madziara41
16.08.06, 14:57
Piszę,żeby się właściwie wygadać - już poruszałam tutaj ten wątek. W marcu
pokazała się krew w kale u mojej 14-letniej córki, jak tylko mi o tym rano
powiedziała, tak za trzy godziny byliśmy już u doktora. Potem był miesiąc
spokój i znów się pokazała. Nie poszłam już do dziecinnego lekarza tylko do
specjality. Przy badaniu nic nie stwierdził oprócz tego,ze miała
zatwardzenie. Dzisiaj córka znów miała zatwardzenie i pokazało się trochę
krwi, staram się jak najprędzej umówić do lekarza. Nie jest to łatawe bo córa
teraz płacze i mówi, ze mam dość życia. Kiedy badała ją ogólna lekarka,
stwierdziła po skończonym badaniu na palcu trochę świeżej krwi. Córka
normalnie chodziła przez ten okres do ubikacji,nie czyściło ją, tylko tak co
dwa tygodnie ma zatwardzenie (dwa dni nie była w ubikacji). Martwi mnie tylko
jedna rzecz - kiedy córka powiedziała o tej krwi zaraz zmierzyłam jej
temperaturę, miała chyba ok. 37,2, lekarz specjalista zapisał jej czopki i
maść PROKTOSONE, na drugi dzień temperatura spadła do 36,2. Martwię się i
panicznie boję się tego najgorszego .....