Rak nerki? :(

27.11.06, 23:55
Witajcie. U mojego taty w czasie profilaktycznego badania urologicznego
zdiagnozowano guza na nerce. Nie jest duży, jakieś 49 mm, ostatecznie jeszcze
nie wiadomo co to jest. Tata na nic się nie uskarża, nic go nie boli, o
krwiomoczu mowy nie ma. Mama jest laborantką i twierdzi, że tata ma dobre
badania a mocz jak u dziecka. Tomograf na szczęście nie wykazał żadnych
naciekań ani przerzutów do pobliskich narządów. Węzły też nietknięte ani nie
powiększone. Na dniach tata idzie do szpitala na operację. Jak sądzicie -
będzie dobrze? Według informacji, które znalazłem w necie guz o takiej
charakterystyce (wcześnie wykryty, nieduży i ograniczony tylko do nerki) daje
dobre rokowania. Oby... Bardzo się martwimy.
    • jo81joanna Re: Rak nerki? :( 29.11.06, 17:17
      Witaj Kozborn,

      na wstepie pragne Ciebie poinformowac, ze nie chce Ciebie straszyc bo nie po to
      jest to fprum, ale chce Ciebie uczulic na pewne sprawy... A to dlatego, ze moja
      mama tez miala raka nerki, m-ac temu zmarla :(
      Zycze Tobie z calego serca, abysie wygrali z ta choroba bo to jest mozliwe.
      Przede wszystkim jak najszybciej decydujcie sie na operacje ( nawet jesli
      mialoby to byc bocznymi drzwiami). Mojej mamie tez wykryto guz na nerce, ktory
      byl wieksze od tego co ma twoj tato. Moja mama miala dwukrotnie guz wiekszy od
      samej nerki!! Nerke jej usunieto, a potem wszystko bylo OK. Super wyniki,
      dopbre samopoczucie,. jedyne co to byla obolala po operacje, ale to normalne.
      Wszyscy odetchnelismy, a tym samym nasza czyjnośc byla uspiona na ewentualne
      przerzuty. Mama byla niby pod obserwacja onkologa, ale uwazam, ze nie byla ona
      wystraczajaca. Bo nagle pojawily sie przerzuty. najpierw bark zaczal ja
      niewinnie bolec, potem coraz wiecej i wiecej.
      Moja rada: po operacji robcie wszelkie badania pod katem przerzutow, nie tylko
      morfologie, przesiwietlenia bo one nie sa wystarczajace. Robcie tomokomputer, a
      jak pojawia sie jakiekolwiek bole (nieopkojace) diagnozujcie pod katem
      przerzutu ( tak aby tato nie wiedzial i sie nie denerwowal). Lekarze niestety
      najpierw diagnozuja pod katem "noramlnych" chorob a potem dopiero na nowotwor,
      kiedy czesto jest juz za pozno...

      Mam nadzieje, ze polapiesz sie w tym co pisze.... mam wiele mysli naraz do
      przekazania - najlepiej wpisz w wyszukiwarke tego forum moj nick i poczytaj
      moje zmagania z choroba.

      Smialo pytaj jak chcesz - w razie mozliwosci z checia pomoge!!!

      Zycze powodzenia - bedzie dobrze, wy macie wieksze szanse niz moja mama
      miala....

      pozdrawiam
    • liina Re: Rak nerki? :( 29.11.06, 18:55
      Spokojnie, moze to jakas torbiel albo cos niezlosliwe.
      • kozborn Re: Rak nerki? :( 29.11.06, 19:41
        Dziękuję za odpowiedzi. Jak coś się jeszcze Wam przypomni, piszcie... To raczej
        guz, torbiel inaczej wygląda na USG. Jestem przygotowany, że analiza wykaże
        nowotwór złośliwy, bo statystyki są raczej nieubłagane. Najważniejsze, żeby nie
        było przerzutów. Dziękuję za rady. Na pewno tata będzie po tym badany.
        Wszystkim, którzy walczyli z tą chorobą przesyłam swoje wsparcie, którym się nie
        udało - współczucie. Gorąco wierzę, że tacie się uda.
        • kozborn Re: Rak nerki? :( 30.11.06, 10:01
          jo81joanna, jeszcze jedno pytanie - jak długo mieliście "spokój"? Po jakim
          czasie stwierdzono przerzuty? Dziś się dowiedziałem, że tatę szybciej wezmą do
          szpitala, żeby mu zrbić badania, operację też będzie mieć szybciej. Nie wiem,
          czy się tym martwić, czy nie.
          • jo81joanna Re: Rak nerki? :( 30.11.06, 17:14
            Im szybciej tym lepiej - jesli okaze sie to czyms zlym to dobrze, ze wczesniej
            wykryja i beda "dzialac" bo wtedy sa wieksze szanse na wygrana, antomiast jesli
            okaze sie, ze to nie bylo nic groznego - a tego Wam zycze z calego serca!!! -
            to bedziecie mieli spokoj (ale dalej reagujcie na jakiekolwiek dolwgliwosci).
            Nasza czujnosc byla uspiona na ok 5 m-cy - po tym czasie nagle zaczely
            sie "sypac" przerzuty, wiec jak widzisz w krotkim czasie.... a mysle, ze w
            jakims stopniu mozna bylo tego uniknac.. Chociazby gdyby wczesniej je wykryto
            mozna by podac chemie, albo operowac... U nas bylo za pozno na cokolwiek...

            Trzymam Kciuki za Was!!!!!!!! Bedzie dobrze!
Pełna wersja