suu
15.06.07, 21:20
Witajcie,
Dośc długo zastanawiałam się, czy opisać historię choroby mojej mamy ale
ostatnie wydarzenia dodały mi odwagi i chcę prosic o pomoc,o ile to możliwe.
Po raz pierwszy zdiagnozowano u mamy raka ślinianki 1987 r. Jak widzicie, to
już 20 lat. Za każdym razem leczono mamę operacyjnie. Operacji było kilka
(cztery albo pięć), w tym samym miejscu. Po drugiej dokonano naświetleń. Po
ostatniej operacji, w listopadzie 2006 r doszło do szybkiego nawrotu choroby
a jakby tego było mało, TK pokazała zmiany w płucach i węzłach chłonnych.
Moja mama jest bardzo skryta ale i silna. Nie pomagały wcześniejsze nalegania
i prośby, by pokazałą całą dokumentację, razem byłoby raźniej. Po tym jak
dowiedziała się o przerzutach stała się bardziej przystępna. Widzę, że się
nie poddaje - wykonuje codzienne obowiązki, zajmuje się ogrodem, jest w pełni
sprawna.
Wszystkie wczesniejsze operacje wykonywano w AM w Gdańsku. Ostatnio jednak
skierowano mamę do CO na Urysnowie. Była tam z kilkoma wizytami i nic. Lekarz
prowadzący zaleca jedynie TK i obserwację zmian w płucach. Umowiłam mamę na
prywatną wizytę - dowiedziałyśmy się, że przeciez każdy chirurg w CO wykona
ponowną operacje ślinianki i że od tego trzeba zacząć, bo jest to ognisko
przerzutów. Widziałam, że ta decyzja ucieszyła mamę ale niestety, była
prywatna diagnoza chirurga-onkologa, który mimo że pracuje w CO na Ursynowie,
nie chciał podjąć się operacji. Na drugi dzień mieliśmy wizytę w CO. Okazało
się, że lekarz prowadzący jest na urlopie a p. dr która nas przyjęła z dośc
dużą swadą orzekła, że niepotrzebne są kolejne wizyty w W-wie tylko chemia w
ośrodku najbliższym miejsca zamieszkania. Ta decyzja okropnie nas podłamała.
Trzy wizyty, trzech lekarzy i trzy różne sposoby postępowania. Mama po
wyjściu z gabinetu p. dr była załamana, dla niej chemia to wyrok,
szczególnie, że lekarz prowadzący mocno odradzał.
Wiem, że czas ma ogromne znaczenie ale czuję się bezradna. Pozostaje nam
chyba czekać na powrót lekarza prowadzącego z urlopu.
Przyjmę każdą uwagę i radę. Chciałabym mamie pomóc, bo i tak zbyt długo
pozostawała sama ze świadomością choroby. Tak bardzo boję się, żeby czegoś
nie przegapić, a oczekiwanie jest podszyte bezradnością.
Życzę zdrowia.