.10.06, 11:49
      Ja mam pytanie - co w końcu jest Twojemu tacie - bo skoro to nie ma nic
      wspólnego ze szpiczakiem, krew ma dobrą to co mu jest?? Ja wiem dość dużo na
      temat przeszczepów szpików - mój narzeczony miał przeszczep we wrześniu 2005 r.
      Chcę Ci powiedzieć tylko jedno - NIE DAJCIE SIE TEMU CHOLERSTWU!!!!!!!
      Trzymajcie się ciepło. Ania
      • izetka Re: przeszczep szpiku??? 06.10.06, 21:29
        no stwierdzono u niego szpiczaka. w krwi bylo 60% komorek rakowych, ktore
        zostaly zbite chemia do 1%. moze we wczesniejszych postach pisalam cos o dobrej
        krwi, ale to byla falszywa diagnoza postawiona duzo wczesniej. zreszta zanim na
        100% lekarze potwierdzili diagnoze bylo troche takich niejasnosci Radom mowil
        jedno a Kilece czy Lublin drugie:-(( i do konca nie bylo wiadomo czy to rak czy
        jednak nie:-(. a jak twoj chlopak zniosl przeszczep? czy teraz jest juz
        wszystko w porzadku? ja sie troche obawiam tej silniej chemii po pobraniu
        komorek bo tata sie wedlug mnie za malo oszczedza, a ja jestem daleko i niemam
        na to za bardzo wplywu:-( teraz zlapal jakies zapalenie ucha np.
        • aniawx Re: przeszczep szpiku??? 07.10.06, 14:07
          Witaj Izetka. Słuchaj mój chłopak bardzo dobrze zniósł przeszczep. Chemie przed
          przeszczepem wcale nie była taka straszna, a tez nas nia straszyli. Ale było
          wszystko ok. Przeszczep przyjął się super, a co było dalej to poczytaj Jego
          posty - partyk2000-p1! i na końcu przeczytaj mój - aniawx. Ale to nie jest
          regóła!!!!!!!!!!n Trzymajcie sie dzielnie! Będzie dobrze! Pozdrawiam, Ania
          • izetka Re: przeszczep szpiku??? 07.10.06, 17:35
            czesc Ania. czytalam juz o Patryku, tylko jak wczoraj odpisalas to nie skojarzylam twojego nicka. Bardzo
            mi przykro ze tak sie u was skonczylo. moj tata bedzie mial AUTOprzeszczep wiec to jednak troche cos
            innego, bo z tego co pamietam to Patryk mial od obcego dawcy ...
            sciskam cie i obiecuje modlitwe w intencji Patryka
            • aniawx Re: przeszczep szpiku??? 07.10.06, 20:14
              Izetka masz rację to troszkę coś innego. Ale mimo wszystko Patryk przeszedł
              przeszczep dobrze, tylko potem sie popiepszyło. Ale wierzę, ze z Twoim tatą
              będzie dobrze, pomodlę się za niego! Pozdrów go ode mnie i niech się trzyma
              dzielnie!!! A Ty pamiętaj, że Bóg steruje tak wszystkim, żeby było dobrze dla
              danej osoby. Ja wiem, że w przypadku Patryka to było najlepsze rozwiązanie
              (mówię o ostatniej wizycie w szpitalu), wiem, że On by sie nie pozbirał, gdyby
              się dowiedział o komplikacjach, które wyszły. Było by jeszcze gorzej, niż
              teraz. A teraz wiem, ze jest szczęśliwy, nie cierpi, a Jego obecność da się
              wyczuć cały czas, wiem, że czuwa nade mną i tak mną pokieruje w życiu, żeby mi
              było dobrze i żebyśmy się spotkali kiedyś. Pamiętaj - tym wszystki steruje BÓG
              i nikt inny - a Bóg zawsze chce dobrze dla ludzi!!!! Pozdrawiam, Ania
Pełna wersja