Dodaj do ulubionych

Rak jajnika-nawrot

13.02.07, 15:36
Wyglada na to, ze to swinstwo wrocilo i do nas. wlasnie mija 14 miesiecy
odkad mama zakonczyla chemie i nastapila calkowita remisja choroby. Od
wrzesnia zaczely mamie rosnac markery, ale tak minimalnie najpierw z 10 do
11,a od poczatku listopada do teraz z 13,5 do 19. dzis rano mama miala USG
jamy brzusznej i miednicy mnijeszej i tam wszystko bylo wporzadku, ale lekarz
stwierdzil, ze zrobi jeszcze , USG dopochwowe. No i okazalo sie, ze jest
torbiel na kiszcze stolcowej. Wieczorem mama ma konsultacje u swojego
profesora, zobaczymy co on dalej zaproponuje.
Robercie myslimy tez o konsultacjiu prof. Emricha, probowalma juz dzis
dzwonic do Sopotu,ale bylo juz 10.00. CZy sadzisz, ze chemia dootrzewna
wchodzi w rachube? Operacja? Myslimy tez o badani PET, zeby dokladnie sie
przekonacco sie u mamy dzieje. Powalilo mnie to wszystko i sama nie wiem co
robic. Jutro lece do polski do mamy, narazie na szczescie jest z nia brat...
Obserwuj wątek
    • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 13.02.07, 16:39
      Aga Twoja mama teraz powinna mieć wykonaną tomografię komputerową(TK) miednicy
      mniejszej i jamy brzusznej. Torbiel nie musi oznaczać wznowy choroby. Trudno
      będzie uzyskać skierowanie na badanie PET bez TK i niejasnego obrazu, no chyba,
      że stać Was na zapłacenie za to badanie, ale ja bym zrobił najpierw TK. Jeśli
      zmiana jest zlokalizowana w dole jelita, to nie wiem czy będzie możliwe
      zastosowanie chemii dootrzewnowej, ale o tym musi zdecydować prof. Emerich, ale
      do niego najlepiej udać się z aktualnymi badaniami w tym z TK, to ważne. Dzwoń
      jutro rano lub po 16-tej, bo czeka się na wizyte ok. dwóch tygodni. Jeśli
      będzie potrzeba przyspieszenia wizyty to podpowiem, jak to zrobić. Operacja
      niewykluczona, ale wszystko zależy od lokalizacji. Rozumiem, co czujesz, ale
      póki, co nie trać nadziei, może alarm jest fałszywy. A czy Twoja mama na
      początku choroby miała podwyższony znacznie marker CA125? Nie pamiętam, gdzie
      była leczona?
      Możemy pogadać na GG ewentualnie. Nr GG napisałem Ci na priv.
      pozdrawiam Robert
      • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 13.02.07, 17:03
        dzieki Robercie za szybka odpowiedz.jak zwykle mozna na Ciebie liczyc.

        mama leczy sie w Lodzi u prof. Binkiewicza. dzis wieczorem idzie do niego na
        wizte prywatnie. jesli chodzi o markery to przed operacja mama miala je na
        poziomie 88, po opercji 64, a po zakonczeniu chemii na pozimoie okolo 10. no a
        teraz od sierpnia w sumie podskoczyly do 19. ostania tomografie mama miala pod
        koniec sierpniai wszystko bylo o.k., potem usg w listopadzie i tez nic nie
        stwierdzono. dopiero dzis rano usg wykazalo ten torbiel.

        zobaczymy co dzis mamie powie profesor, ale uwazam, ze co by nie powiedzial to
        powinna jechac do sopotu do prof. Emericha.

        dzieki za slowa wsparia...sam wiesz jak takie wiesci mogana czlowieka podzialac.

        zycze wam zdrowka
        agnieszka

        p.s. moze uda sie nam pogadac na gadu-gadu. sprobuje wieczorkiem, choc mam mala
        coreczke i nie zawsze moge za dlugo siedziec przy komputerze.
      • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 13.02.07, 19:27
        Hej Robercie

        mama jest po konsultacji z profesorem. no i on stweirdzil, ze na tym etapie nie
        moze nic powiedziec. owszem jest jakas malo wyczuwalna zmianana na kiszcze ale
        rownie dobrze jak nawrot choroby moze to byc zrost pooperacyjny i ze markery
        absolutnie nie swiadcza, zeby to byl nawrot. w pierwszym momencie
        stwierdzil,zeby powtorzc badania za 6 tyg., ale jak moja mama zapytala sie o
        badanie pet to powiedzial, ze jesli stac nas na wykonanie go prywatnie to to by
        pozwolilo na najszybsze postawienie diagnozy. i zdecydowalismy, ze mama zrobi
        to badanie. jesli okarze sie, ze to jednak nawrot to profesor sugerowal chemie,
        ale to tylko tak wstepnie. w kazdym razie jutro mam nadzieje wyznaczyc termin
        badania w bydgoszczy(w gliwicach nie robia tego badania odplatnie) i jak juz
        bede wiedziec kiedy beda wyniki to odrazu umowie tez wizyte u prof. Emericha.
        pozdrawiam
        agnieszka
        • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 13.02.07, 19:56
          Aga jeśli Was stać, to może dobry pomysł z tym PET-em, ale na obecnym etapie
          zrobienie tomografii i powtórzenie za kilka tygodni markera, też byłoby
          rozsądne. Marker faktycznie nie wskazuje na wznowę choroby. W sumie jeśli jedna
          zmiana i operacyjna, to może lepiej próbować usunąć, a potem chemia, no ale o
          tym to musi się wypowiedzieć np. prof. Emerich. Wierzę jednak, że alarm jest
          przedwczesny, ale faktycznie lepiej być czujnym i nie dać się uśpić. Trzymam
          kciuki, że będzie dobrze.
          pozdrawiam Robert
          • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 13.02.07, 21:08
            dzieki Robercie. super, ze jest takie forum i ktos taki jak ty.
            zdecydowlismy sie jednakna na peta, bo to jednak najdokladniejsze badanie.
            przykro tylko, ze tak slabo wciaz dostepne. koszt rzeczywisce duzy, ale ja
            mieszkamw nimeczech i jak sie to na euro przeliczy to troche lepiej to wyglada
            i na szczescie mozemy sobie na to pozwolic. z wynikami planuje jechac do
            sopotu, jutro postaram sie umowic wizyte.
            pozdrowienia dla ciebie i gosi.
            agnieszka
            • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 25.02.07, 14:58
              Witam

              Mama jest juz po badniach PET i w sumie caly czas sytuacja nie jest jasna. W
              piatek dostalismy faksem wynik z Bydgoszczy i we wnioskach jest napisane, ze sa
              podejrzenia zmian ogniskowych na jelicie grubym, ale rownie dobrze moga byc to
              artefakty. Z tego co przeczytalam to to chyba jakies bledy pomiarowe
              urzadzenia. Brat pojechal odrazu z tym opisem do profesora leczacego mame i on
              stwierdzil , ze na podstawie tego opisu to nic nowego nie wie. Musimy poczekac
              jak kurierem przyjda zdjecia i wtedy profesor moze cos nowego do sprawy
              wniesie. Bo narazie to stwierdzil, ze pozytywne jest to, ze nie ma definitywnie
              napisane, ze zmiany nowotworowe sa, ale wykluczyc ich tez ich nie mozna.
              Lekarz, ktory wykonywal PET zapewnial mame, ze to badanie swietnie sie sprawdza
              przy raku jajnika i jak cos jest nie tak to sytuacja bedzie jasna, a tu sie
              okazuje, ze wcale nie. Jedyne co jasno okreslili to zapalenie gardla, ktore
              jest przewlekle, a wiec moze ta stad ten wzrost markerow do 19?? No juz sama
              nie wiem co o tym wszystkim myslec, ogolnie jestesmy wykonczeni nerwowo cala ta
              sytuacja. W opisie zalecili jeszcze badania kontrolne za 2-3 miesiace celem
              obserwacji ewentualnej dynamiki zmian. Zmiana na kiszce solcowej, ktora wyszla
              w USG i sklnila nas do tego badania w PET-cie chyba wogole nie jest
              uwidoczniona.
              Pozdrawiam
              agnieszka

              • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 25.02.07, 15:52
                To może być dowodem, że PET jednak nie jest tak czuły, jakby można było
                oczekiwać i jak się o nim mówi. No faktycznie to badanie praktycznie nic nie
                wniosło do obecnej sytuacji, ale jak pisałem wcześniej alarm może być naprawdę
                fałszywy i tej wersji bym się trzymał. Oczywiście mając na względzie ściślejsze
                kontrolowanie sytuacji poprzez markery i kolejne badania obrazowe w celu oceny
                uchwyconych podejrzanych, ale jednak niejasnych zmian na jelicie. Czy ponowić
                badanie PET? Zastanawiałbym się mocno.
                pozdrawiam Robert
                • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 25.02.07, 16:15
                  Bardzo bym chciala Roberice, zeby to wszsytko okazalo sie falszywym alarmem.
                  Masz racje jesli chodzi o PET, bylam przekonana, ze wszsytko bedzie jasne, a
                  tutaj nic pewnego i tylko znakow zapytania ciag dalszy. Zobaczymy, moze ze
                  zdjec profesor cos dojrzy, choc wydaje mi, sie, ze skoro osoba, ktora sie w tym
                  specjalizuje nie byla w stanie tego zrobic to raczej skonczy sie na czekaniu i
                  obserwowaniu rozwoju sytuacji. A powtarzac PETa narazie wogole nie planujemy.
                  To jednak zbyt droga impreza, ktora niewiele wniosla.
                  Pozdrawiam
                  agnieszka
                  • liina Re: Rak jajnika-nawrot 25.02.07, 19:22
                    Dokładnie tak bym czytała opis badania PET mojej mamy. Chyba piszą wszystkim to
                    samo. Mojej mamie napisali , że ma na jelicie podejrzenie zmiany ogniskowej, ale
                    nie sa pewni, nie można było określić jednoznacznie oraz napisali dokładnie to
                    samo z gardłem, że ma jakieś odczyny w okolicach gardła i że to raczej
                    uczuleniowe. Nic poza tym.
                    Chciałabym dodać, że to badanie było tak jakoś pod koniec listopada, a na
                    początku lutego mame otwierali. Juz nie było co ratować. Dali tylko chemie
                    paliatywną.
                    Nie chce was straszyć, ale u nas na PET-cie napisali dokładnie to samo, czyli
                    nic konkretnego. Nie wiem jak z tym CA 125. Moja mama na to była wrażliwa i ten
                    marker rósł jak było coś zle i to rósł dosyć szybko.Biorąc pod uwagę, ze Twoja
                    mama miała 88 przed operacją, a 64 po operacji, to raczej mama jest średnio, a
                    nawet mało wrażliwa na ten marker.Nie mogą mamy otworzyć celem sprawdzenia sytuacji?
                    • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 25.02.07, 20:19
                      Teoretycznie można byłoby się zastanowić nad podjęciem próby sprawdzenia jamy
                      brzusznej poprzez operację sprawdzającą, ale trzeba zadać sobie zasadnicze
                      pytanie czy już w tej chwili zachodzą uzasadnione przesłanki do takiego
                      postępowania. Ja bym poczekał miesiąc, powtórzył markery i zrobił u naprawdę
                      dobrego radiologa (w Szczecinie polecam doc.Smereczyńskiego)USG jamy brzusznej
                      oraz przezpochwowe przez dobrego ginekologa specjalizującego się w takim USG.
                      Jeśli wtedy byłyby dalej jakieś zmiany mając na względzie badanie PET i
                      wykazana progresja, to wtedy jedźcie do prof.Emericha z wynikami i niech on
                      spróbuje podjąć decyzję, co dalej w takiej sytuacji? Trudno też wyrokować czy
                      Twoja mama jest wrażliwa na marker czy nie, ale w jakimś stopniu napewno skoro
                      był podwyższony ponad normę na początku choroby, co innego gdyby był w normie.
                      pozdrawiam Robert

                      • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 26.02.07, 08:06
                        Witam

                        Poczekamy co powie mamie profesor, jak juz beda zdjecia, ale jesli on nic nie
                        wymysli to chyba bedziemy czekac i tak jak piszesz Robercie, badania kontrolne
                        za miesiac. Mama w tym momencie czuje sie swietnie, ale na sama mysl, ze
                        moglaby miec jaks operacje sprawdzajco zalamuje sie calkowicie. Linna, a u
                        twojej mamy byly jakies objawy na tym stadium choroby? Tez swietnie sie czula?
                        Odchodze juz os zmyslow, tak bardzo sie martwie o mame. Z drugiej strony wiem
                        jak wazny jest optymizm i nadzieja...Z tymi markerami no to wlasnie trudno
                        powiedziec, napewno nastapil ich wzrost, ale kazdy lekarz mowi, ze narazie to
                        jest to wzrost zupelnie bez znaczenia. Pozdrawiam - agnieszka
                      • liina Re: Rak jajnika-nawrot 26.02.07, 15:24
                        Mama moja miała druga operację latem, po operacji wyslali na chemie. Po
                        pierwszej operacji miala 8 kursow ( taxol + cisplatyna). Po drugiej operacji
                        trzy chemie. PO tych trzech chemiach marker byl w normie, jakos z 13 moze i mam
                        zle znosila ta chemie juz. lekarz zadecydowal, ze skoro PET nie wykazalo zadnych
                        konkretnych zmian, to mozna od chemii odstapic tymczasowo.
                        Konkretnych moze nie wykazywalo, ale wykazywalo malo konkretne przy markerze w
                        normie, mimo wszystko.Byliśmy zadowoleni, ze ten PET nic nie pokazał złego i sie
                        nieco uspokoiliśmy, ale w styczniu mama zaczęła dostawać boli brzucha i okazało
                        sie, ze to niedrożność sie zaczyna. Otworzyli, ale juz było bardzo zle, tylko
                        chemia paliatywna. Marker nie byl za wysoki, ok. 100 wtedy, a niedrożność juz
                        zaczynała następować.
                        Dodam, ze mama czuła sie świetnie,pracowała, nikt by nie powiedział , ze jest
                        tak zly stan. Nie pisze tego aby Cie straszyć, tylko po to aby być naprawdę
                        bardzo czujnym i nie lekceważyć najmniejszych sygnałów. Jedz moze z mama jeszcze
                        do kogoś na to USG i zobacz co napisze ktos inny.
                        Ile mama ma lat?
                        • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 26.02.07, 16:55
                          dzis mamam ma wlasnie urodziny i konczy 59 lat. przed chwileczka dostalismy tez
                          kurierem pelne wyniki PET i jutro wieczorem mama jedzie na konsultacje do
                          swojego profesora. usg mama ma robione u naprawde dobrego radiologa, ktory na
                          codzien pracuje na wydziale onkologicznym w szpitau, a wiec ma duze
                          doswiadczenie. pozdrawiam. agnieszka
                      • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 27.02.07, 21:47
                        Jestesmy po wizyce u profesora i w sumie nic nowego. Profesor konsultowal mamy
                        PETa jeszcze z lekarzem, ktory robil mamie wczesniej USG i oboje doszli do
                        wniosku, ze trzeba zrobic kolejne USG i badanie markerow za okolo 3-4 tyg. W
                        tym momencie nie ma podstaw do chemii czy operacji. Miejmy nadzieje, ze to
                        wszystko to falszywy alarm, bo stres jest ogromny. Pozdrawiam - agnieszka
                        • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 27.02.07, 22:51
                          Rozumiem Wasze zniecierpliwienie i niepokój oraz stres, ale wydaje mi się, że
                          na tym etapie, to co proponuja jest dość rosądne. Ten w sumie miesiąc nie
                          powinien się jakoś bardzo negatywnie odbyć na sytuacji gdyby to był nawrót, a
                          może jak juz pisałem alarm jest fałszywy czego z serca życzę i żeby Twoja mama
                          miała nadal spokój.
                          pozdrawiam Ciebie Agnieszko i mamę serdecznie i trzymam kciuki za dobre wieści
                          Robert
                              • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 01.03.07, 09:31
                                Teraz postanowilismy juz poczekac te 3 tygodnie, jesli po tym czasie nic sie
                                nie wyjasni to wtedy pewno zdecydujemy sie wlasnie na tomografie w tym momenice
                                te ewentualne zmiany sa chyba zbyt male, bo to sa milimetry, zeby to tomograf
                                wykryl. Mama jest nastawiona bardzo pozytywnie i wogole uwaza, ze cale to
                                zamieszanie, PET bylo niepotrzebne i narazie nie chce slyszec o czymkolwiek.
                                Zeby tylko miala racje...Pozdrawiam - agnieszka
                                • liina Re: Rak jajnika-nawrot 01.03.07, 15:18
                                  Moze i wykrywa, ale mysle, ze ten co opisuje zdjecia moze nie zawsze ja widziec.
                                  U mojej mamy raczej byla woda w momencie robienia PET-u, a nie bylo o tym nic
                                  napisane.
                                  Wnioskuję to stad, ze przed pierwsza operacja mama miała w jamie brzusznej wodę
                                  juz rok wcześniej zanim w ogóle ktoś zauważył te guzy na tych jajnikach.Skoro
                                  PET miała w listopadzie, a potem na początku następnego roku odesłali ja po
                                  otworzeniu brzucha na paliatywna, to myślę, ze woda była, choćby śladowe ilości.
                                  Oczywiście nie mogę byc tego pewna, ale myśląc logicznie powinna być, a PET tego
                                  nie wykazał lub może ktoś kto opisywał, opisał nie tak. Nie wiem.
                                  • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 01.03.07, 21:14
                                    Myślę, że źle wnioskujesz. Pierwotne wodobrzusze i usunięcie jego przyczyn oraz
                                    zatrzymanie tego procesu nie musi zawsze w momemcie wznowy prowadzić do
                                    ponownego wodobrzusza i wcale nie musi się pojawić na kolejnym etapie choroby
                                    raka jajnika. Wszystko jest uzależnione:
                                    "W warunkach fizjologicznych w jamie otrzewnej nieustannie powstaje (i wchłania
                                    się) płyn, który zwilża błonę surowiczą i zapewnia poślizg. Produkcja płynu
                                    zależy od wartości ciśnienia wrotnego, ciśnienia onkotycznego osocza, retencji
                                    sodu i wody w organizmie, objętości powstającej chłonki i przepuszczalności
                                    mikrokrążenia dla dużych cząsteczek. Prawidłowo co najmniej 2/3 płynu z jamy
                                    otrzewnej wchłania się do otwartych kanałów chłonnych przepony i przesuwa się
                                    dogłowowo dzięki ujemnemu ciśnieniu wewnątrz klatki piersiowej, a następnie -
                                    poprzez naczynia chłonne śródpiersia - do kąta żylnego. Jeśli produkcja płynu
                                    przeważa nad jego wchłanianiem, gromadzi się on w jamie otrzewnej.
                                    W przypadkach rozsiewu nowotworu w jamie brzusznej mechanizm powstawania
                                    wodobrzusza jest złożony. Zarówno zwiększona przepuszczalność mikrokrążenia
                                    guza, jak i sama jego obecność nasilają produkcję płynu. U chorych na raka
                                    jajnika zaobserwowano nasiloną angiogenezę w obrębie otrzewnej ściennej,
                                    proporcjonalną do wielkości wodobrzusza.
                                    Inną ważną przyczyną gromadzenia się płynu w jamie otrzewnej jest niedrożność
                                    małych naczyń limfatycznych lub przewodu piersiowego spowodowana naciekiem
                                    nowotworowym. Przyczynę może też stanowić zespół Budda i Chiariego, kiedy to
                                    dochodzi do niedrożności żył wątrobowych spowodowanej uciskiem przez guz.
                                    Podsumowując, w oparciu o wyniki aktualnych badań doświadczalnych i klinicznych
                                    można stwierdzić, że za rozwój wodobrzusza w przebiegu nowotworu złośliwego
                                    odpowiadają swoiste białka produkowane przez guz w połączeniu z mechanicznym
                                    utrudnieniem odpływu."
                                    Śladowe ilości płynu wychwycone w obrazach radiologicznych nie muszą od razu
                                    wskazywać na ponowne powstanie procesu odpowiadającemu wodobrzuszu. Dlatego
                                    Liina daj juz spokój z tym ciągłym przypominaniem, aby uważać na śladowe ilości
                                    płynu w jamie brzusznej w przypadku raka jajnika. Tym bardziej, że sama nie
                                    jesteś pewna czy Twoja mama miała potem płyn czy nie itd.
                                    pozdrawiam Robert

                                    • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 02.03.07, 09:53
                                      Moja mama jak jej wykryli raka jajnika to wogole nie miala wody, a raka miala
                                      zaawansowanego w stadium III c. A wiec tak jak piszesz Roberice z ta woda jest
                                      roznie.
                                      Teraz poczekamy okolo 3 tyg. i zobaczymy co dalej. Jesli to jednak nawrot to
                                      napewno bede chciala jechac z mama do prof. Emericha. Narazie probujemy zyc
                                      normalnie. Pozdrawiam - agnieszka
                                      • liina Re: Rak jajnika-nawrot 02.03.07, 15:55
                                        Myślę Robercie, ze ostrożności nigdy za dużo. Jeśli ktos akurat tego płynu nie
                                        ma, to nie ma, ale jeśli ma, to należy obowiązkowo zbadać jego pochodzenie, a
                                        tłumaczenie, ze trochę płynu to miedzy jelitami musi byc, bo te jelita w czymś
                                        sie muszą poruszac, to moja mama słyszała przez rok czasu do momentu postawienia
                                        diagnozy, z tym, ze niestety okazało sie, ze te śladowe ilości plynu to byl
                                        zwiastun raka i gdyby ktoś rok wcześniej ten płyn zbadał, w momencie kiedy
                                        wyszedł pierwszy raz na USG, to moja mama by dziś zyła.
                                        Dzięki temu, ze przez rok czasu nikt tych śladowych ilości płynu nie zbadał i
                                        wydawało sie to każdemu normalne ( bo w jamie brzusznej przecież musi być płyn
                                        jakiś...), to dziś moja mama nie żyje.
                                        Sytuacja powtarzała sie po każdej operacji i każdej serii chemii. Najpierw
                                        pokazywał sie płyn, śladowe ilości i żadnych innych objawów.Potem jak już guzy
                                        zobaczyli, to było po ptakach.Dlatego na ten płyn jednak uczulam, to nie jest
                                        normalne jeśli on się utrzymuje, nawet w śladowych ilościach.
                                        W lepszej sytuacji są te kobiety, które ten płyn maja, gdyż ten płyn pokazuje
                                        sie zazwyczaj dużo wcześniej zanim na USG można dojrzeć guzy.Gdyby ktoś mądry
                                        moja mamę pokierował na badanie tego płynu, dziś by żyła.
    • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 03.06.07, 11:22
      No i jednak mamy wznowe. Mama miala operacje sprawdzajaca w piatek i ta zmiana
      okazala sie zrostem, ale za to w jamie brzusznej sa zmiany nowotworowe. Sa one
      liczne, ale milimetrowej wielkosci i dlatego ani pet, ani tomografia ani liczne
      usg niczego nie wykryla. Lekarz chirurg nie mogl niczego usunac z uwagi, ze to
      takie malutkie wszystko i powiedzial, ze teraz czeka mame chemia. Poniewaz
      wiadomosci doslatlismy w piatek po poludniu to juz nie udalo mi sie rozmawiac z
      lekarzem od chemii. Przypuszczam, ze mame czeka chemia ta sama co ostatnio -
      Taxol plus carboplatyna, bo od ostatnie chemii minelo 1.5 roku. Jestem
      przerazona, mama jeszcze nie wie...pojecia nie mam jak jej to powiedziec. Po
      operacji czuje sie swietnie, nic jej wlasciwe nie dolega, ale jak sie dowie o
      chemii to pewno sie zalamie...Pozdrawiam - agnieszka
      • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 04.06.07, 19:32
        Agnieszko szkoda, że nie pojechaliście z mamą do prof.Emericha. Niewykluczone,
        że w trakcie operacji sprawdzającej usunąłby nawet te milimetrowe zmiany i może
        zdecydowałby o leczeniu dootrzewnowym. Jednak biorąc pod uwagę 1,5 roczną
        przerwę w chemii wg zaleceń PTG powrót do chemii Taxol w połączeniu teraz z
        Carboplatyną wydaje się być słusznym postępowaniem. Zobaczymy, co faktycznie
        zdecydują lekarze. A jak teraz u mamy z markerem CA125? Wiem, że mamie będzie
        ciężko przyjąć wiadomośc o powrocie do chemii, ale wierzę, że z Twoim wsparciem
        i bliskich da napewno radę.
        pozdrawiam serdecznie Robert
        • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 14.06.07, 12:17
          Witaj Robercie

          Wlasnie zawiozlam mame na pierwsza chemie. Ma dostawac taxol plus carboplatyne.
          Zmiany podobno sa milimetrowe, ale jest ich dosc duzo i lekarz operujacy
          powiedzial, ze ma sie z nimi rozprawic chemia. Dzis odebralam wynik
          histopatologiczny i zmartwilam sie, bo tam jest napisane, ze zarowno w wycinku
          z fragmentu jamy otrzewnej jak i z plynu z jamy otrzewnej sa komorki
          nowotworowe (ten wynik jest z biopsji). Co ty na to Robercie? Juz nie wiem co
          mam robic, moze jednak powinnam jechac na konsultacje do prof. Emericha, a moze
          poczekac troche czy chemia zacznie dzialac??
          Mama ogolnie czuje sie bardzo dobrze, nic jej nie dolega. Psychicznie natpmiast
          srednio, podlamala sie bardzo. Mama wogole nie chciala czytac na temat swojej
          choroby i wolala nic nie wiedziec i o ile ja wiedzialam, ze wznowa jest wysoce
          prawdopdobna dla niej byl to szok.
          A co u was Robercie, jak czuje sie Gosia?
          Pozdrawiam
          agnieszka
          • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 14.06.07, 18:33
            Agnieszka myślę, że skoro mama rozpoczyna chemioterapię, to trzeba teraz
            zaczekać na jej efekty. Odnośnie wyników, to w wolnym płynie też mogą pojawić
            się na takim etapie pojedyńcze komórki nowotworowe. Napewno nie jest to
            korzystna sytuacja, ale chemioterapia powinna tutaj działać kompleksowo czyli
            powstrzymać dalszy wysięg wolnego płynu i jednocześnie zniszczyć te wolne
            komórki nowotworowe, ale też działac na drobne liczne zmiany na otrzewnej.
            Myślę, że do prof. Emericha na konsultacje pojechać wtedy, kiedy będą ważyły
            się losy obecnej terapii czyli oceny jej skuteczności lub w przypadku
            konieczności zmiany leczenia, wtedy ta konsultacja moim zdaniem byłaby u niego
            jak najbardziej wskazana.
            Gosia czuje się nadspodziewanie dobrze mimo trwającej chemioterapii (czasowe
            problemy z leukocytami i opóźnienia kilkudniowe w podaniu chemii) oraz
            przyjmowania interferonu. Sam jest mocno zdziwiony, ale i zadowolony, że prawie
            nic jej nie jest. Lecznie trwa, a więcej możesz poczytać w dużym wątku "rak
            jajnika". Napisz jaki mama ma lub będzie miała poziom markera CA125 przed
            pierwszą obecną chemioterapią?
            pozdrawiam serdecznie i się odzywaj, to będziemy kombinować co ewentualnie
            robić.
            Robert
            • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 16.06.07, 20:20
              Witaj Robercie

              Dziekuje za odpowiedz. przepraszam, ze ja dopiero teraz odpisuje, ale z powodu
              intensywnych burz padl nam internet. Mama jest juz po pierwszej chemii. Markery
              przed chemia miala na poziomie 41, a wiec po raz pierwszy sa ponad norme.
              Wczoraj jednak strasznie sie zdenerwowalam, poniewaz w karcie informacyjnej po
              pierwszej chemii wpisano mamie, ze to chemioterapia paliatywna. Jak to
              przeczytalm to juz byl wieczor i nie moglam porozmawiac z lekarzem chemikiem,
              zadzwonilam do znajomej pani onkolog i ona mi powiedziala, zebym sie nie
              przejmowala, co jest napisane, ze tak sie przy wznowie raka jajnika pisze, ale
              ze mama ma zastosowana chemie taka jaka stosuje sie na calym swiecie w takich
              przypadkach (taxol plus karboplatyna) i ze pewne rzeczy sie pisze na potrzeby
              funduszu zdrowa. Sama nie wiem co o tym sadzic, czy to rzeczywisce prawda, czy
              po prostu nie chce mnie calkowice zalamywac. U mamy te zmiany okazaly sie dosc
              liczne chociaz milimetrowych rozmiarow, no ale caly czas wierze, ze uda sie
              raka zaleczyc na jakis czas, a tutaj ta chemia paliatywna. Co ty sadzisz
              Robercie o tym? Mama po chemi czuje sie tak jak przy pierwszym razem to znaczy
              nie za dobrze, ale przed sama chemia czula sie bardzo dobrze.
              Bardzo sie ciesze Robercie, ze Gosia czuje sie dobrze, oby tak dalej!!
              Pozdrawiam - agnieszka


              • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 17.06.07, 21:06
                Agnieszko też bym się nie przejmował tym co jest napisane, bo Gosia też ma
                teraz tak napisane przy podawaniu Taxolu. Prawdą jest że u Twojej mamy zalecono
                terapię tak jak przy nawrotowym raku jajnika. Wg rekomnedacji PTG: "Nawrotowy
                rak jajnika jest chorobą przewlekła i nieuleczalną. Celem drugorzutowej i
                dalszych chemioterapii jest uzyskanie jak najdłuższego przeżycia chorej przy
                możliwie jak najmniejszej toksyczności stosowanej terapii i zapewnieniu
                maksymalnego komfortu życia. W nawrotach raka jajnika wrażliwego na platynę
                należy dążyć do powtórnego zastosowania paklitakselu z karboplatyną. Jednak
                wyniki randomizowanych, wieloośrodkowych badań klinicznych jednoznacznie
                wskazują na największą skuteczność takiej terapii. W przypadku niewielkiej masy
                guza można rozważyć możliwość leczenia chirurgicznego." Wiesz doskonale, że
                takie leczenie przynosi na ogół pogorszenie samopoczucia, więc trzeba to jakoś
                przejść. Na koniec podam Ci przypadek naszej koleżanki z Danii, która od ponad
                7 lat walczy z rakiem jajnika. Miała ok. 3 lat remisji po ok. rocznym leczeniu
                i z Danii jeździła do prof. Emericha, który zastosował m.in chemioterapię
                dootrzewnową i znowu wystąpiła całkowita remisja i znowu po prawie 3 latach
                wznowa choroby i znowu lecznie u prof.Emericha i chemia dootrzewnowa. Obecnie
                wszystko jest na dobrej drodze, że uda się znowu pokonać raka jajnika a jest to
                m.in. G2 i obciążenie genetyczne uszkodzenie genu BRCA1. Także musimy wierzyć,
                że będzie dobrze i do tego starajmy się dążyć.
                pozdrawiam Robert
                • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 18.06.07, 14:16
                  Dzieki Robercie. Pocieszyles mnie, bo bardzo sie wystraszylam tej chemii
                  paliatywnej. Ja wiem, ze mama juz do konca zycia bedzie z ta choroba walczyc,
                  ale chcialabym zeby bylo to jak najdluzej i zeby jeszcze byla jakas remisja
                  choroby i chwila wytchnienia dla niej.

                  Na poczatku lipca wybieram sie do Sopotu i tak sobie mysle, ze nie bede czekac
                  na efekty chemii tylko zabiore wszsytkie papiery i umowie wizyte u prof.
                  Emericha. Nie chce, zeby sie okazalo, ze jest za pozno, a do tego chce
                  wykorzystac okazje, ze bede tak blisko. Zaluje, ze juz dawno do niego nie
                  pojechalismy, ale moja mamam tak bardzo ufa swoim lekarzom i do tej pory
                  bronila sie wogole przed faktem, ze choroba wraca i trzeba z nia walczyc.
                  Pozdrawiam i zycze duzo zdrowka. Bedziemy w kontakcie.
                  Agnieszka


                  • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 20.06.07, 14:27
                    Aga pisz na bieżąco co u mamy, a pomysł konsultacji z Emerichem dobry, tylko
                    warto byłoby wtedy mieć ze sobą dość aktualne wyniki mamy, jakieś badania
                    obrazowe i wynik markerów.
                    pozdrawiam i trzymam kciuki za mamę. Robert
                    • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 22.06.07, 20:44
                      Robercie, mama dzis miala kontrolna morfologie. Tydzien po chemi wyniki sa
                      takie sobie:
                      hemokryt 33.2 (norma od 34.0)
                      krwinki czerwone 3.91 (norma od 3.5)
                      krwinki biale 3.45 (norma od 4.4)
                      hemoglobina 11.1 (norma od 11.4)

                      Do nastepnej chemiii mama ma jeszcze dobre 2 tygodnie, myslisz ze ta krew do
                      tego czasu sie poprawi? Przy ostatniej chemii mama miala podawane zastrzyki,
                      zeby wyniki byly lepsze, ale narazie chemiczka powiedziala, ze chcialaby
                      sprobowac bez. Mama pojdzie do niej w poniedzialek, zobaczymy co ona
                      zadecyduje.A znasz robercie moze jakies dmoowe sposoby na to, zeby podwyzszyc
                      szczegolnie krwinki biale? Mama pije sok z burakow, je tez duzo salaty.

                      Poniewaz umowilam wizyte u prof. Emericha to przekonalam tez mame zeby zrobila
                      tez markery i tydzien po chemii spadly z 42 (wynik z zeszlego piatku) do 25 w
                      dniu dzisiejszym. To chyba dobry znak, co nie??

                      To tyle wiesci od nas. Mam nadzieje, ze u Was wszsytko wporzadku. Agnieszka
                      • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 24.06.07, 11:54
                        Agnieszko myślę, że przytoczone wyniki krwi nie są jeszcze takie aby
                        zdyskawlifikować terminowe podanie chemii. W zasadzie ok. 10 doby po podaniu
                        chemii wystepują największe spadki szczególnie białych krwinek. Te zastrzyki,
                        które mamie podawano to mogą być np. sterydy, vit.B6 lub może Neupogen, który
                        najlepiej jest podawać 24 godziny po podaniu chemii. Pisałem już gdzieś o tym,
                        że wynik markerów najlepiej jest zrobić tuż przed następną chemioterapią i w
                        tym samym laboratorium. Jednak każdy spadek jest dobrym znakiem. U nas ogólnie
                        wszystko ok. tylko jest opóźnienie w podaniu chemii. Gosia zażywa sterydy, ale
                        czuje się dobrze. Obecnie udziela się trochę zawodowo w swojej byłej firmie.
                        Domowe sposoby podwyższania białych krwinek może i są, ale czy to faktycznie
                        przynosi wymierny skutek moim zdaniem trudno jednoznacznie przewidzieć. W sumie
                        to takie preparaty jak Ecomer, BioMarine mogą mieć wpływ na podwyższenie
                        białych kwinek, ale czy aby napewno wystarczające? Odnośnie soku z buraków, to
                        mam nadzieję, że masz na myśli świeżo przygotowany sok z buraków w warunkach
                        domowych i wypijany bezpośrednio po przygotowaniu. Zajrzyj jeszcze na swoją
                        skrzynkę e-mailową na gazeta.pl.
                        pozdrawiam Robert
                          • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 10.07.07, 22:46
                            Odpisze jutro, bo jestem juz zmęczony po ponad 4 godzinnej rozmowie w sprawie
                            raka jajnika. Musiałem z Gosią komuś pomóc, bo jutro ma wizytę u prof.Emericha.
                            pozdrawiam Robert
                                • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 09.08.07, 18:52
                                  Witaj Robercie

                                  na wstepie strasznie sie ciesze z wiesci od was. super, ze Gosi tak ladnie
                                  spadly markery, to cudowne wiesci. u nas mama jest po trzeciej chemii, w tym
                                  momencie czuje sie dobrze, ja nawet zdecyydowalam sie na troche przyjechac do
                                  domy do niemiec. bylo bardzo ciezko po drugiej chemii, mama czula sie
                                  tragicznie, srodki bolowe nic nie pomagaly, ale na szczescie przy trzeciej obylo
                                  sie praktycznie bez zadnych silnych lekarst przeciwbolowych. ale poniewaz mama
                                  ciezko chemie przechodzi narazie jednak odlozylismy decyzje o chemii
                                  dootrzewnej. mama nie chce narazie o tym rozmawiac, ja jak widzialam jak cierpi
                                  to juz tez nie mialam sumienia, zeby namawiac ja na cos mocniejszego. markery
                                  mama bedzie miala robione przed nastepna chemia. lekarka z uwagi na slabe wyniki
                                  krwi przepisala mamie ercorton, wiesz cos o tym Robercie? przy pierwszej chemii
                                  jak mama miala slaba krew to dostawala zastrzyki, a teraz ma brac te tabletki.
                                  To tyle narazie - pozdrawiam agnieszka
                                  • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 10.08.07, 09:58
                                    Dzięki Agnieszka za wieści. Encorton to steryd podaje się go własnie
                                    m.in. dla podniesienia parametrów krwi. Uspokoję Ciebie, że Gosia
                                    tez czasem z tego korzysta jak jest taka potrzeba. Kilka dni
                                    stosowania powoduje podniesienie m.in. białych krwinek, ale również
                                    czerwonych i płytek krwi. W miarę bezpieczne jest stosowanie
                                    Encortonu przez 4-5 dni ponieważ powyżej 7 dni nie można już od tak
                                    sobie odstawić tylko poprzez stopniowe zmniejszanie dawki, ale
                                    napewno lekarz tak zalecił. W zastrzykach najczęściej są czynniki
                                    wzrostu leukocytów.
                                    pozdrawiam i odzywaj się czasem Robert
    • aggy1 Re: Rak jajnika-nawrot 23.08.07, 21:41
      Robercie, co u Was? Moja mama wlasnie dzis wyszla ze szpitala po 4 chemii,
      markery zrobila sobie po trzeciej chemia i sa na poziomie 16, na poczatku bylo
      42, po pierwsze chemii w granicach 22, ciesze sie ze spadaja, choc wiadomo, ze
      to jeszcze o niczym nie swiadczy. Mama czuje sie w miare dobrze, wyniki krwi ma
      dobre, choc ercorton przez 4 dni musi brac. Przed nami jeszcze 2 chemiie, a
      potem zobaczymy co dalej...Pozdrwiam agnieszka
      • emgoro Re: Rak jajnika-nawrot 23.08.07, 21:53
        Agnieszko u nas nic nowego. Gosia dostaje nadal chemię i tez jak
        morfologia słabsza to 4 dni encorton i potem jest chemia. Bardzo
        dobrze, że markery spadają, to napewno sugeruje, że chemia działa.
        Napewno zmierza to w dobrym kierunku. Po chemii ważny jest jej
        efekt. Ciekawe co postanowią lekarze i na jakiej podstawie. My chyba
        w październiku pojedziemy do prof. Emericha na konsultację.
        pozdrawiam Ciebie i mamę
        Robert

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka