teściowa ma raka

20.09.06, 11:04
Wczoraj dowiedziałam sie że moja tesciowa ma raka. Bardzo jej współczuje, ale
nie wyobrazam sobie co dalej. Od poczatku małżeństwa( jestem 15 lat po
ślubie) nie lubila mnie, nie akceptowala mnie, a gdy urodzilam dziecko
wszystkim opowiadala ze to nie jest dziecko jej ukochanego synusia tylko Ta
synowa puściła sie i jest to bekard. Nigdy sie z dzieckiem nie bawila, nigdy
mi przy dziecku nie pomagala, nie zostala z dzieckiem sama ani minuty , gdyby
nie świeta czy urodziny na ktore ja ją zapraszam to zapewne wogóle bysmy sie
nie widywaly. Teściowa od pewnego czasu mieszka sama i teraz okazalo sie że
ma raka, a ja wiem że nie jestem w stanie sie nia zaopiekować ,za duzo
wycierpialam w zyciu z jej powodu i nie potrafie jej wybaczyć tych wszystkich
krzywd ktore mi zafundowala. Jedyne co moge zrobić to zapłacić obcej osobie
za to że bedzie do nie przychodzić. Po przeczytaniu tego tekstu wiekszość z
Was a moze nawet wszyscy stwierdza ze jestem okrutna, wredna itp, ale ja nie
potrafie być obłudna i udawac że nagle nie widze świata poza moja tesciową
    • krepona Re: teściowa ma raka 20.09.06, 14:41
      to że zapłacisz to i tak jest dużo, niby czasami osoby się zmieniają, ale czy warto siebie dreczyć i dawać drugie szanse - nie jestem pewna.
    • malgosiader Re: teściowa ma raka 20.09.06, 15:06
      Wiesz, trudno radzić cokolwiek nie będąc w takiej sytuacji.
      Z moją teściową różnie bywało ("zamilkła" np. na pół roku, kiedy my Jej
      naprawdę potrzebowalismy - moja Mama wtedy zachorowała na raka), ale ja sobie
      zawsze tłumaczę, że jest to matka mojego męża i babcia moich dzieci. I to dla
      nich staram się jakoś te kontakty utrzymywać. Są one nazwijmy poprawne. Wiesz,
      nigdy nie usłyszałam, takich rzeczy jak Ty. Myślę, że powinnaś porozmawiać z
      mężem, posłuchać co on ma w tej sprawie do powiedzenia. Myślę, że Ty chyba też
      za bardzo nie chcesz tak jej zostawiać skoro o tym piszesz i masz wątpliwości.
      Ja jestem osobą wierzącą i dużo czerpię ze swojej wiary.
      Ale podkreślam - nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Dzisiaj uważam, że chyba
      bym się przełamała i pomogła. Patrzę też troszkę inaczej na pewne rzeczy, bo
      sporo ostatnio przeszłam - po krótkiej chorobie straciłam swoją Mamusię.
      Natomiast Twoją postawę też rozumiem.
      Trzymaj się cieplutko....
      • amikeo Re: teściowa ma raka 20.09.06, 16:15
        Ludzie rzadko sie radykalnie zmieniaja nawet w obliczu takiej choroby, ale
        zdarzają się przełamania, pojednania. Nie napisałaś czy Twój mąż jest
        jedynakiem i jaki był jego stosunek do całej tej sytuacji i wymówek teściowej.
        Ja uważam, że nie musisz się do niczego zmuszać, Twoja opieka może byc tez
        bardzo denrwująca i uciązliwa dla teściowej, może to ona traktowac jako pewnego
        rodzaju upokorzenie sie przed Tobą. Bo z tego co piszesz to cięzki charakter.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: teściowa ma raka 20.09.06, 16:34
      Rak to choroba, jak każda inna, więc nie widzę powodu dla którego miałabyś
      zmieniać swoje zachowanie o 180 stopni.
      Na co choruje Twoja teściowa?
      • gaj33 Re: teściowa ma raka 20.09.06, 20:15
        Moja teściowa ma raka piersi , a na moje nieszczeście mój mąz jest jedynakiem.
        Mąż wie jaka jest sytuacja miedzy mną a jego matka i jak na razie do niczego
        mnie nie zmusza ale moja mama jest innego zdania i jej zdaniem powinnam sie
        opiekować moją teściową jak tylko potrafie najlepiej.Bardzo dziękuję za
        zrozumienie i powiem szczerze jest mi troche lepiej na duszy. Jeszcze raz
        bardzo dziękuję.
        • malgosiader Re: teściowa ma raka 20.09.06, 22:22
          a co z Jej mężem? Przecież on tu też duzo może zdziałać. Rak piersi to nie
          wyrok. Wielu kobietkom udaje się poknać go. Może więc Twojej teściowej również
          się uda.
          Myślę, że dla Niej to też będzie przełom niesamowity i czas na refleksje.
          Krótko po śmierci mojej Mamy, taka fajna pani doktor, u której zdawałam egzamin
          poprawkowy, tłumaczyła mi, że nic nie dzieje się się bez przyczyny. Że wszystko
          ma swój sens. I że mam w to uwierzyć, bo inaczej zwariuję.
          Może pomysl o tym w ten sposób, a będzie Tobie lżej.
          Pozdrawiam, Małgosia
          • gaj33 Re: teściowa ma raka 20.09.06, 22:58
            Tak sie składa że mój ukochany teść nie żyje ,a był wspaniałym człowiekiem.
            • marta11 Re: teściowa ma raka 20.09.06, 23:11
              Przy raku oprocz opieki najwazniejsze jest wsparcie psychiczne a trudno je dac
              osobie, ktora Cie wiele lat upokarzala badz olewala. Rob co dyktuje Ci serce.
              Moim zdaniem powinnas jej pomoc ale nie poswiecajac sie osobiscie. Raczej okaz
              wsparcie i pomoc mezowi, ktory napewno przezywa chorobe matki. Jakaby nie byla
              to jego matka. On niech jej pomaga a Ty wspieraj jego w tym. Jest to tez okazja
              do pokazania dziecku, ze nie nalezy kierowac sie w zyciu nienawiscia czy
              urazami.
              Trzymaj sie dzielnie, badz madrzejsza od tesciowej.
              • malgosiader Re: teściowa ma raka 21.09.06, 07:18
                Pięknie to marto11 napisałaś. Jest to bardzo mądra rada.
                Natomiast nie do końca zgadzam się z barabrą1910, można nie zapomnieć, ale
                wybaczyć, taka powinna być postawa osoby wierzącej. Wiem, że trudno o to
                czasami, ale... Ja też nie zapominam, jestem osobą "pamiętliwą" na moje
                nieszczeście i czasami jak mnie najdzie, to gdzieś tam w środku boli i to
                mocno. Ale komu robimy krzywdę? Samemu sobie i najbliższym.
                Barbaro1910 kto z nas myśli, że nie jest wiecznym? Też różne głupstwa
                popełniamy i żałujemy potem. Nikt z nas nie myśli, że to właśnie mnie może
                dotknąć jakaś tragedia. Bo to się zdarza gdzieś obok, ale nie u mnie.
                Gaj33, marta11 naprawdę napisała mądre słowa. A czas napewno przyniesie jakieś
                rozwiązania.
                Gdybyś potrzebowała pomocy, pytaj - moja Mamusia chorowała 8 m-cy na raka
                piersi i jakieś tam doświadczenie z tą chorobą mam, bo to ja byłam niemal
                wszędzie (nawet w akcie desperacji u różdżkarza).
                Pozdrawiam wszystkich cieplutko,
                Małgosia
    • barbara1910 Re: teściowa ma raka 21.09.06, 01:32
      a ja jestem zdania że nic na siłę i gdyby moja teściowa zachorowała wcale bym
      jej nie pomogła po tym co mi w moim życiu zrobiła i doskonale rozumię gaj33.A
      niby czemu miałabyś jej teraz w chorobie pomagać,jest syn niech on zajmie się
      matką,tymbardziej ,że od niej serca nie miałaś .Są rzeczy o których się nie
      zapomina nawet w chorobie pomimo tego że jest się osobą wierzącą.A tak na
      marginesie to teściowe powinny pamiętać,że one wiecznie żyć nie będą,a i nuż
      choroba może się przyplątać i powinny mieć dużo serca dla swoich synowych w
      końcu to syn wybiera sobie żonę a nie teściowa.Gaj33 zrobisz jak uważasz ja nie
      przełamałabym się.Chyba ,że może teraz w chorobie coś zrozumie i cię przeprosi
      ,tylko pytanie dlaczego czekała do tej pory? Trzymaj się gaj cieplutko.
      • estelka1 Re: teściowa ma raka 21.09.06, 08:24
        U mnie była i po części jest podobna sytuacja. Mój tato 5 lat temu zachorował
        poważnie na serce. Uratować go mogła tylko operacja, tyle tylko że nie wiadomo
        było, czy tata jej dożyje. Do kardiologa, który tatę prowadził mamy "jedyne"
        130 km, do szpitala w którym był operowany jeszcze dalej. Wiązało się to
        wszystko z dojazdami samochodem, bo 3 godz. jazdy autobusem nie wchodziło w
        rachubę. Moi panowie (tata i mąż) nie bardzo się lubią. Tata czasem w dość
        przykry sposób okazywał niechęć mojemu mężowi. Ja nie żądałam od męża, żeby
        opiekował się tatą, ale - jako że ja nie mam prawa jazdy - na męża "spadły"
        dojazdy z tatą do lekarza, potem na odwiedziny do szpitala. Bywało, że jeździł
        do taty, czy z tatą po 2 razy w tygodniu. Czasem musiał zwolnić się z pracy,
        czasem gnał zaraz po pracy. Bywały "ostre" sytuacje, gdzie z jakiegoś powodu
        trzeba było natychmiast dostarczyć tatę do szpitala i wtedy rzucał wszystko i
        jechał, albo jak sam nie mógł, załatwiał jakiegoś znajomego z samochodem. Wiem,
        że to robił przede wszystkim ze względu na mnie, bo miał świadomość, jak ja
        bardzo jestem związana ze swoimi rodzicami. Teraz jak choruje mama, mój mąż tak
        samo jeździ z nią wszędzie, gdzie jest potrzeba. Tyle tylko, ze dla odmiany mąż
        i mama bardzo się lubią. Ale teraz po czasie tata docenił swojego zięcia i
        radykalnie zmienił swój stosunek do niego. I tak na podstawie swoich
        doświadczeń myślę, że i u Gaj będzie podobnie :-) Jeśli sama uzna, że
        coś chce zrobić i to nie tyle dla swojej teściowej, co bardziej dla swojego
        męża, zrobi to i będzie jeszcze dumna z siebie. Ale faktycznie nie może robić
        nic wbrew sobie, ani też nic na siłę, bo być może teściowa wcale nie będzie
        sobie życzyła od niej pomocy. A może przede wszystkim choroba będzie miała na
        tyle łagodny przebieg, że ta pomoc wcale nie będzie potrzebna? To się wszystko
        dopiero okaże.
        • mania60 Re: teściowa ma raka 21.09.06, 15:51
          Droga Gaju . Moje stosunki z teściową nie były najlepsze , od dłuższego czasu właściwie nie było ich wcale. Kiedy moja teściowa zachorowała ,długo nie mogłam się odważyć na wizytę. Poprostu bałam się. Kiedy to zrobiłam było za późno , zmarła w ciągu niespełna 2 tygodni.Ciągle mam przed oczami obraz wychudzonej , bezradnej kobiety. I nie mogę tego zapomnieć .Może nie warto mieć takich wspomnień i uczucia niespełnionego obowiązku. Decyzja należy do Ciebie. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
          • tuuska1 Re: teściowa ma raka 21.09.06, 17:35
            Najpierw upewnij sie ,że teściowa chce twojej pomocy, może ona woli pomoc obcej
            osoby od twojej, jesli jest chora nie ma jej przecież co draznic i pogarszac
            sytuację , bo to byłoby najgorsze.Poza tym pomyśl jak byś spojrzała na problem
            gdyby syluacja była odwrotna czyli twój mąż nie cierpiał twojej mamy, a ona
            była w podobnej sytuacji, czy chciałabyś aby okazał jej swoje zainteresowanie?
            Ja gdy moja teścoiwa po operacji chciała wrócić do swojego domu zaproponowałam
            jej na czas rekonwalescencji pobyt w moim mieszkaniu i opieke . Nie zrobiłam to
            jednak z troski o nią a wyłacznie dla siebie, aby " nie gryzło mmnie sumienie",
            poza tym zależało mi aby dzieci widziały jak szanuje sie starszych bez względu
            na uczucia do nich. Mądrych decyzji życzę.
            • czekoladka4444 Re: teściowa ma raka 21.09.06, 22:33
              gaju wszystkie wcześniejsze wypowiedzi są bardzo trafne. I każda pasuje do
              aktualnej sytuacji w ktorej każda dziewczyna sie znalazła.
              I Ty musisz znalezć złoty środek dla siebie.
              Mnie teściowa po 26 latach powiedziała - Wiesz ja nie umiałam może tego pokazać
              ale ja cię bardzo kocham.
              Rób to co dyktuje Ci Twoje własne sumienie - i nie patrz co robiła teściowa -
              I zanim coś zrobisz to zastanów się czy za rok, dwa czy pięć lat nie bedziesz
              tego żałowała.
              A byc dobrym człowiekiem jest bezcenne. I procentuje. Ile dasz - tyle odbierzesz

              I nie zapominaj o swoim mężu - pomyśl co Ty byś zrobiła dla swojej Mamy. I co
              byś chciała żeby On zrobił dla niej.
              Życzę dużo siły, wytrwałości i wszystkiego dobrego.

    • barbara1910 do malgosiader 21.09.06, 23:19
      to co napisałam uwierz mi ,że mam powody tak napisać o swojej teściowej,a gaj
      zrobi tak jak podpowiada jej sumienie.Są teściowe i teściowe matki,moja jest dla
      mnie i moich dzieci panią.Niedawno zostałam wdową,właśnie mój mąż zmarł na raka
      wiem jaką przykrość mi i moim dzieciom teściowa wyrządziła gdy mąż żył,w jego
      chorobie i po śmierci.A pomijając już to co nam wyrządziła czy to jest matka
      skoro do chorego syna nie poszła nawet raz do szpitala nawet gdy
      umierał.Uwierzcie mi mam powody tak pisać ,że nigdy nie pomogłabym jej.Zresztą
      powiedziała nam ,że nie jesteśmy już rodziną.Myślałam ,że śmierć syna coś
      zmieni,myliłam się dlatego mówię nigdy i nigdy.Mogłabym dużo pisać o niej ale to
      nie temat o teściowych tylko o pomocy dla chorej teściowej.Gaj zrobi jak uważa i
      my jej w tym nie pomożemy ,ponieważ uważam ,że u każdego w domu jest
      inaczej.Moje zdanie jest takie j/w napisałam ,a gaj nie musi sugerować się tym
      co napisałam.
    • ulaw2 Re: teściowa ma raka 22.09.06, 07:17
      A może pomagając jej udowodnisz że bardzo się myliła co do twojej osoby?
      A tak wogóle to uważam że pomagając jej wspierasz przede wszystkim swojego
      męża, a to jest chyba najważniejsze.Najważniejsze sa relacje między wami.Może
      mąz w tej chwili akurat nie wymaga abyś się poświęcała ale wiesz mi przyjdą
      kiedyś cięższe chwile kiedy będzie cię naprawdę bardzo potrzebował.Czy ośmieli
      się poprosić cię o pomoc znając twój stosunek do teściowej?To musi wyjść od
      ciebie.A poza tym czy warto człowiekowi w obliczu takiej ciężkiej choroby
      pokazywać cokolwiek? Los i tak doświadczył ją ciężko zsyłając chorobę.
      • gaj33 Re: teściowa ma raka 25.09.06, 11:38
        Czytajac Wazse wypowiedzi nadal dochodze do wniosku ze nie jestem w stanie
        zaopiekowac się teściową. Mam wrazenie, że gdyby ona teraz poprosila o
        wybaczenie za te wszystkie krzywdy ,to zrobiłaby to tylko dlatego zeby zapewnić
        sobie darmową opiekę z mojej strony ( mąż pracuje po 12 godzin więc tak
        naprawde to przez caly dzień jestem tylko ja bo mąż wraca do domu ok.20:00 ) a
        nie dlatego że naprawde jest jej przykro za ta całą sytację. Stosunki mojego
        męża z moja mamą powiedzmy są poprawne tzn. gdy są urodziny lub święta to sie
        wtedy widzą. Moja mama od 20 lat ciezko choruje. Jest po obustronnym wycięciu
        nerek i dzieki dializom żyje, na przeczep nie ma szans z powodu wyniszczenia
        organizmu przez inne choroby. Ma wyciete narządy rodne z powodu olbrzymich
        torbieli które powodowaly krwotoki. Jest osobą bardzo chorą , porusza sie o
        kulach. Teraz od 7 tygodni znowu lezy w szpitalu, a mój mąż ani razu jej nie
        odwiedził,z resztą nigdy jak lezala w szpitalu to jej nie odwiedza a ja nigdy
        go do tego nie zmuszałam.Wiem co to jest cięzka choroba bliskiej osoby, ale
        patrząc na moja mamę jestem pelna podziwu dla niej za to ze nigdy sie nie
        skarży na okrutny los i ngdy nie prosila mojego męża o pomoc a mi powiedziala
        ze mam sie zaopiekowac moja teściowa. Moja mama nie wie jakie stosunki panuja
        między mna a teściowa ( zawsze podczas wspólnych spotkań np. wigilia czy tez
        urodziny bylo chlodno ale poprawnie i moja mama myśli ze tak juz po prostu
        jest } a ja przeciez nie powiem mojej mamie jak jest naprawde i jak traktuje
        mnie teściowa. Zapomnialam dodać ze moja teściowa jest osoba bardzo
        religijna ,więc jak to mozliwe ze jest wlasnie taka w stosunku do mnie, a
        swojego syna ubóstwia ?
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: teściowa ma raka 25.09.06, 14:42
          Gaj, poodejmując jakiekolwiek decyzje musisz byc w zgodzie przede wszystkim z
          własnym sumieniem. Jesli nie czujesz się na siłach (psychicznie i fizycznie)
          żeby jej pomagać, to po prostu tego nie rób i już.
          A że to mama Twojego męża? Ty jesteś ukochaną żoną jej syna, i dla niej nie
          implikuje to żadnych skutków emocjonalnych.
          Wiesz ja nie mówię, że powinnaś zignorować cała sytuację Twojej Tesciowej, ale
          nie rób nic ponad to, do czego nie musisz się wewnętrznie zmuszać.
        • estelka1 Re: teściowa ma raka 25.09.06, 15:13
          Gaj, Twoja sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana, niż napisałaś w pierwszym
          swoim poście. Jak na razie, to Twoja mama potrzebuje Twojej pomocy i nią się
          powinnaś zająć. A co teściowej... załatwienie dla niej opiekunki też jest
          rozwiązaniem. Tyle chcesz i możesz zaoferować teściowej i nikt nie ma prawa od
          Ciebie wymagać czegoś innego, nawet Twój mąż. Tym bardziej, że on nie
          interesuje się zanadto Twoją mamą.
          • gaj33 Re: teściowa ma raka 25.09.06, 18:56
            Zgadzam sie ze moja sytuacja nie jest najlepsza ,mogę nawet napisac że
            skomplikowana. Moja teściowa na temat choroby mojej mamy mówila że" to przecież
            nie jej wina że moja mama jest chora i ona nie jest jedyną osobą na świecie
            która choruje" oczywiście moja teściowa mówila to wtedy gdy przez swoje 70 lat
            zycia nigdy nie chorowala, a to ze nie pisałam nic na temat mojej mamy to tylko
            dlatego że nie miałam takiej potrzeby, ale teraz juz wiecie wszystko o mnie,
            mojej mamie oraz bardzo skomplikowanym zyciu dzieki teściowej.
            • marta11 Re: teściowa ma raka 25.09.06, 22:11
              Wiesz co gaj, ja na Twoim miejscu w takiej sytuacji zajelabym sie przede
              wszystkim mama. Porozmawialabym tez z mezem, bo chyba cos tu jest nie tak. On
              nie wie, ze chcialabys by odwiedzil Twoja mame? Odmawial Ci tego? Facetow
              czesto trzeba jak dzieci traktowac, za reke. A tesciowa zainteresuj sie,
              zadzwon, zaplac za opiekunke, cos tam jej pomoz, pokaz ze jestes klase wyzej od
              niej. No i zrob to dla swojej mamy, bedzie dumna, ze ma dobra corke. Moze
              opowiesz jej przy okazji, ze ta tesciowa to taka idealna nie jest. Trzeba ze
              soba duzo rozmawiac a mam takie wrazenie, ze u Ciebie jest z tym kiepsko.
              Postaraj sie nie mscic sie, nie hodowac w sobie nienawisci. Co bylo to bylo,
              nic tego nie zmieni, moze byc lepiej, tylko lepiej.
              Takie mam przemyslenia, pozdrawiam cieplo.
              • ka_s_ka1 Re: teściowa ma raka 27.09.06, 19:15
                No cóz !!!!!!!!!!!!! moja teściowa tez miała raka ale i miała córke ,ktora ja
                bardzo kochała jak przychodziła jej emerytura ( a może sie mylę,,,)
                Mieszkała z synem i synową i wnukami ...a mnie od wielu lat niecierpiała.
                Niestety,zawsze w moja strone były kierowane złe słowa i moich dzieci a ja
                cierpiałam a, ze względu na jej syna ,udawałam ,ze tego nie widze,
                Musze napisac ,że to co wiem ,że tamta synowa w miarę sie nia opiekowała, choc
                nie jeden raz (plakała ..)ale pewnie musiała z nia byc bo z nia mieszkała i dla
                świętego spokoju starała sie ...byl czas kiedy zadzwoniłam do niej (ona była
                chodząca osobą) i prosiłam aby przyjechała do nas .. bo jej syn umiera.
                i wiecie co ona powiedziała ,ja też jestem cięzko chora (ale po sąsiadach
                biegała)i mówiła jak jej syn jest cięzko chory i to moja wina,a oprócz tego
                przez wiele lat tylko 1!!!!!!!!!!!!!!!!!! była u nas
                w domu.Wiele bym zrobiła dla mego męża i zrobiłam ale nic mi sie nieudało,jego
                matka była,dla niego wazna ,zreszta to chyba normalme.Był czas ,że jej drugi
                syn poprosil załatw mi to i tamto dla moje matki ,zrobiłam to
                ale wierzcie mi z ciężkim sercem ( i tylko ze względu na mego męża).No i
                przyszedł ten podły dzień ,okrutny i ten czas kiedy odszedł mój_kochany
                mąz .....ponoc Bóg tak chcial tak mówia mi,którzy mnie chcą pocieszyc (ale czy
                ten nasz BÓG istnieje.)taka ważna osoba, naszym życiu rodzinnym.Ona nawet ani
                nie była w szpitalu ani u nas w domu ani nawet w jego ostatniej
                drodze ......... ponoc była bardzo chora,fakt osobyw tym wieku maja wiele
                dolegliwości ..niech jej ziemia lekka będzie niedawno odeszła z tego
                świata,poszłam na jej ostatnia droge ,w zastępstwie jej syn a ,którego juz nie
                ma .Wiem ,że różne sa zalezności miedzy teściowymi a synowymi,a jej od samego
                poczatku nie lubiałam a one przez wiele lat pokazywała mi tamte"drzwi "a ciort
                ze mną , a moje dzieci a jej wnuki!!!!!!!!!!!!!!no własnie nigdy nie okazywala
                im odrobine serca ot co ..
                A więc ,decyzja należy do ciebie !!!!!!!!!!Ale wierz mi , ja napewno nie
                podałabym jej ręki , a dlatego ,że to nie byl czas 3 lat ,ani 10 ,nikt nie lubi
                byc poniewierany ani lekceważony ..ale jeszcze raz powtarzam ja to ciort byle
                jaka baba a jej syn i krwi i kości i byc może z milości ....
                Okej koncze te wywody :((((((((((((((((( kaśka

Pełna wersja