moja mama ma przerzuty

29.01.07, 14:42
Moja mama 3 lata temu miała usuwaną pierś, guz był duży. W piątek byliśmy na
prześwietleniu biodra i okazało się, że są przerzuty do kości. Dzisiaj miała
naświetlane to miejsce, lekarz stwierdził, że naświetlenie ma na celu
zmniejszenie bólu, ale nie ma gwarancji, że tak będzie. Jak "to" jest w
kościach, to nie można tego usunąć prawda? Teraz może już się
rozprzestrzeniać po całym organiźmie. Nie wiem czy dobrze zrobiliśmy, że
poddaliśmy mamę naświetlaniom. Mama choruje też na stwardnienie rozsiane i
przez to jest bardzo słaba. Najbardziej zaskakujące jest to, że mama ma super
wyniki (hemoglobina 14,6- ja w życiu takiej nie miałam, markery 17,7 - górna
granica 30). Dlaczego zaawansowanie choroby nie ma odzwierciedlenia w
wynikach badan laboratoryjnych? Mnóstwo pytań mi się nasuwa, napiszcie tylko,
że dobrze, zgodziliśmy się na to naświetlanie (trzech lekarzy i każdy ma inną
opinię).
Pozdrawiam
    • winner2006 Re: moja mama ma przerzuty 29.01.07, 15:34
      Nie odpowiem CI w kwesti naświetlań, bo się na tym nie znam.
      Zreszta trudno coś odpowiedzieć, skoro nawet lekarze - jak piszesz - mają
      rozbiezne opinie.
      Możesz popytać na forum www.amazonki.net - może dziewczyny coś doradzą, są tam
      też takie z przerzutami do kości.

      Moja koleżanka, której amputowano pierś dwa lata temu ma teraz przerzuty do
      kości i wątroby. Nie miała naświetlań, ale myslę, że to dlatego, że ona ma już
      zaatakowane tyle miejsc, że musieli by ją całą naświetlać (ręce, nogi, biodra,
      kręgosłup). Tak więc skoto Twoją mamę naświetlają, to znaczy się, ze widzą w
      tym sens, możliwość poprawy - może więc jest to jakiś pozytyw. Moja koleżanka
      dostaje na kości Pamisol dożylnie i przeciwbólowo bierze jakieś czopki - i tyle.

      Była załamana jak usłyszała, że ma przerzuty. Razem płakałyśmy.
      Ale mój lekarz -onkolog powiedział, ze przerzuty nei oznaczają od razu
      najgorszego. Traktuje sie to często już jako chorobę przewlekła, jak np.
      cukrzycę - z tym można żyć wiele lat. I to mnie nieco uspokoiło .....

      Co do markerów, to już niejednokrotnie tu ktoś podkreślał, że nie są one
      miarodajnym wskaźnikiem. Podwyższony - nei musi oznaczać wcale nawrotu
      nowotworu, a gdy jest w normie - nei powinien uśpić naszej czujności ...
      • klara49 Re: moja mama ma przerzuty 29.01.07, 19:12
        Powiedz, bardzo proszę, jak duży był guz? Ile węzłów chłonnych było
        zaatakowanych w momencie wykrycia guza ? Boję się o swoją mamę, miała guzka 0,8
        mm, z jednym zaatakowanym węzłem. Jest po chemii czerwonej i radioterapii.
    • jedruch Radioterapia 29.01.07, 15:46
      W przypadku, gdy są obecne przerzuty w kościach całkowita regresja choroby jest
      wybitną rzadkością. Stosuje się w pierwszej kolejności bisfosfoniany (doustnie:
      Bonefos lub Sindronat lub dożylnie Aredię, Pamifos etc.), które zmniejszają
      ryzyko pojawiania się nowych zmian w kościach i nieznacznie poprawiają kontrolę
      bólu. Poza tym, gdy zagraża złamanie, albo gdy są nieopanowane bóle o ewidentnie
      kostnym charakterze, napromienia się bolące kości dawką 1x8Gy, lub 5x20Gy. Efekt
      przeciwbólowy powinien pojawić się po około tygodniu - czasem wcześniej, czasem
      później, zależy od miejsca, dawki i wielkości zmian. Celem jest tylko i
      wyłącznie poprawa kontroli bólu.
      Myślę, że pytanie o zasadność radioterapii jest zbędne. Dobrze się stało, że się
      odbyło.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      • kingaxx11 Re: Radioterapia 29.01.07, 19:19
        Ja tez mam przerzut do kości do biodra, ból jest straszny, ale lekarz mi
        powiedział że to dobrze że jest tylko jedna zmiana w kościach bo łatwiej
        powstrzymać rozprzestrzenianie. Jeśli chodzi o wyniki to ja też mam dobrą
        morfologie i biochemię a próby wątrobowe mam w normie mimo że mam 2 guzy 4 cm i
        2 cm. Więc to oznacza tylko że organizm jest jeszcze w dosyć dobrej formie. Nie
        piszcie że jest rzadkością regresja, ja wierzę że możliwa jest poprawa, nie
        odbierajcie nadziei
        • jedruch Re: Radioterapia 29.01.07, 21:12
          Dlaczego nie pisać? Przecież po to jest to forum.
          Wydaje mi się, że sformułowanie "całkowita regresja choroby jest
          wybitną rzadkością" wcale jej nie wyklucza, a tym bardziej nie wyklucza regresji
          w ogóle. To nie jest odbieranie nadziei ale budowanie jej na realizmie, żeby nic
          nie było później przykrą niespodzianką.
          Pozdrawiam.
    • liina Re: moja mama ma przerzuty 29.01.07, 19:45
      KIngaxx, napisałam do Ciebie na priva.
    • judyta1100 Re: moja mama ma przerzuty 29.01.07, 20:08
      Guz w momencie wykrycia miał 3 cm. Był przerzut do jednego węzła. Przed
      operacją dostawała chemię, po operacji (też czerwoną), a jakieś 4 m-ce później -
      radioterapia. W lutym minie trzy lata jak jest po operacji.
      Rzeczywiście dostaliśmy receptę na Aredię – (o ile dobrze odczytałam bazgroły
      lekarza, ma być podawana raz w miesiącu). To dzisiejsze naświetlanie jest
      jednorazowe, nie wiem jaką dawką bo nie mamy jeszcze wypisu. Czy może tak się
      zdarzyć, że mimo naświetlania ból się nie zmniejszy, albo przeciwnie – będzie
      bardziej odczuwalny ?
      Jak mama była naświetlana, lekarka powiedziała nam, że jakby to był ktoś z jej
      rodziny to ona by nie zalecała naświetleń. Boję się, że może być gorzej (mam na
      myśli ból), a w zasadzie to ja dążyłam do tego, żeby mamę napromieniali.

      • winner2006 Re: moja mama ma przerzuty 30.01.07, 09:51
        Przepraszam, że zmienię ciut temat, ale to w nawiązaniu do tego co napisałyście:

        Ja miałam tez guza 3 cm, 4 chemie, potem amputacja z jednoczesna rekonstrukcją,
        potem jeszcze 2 chemie. Miałam jeden węzeł zajęty, ale nie dostałam
        radioterapii. Pytałam lekarza dlaczego, bo ktoś mnie postraszył, że przy
        węzłach radioterapia jest obowiązkowa.
        Odpowiedział, że ten węzeł był zajęty w bardzo nieznacznym stopniu, guz był
        dobrze oddzielony od innych tkanek i położony w stosunkowo dużej odległości od
        klatki piersiowej - dlatego ustalono na konsylium, że radioterapia w moim
        przypadku jest zbędna.
        Dr Jedruch - co Ty o tym sadzisz?
        Pytam, bo dziewczyny wyżej pisały, że przy jednym weźle zajętym była
        radioterapia.
Pełna wersja