szymonstanczyk
15.07.06, 21:36
Gdy pisałem temat"jak wszystko sie zaczeło" nie wierzyłem że pewnego dnia napiszę "jak wszystko sie skończyło".Proszę wiec i by tym razem , każdy kto przeżył taką historie napisze jak się skończyło.
Tata od kilku tygodni leżał w domu.W sobote Jego stan znacznie się polepszył,wtedy też właściwie po raz ostatni normalnie rozmawialiśmy.Od czwartu stan Taty się pogorszył.Stracił świadomośc majaczył , ciśnienie spadało a Jego działo coraz bardziej ogarniał złowrogi chłód.Dziś rano Tata zaczął się dusić.Karetka przewiozła go na oddział intensywnej terapii , tam nam lekarze dali do zrozumienia że to już koniec.Mimo że Jego serce biło coraz słabiej, brak ćiśnienia to Tata umarł w chwilę potem gdy na sale weszła mama a Jego żona.
No i pytanie do Was , co nauczyła Was śmierć Waszych bliskich? Mnie to że życie to ogromny dar , bezcenny, że rodzina jest najważniejsza.A mimo że mam dopiero 19 lat wiem że moje życie będzie teraz inne,lepsze.Przepraszam za błędy ale w takich chwilach nie myśli sie o ortografii czy stylistyce.