gaj33
20.09.06, 11:04
Wczoraj dowiedziałam sie że moja tesciowa ma raka. Bardzo jej współczuje, ale
nie wyobrazam sobie co dalej. Od poczatku małżeństwa( jestem 15 lat po
ślubie) nie lubila mnie, nie akceptowala mnie, a gdy urodzilam dziecko
wszystkim opowiadala ze to nie jest dziecko jej ukochanego synusia tylko Ta
synowa puściła sie i jest to bekard. Nigdy sie z dzieckiem nie bawila, nigdy
mi przy dziecku nie pomagala, nie zostala z dzieckiem sama ani minuty , gdyby
nie świeta czy urodziny na ktore ja ją zapraszam to zapewne wogóle bysmy sie
nie widywaly. Teściowa od pewnego czasu mieszka sama i teraz okazalo sie że
ma raka, a ja wiem że nie jestem w stanie sie nia zaopiekować ,za duzo
wycierpialam w zyciu z jej powodu i nie potrafie jej wybaczyć tych wszystkich
krzywd ktore mi zafundowala. Jedyne co moge zrobić to zapłacić obcej osobie
za to że bedzie do nie przychodzić. Po przeczytaniu tego tekstu wiekszość z
Was a moze nawet wszyscy stwierdza ze jestem okrutna, wredna itp, ale ja nie
potrafie być obłudna i udawac że nagle nie widze świata poza moja tesciową