Na czy polega rozmora z radioterapełtą?

13.03.07, 14:58
Mój tata będzie miał radioterapię. Jutro jest umówiony na rozmowę do
radioterapełty. Na czy to polega????
    • attenna11 Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 13.03.07, 16:02
      radioterapeuta to normalny lekarz...moja mama ma teraz radioterapie i na
      pierwszej wizycie pani doktor (bardzo miła zresztą!!!!)przejrzała wyniki badań,
      poprzednie leczenie...powiedziała na czym to polega czego mozna sie spodziewać,
      umówiła się z nami juz na oddziale i tam się reszta zajęli. Moja mama akurat
      jest na oddziale ale wiem, że można dochodzic lub dojeżdzać na radioterapie.
      Moim zdaniem powinniście pytac o wszystko co wydaje sie wam mało jasne, można
      nawet poczytac w necie o leczeniu (ogólnie) i przygotowac sobie nawet liste
      pytań.
      Jeśli to dobry lekarz (człowiek) na pewno na wszystkie pytania odpowie i
      rozwieje ewentualne watpliwości.
      Życze powodzenia i Nie bójcie sie pytac!!!!!
      Aneta
    • adca Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 13.03.07, 17:40
      W naszym wypadku wyglądało to tak, że lekarz obejrzał wyniki, powiedział co
      można zrobić i jakie to może mieć konsekwencje. Rozmawiał wcześniej z
      chirurgiem, który po radioterapii miał przeprowadzić operację.
      Powiedział nam, jaki mają plan.
      Życie trochę ten plan zweryfikowało. Po tomografii przed radioterapią (juz na
      oddziale w szpitalu) i odczytaniu wyników pet zmienił się plan naświetlań.
      Przy każdej wizycie, rozmowie pytałam o wszystko co budziło moje wątpliwości.
      O powikłania wynikające z naświetlań, wczesne i odległe. Pytałam o możliwość
      doszczętnego usunięcia zmian. Pytałąm o możliwe uszkodzenia innych organów.
      Po prostu o wszystko czego się bałam, co mi przyszło do głowy.
    • annmaria Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 13.03.07, 18:59
      Tatus mial siedmiotygodniowa radioterapie w CO w Warszawie. Nie wiedzialam nic
      bo niby i dlaczego mialam wiedziec. Najpierw robia cos co nazywa sie maska czyli
      taki odlew z sietki jakby plastikowej na to miejsce ktore ma byc naswietlane.
      Tatus mial na twarz bo to rak jezyka. Jest to po to aby pacjent w czasie
      naswietlan sie nie poruszal. Taka maske jakos przypina sie do lezanki tam gdzie
      sa naswietlania. Potam jestes kierowana na aparat gdzie radioterapeuta wyznacza
      pole naswietlan. Dopiero potem rozpoczyna sie wlasciwa radioterapia.Zaczyna sie
      od malych dawek ktore sukcesywnie rosna. Na pewno w kazdym przypadku jest
      inaczej zalezy co sie naswietla. Wiem ze nalezy duzo pic okolo 3 l dziennie.
      Mowi sie ze wystepuja wymioty bole glowy... Tata ma 85 lat i nie dzialo sie nic
      takiego. Byly inne problemy bo to jama ustna i przelyk. Nie martw sie za wczasu
      pytaj do bolu o wsztstko nawet o bzdety sa po to by odpowiadac. Powodzenia.
      • iza186 Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 13:03
        Dzięki za odpowiedzi. Wczoraj byliśmy na Ursynowie. Pani doktor była tak nie
        miła i nie sympatyczna że strach było ja o co kolwiek zapytać. Opieprzała
        pacientów ile się dało. Bez mała nie wybuchłam i nchciałam zwrócić jej uwagę.
        Ma przed sobą osoby chore i dorosłe a ona traktuje ich jak gówniarzy.Tata ma
        jeszcze dwa spotkania. Jedno to tomogragia a drugie to jakieś obrysowanie danej
        części ciała.Potem szpital.Wyjaśniła nam tylko jakie mogą być dolegliwości przy
        radioterapii.
        • adca Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 14:11
          Strasznie przykre, ja też tam wczoraj byłam, pojechaliśmy na darmo, bo lekarka
          pomyliła datę. Dzisiaj była tak strasznie niemiła, opryskliwa, że aż dziwne po
          co i skąd ona się wzięła w centrum onkologii. Siedziała bokiem, mówiła pod
          nosem jakby była obrażona. Gastroenterolog, nie radioterapeuta.
          Nawet nie powiedziała przepraszam, a przecież niepotrzebnie straciliśmy ponad 3
          godziny, nie mówiąc o nerwach. Zastanawiałam się dlaczego lekarze w CO są
          niemili? Znieczulica? Zmęczenie materiału?
          A co tata będzie miał naświetlane?
          Po pierwszej tomografii ustalą co będą naświetlać, to obrysowanie to pewnie
          planowanie - będzie liczona dawka, czas, odległość, zapewne na ciele zostaną
          wyznaczone punkty odniesienia. Jeżeli to głowa, to wykonają maskę.
          • iza186 Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 15:14
            Tata ma raka prostaty.ja też tak myślę. Są nie czuli na krzywdę chorego
            człowieka. Ciekawe jak ich by to spotkało dopiero by panikowali.Piszesz że po
            pierwszej tomografii będą ustalać co naświetlać tak? A będzie więcej tych
            tomografii?Te obrysowanie to tak ma być planowanie. Nigdy o tym nie słyszałam.
            Nie wiedziałam co to jest. Ja jestem w szoku. Jak jadę tam i widzę tyle ludzi
            chorych to podłamuję się. jestem chora i jest mi ich bardzo żal.
            • adca Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 16:39
              Planowanie jest po to, by radioterapia była jak najbardziej skuteczna.
              Fizycy muszą policzyć dawkę, odległość od tkanek, by nie uszkodzić sąsiednich.
              Potem sprawdzają czy to co policzyli będzie prawidłowe.
              A tomografia pewnie jeszcze po napromieniowaniach, by określić czy terapia
              zadziałała.
              Dla mnie to co się dzieje w Co jest po prostu nie do zniesienia. Setki ludzi
              stłoczone w korytarzach, w holu, z opatrunkami, kroplówkami.
              A jeszcze do tego musimy przeżywać różne zachowania lekarzy.:(
              Mój syn miał napromienianie i brachyterapię i tam wszyscy byli mili i
              serdeczni, żartowali i uśmiechali się. Brachyterapię wspominam bardzo dobrze.
              O ile łatwiej znieśc strach i ból, gdy w koło są serdeczni ludzie.
              • attenna11 Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 17:21
                Moja mama (na szczęście) trafiła nie tyle na lekarzy co na LUDZI. Jutro kończy
                naswietlania. Atmosfera taka, że stan psychiczny mojej mamy poprawił się o
                100%, konkretni rzeczowi lekarze, przemiła pani ordynator i super personel
                (pielęgniarki). Niestety to nie Warszawa....
                Wczoraj rozmawiałam z lekarzem i z tego co usłyszałam to kolejna tomografia
                robiona jest po jakimś czasie nie od razu po skończonych naswietlaniach
                dlatego, że nalezy odczekac aby zadziałało, niestety nie znam sie na tm tak
                dobrze. chodzi o to że promieniowanie działa na chore tkaniki jeszcze przez
                jakiś czas i powiedziano mi, że ludzie wczesniej robia badania, denerwuja się i
                okazuje sie po badaniach , że niewiele sie zmieniło .....dlatego aby zobaczyc
                rezultaty trzeba troche (2-3 m-ce 0odczekać.
                Potem tomograf...
                Lekarz miał czas aby mi o tym i innych sprawach powiedziec przez tel. , bo na
                oddziale jest raczej rano a ja pracuje i nie mam możliwości aby sie z nim
                skontaktować w godzinach rannych. Miała dla mnie czas!!!!!! przeszło 20 min,
                normalnej ludzkiej rozmowy z wyjanieniem wszystkich wątpliwości.

                Wiem teraz jak wiele zalezy (szczególnie dla pacjenta )od podejścia lekarzy!!!!!
                Chylę czoła przed tymi ludzmi!
                Sa cudowni!
                Życzę Wam abyście tez trafili na takich....cóż moge poradzic....może zmienić
                lekarza?
                W takiej atmosferze nie da sie leczyć. Nie da sie normalnie funkcjonowac
                zdrowemu człowiekowi nie wspomnę o chorym...
                Pozdrawiam i życzę ludzkiego traktowania.
                Aneta
                • sonja12 Re: Na czy polega rozmora z radioterapełtą? 15.03.07, 21:17
                  Podzielam zdanie Izy. Niektórzy lekarze, a uważam ze jest ich wiekszość nie
                  powinna pracowac w tym zawodzie. Moja mama miała naswietlania, a taka wstretna
                  babsztyl tak nakrzyczała na mamę , i to niesłusznie. Mama miała przerzuty na
                  kręgosłup, ból nie do zniesienia,wiec połozyć sie nie mogła na lóżku, a ona
                  nawet nie potrafiła zrozumieć, co za ludzie. Mama ,aż sie popłakała, taką babę
                  to ja bym za łeb wyrzuciła z pracy, jestem ciekawa ,jak jej matka by leżała czy
                  tez tak by postapiła.Znieczulica okropna, brak słów , niewłasciwi ludzie tam
                  pracują.Żadnego nadzoru, kontroli ,samowola.Co za szpitale. Brak mi słów.
                  Mama miała naswietlania w CO KIELCACH. Przepraszam za niektóre słowa , ale nie
                  mogę inaczej nazwac takich zasr....lekarzy.
Pełna wersja