Dodaj do ulubionych

strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie?

18.05.07, 21:29
Witam,
czy strajk lekarzy moze wplynac na leczenie osob z nowotworem? Czy beda
dokonywane operacje, chemioterapia?
Mam nadzieje, ze strajk lekarzy nie uderzy w chorujacych.
Z pozdrowieniami, Joanna
Obserwuj wątek
    • emgoro Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 18.05.07, 21:37
      Gdyby to dotknęło pacjentów onkologicznych i bezpośrednio zagrożonych życiem,
      to było draństwo i nie można byłoby tego potraktować wyjątkwo. Lekarka z ZCO w
      Szczecinie powiedziała, że oni nie strajkują i nigdy tego nie robili i leczenie
      chemioterapią odbywało się zgodnie z planem. Najwyżej się solidaryzują.
      Przeznam się jednak, że ja mam negatywne zdanie na temat nowej podwyżki dla
      lekarzy. Skoro oni chcą, to na się chyba tez powinno coś należeć. Mam
      wątpliwości czy to cokolwiek zmieni w ich podejściu do pacjenta i w chorym
      systemie słuzby zdrowia. Powiedzmy sobie szczerze, że większości lekarzom w tym
      kraju żyje sie całkiem nieźle. Mają prywatne praktyki, jeżdżą pożądnymi
      samochodami, a dużo chorych ledwo wiąże koniec z końcem. Mam wrażenie, że tej
      grupie społecznej pomału przewraca się w głowie.
      Robert
      • mzgosia Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 19.05.07, 14:16
        Ja też uważam,że lekarzom to się już całkiem pomieszało: prywatne gabinety,
        fajne fury i domek za miastem, a my ledwo czynsze dajemy radę opłacać, niech
        taki jeden z drugim wyżyje przez cały miesiąc z rencinki chorobowej..to by
        zobaczył,że tak naprawdę to majątek zarabia.Jak dołożą i mnie to jestem ZA, a
        jak ja nic z tego mam niemieć to jestem przeciwna tym ich strajkom. Sory!ale
        sie wkurzyłam.Pozdrawiam.Gosia
        • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 19.05.07, 20:54
          Też się wkurzyłem.
          Życie to ciągł ryzyko. Ubezpieczenie rentowe ma w Polsce kiepskie warunki, ale
          nie ubezpieczając się dodatkowo podejmujemy sami ryzyko... To nasza
          odpowiedzialność.

          Fajne fury i domki to efekt CHARÓWY, a zwykle nie łapówek, choć to niewykluczone.
          Spójrz lepiej na radnych, polityków, byłych sekretarzy partii, prawników,
          sędziów, biznwesmenów - czy ci wszyscy ludzie dorobili się na lewo? Nie widzisz,
          że większość z nich najpierw w siebie inwestuje, żeby później coś z tej
          inwestycji mieć, jak na całym Bozym świecie?
          Pomyśl!!!
          • adca Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.05.07, 22:30
            Ja się rzadko wkurzam, ale jest mi smutno gdy czytam agresywne wypowiedzi
            ludzi, którzy nie powinni mieć do siebie pretensji.

            Mój syn ma 21 lat. Dowiedzieliśmy sie, że jest chory, gdy ledwo skończył 20.
            Nie był ubezpieczony "dodatkowo", bo jakoś nie myślałam, że może mu być to
            potrzebne. Teraz żaden prywatny ubezpieczyciel go nie ubezpieczy. Bo ma w
            życiorysie raka.
            Renta zdrowotna też mu się nie należy, bo mimo, że jest dorosły, to nigdy nie
            pracował - jest studentem...
            Czy w związku z tym możesz z pełną uczciwością jego, albo mnie nazwać osobą
            nieodpowiedzialną??

            Nie tylko lekarze charują, by miec cokolwiek w życiu, nie tylko oni pracują po
            12-16 godzin dziennie. Z różnym czasem skutkiem.

            Większość ludzi jest tą chorobą zaskoczona i szukając rady, wsparcia, napotyka
            często na mur niechęci, niewiedzy, złości, zniecierpliwienia. I nie rozumie
            dlaczego.
      • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 19.05.07, 20:48
        Jestem lekarzem.
        Studiowałem 6 lat. Przez rok po studiach byłem na stażu, a w mojej pierwszej
        samodzielnej pracy na starcie za cały etat otrzymałem 1000 PLN brutto, co do
        dziś uważam za pensję niegodziwą, poniżającą, upodlającą, biorąc pod uwagę wkład
        mojej pracy, wiedzy (moi rodzice "zainwestowali" we mnie co najmniej 100 tys PLN
        w trakcie studiów).
        Niech nikt nie chrzani o zwrocie opłat za studia, gdzie mieliśmy na 300 osób na
        roku po 2-3 podręczniki w bibliotece. Jakość niektórych wykładów i ćwiczeń jest
        żenująca, do jakichś 60-70% mojej wiedzy wyniesionej z czasu studiów doszedłem SAM.

        Zajmuję się radioterapią i szlag mnie trafia, jak osoba płacąca
        kilkanaście-kilkadziesiąt złotych miesięcznie swojego ubezpieczenia zdrowotnego
        (bo nie wszyscy są na tyle światli, że płacony tzw. ZUS to przedw wszystkim
        ubezpieczenie emerytalne lub rentowe, a nie tylko chorobowe i zdrowotne) nie
        byłoby w stanie pokryć kosztów leczenia onkologicznego.
        Media stawiają na celowniku płace lekarzy, ale tak naprawdę celem strajku jest
        zmiana systemu na realny, tzn. na powiedzenie ludziom: "NIE STAĆ WAS NA
        WSZYSTKO." Ale nie ma polityka, który by to powiedział.
        Jeśli pracę anestezjologa podczas operacji wyrostka NFZ w wytycznych ocenia na
        1,5 PLN (wprowadzenie do znieczulenia - 5 minut, stawka godzinowa 18 PLN), to
        moim zdaniem to jest skandal, a nie realna wycena procedury, bo ten sam
        anestezjolog bada pacjenta przed zabiegiem, podejmuje ważkie decyzje o
        kwalifikacji itp.

        Pacjenci niech się zastanowią, czy rzeczywiście godne jest się domagać
        WSZYSTKIEGO ZA NIC (może to gorzkie słowa, ale już mnie to zaczyna wkurzać).

        Ale to tak naprawdę nie powinien być problem pacjenta czy lekarza, ale decydentów.

        Jeśli chodzi o te wspaniałe domu i samochody, wille itd. Ja osobiście nie
        doświadczyłem tych dobrodziejstw, bo jeżdżę od niedawna Tavrią 11-letnią mojego
        teścia i mieszkam w mieszkaniu teściowej. Na inne mnie nie stać...
        A słowa typu "Skoro oni chcą, to na się chyba tez powinno coś należeć. " są po
        prostu idiotyczne. Nakład naszej pracy, odpowiedzialności za podejmowane
        decyzje, roszczenia rodzin, trudne rozmowy, z którymi trudno sobie poradzić gdy
        ma się 2-5 minut na pacjenta NIE JEST WARTE GÓWNIANYCH PIENIĘDZY, KTÓRE ZA TO W
        TEJ CHWILI OTRZYMUJEMY. Gdybym mógł, jak onkolog w Wielkiej Brytanii porozmawiać
        1,5 godziny z pacjentem, to sprawa wyglądałaby inaczej, ale mając 5 minut niech
        pacjent, za którym stoi rozzłoszczony, wrogi, warczący zwykle, niecierpliwy
        tłum, nie ma pretensji do lekarza, tylko do ludzi, którzy taki system stworzyli.

        Niech nie będzie wątpliwości - na mnie jeszcze w Instytucie skargi nie było, a
        wręcz przeciwnie. Dla pacjentów mam pełne zdroje empatii, ale czasami
        rozerwałbym na strzępy niektórych (dla niech też zresztą jestem miły).

        Pozdrawiam, gorycz jest duża, bo wszędzie na świecie ceni się lekarzy - tylko
        ten śmieszny kraik pomiata tymi, którzy wiedzą i umieją coś więcej niż inni.
        • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 19.05.07, 21:23
          Popieram! Tylko w Polsce lekarz zarabia mniej niz fryzjer. A odpowiedzialnośc
          chyba troszeczkę innej kategorii!! Mój narzeczony też pracował za 1600 zł w
          przychodni (10 lat po dyplomie) + dodatkowo (w czasie, w którym powinien
          odpoczywać) praca w prywatnej spółdzielni + 10 dyżurów nocnych w karetce - co
          trzecia noc poza domem. Czy ktoś myśli o tym, jaka jest jakość pracy przy takim
          obłożeniu? Skrupulatnie przestrzega się godzin pracy kierowców tirów, ale o
          lekarzach podejmujących akcje reanimacyjne po 20 godzinach na nogach jakoś się
          nie pamięta... U nas też jakoś willi i mercedesa nie widać. No, chyba, że ktoś
          uważa kawalerkę (którą pomagali kupić rodzice) i kilkuletnią, kupioną okazyjnie
          toyotę za luksus. Tylko że lekarzom pierwszego kontaktu auto jest potrzebne
          choćby po to, żeby dojechać do pacjenta! A gdzie pieniądze na kursy, szkolenia?
          Nie twierdzę, że nie ma u nas lekarzy - konowałów, łapówkarzy. Ale warto zdać
          sobie sprawę z tego, że niedługo już tylko tacy zostaną. Oni zawsze dorobią
          sobie kopertami, więc nie muszą wyjeżdżać! A pojadą tacy lekarze, na których
          chorym zależy najbardziej. Uczciwi, z powołania, kompetentni. Wszyscy chcemy,
          żeby leczyli nas fachowcy, ale nikt nie będzie tego robił za darmo. Mój
          narzeczony był dobrym, lubianym lekarzem. Nierzadko (niestety) diagnozował
          wstępnie nowotwory. Prosił, namawiał, przekonywał, zmuszał do badań, nie
          lekceważył nawet drobnych dolegliwości, nie odmawiał pomocy nikomu. Wiele osób
          zawdzięcza mu życie. Czy naprawdę taka praca jest warta 1600 zł? Jakoś jak
          trzeba zapłacić dentyście za 15 min roboty 100 zł to nikt nie ma wątpliwości...
        • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 19.05.07, 21:30
          Teraz pracuje w UK. Nikt, nie wierzy, że w Polsce ktokolwiek zgadza się leczyć
          za takie pieniądze... Zarabia bardzo dobrze, robi drugą specjalizację (nie na
          zasadzie wolontariatu, jak proponowano mu w Polsce!), pracuje 7 godzin dziennie
          i ma czas na życie prywatne i kształcenie się. Pacjentom może poświęcić po pół
          godziny, a nie 5 min (dr Jedruch zresztą o tym pisał). Branie łapówek jest tam
          nie do pomyślenia, ale lekarz zarabia na tyle dobrze, że nawet mu to przez myśl
          nie przejdzie. Od razu mówię, że nie usprawiedliwiam łapówkarzy. Tylko, że
          budżet NHS (odpowiednik NFZ) jest większy niż budżet Polski!! Czyli jednak w
          zdrowie opłaca się inwestować...
          • mzgosia Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 20.05.07, 18:15
            Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, niebyło to w moim zamierzeniu, a moja
            wypowiedź była związana z moimi spostrzeżeniami wokół mnie. Oczywiście,że nie
            wszyscy lekarze są łapówkarzami i nie wszyscy żerują na ludzkim nieszczęściu.
            Tych uczciwych bardzo przepraszam i analizując wasze wypowiedzi, zaczynam was
            rozumieć. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
            • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.05.07, 22:47
              Nie ma za co przepraszać:) Może ja też za ostro napisałam, a nie powinnam,
              szczególnie na tym forum. Tak na marginesie pozdrawiam wszystkich i trzymam
              kciuki za Was i Waszych bliskich. Ja doskonale rozumiem zdenerwowanie
              pacjentów - nie oni są winni, że lekarze mało zarabiają. I nie lekarze są
              winni, że są kolejki, limity itp. To system jest chory! I z tym trzeba walczyć.
              Strajk dotyka pacjentów, ale nie jest z założenia wymierzony przeciwko nim.
              Jest to po prostu jedyna forma protestu, która może przynieść skutek! A skutek,
              na którym nam wszystkim powinno zależeć, to poprawa warunków i dla pacjentów i
              dla lekarzy. Jeżeli służba zdrowia będzie dobrze opłacana, to wytworzy się
              konkurencja i będzie możliwa eliminacja niekompetentnych i gburowatych lekarzy.
              To trochę tak jak w prywatnych gabinetach - jeżeli na lekarza są skargi, to
              szuka się kogoś na jego miejsce. Tak jest w UK. Tak powinno być u nas!! Ja też
              chciałabym chodzić do lekarza państwowo, skoro płacę składki, a nie umawiać się
              na prywatne wizyty. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i życzę, żebyście
              trafiali na samych dobrych lekarzy!
        • adca Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.05.07, 23:17
          NIkt na tym formu nie napisał nic o zwrocie za studia (chyba nic takiego nie
          widziałam), bo w takim wypadku wszyscy by musieli za swoje studia zwracać
          pieniądze...

          Ale równie niestosowna wydaje mi się wypowiedź na temat składki.
          Jeżeli ja i mój mąż płacimy stosunkowo duże składki miesięcznie, czy to znaczy,
          że mamy większe prawo być leczeni? Mamy prawo rządać??
          A dzieci, jeżeli nie płacą składek powinny umierać nie leczone?
          A jeżeli w przyszłym miesiącu oboje stracimy pracę na jakiś czas, to będzie to
          równoznaczne z tym, że powinniśmy poumierać, bo mimo dziesiątek tysięcy złotych
          włożonych w system nic nam się nie należy? Bo akurat w danym momencie mamy
          pecha??
          Wydaje mi się, że nie lekarza zadaniem jest sprawdzanie ile kto płaci składki.
          Jeżeli ma prawo do świadczeń, a to jest sprawdzane w rejestracji przychodni,
          czy szpitala, to lekarza nic to nie obchodzi, czy ktoś płaci kilkadziesiąt czy
          kilkaset złotych miesięcznie.
          Jednak sprawiedliwie by było, gdyby wszyscy płacili te składki według tego
          samego systemu. Irytuje mnie istnienie KRUSu
          Rozumiem rozżalenie, naprawdę.
          Bardzo cenię pracę lekarzy, których spotykam, szanuję ciężką pracę
          pielęgniarek, ale jako pacjent nie mam żadnego wpływu na system, w którym płacę
          i niczego nie moge wymagać.
          Chirurga, który operował moje dziecko uważam za członka rodziny. Gdyby był w
          jakiejkolwiek potrzebie nie zastanawiałabym się, czy mu pomóc.
          Fizyków, radiologów, których spotkałam cenię za ogromną życzliwość i wiedzę.

          To nie moja wina, że przytrafiła nam się choroba.
          Winy tego 20 latka też w tym nie widzę. A na każdym kroku czuję wyrzut, że jego
          leczenie kosztuje...
          Nie chce mi się już tego słuchać. Nie ma zbyt wielu ludzi, których stać na
          wszystko.
          Gdy widzę setki osób wegetujących w CO w Warszawie, często pokładających się na
          podłodze w korytarzach, boli mnie serce. Zawsze wychodzę stamtąd chora.
          Czy to tych ludzi wina, że ktoś stworzył taki upodlający sytem???
          Trudno się dziwić, gdy ktoś się denerwuje, że termin badania, zabiegu, na który
          być może czekał 2-3 miesiące, może mu przepaść z powodu strajku.
          Wierzę, że jesteś dobrym człowiekiem, wiem, że nerwy czasami trudno trzymać na
          wodzy, ale takie wypowiedzi nie pomagają nikomu.
          A Wami naprawdę nikt nie pomiata...Ludzie są Wam wdzięczni, z pewnością czujesz
          to bardzo często.
          • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.05.07, 23:56
            Myślę, że chodzi raczej o ogólną sumę inwestowaną w system opieki zdrowotnej.
            To jasne,że osoby płacące więcej nie mogą się domagać innych świadczeń (w
            ramach publicznej służby zdrowia) od tych płacących mniej - przy założeniu, że
            wszyscy płacimy określony procent od dochodów. Przykład chłopaka, o którym mowa
            wyżej jest oczywiście oburzający, nikt też nie dyskutuje o leczeniu dzieci czy
            prawdziwych bezrobotnych. Niestety problem pojawia się w przypadku osób, które
            mogłyby pracować, ale z różnych względów nie chcą. Do tego dochodzą KRUSy,
            fałszywi renciści (wielka liczba i niestety społeczne przyzwolenie na tego
            rodzaju praktyki). Czy ich leczenie także chcesz finansować z własnej kieszeni?
            Jeśli uczciwie pracujesz, powinie ci się noga, szukasz pracy przez kilka
            miesięcy i jesteś na bezrobociu - twoje święte prawo leczyć się z wypracowanych
            składek. Ale co powiesz na dwudziestoparoletnich zdrowych byczków, którzy
            siedzą na utrzymaniu rodziców i piją piwo pod blokiem? Naprawdę chcesz do nich
            dokładać???
            Co do wymagań wobec systemu - w postulatach lekarzy znajduje się żądanie
            zwiększenia nakładów na służbę zdrowia - a więc nie tylko na ich pensje, ale
            także na nasze badania, zwiększenie limitów itp. To my wybraliśmy obecnych
            rządzących, więc mamy prawo domagać się wpływu na to, co dzieje się z naszymi
            pieniędzmi!! To jest w naszym interesie. Ja na przykład trochę się boję co
            będzie za parę lat, kiedy liczba lekarzy (porządnych) dalej będzie się
            zmniejszać. Dojdzie do takiej sytuacji jak jest (w wielu miejscach) ze
            stomatologami. Teoretycznie można pójść państwowo, ale praktycznie - jak cię
            boli to musisz iść prywatnie i słooono zapłacić. A w niektórych rejonach Polski
            nie ma W OGÓLE nocnego i świątecznego dyżuru stomatologicznego. Nie ma, bo
            proponowano za niego stawkę 180-260 zł. Chętni się nie znaleźli. Żaden
            stomatolog nie będzie dyżurował 12 godzin za sumę, którą może zarobić w 30 min
            i trudno się dziwić.
            Mnie też to denerwuje! Ale właśnie dlatego trzeba coś z tym zrobić, bo czekanie
            z założonymi rękami już przynosi negatywne efekty.
            • adca Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.05.07, 07:45
              Wyraźnie zostało napisane o co chodzi.
              Chodziło o to, że ludzie chcieliby być leczeni na światowym poziomie za nic.
              Chodziło w tamtej wypowiedzi o to, że ludziom się poprzewracało w głowach bo
              domagają się leczenia, a przecież ich składki są na tyle nędzne, że powinni się
              zastanowić po co w ogóle przyszli do szpitala.
              Ja nie mam zamiaru zastanawiać się ani nad niechętnymi do pracy "byczkami", ani
              nad "fikcyjnymi" rencistami, bo to wszystko demagogia.
              Mój syn wygląda teraz dobrze, jak "zdrowy 20 letni byczek", pije czasem piwo,
              śmieje się i jeździ na rowerze... no... i jest na utrzymaniu rodziców.

              A jeżeli są fikcyjni renciści, to jest to tylko i wyłącznie wina łapówkarzy-
              lekarzy, którzy ich na te renty wysłali. Więc nie do mnie te pytania.

              Gdyby środowisko medyczne nie stało murem za oszustami, nieukami, łapówkarzami,
              może system działby inaczej.
              Gdyby nie łapówkarstwo w dystrybucji leków, może byłoby więcej pieniędzy na
              szpitale.
              Bardzo podoba mi się rządanie "zwiększenia nakładów na służbę zdrowia".
              Ja przepraszam, ale nie mam zamiaru już niczego zwiększaĆ. Mam oddawać 100%
              swojego wynagrodzenia na różne podatki??

              Za dentyste płacę, za badania płacę, za wizyty płacę. Mojej składki za okres
              strajku nikt mi nie zwróci, a przecież nie dostaję tego co powinnam, bo
              szpitale nie pracują. No, ale z drugiej strony... przecież mi się nic nie
              należy...
              MOże oprócz strajku trzeba iść pod ministerstwo i NFZ. Bo skoro nie ma
              pieniędzy, to nie ma również na urzędnicze pensje...
              MOże tu należy się domagać "solidarności społecznej"

              A strajk wydaje mi się kiepskim pomysłem. Nic nie da oprócz jeszcze większej
              niechęci ludzi do lekarzy.
              A lekarzom, zwłaszcza pracującym w dużych ośrodkach tak naprawdę chyba nie
              zależy specjalnie na zmianie systemu, bo to właśnie ten system generuje
              możliwośći dodatkowych dochodów. Można korzystać z państwowego sprzętu, łóżek
              szpitalnych i prowadzić na tej bazie prywatną praktykę.
              Można być profesorem i inkasować 150 i więcej zł za wizytę, a na badania
              odsyłać do darmowego szpitala. A jak się coś nie spodoba, to można pacjentowi
              zawsze powiedzieć - szkoda pieniędzy na to leczenie...

              Mam tego dość, ale przecież nie zastrajkuję...
              Leczenie się w Polsce to ciężka praca. Wielogodzinna, ciężka praca i zdobywanie
              wiedzy. Ale zastrajkować nie mogę...
              To tyle, więcej pisać nie będę, bo nie mam zamiaru się denerwować.
              • mzgosia Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.05.07, 12:51
                Niedenerwujcie się!Ja zwykły pacjent stwierdzm,że ty ashraf i ty adca macie
                rację i nasze i wasze wywody na nic się tu niezdają, bo i tak zawsze po dup...e
                dostają pacjenci.Mam wrażenie,że nic się niezmieni, tak jak mówicie - chory
                system, ale niewiem czy ULECZALNY!!Pozdrawiam.
                • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.05.07, 00:44
                  No właśnie... Fajnie by było, gdyby ktoś wreszcie zwrócił uwagę na fakt, że
                  strajk to nie jest konflikt lekarze-pacjenci, tylko lekarze-politycy. Wystarczy
                  poczytać pełną listę postulatów, choćby w "Gazecie lekarskiej" (nie jestem
                  pewna, czy jest dostępna w wersji elektronicznej). Przecież to nie jest tak, że
                  chodzi tylko o pensje - lekarze domagają się też większego dofinansowania
                  szpitali i rozszerzenia koszyka świadczeń gwarantowanych - a to chyba nie jest
                  w ich interesie. Domagają się, żeby pieniądze szły za pacjentem, a nie na
                  jakieś chore limity, które szpitale i tak przekraczają i zadłużają się coraz
                  bardziej. Rozumiem Wasze zdenerwowanie, ja też chciałabym leczyć się w
                  normalnych warunkach, bez chamstwa i pomiatania, które niestety się zdarza. Ale
                  do tego potrzebny jest konkurencyjny rynek, a trudno o niego przy pensjach
                  poniżej 2 tyś. zł.
                  Jeszcze ostatnie słowo w sprawie składek - Adca, nie miałam zamiaru obrazić
                  Ciebie ani Twojego syna. Spotkała Was ciężka choroba, nikt nie mógł tego
                  przewidzieć, trudno też wysyłać wszystkich studentów do pracy tak na wszelki
                  wypadek, żeby byli ubezpieczeni. Dla mnie logiczne w takim wypadku byłoby
                  przyznanie mu renty (jeżeli faktycznie nie może pracować), albo pomocy
                  finansowej do czasu, aż pracę znajdzie - taką, na jaką pozwala mu stan zdrowia.
                  Nikt nie dyskutuje o takim przypadku. Ale powiedz, nie wkurzają Cię młodzi,
                  pozostający latami na utrzymaniu rodziców, ZDROWI ludzie, którzy nie uczą się,
                  nie pracują, nie robią NIC i chcą się leczyć z Twoich i Moich składek??
                  A społeczna akceptacja fałszywych rencistów pozostaje faktem. Absolutnie nie
                  usprawiedliwiam lekarzy, którzy im te renty przyznali - powinni zostać
                  postawieni przed sądem i pozbawieni prawa wykonywania zawodu. Ale nie spotkałaś
                  się z tym, jak ktoś się chwali w gronie rodziny/znajomych, że załatwił sobie
                  lewą rentę? To taki powód do dumy, że jestem takim cwaniakiem i oszustem i
                  okradam innych? Bez komentarza...
                  W każdym razie do zastanowienia polecam fakt, że rząd przeznaczył dzisiaj
                  niemałą sumę na podwyżki dla urzędników w NFZ. Pewnie po to, żeby jeszcze
                  lepiej gospodarowali naszymi składkami. Tylko w Warszawie ma powstać 340 nowych
                  etatów urzędniczych w NFZ. A w mojej przychodni w Krakowie w ciągu dnia
                  przyjmuje jeden lekarz pediatra na całe osiedle, okoliczną dzielnicę domków i
                  przyległe wsie. Dla porównania - 10 lat temu pracowało tam 4 lekarzy na 2
                  zmiany.
                  Pensje pracowników IPN mają wzrosnąć o 33 %. A podgrzewany chodnik przed
                  pałacem prezydenckim to koszt w wysokości 1 miliona złotych. Czyli jak zwykle -
                  nie ma pieniędzy, ale są. Może niekoniecznie trzeba oddawać całą pensję na NFZ,
                  a zastanowić się, na co idą nasze podatki??
                  • adca Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 26.06.07, 17:50
                    > Ale powiedz, nie wkurzają Cię młodzi,
                    > pozostający latami na utrzymaniu rodziców, ZDROWI ludzie, którzy nie uczą
                    > się, nie pracują, nie robią NIC i chcą się leczyć z Twoich i Moich składek??

                    Od momentu gdy muszę przedzierać się przez ten system wkurza mnie wszystko.
                    Ale staram się nad sobą panować, rozumieć to, co mnie otacza. Staram się
                    pamiętać dobrych ludzi, a od złych uciekać.
                    Byłam w kilku szpitalach, widziałam jak ludzie pracują, jak odnoszą się do
                    siebie, o czym rozmawiają.
                    Jedna z pielęgniarek do mojego jęczącego z bólu synka po poważnej, brzusznej
                    operacji ze złością powiedziała, "ty nie wiesz co to jest ból. Gdybyś urodził
                    dziecko to byś wiedział." - odwróciła się i poszła zostawiając go.
                    W innym szpitalu pielęgniarki kazały mu się samemu wydepilować kremem przed
                    operacją...
                    W szpitalnej, śmierdzącej łazience z wysiłku zasłabł, wymiotował i nikt mu nie
                    pomógł. A gdyby był uczulony na ten krem do depilacji?
                    A.. i ta depilacja jak się okazało wcale nie była potrzebna...
                    Przez to, że pielęgniarki nie wiedziały co i kiedy będzie przy nim robione był
                    praktycznie przez 8 dni na ścisłej diecie. Schudł 7 kilo w szpitalu.
                    W innym szpitalu przy niedrożności jelita pielęgniarka próbowała wcisnąć w
                    niego czopek na przeczyszczenie, doodbytniczy... umknęło jej, że on nie ma
                    odbytnicy..
                    Miał też robiony rentgen z kontrastem... tylko, że nie pił kontrastu :)
                    Wkurzyło mnie też to, że w jednym ze szpitali 4 razy pobierali krew, bo nie
                    wiadomo co się z tało z poprzednio pobranymi próbkami.
                    Wkurzył mnie zarozumiały profesor, który nie widział, ze jeden z polipów to
                    rak, co zauważyła młodsza od niego o połowę lekarka.
                    Wkurza mnie to, że od niego potem ma zależeć sposób diagnozowania i leczenia.

                    Wkurza mnie oczywiście i to, że lekarz zarabia 1200 zł, bo wynagrodzenie powino
                    go zadowalać na tyle, by nie szukał sposobu dorabiania.
                    Chciałabym, by miał czas przeczytać choćby to co ja w internecie, na temat
                    nowych leków, badań, by nie zbywał mnie dlatego, że on tego nie wie.

                    Wkurza mnie, że dobry chirurg, onkolog dorabia w prywatnej klinice wycinając
                    czyraki i kaszaki, zamiast popołudniami w swoim szpitalu operować ludzi.
                    Wkurza mnie wiele rzeczy.
                    Na przykład to, że o 14.30 najlepiej wyposażone Centrum Onkologii w Warszawie
                    wymiera, bo lekarze rozbiegają się po prywatnych lecznicach.

                    Z drugiej strony...
                    Jest w USA klinika MAYO, czytałam jakie tam są standarty leczenia i przy jakimś
                    wysiłku można w Polsce mieć ten sam standart. Tak naprawdę za ułamek kosztów...

                    Na co idą podatki nie mam tak naprawdę pojęcia i nikt mnie nie pyta nim je
                    wydaje.
                    Oglądałam ostatnio stronę ministerstwa zdrowia.
                    Jest prowadzony program badań przesiewowych raka jelita i szyjki macicy.
                    Kosztuje sporo pieniędzy. Parę milionów zł, z czego więcej niż połowa to koszty
                    administracyjne.
                    Dobrze, że jest program, ale może zamiast tworzyć kolejne ciała bardzo ważnych
                    osób tworzących kolejne programy ochrony i pomocy, przeznaczać pieniądze po
                    prostu na leczenie.
                    Żeby nie było tak, że ludziom się odmawia diagnostyki, a NFZ się chwali, że
                    zaoszczędził 1 mld zł.

                    A ludzie, Doktorze Jędruchu są jacy są. Jak chorzy, to źli. Jak głodni, to źli.
                    Wszyscy starsi pamiętają czasy, w których nie było mowy o jakichś
                    ubezpieczeniach, po prostu szło się do lekarza i wszystko było...
                    Więc siedzą pod gabinetami i plotkują, gadają i narzekają, bo narzekanie jest w
                    ich naturze. Nudza się, nie czytają gazet (bo 30% ludzi nie rozumie tego co
                    czyta), a w tv słyszą to co słyszą, no to o czym mają mówić... o złych
                    lekarzach, którzy uśmiercają pacjentów...
                    Ja ostatnio też narzekałam na jedną lekarkę - innemu lekarzowi się skarżyłam, a
                    on mi mówił, że ona po prostu taka jest. Na wszystkich krzyczy... Na profesorów
                    też... A potem jest do rany przyłóż, uśmiecha się promiennie.
                    Bo jest po prostu człowiekiem i może mieć gorszy dzień. Ważne jednak było to,
                    że wiedziała jakie badania zrobić i jak znaleźć przyczyną problemu. No i to
                    zrobiła. I chwała jej za to, więc jak już musi, to niech sobie czasem
                    pokrzyczy...

                    A... wracając do pytania - młodzi ludzie mnie nie wkurzają, bo nie jestem
                    jasnowidzem i nie wiem, dlaczego nie pracują akurat w momencie, gdy ich widzę.
                    może mają ferie, albo nocną zmianę, albo urlop... NIe obchodzi mnie to.
    • magdalenkas3 Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.05.07, 08:39
      W ŚCO strajk dotknął niestey również pacjentów. Nie odbywają sie planowane
      zabiegi:( To jedyna placówka onkologiczna w Polsce, która w taki sposób
      przyłączyła sie do strajkujących.80 % lekarzy postanowiła złożyć wypowiedzenia
      z pracy:(
      Cóż smutne to, ale prawdziwe.
      • gosia3211 Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.05.07, 09:28
        I co teraz będzie z chorymi onkologicznie? Przecież tak dużo się mówi o tym jak
        ważna jest terminowość kolejnych wlewów, trzeba uważać żeby się nie przeziębić,
        żeby odporność była dobra, żeby morfologia wyszła dobrze, człowiek bierze
        zastrzyki, walczy o to, żeby wziąć następną chemię, o to żeby żyć. Niestety
        okazuje się, że lekarze mają to głęboko w poważaniu, dla nich kwestie materialne
        są ważniejsze. Wczoraj niestety w szpitalu w Warszawie przy ul. Szaserów również
        strajkowano. Nikt nie potrafił powiedzieć jak długo to potrwa. A przecież
        zdrowie jest najważniejsze!!! Z pewnością wszyscy, którzy chorują na raka
        mogliby do końca życia zarabiać 500 zł i jeść chleb z masłem, ważne aby tylko
        żyć. Nie zabierajmy im więc szansy i nadziei! Zastanawia mnie jeszcze jedno,
        jeżeli lekarze wywalczą podwyżkę swoich płac, to wywalczą chyba dla wszystkich
        lekarzy, niezależnie od tego czy strajkował czy nie strajkował? Czy więc strajk
        na oddziałach onkologicznych jest w jakikolwiek sposób uzasadniony?
        • ashraf Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.05.07, 10:46
          Nie wiem czym kierowali się lekarze onkolodzy podejmując decyzję o strajku. W
          moim odczuciu leczenie onkologiczne kwalifikuje się do bezpośredniego ratowania
          życia i nie jest możliwe do przeprowadzenia w przychodni - a więc kwalifikuje
          się do procedur, których strajk z założenia nie obejmuje. Z tego co wiem, nie
          wszędzie onkolodzy strajkują (miał być przeprowadzony tylko dwugodzinny strajk
          na znak solidarności) i mam nadzieję, że ci, którzy to robią, zrezygnują z tego
          pomysłu:(
    • natuchna Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 26.05.07, 16:15
      Witam,

      mam mieszane uczucia co do tego strajku. Kiedy moja mama leżała ciężko chora na
      raka i potrzebowaliśmy środków przeciwbólowych, a lekarz z hospicjum akurat nie
      mógł natychmiast do domu przyjść, to zadzwoniliśmy do przychodni zamówić wizytę
      domową. Lekarz się mnie zapytał które piętro, odpowiedziałam, że czwarte, a on
      na to, ze na czwarte to on nie wchodzi i odłożył słuchawkę. Oniemiałam.Odmówiono
      nam pomocy, choć mówiłam, że jest chory na raka, że ma ciężkie bóle, ze cierpi itd.
      Jak sobie tego lekarza przypomnę i sobie wyobrażę, ze on chce podwyżki za swoją
      tzw. prace, to aż coś mi sie robi.
      Wiem, że nie można oceniać wszystkich po jednym przypadku i nie chcę teraz
      urazić tych lekarzy, którzy pacjentów szanują i ciężko pracują.
      Uważam, że środowisko lekarzy i tak jest wyjątkowo uprzywilejowane biorąc pod
      uwagę, że lekarz pracujący w szpitalu i prowadzący prywatną praktykę, bierze
      kasę od pacjentów, a leczy ich na szpitalnym sprzęcie. Czyli ma tylko zysk, bez
      żadnych kosztów. Gdyby tak każdy lekarz prowadzący prywatna praktykę, np.
      chirurg operujący chorych na raka, miał wydać kase na sprzęt do badań, na sprzęt
      do operacji, to myślę, ze ilość prywatnych praktyk lekarskich zmniejszyłaby sie
      drastycznie. Uważam, ze jest to bardzo niesprawiedliwe względem innych
      obywateli, którzy właśnie z powodu kosztów , nie zakładają własnej działalności
      gospodarczej lub tez muszą z niej rezygnować, bo koszty ich zjadają, natomiast
      lekarze nie maja żadnych kosztów, gdyż sprzętu dostarcza im NFZ za pieniądze
      obywateli.

      Natomiast jeśli chodzi o częściowa niechęć społeczeństwa do tego całego strajku,
      to wynika to stad, ze społeczeństwo najlepiej wie, ile lekarze dostają obok
      swoich pensji od społeczeństwa. Stad głosy niektórych osób na tym forum, ze sie
      tej grupie przewróciło w głowie.

      Wiem, ze nie można wszystkich razem do jednego worka wrzucać i ze są lekarze nie
      dostający lub tez nie biorący obok swojej pensji oraz tacy którzy ciężko pracują
      itd, ale wydaje mi sie, ze jednak to jest chyba mniejszość. Wydaje mi sie także,
      ze niewielu lekarzy rzeczywiście złoży wypowiedzenie, gdyż wielu lekarzy dzięki
      temu systemowi jaki jest, ma możliwość dorabiania prywatnie. Gdyby pacjent nie
      musiał czekać na operacje pół roku, to by prywatnie do lekarza nie szedl, aby
      ten mu wyznaczył termin szybciej.Tak naprawdę często sie prywatnie płaci nie za
      poradę, nie za wiedzę, ale za szybszy termin operacji, za skierowanie na
      badanie, na które na NFZ czeka sie pół roku itd.

      Bardzo przepraszam jeśli uraziłam jakiegoś lekarza. Wiem, ze to o czym pisze nie
      dotyczy wszystkich lekarzy.
      • yago997 Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 21.06.07, 15:28
        mój syn leżał w szpitalu w czasie strajku
        po 3 dniach kazano mi go zabrać do domu bo :"tu i tak nic mu teraz nie
        pomożemy, mamy strajk" skandal, pojechałam do lekarki prywatnie...
        zabrałam go bo i tak miałam dosć obrażonych min pielęgniarek, braku fachowej
        opieki wręcz całkowitej ignorancji, pielęgniarki wyglądały jakby pracowały za
        karę! gdybym ja tak potraktowała klienta w pracy to zostałabym natychmiast
        zwolniona z pracy, a zarabiam tyle co pielęgniarki, tylko ja nie moge
        strajkować, ja muszę się cieszyć że mam pracę!
        i mimo iż nie jest to wg lekarzy konflikt z pacjentem ale z ustrojem, to
        niestety tylko pacjent odczuwa to na własnej skórze!
    • bea53 Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 21.06.07, 15:44
      Czesc,
      Jesli ktos mowi ze placimy male skladki na ubezpieczenie to mnie smieszy, bo jak
      ktos zarabia wiecej to wcale nie płaci tak malo, do tego np. firmy w tym moja
      wykupuje mi abonament miesieczny, tu ida pieniadze firmy, do tego i tak badamy
      sie prywatnie, szpital, urodziny dziecka itd, leczenie rodzicow. ile kasy idzie
      z mojej kieszeni??
      Wszystkiemu winny jest system ale w tym systemie bardzo wielu lekarzom zyje się
      bardzo dobrze i nie chce im sie cokolwiek zmieniac, pewnie ze dorabiają i na
      lewo i pracujac w prywatnych przychodniach. Gorzej jak zmuszają albo zapłacisz i
      dostaniesz lek..mówię tu o pacjentach onkologicznych, mówie o lekarzach znanych
      nawet prof z telewizji, którzy stawiają ludzi pod ścianą, dam lek jak zapłacisz.

      Najczesciej narzekają Ci lekarze ktorym trudno dorobić. Jesli ktos mówi ze jego
      dorobek to dzieki ciezkiej pracy, to chyba wszelkie zawody wymagaja w Polsce lat
      kształcenia i inwestowania w siebie?? Chyba ze ktos zna takie zawody ktore
      natychmiast przynoszą profity..ale i prawnik i informatyk musi przejsc wiele
      roznych specjalizacji zeby sie dorobic...
      Moze zmieni się system ale niech nikt nie mowi ze mało placimy na sluzbę
      zdrowia, bo nawet z tych "małych" pieniedzy przy porzadnym gospodarowaniu byłoby
      na stać na jokościowo dobrą słuzbę zdrowia. Moze dobrz zeby było zeby NFZ nie
      przejadały tych pieniedzy

      • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 21.06.07, 17:55
        Dwie podstawowe potrzeby człowieka to dach nad głową i zdrowie (według wszelkich
        socjologicznych badań).
        Na Zachodzie jest tak, że ludzie w większości żyją na kredyt (mieszkania,
        samochody itd.) - nikt się nie burzy, że płaci ubezpieczenie zdrowotne, ale jak
        się zdarzy ciężka choroba z kosztownym leczeniem, to ubezpieczyciel nie wszystko
        pokrywa i trzeba wziąć kredyt i na ratowanie zdrowia.
        Nie mam zamiaru udowadniać, że to jest absolutnie OK, ale nie domagajmy się
        cudów za symboliczną złotówkę. Dlaczego rolnicy płacą grosze (vide Lepper),
        dlaczego my wszyscy pracujący płacimy ciężkie pieniądze które idą na urzędników,
        dlaczego w końcu procedury warte kilkanaście tysięcy złotych wyceniane sa
        skandalicznie na 3-4 tysiące. Na kim się oszczędza? Na robolach - czytaj:
        lekarzach, pielęgniarkach, fizjoterapeutach, laborantach.
        • mo.p Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.06.07, 07:57
          Witajcie!
          Uwazam że ten strajk doprowadzi tylko do tego że ludzie stracą resztę serca do
          lkarzy bo tak naprawde to na nikim innym sie to nie odbija tylko na pacjencie,
          wiem że nie jest"różowo" w służbie zdrowia,a praca jest odpowiedzialna, ale co
          maja powiedzieć pacjenci którzy słysza słowa że trzeba by było zabrac pana do
          szpitala, ale nie wiadomo czy przyujmą bo jest strajk" słowa lekarza z
          pogotowia do chorego na nowotwór człowieka w stanie ciężkim, po czym po czym w
          rozmowie z lekarzem hospicyjnym telefonicznym bo nie ma czasu przyjść z wizytą
          domową słyszę słowa czemu chory nie został zabrany do szpitala i wyjaśniam
          dlaczego żeby nie męczyc chorego transportem bo nie zostanie przyjęty do
          szpitala ze względu na strajk, pani doktor potrafi odpowiedziec na prosbe żeby
          nam pomogła i ulżyła xchoremu w cierpieniu słysze słowa"o co Pani chodzi
          przecież pacjent umiera"a tyle sie mówi o pomocy doraźnej dla pacjentów tak
          chorych to darujcie ale to jest mówiąc delikatnie NIEETYCZNE, i tacy lekarze
          strajkuja domagając sie lepszych płac więc nie dziw się że sa tak róózne opinie
          co do strajku słuzby zdrowia,pacjenci często mają renty w wysokości 400zł
          netto, i gdzie oni maja strajkować?????jak maja żyć????jak wykupić leki????
          • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 22.06.07, 21:22
            Tak naprawdę to nie nasz problem - może to brzmi brutalnie.
            O wykupywaniu leków przy rencie 400 PLN, z której często gęsto stać pacjenta na
            10-20 sztuk papierosów dziennie, już gdzieś pisałem.
            NIEETYCZNY jest system, a nie lekarz, który oszczędza na wykonywanych badaniach,
            bo inaczej szpital wyciągnie wobec niego konsekwencje dyscyplinarne. NIEETYCZNY
            jest system, bo oszczędza się na tym, co jest jego podstawą, mianowicie na pracy
            i odpowiedzialności człowieka (lekarza, pielęgniarki, laboranta, sanitariusza,
            ratownika). Tłumaczenie, że lekarze mają możliwości dorabiania są po prostu nie
            na miejscu (by nie rzec: idiotyczne), ponieważ kto chce zarabiać 1200 PLN brutto
            i dorabiać nocując poza domem z zapałkami w oczach, po 10 latach pracy i ciężkim
            zakuwaniu po nocach do egzaminów specjalizacyjnych? Po to się uczy, żeby nie
            musieć tego robić.
            W chwili obecnej ja sam nie wiem, gdzie w Krakowie kierować pacjenta - dzisiaj
            telefonicznie dowiedziałem się od pacjentki z rozsianym rakiem szyjki macicy
            (którą nasi chemioterapeuci odesłali do rejonu, bo będzie szybciej), że na
            chemioterapię jej w Szpitalu Rydygiera nie przyjęli, bo dzisiaj "dzień bez
            lekarza", a poza tym z racji strajku nie ma mowy o wpisywaniu nowych pacjentów
            na terminy. I niech was nie dziwi frustracja środowiska lekarskiego i posuwanie
            się do takich metod. STRAJK jest legalny - bo nie zostały rozwiązane spory
            zbiorowe. A po wakacjach, gdy nabiorą mocy zbiorowe wypowiedzenia z pracy, ten
            system nie będzie możliwy do utrzymania.
            A na lekarzy wystarczająco się pluje, żeby nas to już nie ruszało. Pacjent w
            gabinecie jest grzeczny, a za drzwiami wygaduje o konowałach - bywam w
            kolejkach, to wiem.
            Teraz sprawa hospicjów - te mające własne fundacje pracują jako tako, natomiast
            placówki publiczne mają coraz więcej problemów. Hospicjum Domowe w którym
            pracowałem, sypie się - nie ma pielęgniarek, nie ma lekarzy: generalnie jest
            bardzo ciężko. A za pracę, tak powiedzmy w proporcjach, zawsze się dostawało
            50/50 gorące podziękowania i srogie baty. Tu też przeżyłem sporo sytuacji, kiedy
            rodzina pacjenta niesamowicie przesadza bez jakiegokolwiek uzasadnienia, chyba
            tylko usprawiedliwiając własną bezradność. Co ma np. zrobić lekarz hospicjum,
            który ma 25 pacjentów "na stanie", w tym 7-8 umierających? I niech mu zadzwoni o
            pilny przyjazd choćby dwóch w odstępie godziny, znajdujących się w
            przeciwległych krańcach Krakowa, a do zrobienia jest jeszcze 3 wizyty
            zaplanowane w zupełnie innych? Ja jeździłem, moje koleżanki jeździły, zwykle
            wtedy kończyliśmy pracę grubo po godzinach. Za free.

            Chaos w tym poście, ale tak go zostawię. Pozdrawiam.
            PS. Pierwszy rok mojej pracy to była pensja 1000 PLN brutto. Uważam, że w tym
            czasie wystarczająco odrobiłem pańszczyznę wobec systemu. Kolejne dwa lata było
            lepiej, dostałem podwyżkę - 200 PLN...
            • eremka Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.06.07, 10:30
              punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

              może dlatego, że jak sam określiłes -chaos w Twoej wypowiedzi - moge ją
              podsumować slowami "lekarze maja bardzo odpowiedzialną pracę, przygotowanie do
              zawodu wymaga dużego nakładu pracy, ergo należy im sie kasa większa niż innym,
              a także przy okazji szacunek, zrozumienie, burnyje apładismenty od pacjentów, a
              jak nie - to ...".

              Rozumiem, jesteś rozgoryczony, ja też...
              piszesz, że są pacjenci, którzy nie mają na leki, bo forse przepijają...

              naprawde uważasz, ze większzość pacjentów to takie przypadki? to wynika z
              Twojej długoletniej praktyki, tak?

              System jest nieetyczny. Dlaczego lekarze niczego nie robią, aby go zmienić? A
              może sie mylę, w takim razie mnie popraw i przypomnij, co lekaqrze zrobili, aby
              doprowdzić do zmieny systemu, kiedy był strajk pod tytułem "System do bani, bo
              nie pozwala leczyc i pomagać pacjentom"?

              Dlaczego ciągle słysze o aborcjach i dumnych lekarzach, którzy ich odmawiają w
              kazdym przypadku, bo im sumienie nie pozwala, a jakoś nigdy nie słyszalam o
              przedstawicielu waszej grupy zawodowej, któryby protestował, bgo system nie
              pozwala mu dotrzymac przysięgi i nieść pomoc, bo odmawia tej pomocy, bo odmawia
              skierowań na badania, które są potrzebne do diagnostyki, do profilaktyki (a
              potem sie mówi - to chorzy sa winni, że chorują na nowotwory, gdyby
              wczesniej...), bo odmawia zabiegów, o których wie, że sa potrzebne ...i godezi
              się, godzicie sie drodzy lekarze na ten system, na ograniczenia,
              Dlaczego? czy dlatego, że one Was ani Waszych bliskich nie dotkna, bo kolega
              koledze pomoże, da skierowanie na pet , na dorga chemioterapie, jedna drugą etc.

              System jest nieetyczny od wielu wielu lat, nie pamiętam kiedy był etyczny, a
              mam juz 43 lata...

              Pytanie czysto retoryczne, czy uważasz, że od tego, że dostaniecie podwyżkę
              wynagrodzenia poprawi sie sytuacja pacjenta, ktorym uwaga!!! może być każdy
              (no, tylko Wy sobie poradzicie tak czy inaczej, bo ...patrz wyżej ;-)?

              NIE POPRAWI SIĘ, bo system nadal będzie nieetyczny, nie efektywny i zezwalający
              na korupcje (modne słowo) i nadużycia różnistego autoramentu...

              Piszesz, że na lekarzy sie pluje... uważasz, że tak sie dzieje z powodu niczym
              nie popartych uprzedzeń, że jak ktoś lekarz to z racji zawodu trzeba na nim psy
              wieszać... a najwieksza radościa pacjenta jest po wyjściu z gabinetu jest
              wyzwać lekarza od konowałów...?

              Nie porozumiemy sie, punkt widzenia zależy...itd.
              Zresztą jak sie zastanowić, to nie powinno dziwic, bo od czasów komuny, kiedy
              pacjent był petentem, niewiele się zmieniło...

              przecież ci, ktorzy wtedy osiągnęli pozycję, nadal nadają ton w środowisku, są
              profesorami, kształcą swoich następców, którzy przejmują obyczaje swoich
              patronów...i tak w kółko...a rządzącym czy tym z umownego lewa, czy tym z
              umownego prawa, wszystko jedno...ich padaczka ochrony zdrowia nie dotknie,
              zatem zpieśnia na ustach, że równość wolnośc etc. pójda do wyborów

              Żal mi i Ciebie, jędruchu jako lekarza, i siebie jako pacjenta
              • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.06.07, 17:13
                W sumie jakbym miał odrobinę oleju w głowie, tobym na twój post nie odpisywał,
                ale chyba nie mam.
                Nie wiem, czy masz coś wspólnego z dziennikarstwem, ale wytknę Ci parę
                manipulacyjnych "zaśpiewów" (jakbyś pracowała w mediach):
                1) "piszesz, że są pacjenci, którzy nie mają na leki, bo forse przepijają..." -
                ładnie brzmi, a co ja napisałem? na pewno nie to;
                2) "kiedy był strajk pod tytułem "System do bani, bo nie pozwala leczyc i
                pomagać pacjentom". Media przedstawiają protest OZZL tylko i wyłącznie jako
                walkę o podwyżki. Strony Izb Lekarskich są ogólnodostępne - sprawdziłaś jakie są
                postulaty lekarzy, czy tylko powtarzasz co usłyszałaś w TV? Jeśli nie wiesz, o
                co chodzi, to o podpisany przez 700 tysięcy obywateli tego kraju projekt ustawy,
                która od dwóch blisko lat kibluje w Sejmie
                www.lekarzpolski.pl/images/stories//ustawa_o_PUZ_25102005.pdf
                3) Warczący na pacjenta lekarz jest zapewne po 48 godzinnym dyżurze.

                A na koniec: ja jestem z siebie dumny, z tegoi co robię, i JAK robię. W ramach
                systemu i możliwości jakie posiadam.
                Pozdrawiam.
                • eremka Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.06.07, 23:38
                  nie znam Cie, więc nie wiem, czy masz olej w głowie czy gdziekolwiek indziej
                  czy nie...
                  natomiast myślę, że z mediów czy nie z mediów każdy inteligentny człowiek może
                  damagogiem pojechać...i pije tu do Ciebie - bo:
                  1)demagogicznie przyczepiłes sie do "przepijania forsy", ale na pytanie nie
                  odpowiedziałeś, bo TY nie użyłeś takiego argumentu...
                  ok, zatem dla Twojej wygodny i gwoli ścisłości pytanie przeformułuję; czy
                  większość Twoich pacjentów to ludzie, którzy zamiast na leki wydaja na fajki?

                  2) demagogicznie zaczałeś od zaśpiewów manipulacyjno-mediowych w mojej
                  wypowiedzi...dziekuje, że mnie doceniasz, nie Ty jeden...więc może cos jest na
                  rzeczy i powinnam podryfować w kierunku dziennikarstwa...
                  Chętnie się zapoznam z propozycją ustawy i masz jak w banku, że manipulacyjno-
                  tendencyjnie ja ocenię ... dzieki za namiary...nie miałam pojęcia, że Wasze
                  środowisko ma jakis projekt, zanim choroba mamy mnie nie rzuciła na pożarcie
                  systemowi, nie interesowałam sie tym, bo w sumie tyle jest innego nieszcześcia
                  wokoło...
                  to, jak media pokazuja protesty, to bardziej skomplikowana sprawa, niz Ty
                  chcesz to widziec...no, ale łatwiej jest przypiąć łatke pod tytułem "media
                  manipulują, media kłamią" niz spojrzeć obiektywnie, prawda?

                  Jesliby wywiadowani przedstawiciele strajkujących na każde zapytanie
                  dziennikarzy odpowiaali, że podwyzki to jedna sprawa, ale nam chodzi tez o to i
                  o to, to doprawdy trudno byłoby wszyskim niezaleznym telewizjom i stacjom
                  radiowym wzmacniać postulat podwyżek i pokazywac lekarzy, którzy żądają...
                  ale to moje skromne zdanie...
                  jesteście jako środowisko na pewno podzieleni, co przeszkadza skutecznie
                  walczyć o swoje, IMHO

                  Niczego nie pisałam o warczących lekarzach... wiesz, jestem w stanie zrozumieć
                  emocje, zmęczenie, złość ...zrozumiec i wybaczyć...
                  natomiast ja mówie o czyms gorszym, o całe niebo i piekło gorszym, mówię o
                  okrutnej obojętności, która niestety charakteryzuje wiekszość lekarzy, z kórymi
                  z racji choroby mamy mam do czynienia... na przykład przełozony, który
                  podtrzymuje decyzje podwałdnego nie zapoznawszy sie z dokumentacja (inna
                  sprawa, że w historii choroby, jak sie okazało później, nie sposób niczego
                  wywnioskowa ani z badaniami....

                  Jesli tylko masz ku temu powody, to możesz byc dumny, why not? nic do Ciebie
                  nie mam...naprawdę, nie jestem oszołomem, który przenosi preetensje do
                  konkretnych lekarzy na innych przedstawicieli tego zawodu...
                  • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.06.07, 07:10
                    ad.1 Nigdzie nie napisałem, że 'większość', tylko, że 'często', ale to problem
                    marginalny.
                    ad.2 W mediach wypowiedzi Bukiela są cięte, jak zresztą wszystkie, które są "nie
                    po linii" stacji, co każdy samodzielnie myślący człowiek wie. Mam sporo
                    znajomych dziennikarzy, m.in. w GW, którzy nie grzeszą wgryzaniem się w temat i
                    zadają pytania sugerujące opowiedź. Czy słyszałaś kiedys w wiadomosciach pytanie
                    dziennikarza przed wypowiedzią polityka, a w dobie strajków obecnych lekarza?
                    Nie - więc jak masz sobie wyrobić opinię, co sądzi lekarz na temat... no
                    właśnie, czego?

                    A teraz sprawa zapoznawania się z dokumentacją.
                    Siedzę sobie któregoś pięknego dnia w ambulatorium, a za drzwiami
                    mamzarejestrowany tłumek 40-osobowy (tak na marginesie, jeślibym na pacjenta
                    średnio przeznaczał 15-20 minut, jak chce NFZ, to po ilu godzinach wyszedłbym z
                    ambulansu?). Są w tym tłumie:
                    A) pacjenci do kontroli po przebytym leczeniu - bardzo często zarejestrowani
                    telefonicznie i bardzo często wysiadujący od godziny 7.00, żeby wejść na samym
                    początku (chociaż mogliby nie czekać tylko przyjść o 12.30-13.00) - a tu nagle
                    niespodzianka od losu, bo przywożą nam karetkami
                    B) pacjentów leżących do konsultacji, których musimy załatwić szybciej, a
                    zajmuje to najwięcej czasu, bo są to zwykle pacjenci nie posiadający u nas
                    kartoteki i trzeba to zrobić, co trwa. Pacjenci z kategorii A zaczynają szemrać,
                    zaczyna się pyskowanie do pielęgniarki wyczytującej kolejne osoby do wejścia,
                    wyzywanie od 'gestapo' itp.
                    C) Pacjenci kwalifikowani do leczenia, nie leżący - zwykle mocno zestresowani,
                    cisi, grzeczni, z rodziną I) równie zestresowaną, II) spretensjonowaną.
                    To tak bardzo z grubsza. Tak jest codziennie. W większym lub mniejszym nasileniu
                    są pyskówki, ale zawsze są. To jest atmosfera naszej pracy.
                    A teraz wracam do wątku. Któregoś dnia w zeszłym tygodniu będąc po
                    półtoragodzinnym pobycie w "pokoju chorego", gdzie są chorzy leżący, wróciłem do
                    ambulatorium i ludzie zaczęli głosno szemrać, że 'poszedł sobie', 'my czekamy,
                    moglibyśmy umrzeć i nikt by tego nie zauważył', 'Oświęcim' i inne. Nawet
                    wyjaśnienia pielegniarki, że wyszedłem do chorego w ciężkim stanie nic nie
                    pomagały, bo 'powinien w takim razie przyjść ktoś jeszcze' - nikomu nie przyszło
                    do głowy, że nie ma komu przyjść.
                    I w tej sytuacji kolejny pacjent KAZAŁ mi oglądać fotki z jego rezonansu, w
                    którego opisie stało, że nic złego się nie dzieje, ale jemu coś tam się nie
                    podoba. "Ja nie mam czasu na opisywanie zdjęć już raz opisanych" - powiedziałem
                    i tym śmiertelnie pacjenta obraziłem.
                    Jesli chodzi o przełożonych, to bywa tak, że wystarczy jden szczegół z badań
                    pacjnta, na który laik nie zwróci uwagi, a który okazuje się przeciwwskazaniem
                    do określonej terapii.
                    Nasza dyskusja mogłaby trwać i trwać, a i tak bedzie jałowa. Ty będziesz
                    przytaczać swoją historię, ja przypowieści z mojej pracy, a i tak nic z tego nie
                    wyniknie.
                    Na koniec: ostatnio byłem u szewca (nie stać mnie jeszcze na kupienie nowych
                    butów za każdym razem jak mi się zepsują te, w których chodzę) i napotkałem taka
                    wywieszkę - "Koszt usługi zawiera cenę materiału oraz koszt pracy:
                    roboczogodzina 40 złotych". Moja roboczogodzina jest warta 15 PLN brutto.
                    • eremka Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 24.06.07, 22:06
                      ...wiesz, tym sie różnimy, że ja nie uważam takich dyskusji za jałowe, bo mimo
                      wszystko zbliżają stanowiska...
                      ...nie musisz mi opowiadac, jak masz w pracy, bo ja od października uczestniczę
                      w tym z drugiej strony...i na przykład byłoby mi łatwiej, gdyby ktoś na
                      poczatku mi powiedział, że najpierw sa załatwiani pacjenci przyjezdni rokujący,
                      w międzyczasie konsultacje ze skierowaniami z innych szpitali, potem przyjezdni
                      nierokujący, a na deser sa zostawiani nierokujący...
                      ...jak sie zorientowałam w sytuacji (gdzieś w styczniu ;-), to odetchnełam, bo
                      nie musiałam od rana zrywać się z pracy...

                      jest tyle drobiazgów, z których utkane jest nasze życie, a które potrafia je
                      uprzykrzyć, po co je mnożyć..?

                      ta kase, co mi zabierają na NFZ, wolałabym dac Tobie czy innemu lekarzowi...
                      bo teraz jest tak, że ani wy jej nie macie ani ja....a skąd mam wziąć na pet,
                      który kosztuje bagatela ponad 4 tys.... bo skierowania nikt matce nie da...ale
                      prywatnie ...w ciągu 2 tygodni wykonaja...
                      • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 25.06.07, 14:26
                        Z tym rokowaniem to niezupełnie tak.
                        Nie wiem jak jest w innych Instytutach, u nas jest tak, że generalnie na
                        początku staramy się załatwiać pacjentów pierwszorazowych poczynając od tych w
                        złym stanie. W międzyczasie może przyjechać jakaś karetka z pacjentem do
                        konsultacji z innego szpitala i to też jest dla nas NA CITO. Później bierzemy
                        pacjentów do kontroli po leczeniu i tych do kwalifikacji do leczenia.
                        Najgorzej u nas mają chemioterapeuci, bo najwięcej konsultują i bywa, że lekarz
                        musi przyjąć 70 pacjentów w ciągu 6 godzin. Nawet nie ma czasu pogadać, tylko
                        "decyduje się pan/pani na leczenie?"
            • mo.p Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 25.06.07, 10:08
              To napewno nie Twój problem, i jak mądre powiedzenie brzmi że nie zrozumie
              najedzony głodnego" cos w tym jest, wyobraź sobie,że akurat ten przypadek co do
              niskiej renty bezpo.srednio dotyczy mojej rodziny, więc nie chrzań chłopie o
              czyms o czym nie masz bladego pojęcia i nie obrazaj ludzi,a co do studiów to
              nie tylko medyczne studia drogo kosztują inne też wyobraź sobie, bo sama
              przeszłam to na sobie,a moja mama właśnie dostawała tak skromna rente i ponad
              połowe z tego szło na jej leki!.Myślisz że tylko Ty pracujesz na nocne zmiany
              po studiach? nie jestes odosobniony, ale skoro wybrałes ten zawód to pomyśl o
              innych chorych pacjentach, bo nie wierze w to że jeśli dostaniesz podwyżke to
              zmieni to Twoje podejście do pacjenta, znam lekarzy którzy zarabiaja wlasnie
              małe pieniądze a są LUDŹMI, a wspólczuje Twoim pacjentom, bo dla Ciebie to juz
              rutyna sie wdala, i tylko pieniążki masz przed oczami
              • jedruch Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 25.06.07, 14:19
                To, że siedzę na tym forum i na privie udzielam informacji powinno Ci dać do
                myślenia, jakie jest moje podejście do człowieka w ogóle.

                Piszę, że pewne rzeczy to 'nie moja sprawa', bo lekarza nie powinny interesować
                "administracyjne sztuczki". Lekarz jest od leczenia, a nie urzędowania. To, że
                mamy w sumie większą władzę administracyjną, a nie lekarską (bo na to jest za
                mało pieniędzy) jest nieszczęściem i BŁĘDEM tego systemu.

                Gwoli ścisłości - nie pracuję na nocne zmiany, bo nie chcę rezygnować z życia
                rodzinnego w imię pieniędzy. A gdyby nie kredyty moich rodziców (ja nie miałem w
                ogóle zdolności kredytowej od studiów), to początki mojego życia po studiach
                musielibyśmy z żoną spędzić z rodzicami, co uniemożliwiłoby mi specjalizowanie
                się w ogóle.

                Wybrałem ten zawód świadomie i jestem w pełni świadomy również tego, ile moja
                praca jest warta, więc 'nie chrzań' takich rzeczy jak te w ostatnim zdaniu, bo
                ani Ty nie znasz mnie, ani mojego podejścia do chorego, ani nie znasz mojego
                paska z wypłaty. Z ostatniego zdania Twojego postu wynika, że znasz lekarzy
                mojego pokroju. ;-)

                Rutyna nie może się wcisnąć w coś, co jest pasją.
                Pozdrawiam.
                  • goniatara Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 26.06.07, 16:47
                    mo.p napisała:

                    > uwazam że Twoja praca jest na tyle warta na ile dobrze mówia o Tobie pacjenci i
                    >
                    > to im należy się pytanie jakim jesteś lekarzem, i to im ooceniac a nie Tobie.
                    > Pozdrawiam

                    Nie wydaje mi sie, aby to forum bylo odpowiednim miejscem na personalne uwagi,
                    czepianie sie slow, czy zlosliwe komentarze skierowane do czlowieka, ktory
                    akurat udziela bardzo cennych porad wszystkim potrzebujacym. Robi to
                    nieodplatnie, wylacznie z checi niesienia pomocy i jest to nieocenione. Z sobie
                    tylko wiadomych powodow wrzucasz go do worka nieprzyjemnych pewnie doswiadczen z
                    roznymi przedstawicielami sluzby zdrowia, a jest to nie fair. To forum ma
                    zupelnie inny cel, a od wszelkich personalnych komentarzy jest poczta gazety,
                    ogolnie dostepna i niecenzurowana, wiec moze wlasne frustracje przelac na
                    prywatna korespondencje.
                    Pozdrawiam

                    Malgorzata
              • gontcha Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 25.06.07, 15:44
                mo.p napisała:

                > ale skoro wybrałes ten zawód to pomyśl o
                > innych chorych pacjentach, bo nie wierze w to że jeśli dostaniesz podwyżke to
                > zmieni to Twoje podejście do pacjenta, znam lekarzy którzy zarabiaja wlasnie
                > małe pieniądze a są LUDŹMI, a wspólczuje Twoim pacjentom, bo dla Ciebie to
                juz
                > rutyna sie wdala, i tylko pieniążki masz przed oczami


                Jedruch jest JEDYNYM na tym forum lekarzem - onkologiem. Udziela tu swoich
                bezcennych porad - no właśnie? - dla kasy ?! - dla mnie to pasja i chęć pomocy.
                Robi coś, czego absolutnie nie musi. I raczej słowa podziękowania mu się za to
                należą...takie jest moje zdanie.

                Wielkie dzięki Jędruch za to że tu jesteś :)))

                Pozdrawiam,
                Anka
                    • goniatara Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 25.06.07, 21:20
                      Rowniez zycze, Jedruch, udanego urlopu. Jednoczesnie dolaczam sie do podziekowan
                      za Twoja obecnosc na tym forum. Natomiast po przeczytaniu "dyskusji", ktora sie
                      powyzej przetoczyla dodam jedynie, ze system zdrowotny w Polsce jest
                      skandaliczny, warunki pracy lekarzy nie do przyjecia, sytuacje pacjentow zbyt
                      czesto uragajace godnosci ludzkiej. Tak, jak napisales wczesniej, dyskutowac
                      mozna bez konca wlasciwie, a argumenty obu stron, czyt. lekarz-pacjent, powinny
                      trafiac do tych "na gorze" (czy trafia?). Wiem, ze nie napisalam nic
                      odkrywczego, ani istotnie wnoszacego do dyskusji, ale dodam jedynie ze swojej
                      strony do tych, ktorzy uszczypliwie "wypominaja" lekarzom domy, samochody,
                      wakacje na wyspach etc. (pomijajac juz, ze owe "luksusy" nie dotycza kazdego
                      lekarza w Polsce), iz na calym swiecie, w kazdym normalnym cywilizowanym kraju
                      lekarze naleza do jednej z najlepiej zarabiajacych grup zawodowych. Nie rozumiem
                      skad tyle zlosliwych uwag, jak i rozumowania, ze lekarz to wlasciwie "taki sam
                      zawod, jak kazdy inny" (sic!). Znam w Polsce mnostwo osob, ktore posiadaja po
                      pare domow, jezdza dobrymi samochodami, wyjezdzaja na egzotyczne wakacje i nigdy
                      nie studiowali wielu lat, nie beda musieli sie nadal uczyc przez reszte swego
                      zycia zawodowego, a ich odpowiedzialnosc zawodowa, gdyby ja przyrownac do
                      odpowiedzialnosci lekarza, to jak porownywanie przeskoku przez kaluze z
                      przeplynieciem wplaw kanalu La Manche.
                      Zycze wiec raz jeszcze udanego urlopu i obys nie stracil ani swojej pasji ani
                      wiary w wykonywany zawod, no i oby Ci wystarczylo jeszcze troche checi na bycie
                      tu z nami na tym forum.
                      Pozdrawiam

                      Malgorzata
              • adca Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 26.06.07, 18:04
                Po co ten jad? NIe znasz człowieka i mu wymyślasz, współczujesz jego pacjentom.
                Na jakiej podstawie?
                Skąd takie wnioski, że tylko ma pieniązki przed oczami, gdy akurat łatwo można
                zauważyć, że tak nie jest. Czy nie warto się trochę zastanowić nim się coś
                napisze?
      • binucha Re: strajk lekarzy a chorzy onkoogicznie? 23.06.07, 14:38
        Takie tam gadanie. Moja mama chorowała tez na raka i to ile kasy władowaliśmy w
        leczenie, we wszystkie wizyty, w leki itd, to mozg staje dęba.Chodziliśmy
        prywatnie nie dlatego, ze taki mieliśmy kaprys, ale dla ratowania życia! Gdyby
        prywatnie sie nie poszło i nie zapłaciło prywatnie, to by człowiek umarł w
        bardzo krótkim czasie i pieniądze, które w leczenie włożyliśmy, to była
        konieczność.
        Ludzie są zmuszani do podwójnego płacenia, odciąga sie kasę z pensji siłą i siłą
        sie wymusza na pacjentach płacenie lekarzom prywatnie, bo inaczej do ziemi.
        Znam z reszta takie osoby, które do ziemi poszły dużo szybciej, bo nie miały
        kasy na zapłatę za operacje czy nawet za głupie USG i nie chodzi tutaj o to, ze
        ten lekarz jest biedny i on musi wziąć te pieniacze od pacjenta za operacje czy
        USG, bo inaczej nie będzie miał na chleb, bo ten lekarz ma chałupę 400 metrów
        kw., kilka samochodów, a na wczasy nie jedzie do Ustki, tylko na jakieś wyspy.

        Owszem, może i są lekarze słabo zarabiający, zwłaszcza ci teraz po studiach, ale
        osobiście naprawdę takiego nie znam, a nawet jeśli na papierze mało zarabiają,
        to sposób w jaki mieszkają, jakimi samochodami jeżdżą zaprzecza temu co
        oficjalnie mówią.

        Osobiscie nawet na sobie doświadczyłam tego, ze np. na skierowanie do szpitala
        od lekarza z przychodni nie przyjmuje sie pacjenta. Trzeba iść do lekarza z
        danego oddziału prywatnie i wtedy lekarz z danego oddziału szpitalnego wypisze
        skierowanie i z takim dopiero skierowaniem szpital cię przyjmuje. Do czego to
        podobne? Chore!Jeśli nie masz kasy na prywatna wizytę, to koniec. Szpital nie
        jest dostępny dla ludzi płacących jedynie składki.Czy to jest etyczne i czy to
        wina systemu? Czy to system jest za to odpowiedzialny? Przecież to wyłudzanie
        pieniędzy od ludzi. To jest po prostu szczyt bezczelności ze strony lekarzy.

        Nie popieram tego strajku. Takie jest moje zdanie i osobiście znam ludzi, którzy
        maja 400 zł renty i którzy nie palą, nie piją i nie maja na leki ani na
        chleb.Oni nawet nie mogą strajkować, mogą tylko wegetować , a potem wymierać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka