węzły chłonne u 2-latka....

31.05.07, 01:11
Mam problem z moim dwuletnim synkiem - od jakiegoś czasu ma niepokojąco
podejrzane, powiększone węzły chłonne. We wrześniu ubiegłego roku odkryłam
dosc twardy węzełek wielkości ziarenka pieprzu za uchem - pediatra "pewnie
powiększył sie w czasie infekcji i zwłókniał", jakieś dwa miesiace temu
wymacałam kilka wzdłuż szyi (w większości podłużne, mięciutkie, ruchme, dwa-
okrągle lecz również miękkie). Teraz mój malec przechodzi ospę - znacznie
stwardniałay węzły z tyłu główki i znalazłam coś co bardzo mocno mnie
wystaszyło - okraglutki węzeł na karku, wielkości ok 0,5 cm jakieś dwa
centymetry poniżej linii ramion. Ja rozumiem ze ospę powoduje wirus z którym
walczy organizm i wezły maja prawo sie powiększać ale węzeł na plecach?????
Może jestem przwrażliwiona ale moja koleżanka zamrła na nowotwór węzłów
chłonnych i wiem co zazwyczaj oznacza powiększony węzeł nadobojczykowy. Czy
ten węzeł na plecach mozna uzanć za nadobojczykowy???? Morfologia robiona
jakiś czas temu - bez najmniejszych odchyleń od normy, dziecko szaleje,
biega, pięknie je. Pediatrzy którzy oglądają dziecko mówią "małe dzieci tak
mają" albo "przechodzi jakąś infekcję". ale ja panicznie boje się ze coś
przegapię, zlekceważę. Czy Ktoś moze mi powiedzieć czego pilnować, na co
zwracać baczną uwagę??? Robić USG węzłów chłonnych, pchać się z dzieckiem do
onkologa???? Jutro kolejna wizyta u pediatry ale do tego momentu -
paralizujący strach...
    • asia9667 Re: węzły chłonne u 2-latka.... 31.05.07, 02:17
      z przerażeniem doczytałam o objawach chłoniaka - o powiększonym jądrze (u nas
      pediata stwierdziła wodniaka lub przepuklinę - w konsultacji z chirurgiem
      przeszkodziła ospa...) i problemach z wypróżnianiem (a dzieciaczek już jakiś
      czas skarży sie na ból przy załatwianiu się... na tę dolegliwosć dostał od
      lakarza lactulozę..). Nie wiem jak dotrwam do 8...!!!!!!! nic nie paraliżuje
      bardziej jak strach o własne dziecko!!!!!
      • tolka3 Re: węzły chłonne u 2-latka.... 31.05.07, 09:50
        Asiu, zrób usg. Ten węzeł na plecach to zapewne węzeł karkowy nie
        nadobojczykowy. Masz rację, strach o własne dziecko paraliżuje, ja mam 3 letnią
        córeczkę i również umieram ze strachu przy każdym powiększonym węźle, wymiotach
        czy bólu brzucha. Niemniej postaraj się uspokoić, przyczyn powiększonych węzłów
        jest całe mnóstwo od infekji poprzez pasożyty, mononukleozę czy wiele innych.
        Zrób usg, odwiedź DOBREGO lekarza i nie zamartwiaj się.
        • jeanne72 Re: węzły chłonne u 2-latka.... 31.05.07, 14:00
          asia, spokojnie. Moim zdaniem wszystko jest w najlepszym porządku. U małych
          dzieci naprawdę węzły często są powiększone i nie jest to na ogół wynikiem
          żadnej poważnej choroby. Skoro wyniki badań są dobre, dziecko ma apetyt i jest
          pełne energii, to nie masz się czym przejmować. Pamiętaj, że pediatria jest
          zupełnie odrębną dziedziną medycyny, bo objawów u dzieci często nie da się
          porównać z analogicznymi objawami u dorosłych. To co u dorosłego niepokoi, u
          dziecka może być normalne. Zaufaj pediatrze, on wie, co robi.Nie wyczytuj
          informacji o chłoniakach w necie, bo niczemu to nie służy.Zaufaj pediatrze, on
          wie, co robi.
          • spik11 Re: węzły chłonne u 2-latka.... 03.06.07, 15:01
            Z tym zaufaniem do pediatrów to też nie należy przesadzać.Moje dziecko jest
            tego najlepszym przykładem. Moja córka miała tylko jeden wezęł
            powiększony,oczywiście lekarze nie widzieli w tym nic złego...
            Na Twoim miejscu zrobiłabym usg i szczegółowa morfologie i poszła do
            hematologa.

            www.12-11-kamilka.blog.onet.pl
    • niko161 Re: węzły chłonne u 2-latka.... 03.06.07, 19:17
      Dziewczyny - wielkie, serdeczne dzięki za odzew - jesteśmy po wizycie u naszej
      pediatry (DOBREJ!!!! i jedynej do jakiej mam jakie takie zaufanie - miałam
      troche przejśc ze służbą zdrowia i wiem ze zasada numer jeden powinno być "nie
      dowierzać do końca" ale to temat oddzielnej historii) - trochę mnie uspokoiła -
      ze wezełki sa miękkie i małe... ale dla pewności robimy jutro morfologię (krew
      z zyły więc będzie trochę płaczu - to podobno niezbędne przy badaniu OB choć
      różnie na ten tamat czytałam) i w zależności od wyników - pomyślimy co dalej...
      Spik - tej przespłakanej nocy dotarłam do twojego i Kamilki bloga - śledzę na
      bieżąco i mooooocno, mooooocno trzymam kciuki. Życzę wszystkiego co
      najlepsze!!!! Odwrócenia złego losu!!! Duzo, dużo zdrowia!!!!!! Siły,
      cierpliwości i optymizmu!!! Ściskam serdecznie!!!
Pełna wersja