boccadirosa
21.11.06, 12:59
Witajcie. Moja mama prawie 5 lat temu miała raka szyjki macicy. Była
operacja, chemia. Wszytsko na granicy życia i śmierci. Rak powrócił w zeszłym
roku w listopadzie. Od razu była operacja i radioterapia (naświetlania, o ile
pamiętam, przez 6 tygodni, codziennie od pn. do pt.). Na wiosnę zaczęła
narzekac na jelita, że nie pracują prawidłowo, że brzuch ją boli. Problem
zaczął się nasilać do tego stopnia, że już dwa razy była wzywana karetka -
wymioty żółcią, ogromne bóle brzucha, a więc do szpitala, kroplówki, leki
przeciwbólowe itd. Chodzi o to, że jelita są jakby sparaliżowane, prawie nie
pracują. Jedzenie nie jest więc trawione, zalega i w pewnym momencie wszytsko
się blokuje. Moja mam jest zostawiona sama sobie. Jesteśmy w trakcie szukania
jakiegoś dobrego gastrologa-onkologa i jakiegoś sposobu na poprawę sytuacji -
nie wiem, np. dieta. Ale może ktoś z was wie, gdzie się zwrócić (bo,
oczywiście, centrum onkologii juz to nie interesuje) i jak sobie z tym
radzić. Pominę milczeniem fakt, że nowotwór znowu wrócił i czekamy na termin
operacji... Ale musimy jakoś do niej dotrwać...
Dziękuję bardzo i pozdrawiam.