Dodaj do ulubionych

ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwosci

10.11.06, 10:27
Witam wszystkich,
Nigdy na to forum nie zagladalem bo mnie to nie dotyczylo. Ostatnio dowiedzielismy sie ze mama ma ostra bialaczke szpikowa.Nie wiemy jeszcze jaka postac.Czy ktos bardziej "doswiadczony" moze mi powiedziec jakie leki beda potrzebne ktorych szpital nie bedzie mogl zrefundowac?Ile trwa leczenie? I jakie sa rokowanie w przypadku wczesnego wykrycia choroby.Wiem ze nie da sie jej wyleczyc calkowicie ale czy jest jakas szansa na uzyskanie remisji na dluzszy czas?
Z gory dziekuje za pomoc
Obserwuj wątek
    • kk1962 Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 11:08
      Przykro mi, ze Twoja mama zachorowala - ale dobrze, ze znalazles
      to forum. Moja nastoletnia corka ma (miala??) ostra bialaczke
      limfoblastyczna, to niezupelnie to samo.
      Szpital pokryl wszystkie potrzebne leki, poza jakimis drobiazgami
      w rodzaju Aescinu na since.
      Z tego co wiem, to bialaczki "ostre" w odroznieniu od "przewleklych"
      leczy sie calkowicie.

      Zalrzyj do podlinkowanych na gorze strony "zalecen postepowania w nowotworach
      zlosliwych u doroslych".
      Jezeli znasz angielski, to polecam strony/forum "Leukemia and Lymphoma
      Society", tam jest istna kopalnia wszelkich informacji.

      ubb-lls.leukemia-lymphoma.org/cgi-bin/ubbcgi/Ultimate.cgi?action=intro&BypassCookie=true

      Napisz, jak bedziecie wiedzieli cos wiecej.

      Pozdrawiam,
      Kasia
      • aniawx Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 11:30
        Witam,
        Mój chłopak miał ostrą białaczke szpikową - M4. Jeżeli chodzi o leki to w
        zasadzie wszystko pokrywa Fundusz Zdrowia. Co do wyleczenia, to jest to
        możliwe - trzeba zrobić przeczep szpiku. Aczkowliek sam przeszczep nie jest
        gwarancją na wyzdrowienie. Mój chłopak miał przeszczep, przyjął sie w 100%, ale
        niestety nastapiły komplikacji i 15 września 2006 odszedł od nas. Ale pamiętaj,
        że to jest choroba która można pokonać!!! Tak więc dużo siły życze! i dużo
        szczęścia.
        Pozdrawiam,
        Ania
        • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 14:50
          dziekuje za odpowiedzi. angielski na szczescie znam wiec dziekuje za link
          chemia miala rozpoczac sie wczoraj ale zostala przelozona na kilka dni.
          na szczescie choroba w poczatkowym stadium, nietypowa bo oprocz szpiku wszystko inne jest zdrowe. morfologia krwii prawie jak u zdrowego czlowieka.jak na razie ma 25% komorek rakowych wiec mam nadzieje ze to rokuje na przyszlosc.do przeszczepu sie nie kwalifikuje ze wzgledu na wiek.moze i dobrze.moze wystarcza same leki.
          • kk1962 Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 15:44
            Troche sie dziwie, ze chemii nie rozpoczeli natychmiast,
            nawet mimo tego ze to tylko 25% a wiec blisko granicy.
            U mojej corki wstepna diagnoza byla we czwartek, postawiona
            w szpitalu nie-specjalistycznym, natomiast w piatek juz na
            oddziale hematologii w innym szpitalu stwierdzono, ze to ALL
            nie AML, i leczenie zaczeto od razu w piatek po poludniu.
            Zycze Mamie i Wam wszystkim duzo wytrwalosci.

            Pozdrawiam,
            Kasia
            • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 15:52
              tez sie zdziwilem.ale lekarz mowil ze nie wiedza jeszcze czy to przewlekla czy ostra.sklaniaja sie ku ostrej ale z kolei nie wiedza jaka odmiana.w kazdym razie czekanie jest najgorsze ale pocieszam sie ze ogolnie mamam jest zdrowa i ze ma dobre wyniki oprocz szpiku oczywiscie. no i ze chemia nie bedzie chyba az tak silna bo na poczatku nawet cardioxanu nie beda podawac.
              w kazdym badz razie dziekuje za odpowiedzi i slowa otuchy.
                • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 16:38
                  tak jest bardzo drogi.jednorazowa kuracja kosztuje chyba ok 6 tys zl. wiem tez ze dla osob doorslych nie jest on refundowany. bo w polsce nie traktuje sie zycia jednakowo niestety.w kazdym badz razie pytalem sie czy mam kupic powiedzieli ze na razie nie jest potrzebny a poza tym to chyba maja jakies zapasy na szczescie.
                  • aniawx Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 20:45
                    Jeżeli jest to ostra szpikowa to te pare dni może dużo zmienić!!! Niesety w
                    ciągu kilku dni komórki moga wzrosnąć o 100%. Pośpiesz lekarzy!!!!! Mój chłopak
                    jak miał nawrót to miał 7% komórek, a za niecałe dwa tygodnie miał 90%!!!!!!!
                    Nie ufaj do końca lekarzom i straj sie o to żeby działali szybko. Ale skoro
                    Twoja mama ma w porządku krew to ja nie wiem co to jest. Bo Patryk (tak miał na
                    imię mój chłopak) miał gorsze wyniki jak wykryto nawrót, ale tez nie były
                    tragiczne. Słuchaj przy tej chorobie morfologie robi się codziennie. Jak nie
                    chcą dawać chemii od razu to niech chociaż kontrolują krew!!!
                    Pozdrawiam,
                    Ania
                    • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 21:49
                      dzieki za podpowiedz.bede ich w takim razie naciskal.ale z drugiej strony komu mam ufac jak nie wlasnie lekarzom. U Mojej mamy nieprawidlowosci we krwii wykryto juz w 8 mies temu niestety lekarze wtedy to zbagatelizowali.Prawdopodobnie wtedy juz zaczela sie choroba. Moze wlasnie dlatego ze te obiawy i okres rozwoju nie jest typowy dla ostrej nie podaja jeszcze chemii.
                      • aniawx Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 21:57
                        Wiesz nie wydaje mi sie żeby to była szpikowa ostra skoro 8 miesięcy temu już
                        były zmiany. Patryk w połowie maja miał robiona morfologie i była super, a we
                        wrzesniu już miał 98% komórek nowotworowych. Ostra szpikowa w ciągu dwóch,
                        trzech tygodni potrafi "zabić" człowieka.
                      • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 10.11.06, 22:09
                        no wiem ze trudno w to uwierzyc ale lekarz wyraznie powiedzial ze to ostra bialaczka szpikowa.tzn mieli watpliwosci cz to ostra czy przewlekla ale 25% to juz raczej ostra.mama leczy sie w bydgoszczy bo tam mamy znajomego lekarza.co do lekow to nic przez te 8 miesiecy nie dostawala.miala bardzo malo wit b 12 co wykryto dopiero 2 tyg temu. do tego leukopenie i makrocytoze.
                        • harrystreet Re: ostra bialaczka szpikowa - pytania i watpliwo 11.11.06, 15:49
                          Dzis lekarz zasugerowal wprost ze o wiele lepiej byloby gdyby mame mozna bylo przeniesc do warszawy lub do lodzi poniewaz tam maja wieksze mozliwosci!!!rece mi opadly.nie wiem czy chial zasugerowac lapowke czy po prostu tam maja lepsze leki.ale jezeli chodzi tylko o leki to jaki problem sie o nie postarac???panstwo w samym srodku europy, jedno z wiekszych a dzieja sie takie rzeczy.A ktory NFZ pokryje leczenie w warszawie czy lodzi jezeli jest osrodek na miejscu.Kiedy to sie zmieni???Kiedy u nas bedzie w koncu normalnie i nie bedzie trzeba wybierac i zebrac o pieniadze na leczenie smiertelnej choroby.To nie jest grypa!!!
                          • liina walcz! 11.11.06, 16:59
                            Walcz, bzdety opowiada. W Bydgoszczy jest bardzo dobry osrodek, ludzie bywa z
                            calej Polski tam jada, bo maja lepszy sprzet i dobre warunki, bo to szpital AM.
                            Mozliwe, ze probuje cos wymoc na Tobie, nie dawaj sie, powiedz, ze przy ostrej
                            bialaczece tym bardziej sie szybko podaje chemie i ze jesli ona umrze w skutek
                            braku lekow lub za poznego podania, to wyciagniesz z tego konsekwencje.Wiem, ze
                            to chore, ale moja mama chorowala na raka 4 lata, wielu lekarzy zeszlysmy i w
                            wielu szpitalach mama byla operowana.Tez spotkalysmy sie z podobnymi sytuacjami,
                            brakiem kompetencji, mama na skutek tego dzis nie zyje juz. Byc moze i tak by
                            zmarla, ale na pewno zylaby duzo dluzej, gdyby nie spychano jej typowych
                            dolegliwosci ( wodobrzusze jak w ciazy) na chora psychike i osteoporoze.
                            Nie daj sie i nie boj sie ich, nie masz nic do stracenia, zwlaszcza ze czas sie
                            liczy.Ja pod koniec mamy zycia stawialam sie mocno i nie zaluje, nie chcieli
                            nawet spuscic jej wody z oplucnej, mowili, ze NIE POTRAFIA!- w szpitalu
                            wojewodzkim.Na co czkali? Tak samo Tobie mowia, ze nie ma lekow, bzdura!
                            Powiedzialam, ze albo spuszacza albo powiadomie natychmiast fkasem rzecznika
                            praw pacjenta, ze w tym szpitalu zaden lekarz nie potrafi spuscic wody z
                            oplucenj, postawilam sparwe twardo, bo mama by sie juz udusila.Nagle im sie
                            przypomnialo jak to sie robi....
                            Takze, od poniedzilku dzialaj, poszukaj telefonu do rzecznika praw pacjenta w
                            Bydgoszczy , zabierz ten numer ze soba i w razie czego dzwon. Najlepiej jak juz
                            zadzwonisz rano i sie zapytasz czy to prawda, ze w szpitalu Lukaszczyka nie ma
                            odpowiednich lekow do leczenia bialaczki i ze w Łodzi maja lepsze zaplecze.
                            Zadzwon i zapytaj, powiedz, ze tak ci powiedziano, ze nie wiesz co masz robic,
                            podejrzewasz, ze tego typu praktyka ma na celu byc moze wyludzenie kasy. Nie
                            musisz sie przedstawiac z imienia i nazwiska jesli dzownisz, dopiero jak
                            skladasz skarge na pismie, to musisz napisac wszytkie swoje dane i dane pacjenta
                            oraz imie i nazwosko lekarza prowadzacego lub tego , na ktorego skladasz skarge.
                            Nie wahaj sie, w ciezkich przypadkach wysylasz skarge faksem i interweniuja w
                            ten sam dzien jeszzcze. Jesli jstes na miejscu, to mozesz do rzecznika skarge
                            zawiezc osobiscie.
                            Nie ma co sie bac, ze potem beda sie na mamie mscic, na mojej sie nie mscili ,
                            tylko robili juz potem co nalezy, bez slowa.takze nie ma co sie bac , tylko
                            walczyc i nie czekac.Tak wyglada nasza polska rzeczywistosc.
                            • harrystreet Re: walcz! 11.11.06, 17:15
                              Dziekuje za rady.Obecnie jestem poza granicami Polski wiec zajme sie tym we wtorek jak bede w polsce.Lekarz powiedzial ze przy obecnym stanie mojej mamy (czyli bardzo dobrym) tydz zwloki nie robi roznicy tym bardziej ze jeszcze nie okreslili typu ostrej bialaczki. Problem w tym ze mama nie lezy w szpitalu lukaszyka tylko w bizielu.nie jestem pewien czy w centrum onkologii leczy sie ta chorobe.musze sie tego wszystkiego dowiedziec.jeszcze raz dziekuje za pomoc
                              • liina Re: walcz! 11.11.06, 17:50
                                Wiec niech ja przetransportja z Biziela do Lukaszczyka, bo Biziel nie jest
                                szpitalem specjalistycznym pod tym katem i nie oni powinni ustalac czy to
                                bialaczka ostra czy nie, bo oni nie sa od tego specjalistami raczej, tylko
                                onkolodzy w Lukaszczyku. Nie twierdze, ze nie maja na ten temat wiedzy, ale na
                                onkologii maja je na pewno wieksze i na onkologii maja przede wszytkim chemie
                                odpowiednia i wiedza, co robic nalezy.Po co oni ja trzymaja w Bizielu? Przeciez
                                tam jej chemii nie podadza, a czas ucieka.Natychmiast pogadaj z lekarzem, aby
                                skierowal ja do specjalistow od tej choroby. Przeciez to jakas paranoja! Bedzie
                                teraz przez tydzien albo dwa ustalal jaka to bilalaczka, a koniec koncow i tak
                                zle ustali, bo sie na tym dobrze nie zna, nie moiac aby podal odpowiedni lek i
                                jeszcze do Lodzi cie wysyla, jak na miejscu masz bardzo dobra onkologie!
                                Natychmiast kaz ja przewizc do Lukaszczyka, tam szybciej ja zdiagnozuja i wdroza
                                leczenie.W Bizielu nie moga jej leczyc.
                                • harrystreet Re: walcz! 11.11.06, 18:20
                                  wiem ze szpital biziela nie jest specjalistyczny ale maja tam oddzial hematologii. robie wszystko zeby ja przeniesc w inne miejsce.ale szpital lukaszczyka zajmuje sie chyba tylko nowotworami narzadow wewnetrznych.chyba tam nie lecza nowotworow krwii. w kazdym badz razie napisalem juz do rzecznika pacjenta.mam nadzieje ze mi w poniedzialek odpowie.
                                  jeszcze raz dziekuje
                                  • liina Re: walcz! 11.11.06, 18:43
                                    A numer telefonu podales? Podaj swoj numer telefonu, to do Ciebie
                                    zadzwonia.Chyba, ze jestes za granica, ale jesli masz polski numer , to powinni
                                    zadzwonic.
                                    • harrystreet Re: walcz! 11.11.06, 18:49
                                      niestety jestem za granica.bede w polsce we wtorek to od razu do nich zadzwonie. W kazdym badz razie dziekuje liina za pomoc. Nawet nie wiedzialem ze jest cos takiego jak rzecznik praw pacjenta. Z prostej przyczyny, wszyscy u mnie w rodzinie byli zdrowi, jak do tej pory. jeszcze raz dziekuje.
                                      • harrystreet Re: walcz! 11.11.06, 22:38
                                        Mam jeszcze jedno pytanie do Was,
                                        Czy ktos to mial ta chorobe mial tak samo jak moja mama pobierany 3 krotnie
                                        szpik kostny? Na dodatek dzis dowiedzialem sie z innych zrodel ze wyniki mojej
                                        mamy zostaly wyslane do Warszawy. I nie dowiedzialem sie tego od lekarza. Nie
                                        wiem juz co myslec i co robic.
                                        Pozdrawiam
                                        • aniawx Re: walcz! 12.11.06, 20:07
                                          Witam,
                                          Patryk miał pobierany dwa razy, ale raz miał biopsje, a raz trepanobiopsje.
                                          Może Twoja Mama też tak miała. Co do wyników, to może zostały wysłane w ramach
                                          konsultacji. A mam do Ciebie pytanie - pisałes wcześniej,,ze masz tam lekarza -
                                          to nie możesz jego bezpośrednio pytać?? I pamiętaj, ze musisz naciskac, bo od
                                          lekarzy sie ŻĄDA!! A NIE PROSI!!!!
                                          Pozdrawiam, Ania
                                          • harrystreet Re: walcz! 12.11.06, 20:43
                                            Dziekuje za odpowiedzi,
                                            Wyobrazam sobie to tak ze po prostu nie moga zakfalifikowac tej bialaczki w prosty sposob i dlatego pobieraja szpik trzeci raz.A do tego wyniki wysylaja do Warszawy.Tak mam tam znajomego lekarza ale niestety na zupelnie innym oddziale i akurat nie ma go przez jakis czas. Martwi mnie tylko jedna rzecz. Przy tej chorobie liczy sie czas. A u mojej mamy zdiagnozowano ja we wtorek i do dzis nie ma podjetego leczenia.Lekarz mowi ze komorki sie nie rozprzestrzeniaja ze sa ciagle na poziomie 25% ale jak dlugo tak bedzie.Ma miec chemie podana w srode lub czwartek. Wiem ze od lekarzy sie zada a nie prosi. Ale boje sie ze przestana dbac o mame tak jak powinni.Lekarz prowadzacy zasugerowal zeby mame przeniesc do lodzi lub warszawy poniewaz tam sa lepsze warunki. Z kolei znajomy znajomego tata jest dyrektorem tego szpitala(nie sprawdzalem tego wiec nie wiem czy to zrodlo jest pewne) i powiedzial ze to jeden z lepszych oddzialow hematologii w polsce.Lepszy nawet od onkologicznego ktory mamy tu w bydgoszczy.Jest swiezo odremontowany i wyposazony i ma budzet do 2008 juz zagwarantowany.Czyli krotko mowiac ma kase. Nie wiem juz komu wierzyc. przenosic mame czy nie, poprosic o innego lekarza, a moze choroba sama sie cofnie. Niestety to ostatnie jest niemozliwe :-( , szkoda.
                                            • liina Re: walcz! 13.11.06, 20:07
                                              Jak wrocisz we wtorek do Polski, to jedz do szpitala Lukaszczyka i tam idz na
                                              oddzial do ordynatora , zapytaj czy Cie moze przyjac prywatnie i pogaradj z nim
                                              jakie sa sznase i gdzie lepiej mame trzymac.Zabrac ja raczej z tego Biziela
                                              trzeba, bo tam chemii jej raczej nie dadza, oni sie tam rakami nie zajmuja chyba
                                              na stałe.Musisz wziac pod uwage, ze jesli bedziesz sam mame wozil po tych
                                              szpitalach, to duzo stracicie czasu, zanim ja przyjma na oddzial, zanim lekarz
                                              ja obejrzy, da skierowanie znowu na jakies badania itd., to nie daj Boze moze
                                              byc juz zle. Powinni wsadzic ja w karetke i ja wyslac w Bydgoszczy do
                                              Lukaszczyka, najblizszy szpital specjalistyczny, takze dobrze wyposazony i nie
                                              jest biedny, maja tez sprzet itd.Powinni ja przewiezc na leczenie!, skoro sami
                                              jej leczyc nie moga, chyba dosyc logiczne.
                                              • harrystreet Re: walcz! 13.11.06, 21:07
                                                Widzisz liina to nie jest takie proste.
                                                W szpitalu lukaszczyka nie lecza nowotworow krwii. Nie ma tam po prostu hematologii.Juz sie w tej sprawie kontaktowalem z lekarzami z tego szpitala. W bizielu hematologia jest i jak najbardziej podaja chemia i maja do tego warunki (oddzial wyremontowany,nowoczesny i z kasa) - przynajmniej takie mam wiadomosci. Mamy wyniki kraza teraz od warszawy przez lodz do gdanska. Podobno w gdansku jest jakis pionierski sposob leczenia. Mam nadzieje ze mame tam zakwalifikuja.Ale mam tez informacje ze szpital w lodzi ma wieksze szanse na niektore leki i moze tam ja przeniesiemy.Walka sie dopiero zaczyna a ja juz jestem zmeczony. Ale mam nadzieje ze to wplyw raczej przepracowania niz calej sytuacji. Pozdrawiam i dziekuje.
                                                • aniawx Re: walcz! 13.11.06, 21:53
                                                  harrystreet ma rację liina. Białaczki nie leczy się na onkologii, tylko na
                                                  hematologii. Ja tez miałam znajomych lekarzy na onkologii, ale co z tego - to
                                                  hematologów trzeba znac w takiej sytuacji. Najgorsze jest to, ze mimo tego, ze
                                                  ma się znajomego lekarza, to on Ci nie pomoże na innym dziale. W sytuacji
                                                  Patryka była okropna dla mnie wiadomość jak dostął wylew do mózgu i musiał
                                                  jechac na neurotraumatologie pod respirator. ALe lekarz trzy razy nam odmówił w
                                                  ciągu 5 godzin (dzwoniliśmy do niego,a on jak sie uparł to koniec i już).
                                                  Powiedział, ze to przypadek bez rokowań i Go nie wezmą na oddział. Później
                                                  przyszedł jeszcze raz anastazjolog i powiedział mi że On do rana nie przetrzyma
                                                  bez respiratora i dopiero wtedy lekarka, która dzwoniła wcześniej do tych
                                                  lekarzy, gdzie GO nie przyjęli zaczęła szukac kontaktów i znalała. O godzinie
                                                  23.300 ściągała znajomego lekarza, zeby On załatwił miejsce dla Patryka. No i
                                                  się udało - a to szpital budynek obok:(( Rozumiecie jak to jest - my żądałyśmy
                                                  przyjęcia Go na oddział i Go nie przyjęli, dopiero znajomości pomogły. I
                                                  lekarka powiedziała mi wtedy tylko jedno - widzisz ANia, nawet jak ja bym miała
                                                  kogoś z rodziny to nie jestem mu w stanie pomóc, jak nie mam znajomości. I
                                                  niemalze sie rozpłakała. Patryk miał to szczęście, ze jego na hematologii
                                                  wszyscy znali i lubili - dlatego tak o Niego walczyli. Później rozmawiałam z
                                                  lekarką i powiedziała, ze Patryk jest pierwszym przypadkiem, którego przyjęcli
                                                  tam. I ja wiem, ze to prawda, nie wiem czy faktycznie pierwszy, ale w takim
                                                  stanie jak był Patryk już faktycznie nigdy nie dawali nikogo. Ja byłam przy
                                                  śmierci dwóch takich osób, którzy przez wylew zmarli i zmarli w wielkich
                                                  męczarniach. I mi o to chodziło, juz nie chciałam, zeby cierpiał. Bo to było
                                                  najgorsze... Patrzenie jak człowiek bliski cierpi. To było straszne...
                                                  Harrystreet dużo siły Wam życze do walki i kurcze staraj sie żeby działali
                                                  szybko i skutecznie. Wiem ze to ciężkie do osiągnięcia, ale straj sie - rób co
                                                  w Twojej mocy, zeby później nie żałować!!!
                                                  Pozdrawiam
                                                  Ania
                                                  • harrystreet Re: walcz! 13.11.06, 22:19
                                                    Dziekuje Aniu,
                                                    Bede walczyl!!!!Nie poddaje sie nigdy!!!Nikt przeciez nie powiedzial ze bedzie latwo prawda?Z drugiej strony nikt nie powiedzial ze mama bedzie chora. Bo gdyby mi to powiedziano to bym sie po prostu nie zgodzil. :-) I teraz nie byloby klopotow. Wiem ze moze zarty sa nie na miejscu ale to moj sposob na rozladowanie.Poza tym moja mama juz niedlugo bedzie zdrowa. Wiecie co mnie zastanawia.Jak mozna kogos nie przyjac na oddzial "bo nie rokuje"????Jak taki czlowiek moze pozniej spojrzec w lustro???Jak mozna bawic sie w Boga???Ten bedzie zyl tamten nie???I to jest Polska A.D. 2006.
                                                  • aniawx Re: walcz! 13.11.06, 22:31
                                                    Harrystreet niestety tak właśnie jest u Nas.:(( Wiesz co bo tak sobie myśle, ze
                                                    ja Ci wczesniej nie doradziłam, najlepsi w Polsce w leczeniu białaczki sa
                                                    lekarze w Katowicach. Patryk miał tam przeszczep - sa naprawde super!!! Wiem,
                                                    ze to daleko, ale to jest życie, wiec można się pomęczyć chwilkę, zeby póxniej
                                                    było dobrze. Słuchaj tam trzeba by zadzwonić do nich i się umówić. Słuchaj jak
                                                    będziesz zainteresowany, to ja Ci wszystki nr tel i nazwiska moge podać. Oni sa
                                                    na prawdę super!!!
                                                    A co do Twojego sposobu na rozładowanie emocji, to ja mam taki sam. Zawsze
                                                    obracaliśmy z Patrykiem w żart wszystko, nawet chorobę. Oczywiście kiedy trzeba
                                                    być powaznym to sie jest, ale ogólnie to śmiech pomaga, wiec czemu sobie nie
                                                    pomagać?:)
                                                    Jeszcze raz dużo siły i pamiętaj że służe pomocą!!!
                                                    ANia
                                                  • harrystreet Re: walcz! 13.11.06, 22:44
                                                    Jeszcze raz dziekuje Aniu. Bylbym wdzieczny za jakiekolwiek kontakty. Gdybys mogla wyslac na gazetowy. Nie wiem czy skorzystam ale kto wie. Chodzi o psychike. Wiem ze mama nie znioslaby dobrze przenosin. I moglo by to pogorszyc zamiast polepszyc.Ale bede probowal wszystkiego. Wiem ze katowice i lodz sa w czolowce rankingow jezeli chodzi o kliniki hematologii.
                                                    Jeszcze raz dziekuje.
                                                • liina Re: walcz! 14.11.06, 11:08
                                                  Jezli w Bizielu moga podac chemie, to wiec niech ja podadza, na co czekaja? A
                                                  odnosnie pionierkich sposobow, to podejrzewam, ze to trwa.Pytanie jakich lekow
                                                  potrzebuje twoja mama konkretnie, bo jesli takich, ktore sa osiagalne w
                                                  Bizielu, to po co tracic czas i mame dodatkowo meczyc?
                                                  • liina Re: walcz! 14.11.06, 11:14
                                                    Mozliwe, ze moga ja leczyc w Bizielu tym co maja, ale moze nie chca tego podac,
                                                    wola aby koszt tego poniosl inny szpital? Ile Twoja mama ma lat?
                                                    Czytalam w gazecie, ze pacjenci chorzy na bialaczke po 50 roku zycia nie maja
                                                    dostepu do jakiegos dobrego leku na bialaczke, ale nie pamietam teraz juz nazwy
                                                    tego leku. Nie wiem czy sytuacja sie zmienila, ale moze z tytulu wieku cos
                                                    kreca? Tak mi przyszlo do glowy, bo sie z tym juz spotkalam.Moja mama tez nie
                                                    dostala lepszej chemii , bo byly mlodsze pacjentki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka