Mama przestaje walczyć (rak płuc) :(

26.06.07, 08:37
Mój post kłóci się z nazwą tego forum - nie chce zabierać Wam nadziei -
wierzę, że wszystkim Wam się uda ale...posłuchajcie
Nie wiem jak pomóc mojej mamie i czy tak naprawdę powinnam jeszcze
ingerować... Rak płuc nieoperacyjny IV, przerzuty, chemia nieskuteczna
(tradycyjna i tarceva). Mama nie zgadza się na leczenie Selolem. W tym
tygodniu ma radioterapię, która ma podobno zapobiec krwotokowi. Jednocześnie
lekarz powiedział, że może w każdej chwili umrzeć od krwotoku... Wydaje mi
się, że mama postanowiła się zagłodzić - od zeszłego tygodnia prawie nie je,
nie pije lekarstwa na apetyt, ciągle śpi. Jest agresywna kiedy najdelikatniej
jak moge proponuję cos do jedzenia. Wypija tylko 2 nutridrinki dziennie.
Lekarz o tym wie nic nie zaproponował (słyszałam o takich preparatach o
większej kaloryczności ok 600 kalorii)
Lekarz oddał wczoraj całą dokumentację i zalecił zapisanie się do hospicjum.
Ja wiem, że to jest nieuniknione ale ja ciągle mam nadzieję, że się uda
jeszcze zawalczyć o kilka miesięcy...dla mnie, siostry i dla moich córek.
Zresztą mama mówiła, że jak skończy chemię to pewnie poprawi jej się apetyt i
może nawet do nas przyjdzie, do wnuczek, które tak bardzo kocha, na które
czekała. I co ...te słowa lekarza takie ostateczne, zabierające nadzieję.
Pewnie tak musi być.
Co jeszcze moge zrobić??? Czy uda się jeszcze odwrócić ten proces pogodzenia
się ze śmiercią? I jeszcze mój tata który zaczął organizowac już przyjazdy
rodziny aby mogła się z mamą pożegnac (za jej plecami). Wyć mi się chce.
A mnie mama poprosiła o pomoc w organizowaniu miejsca na cmentarzu :(((
justyna
    • apapon Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 09:17
      moja mama też choruje, niestety my jesteśny po to, zeby pomóc chorym, i w
      leczeniu ale i w przejściu na Drugą Stronę, musisz być silna, ponieważ Mama nie
      chciałaby widzieć osób, które kocha nad życie, zalanych łzami

      pomodlę się za Twoją rodzinę, życzę siły
    • mazunia1 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 09:21
      Justyno, tak bardzo Ci współczuję, nie wiem co napisać. Bądż silna, teraz
      jesteś mamie potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Dopóki jest życie jest
      nadzieja...
      • joa291 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 09:40
        nie wiem jak Ci to napisać żeby jak najmniej bolało (moja mam też choruje na
        raka płuc) niedawno niestety zmarła moja tesciowa 2 tygodnie temu, w ostatniej
        fazie mieliśmy takie same problemy z jedzeniem a raczej nie jedzeniem, jedyne co
        mozna jeszcze w tej kwestii zrobić to poprosić o wypisania lekarza recepty na
        protifar - rozciencza się w wodzie, jest to dzienne zapotrzebowanie na jedzenie,
        dodatkowo można rozważyć kwestie kroplówki, zapisz się jak najszybciej do
        hispocjum ponieważ będziesz miala fachową opiekę pod ręką a bardzo się to
        przyda, mama może teraz coraz więcej drzemać i nie ma na to wpływu czy się
        poddała czy nie, reakcja organizmu - wykorzystajcie ten czas który został
        najlepiej jak potraficie, żebyście nie żałowali żadnej minuty - siedzcie z nią
        dużo rozwawiajcie, przytulajcie, niech poczuje Waszą bliskość, starajcie się to
        robić bardzo spokojnie, a łzy niestety musicie zostawić sobie do tzw poduszki.
        Przytulam Cię bardzo mocno, nie da się tego przekazać słowami ale wiedz że myślę
        o Was bardzo ciepło i zyczę Wam dużo sił.

        Co ci moge od serca poradzić, pilnuj że mamusia miała leki, żeby nic ją nie
        bolało, a jesli tylko wyrazi chec na jakiekolwiek leczenie czy to ma sens czy
        nie dajcie jej nadzieje - póki co dajcie jej też troszkę odpocząć i sie wyciszyć
    • pdragun Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 12:25
      Witaj

      Moja mamusia zmarła rok i dwa miesiące temu na raka płuc. Niestety w pewnym
      momencie zaczeła się zachowywać dokładnie tak samo nie chciała jeść głównie
      leżała bywała agresywna jak sie okazało miała przezruty do mózgu wymiotowała po
      wszystkim co dawalismy jej jeść itd. Myslę że powinnaś mamusie jak najszybciej
      zapisać do hospicjum takie domowego które przyjeżdza do domków oni mają leki i
      kroplówki itd pomogą ci w opiece nad mamą. Ja swoją zapisałam wprawdzie byli
      tylko dwa razy bo mamusia w ciągu tygodnia od pogorszenia zmarła ale mi pomogli
      psychicznie to sa ludzie którzy znają sie na rzeczy. Co do Selolu to morfina
      tak? Jesli mama tego nie chce niech spróbuje plastrów Durogesic lub
      FenantylHexal przykleja sie je raz na 3 doby są różne dawki i one działają
      przeciwbólowo przez 3 doby sa wodoodporne i wogóle klei się je na ramieniu bądz
      gdzie wygodniej co godzinkę uwalniają dawke leku.
      Od siebie moge tylko napisać żebyś była silna a wiadomo że nadzieja umiera
      ostatnia ale samej bedzie ci coraz trudniej a dobrze jest mieć lekarza pod
      bokime który przyjedzie zbada poda kroplówkę i w razie potrzeby bądz pytań
      odpowie. Trzymaj się cieplutko wiem co przezywasz.
      Patrycja
      • justa74 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 13:53
        Bardzo dziękuję za słowa wsparcia.
        Nie wiem czy to normalne ale mama nie ma jeszcze boleści. Nic nie bierze tylko
        preparat na kaszel.
        Tak zrobię - poprosimy o pomoc lekarzy z hospicjum.
        Przy mamie nie płaczę, staram się ja wspierać i okazywać, że nie tracę nadziei.
        Niestety mój tata wprowadza bardzo nerwową atmosferę, nie da się nad tym
        zapanować...ale to już inna historia.
        Jeszcze raz dziękuję
        justyna
        • white_cat72 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 16:37
          I jeszcze coś..jesli mama bedzie miała ochotę pogadac o śmierci,że wie,że to
          koniec,że nic juz nie pomoze itd. to rozmawiaj z nia .Nie mow czegos w stylu" a
          daj spokoj co Ty opowiadasz,jeszcze nas przezyjesz" Chorzy ludzie ,umierający
          bardzo potrzebuja takiej szczerej rozmowy o smierci,maleje im strach. Jesli sie
          to obraca w żart często czuja sie lekceważeni.
          Duzo siły Ci zyczę
          Ania
          • goniatara Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 17:28
            Ze wzruszeniem przeczytalam wszystkie odpowiedzi i chce cos dorzucic od siebie.
            Przede wszystkim pozdrawiam serdecznie wszystkich, ktorzy opisali swoje
            przejscia i doswiadczenia w tak trudnych momentach. Z nieuchronnoscia
            odchodzenia tak trudno jest sie pogodzic i tak trudno sie o tym opowiada. Jesli
            chodzi o najblizszych, najukochanszych nam ludzi - tym bardziej. Pomimo calego
            bolu i wewnetrznego cierpienia, jaki towarzyszy nam w takich dniach to my,
            niestety, musimy stac mocno na ziemi i zrobic wszystko, aby ulatwic odchodzacym
            "przejscie na Druga Strone", jak to ktos wczesniej okreslil. Oczywiscie kazdy z
            nas pragnalby, aby mozna bylo odwrocic czas, zmienic nature i nieuchronnosc.
            Poniewaz nie jest to mozliwe, wiec zrobmy wszystko, aby ten proces odbyl sie jak
            najspokojniej, aby nasi najblizsi mogli odejsc jak najlagodniej, ze spelnionymi
            zyczeniami, otoczeni miloscia, wsrod najblizszych im osob.Cieple, osobiste
            rozmowy, wspolnie spedzony czas, sluchanie, trzymanie za reke sa absolutnie w
            takich chwilach niezastapione i czesto sa najlepszym srodkiem lagodzacym ten
            bolesny okres czasu.

            Zycze wielu, wielu sil ...

            Malgorzata
            • ciutka Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 26.06.07, 22:27
              Ja w marcu straciłam najkochańszą osobę, babcię która była dla mnie mamą..
              Miała raka jelita grubego w wieku 85 lat i pózniej były przerzuty na płuca,
              wątrobę... Nie miała żadnych bóli, nie brała nic przeciw bólowego..
              Dużo spała w ciągu dnia, podobno w nocy buszowala i nie poznawała ludzi..
              Ja z babcią do końca miałam kontakt, przestała mówić, połykać ale na mój głos
              reagowała, patrzyła mi w oczy jakby bardzo coś jeszcze chciała mi powiedzieć..
              Na tydzień przed śmiercią trafiła do hospicjum, we wtorek o 12 jeszcze ja
              kapałam, myłam jej głowę i wieczorem zmarła..Głaskałam ją po głowie, całowałam,
              trzymałam za rękę.. Teraz Tobie mogę życzyć duzo siły, stój mocno na ziemi i
              duzo rozmawiaj z mamą..Mów jej tyle, zebyś po śmierci mamy nie żałowala że
              czegoś co chciałaś jej nie powiedziałaś..Ja takie rady miałam od siostry, która
              wcześniej tez pochowała swoją kochaną babcię na raka. Trzymam kciuki i całym
              sercem jestem z Tobą- Beata.
              • joa291 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 27.06.07, 11:26
                Justa jak dziś u Was
        • bonzee33 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 30.06.07, 23:04
          > Nie wiem czy to normalne ale mama nie ma jeszcze boleści. Nic nie bierze
          tylko
          > preparat na kaszel.

          pluca sa slabo unerwione, czasami do konca nie boli...
          sprobuj zalatwic mamie koncentrator tlenowy, bardzo pomaga w oddychaniu..
          pomocna moze byc rowniez flegamina, (redukuje, rozrzedza wydzieline sluzowa)

          trzymaj sie
    • maria88 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 27.06.07, 13:54
      Droga Justo moja siostra zmarła rok temu na raka płuc. Mimo, ze mieszkałam
      daleko od Niej byłam prawie na okrągło przy Niej. Wiem i nikt mnie nie przekona, ze
      chemia wszystkim przedłuza zycie. Jej napewno nie. Bardzo żle ją znosiła.
      Podobnie jak Twoja mama nic nie mogła jeść, nie miała na nic apetytu i niewiele
      piła.Przerwy w braniu chemii i innych leków stawiały Ją na nogi. Ale Ona
      chciała żyć brała te świństwa i nyślała ze Jej pomogą. Słyszałaś moze ze prof.
      Religa nie poddaje się leczeniu chemią. Napewno są osoby które lepiej ją
      znoszą i im pomaga, ale jak jest taka sytuacja, ze mama Twoja Jej nie
      toleruje to powinniście przestać takie leczenie.
      Jedna z lekarek powiedziała do mojej siostry w ostatnich dniach Jej zycia
      "Pani nie powinna była brać chemii".
      Proponuję,jezeli masz w domu warunki na opiekowanie się mamą to Ją z tamtad
      szybko zabieraj. Na siłę i kilka razy dziennie po troszeczku wciskaj
      jedzenie wartościowe nie wymagające gryzienia, banany, grejfruty itp.
      Staraj się aby poruszała się jak najwięcej. Jeśli jeszcze wstaje to Swietnie.
      Tłumacz,ze musi jeszcze dla Was żyć i będzie zyć.
      Jeśli nie masz warunków aby została z Wami i musicie oddać mamę do hospicjum
      to staraj najpierw dokładnie ustalić warunki pobytu bo ja niestety zaznałam
      przykrych doświadczeń z pobytu siostry w ostatnich dniach zycia w Hospicjum
      Caritasu w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Jeśli chcesz to
      wejdż na moją stronę Opinie o Hospicjach. Serdecznie Cię pozdrawiam.
      WALCZ O MAME gdy jeszcze zyje!


      • ciutka Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 27.06.07, 22:53
        Moja najkochańsza babcia, dwa lata żyła od operacji raka jelita grubego, na
        chemię było za pózno, ze względu na wiek i dwa zawały serca, oraz udar mózgu..
        Czuła sie naprawdę dobrze, doszła do siebie szybko na swój wiek i pewnie
        jeszcze by zyła troszkę dłużej gdyby nie Hospicjum na Krakowkim Przedmieściu w
        Warszawie..Mając 85 lat, wróciła do super formy, pózniej choroba po jakimś
        roku dała o sobie znac, wciskaliśmy jej własnej roboty soki, witaminy, jak
        miała dni że nie bardzo chciała jeść, to jej mówiłam- babciu, ale ja pierwszy
        raz w życiu zrobiłam pierogi, to Ty mnie uczyłaś ich robić i jadła z
        usmiechem..Boju jaka to była super kobitka, mam 32 lata ale takiej psiapsióły
        do plotek i kaweczki nie mam... Trzymaj sie i walcz walcz walcz!!!!!!!!!!!
    • justa74 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 28.06.07, 11:30
      Witajcie,
      Jeszcze raz dziękuję za wysłuchanie i słowa wsparcia i pocieszenia.
      Nie chcę zapeszać ale chyba udało się Mamę trochę wyciągnąc z tej otchłani
      rozpaczy. Wczoraj przyznała, że jak usłyszała, że rak praktycznie jest
      wszędzie, lekarze już nic nie zrobią i mamy ją zapisać do hospicjum (na razie
      domowego)i do tego perspektywa osób, które mają przyjechac i się z nią żegnać
      no to się załamała. Ja też bym się załamała na jej miejscu.
      Jednak bycie silnym, wspierającym i podtrzymującym nadzieję daje dobre
      rezultaty nawet jezeli trzeba "udawać", kryć łzy i rozpacz. Gdyby mama miała w
      swoim otoczeniu tylko załamanego męża to chyba by się nie udało. Ktos napisał,
      że nie mozna pokazać chorem, że się boimy. Musi wiedzieć, że jesteśmy obok i w
      razie konieczności pomożemy, będziemy w jego imieniu szukać rozwiązań.
      Mama od wczoraj zaczęła trochę jeść i poruszać sie po domu. Zgodziła się też na
      rozpoczęcie terapii Selolem (OGROMNE PODZIĘKOWANIA DLA WAS ZA INFORMACJĘ O TYM
      LEKU - bez forum nie miałabym informacji - nie tylko o tym leku ale tez o
      łagodzeniu dolegliwosci, kontaktach itd). Nawet jeżeli dział tylko jak placebo
      to Ona wie, że się nie poddaliśmy, tak jak lekarz prowadzący.
      Nie wiem ile czasu nam pozostało ale wierzę, że mamie się uda jednak zawalczyć
      o trochę czasu.
      Bardzo dziękuję, że jesteście.
      justyna
      • maria88 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 28.06.07, 13:30
        Cieszę sie z Tobą . Napewno mama jeszcze bedzie z Wami. Niezbadane są wyroki

        Boskie. Pozdrawiam Maria
      • ciutka Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 28.06.07, 16:45
        Trzymamy kciuki za mamę i ściskamy Ciebie, daj co jakiś czas znac jak mama.
        Beata-Ciutka
        • helusia007 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 28.06.07, 17:40
          Bardzo sie ciesze, ze Twoja mama znalazla jednak sile i chce jeszcze zyc. Moja
          mama (tez rak pluc) tez zrezygnowala juz z walki po tym jak lekarz po pierwszym
          kursie odstawil jej chemie - bo ponoc nie pomaga i chcial skierowac ja do
          hospicjum. Przyjechalam do rodzicow i widzialam moja troche slaba, ale chodzaca
          mame jak juz wybiera sie do kostnicy - makabra. Na szczescie przenioslam mame
          do innego lekarz i on kontynuuje chemioterapie. Sama dla siebie wiem, ze jezeli
          zadna "klasyczna" chemia nie pomoze, postaram sie dla mamy o selol - moze to
          nie dziala, ale chodzi o to, zeby mama nie zrezygnowala - zeby chciala jeszcze
          zyc.
          Zycze duzo sily Twojej Mamie i Tobie. Pozdrawiam, Ania
      • bonzee33 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 30.06.07, 22:50
        trzymam za Was kciuki..
    • mercedesadmin Masz mądrego tate 02.07.07, 01:04
      Grunt to właśnie się dobrze pożegnać, bo to już pożegnanie a zawsze. A Ty chłon
      jeszcze te chwile ostanie. Powiedz co masz powiedzieć.
      • joa291 Re: Masz mądrego tate 05.07.07, 21:21
        nie myślałam ze tu jeszcze na to forum zajrzę, kiedy pisałam poprzedniego posta
        moja mama chora na raka pluc jeszcze zyla - zmarła 30 czerwca - uczestniczyłam z
        nią do konca - ona nie wiedziala ze umiera - miała ciągle dużo planów -
        spędziłam z nią w szpitalu ostatnie 28 godzin - pamiętałam żeby o wszystkim jej
        powiedzieć a jednak tego nie zrobilam nie moglam się pogodzić że umiera i nie
        dopuszczałam tego do siebie - zdązyłam tylko powiedzieć jak bardzo ją kocham -
        wykorzystaj ten czas jak najlepiej, rozmawiaj z nią jak najwięcej i pamiętaj o
        jednym śmierć naszych najbliższych jak wygląda dużo zalezy od osoby która trzyma
        za rękę jak ją prowadzi, zycze ci duzo siły choć miłość pewnie Ci jej doda,
        życzę żeby jak najwięcej dni przed Wami było - jesli z mamą będzie naprawde źle
        zadzwon do hospicjum żeby ktoś przyjechał, wazne żeby podać morfine, że mamusia
        jeśli będą to ostatnie chwile nie wiedziała co się z nią dzieje - ja mojej
        mamusi poprosiłam o wyłączenie swiadomości na sotatnie dwie godziny żeby nie
        wiedziała że się dusi. trzymałam ją za rękę iprosilam żeby się przespała bo jest
        taka zmęczona, więc ona trzymając mnie za obie ręce zasnęła - nie walczyła za
        długo o oddech bo mi zaufała, nie denerwowała się nie płakała wierzyła że jutro
        wyjdziemy ze szpitala
        zastanawiałam się czy ci to napisać bo to jeszcze nie pora, ale żałuje że kiedy
        była pora nikt mi tego nie napisał żebym łapała każda chwilę bo każda moze być
        ostatnią
        mocno zaciskam za Was kciuki
        Joanna
    • ewa21n Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 05.07.07, 22:43
      Witaj!
      Musisz być silna, wspieraj Mamę ze wszystkich sił.
    • marysia19765 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 08.07.07, 11:47
      Witaj Justka
      Wczoraj po długiej nieobecności dorwałam się do netu i znalazłam Twoje wątki z
      pytaniami o Selol, o którym wcześniej wspomniałam na forum (odpisałam na kilka
      wątków i w końcu się pogubiłam dokumentnie).
      Przez ten czas (czyli od 19 czerwca) dużo myślałam o tym, czy w ogóle będziesz
      zainteresowana Selolem itp. Wtedy jeszcze w 100% wierzyłam, że Selol pomaga
      mojej Mamusi. Kiedy nastąpiło pogorszenie, a nastąpiło to błyskawicznie,
      pomyślałam - Boże po co pisałam na forum o Selolu ??!! Ale teraz 14 dni po
      śmierci Mamusi (zmarła 24 czerwca o 4.25 rano) wiem, że dobrze zrobiłam. Do
      końca Mamusia miała poczucie, że walczy z rakiem i sądzę, że to spowodowało, że
      nie Odeszła od nas już w lutym tego roku, kiedy lekarze powiedzieli, że nie
      mogą już jej pomóc. Mam ogromną nadzieję, że dla Twojej Mamy nie Selol nie
      zostanie włączony za późno i da sobie radę z raczyskiem.
      Wiem, że pewnie teraz nie Masz do tego głowy, ale od momentu poznania dr
      Sucheckiego męczy mnie problem braku pieniędzy na badania kliniczne nad
      Selolem. Jak sama wiesz naukowcy w AM nie "produkują" Selolo na skalę masową.
      To powoduje ograniczony do niego dostęp. Wiem też, że jakiś czas temu upadła
      fundacja dotująca badania dr Sucheckiego. Może by tak pomyśleć nad stworzeniem
      fundacji mającej na celu zgromadzenie funduszy na badania nad Selolem? Wiem, że
      to forum to dobre miejsce na taką dyskusję, dociera ona do wielu ludzi.
      Czuję, że teraz, kiedy rak wygrał z najukochańszą osobą w moim życiu, muszę coś
      zrobić, ale wiem, że sama nie dam rady :(
      Pozdrawiam Cię jeszcze raz serdecznie. Bądź z Mamą w każdej chwili kiedy tylko
      możesz. My z naszą Mamusią byliśmy prawie cały czas (leżała w szpitalu i nie
      zawsze w nocy była możliwość). Trzymaliśmy Ją za rękę, mówiliśmy do Niej,
      przekręcaliśmy na drugi boczek, zwilżaliśmy spieczone temperaturą ustka
      gazikiem. I bardzo bolało to, że na naszych oczach ONA powoli gasła, coraz
      głębiej traciła przytomność. Ale za nic na świecie nie oddałabym tych ostatnich
      wspólnych z Nią chwil.
      pozdrawiam serdecznie
      Marysia
    • marysia19765 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 08.07.07, 11:53
      Justka ! Jeszcze jedno
      Napisałaś, że Twoja Mama prosiła Cię o załatwienie miejsca na cmentarzu. Wiem,
      że to jest ogromnie trudne, ale słuchaj swojej Mamy. Moja Mamusia, kiedy tylko
      dowiedziała się, że ma raka i dr chemioterapeutka na pierwszej wizycie odebrała
      Jej całą nadzieję, Mamusia na spokojnie powiedziała mojej siostrze - gdzie chce
      zostać pochowana i jak chce być ubrana. Musimy się pogodzić z tym, że każdy z
      nas kiedy umrze, a wtedy, gdy rodzina wie gdzie chce leżeć bliski i inne
      prośby, jest jej zdecydowanie łatwiej. A czas do pogrzebu jest bardzo trudny.
      Nie zrozum mnie źle, nie mam na myśli tego, żebyś już wszystko szykowała, ale
      pewne życzenia, szczególnie ciężko chorej bliskiej osoby warto znać.
      W tej chwili mam poczucie, że pomogłam mojej Mamusi nie tylko kiedy jeszcze
      walczyła tu na Ziemii, ale także zrobiłam wszystko to co chciała po swojej
      śmierci.
      • attenna11 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 08.07.07, 12:20
        Justka!
        Moja mama walczy z choroba (rak zoladka) od prawie roku....teraz juz chyba wie,
        że nie wylecza jej...
        W kwietniu miala zapaśc -myślelismy, że to koniec-powiedziała mi, ze nie chce
        być pochowana w tej glinie tak okreslila miejsce nowego cmentarza.Okreslila
        gdzie chce leżec, może to zabrzmi dziwnie ale powiedziała, że tam jest tak
        ladnie- nie wiem czy bylam okrutna ale nastepnego dnia wykupilam to miejsce i
        kiedy jej o tym powiedzialam , a slowa grzęzły mi w gradle... stała sie jakby
        spokojniejsza...minęły trzy miesiace ...mama jest z nami.
        Zrobiłam o co mnie poprosiła.
        Nie czuje sie źle z tym , że spełniłam jej prosbe.
        Trzymaj sie.
        Aneta
        • justa74 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 10.07.07, 13:22
          Witajcie moi mili,
          Mama nadal walczy, ale jest mi tak przykro, że odeszły mamy joa291 i
          marysi19765 i inni :( Myślałam, że będziemy się wspierac np w kwestii Selolu
          (nawet mamie o tym powiedziałam, że dobrze by było nawiązac z kimś kontakt kto
          też ten preparat przyjmuje, kto choruje na raka płuc). Mama poza 5 dniami w CO
          na radioterapii nie wychodziła z domu od 2 miesięcy i brakuje jej kontaktu z
          innymi zwlaszcza chorymi. To my jesteśmy jej oczami na świat.
          Bardzo Wam dziękuję za posty. Dziękuję joa291 za informację o morfinie - ja też
          się obawiam tego końca przy raku płuc, zaduszenia. Może rzeczywiście ta morfina
          pozwoli w spokoju odejść...
          Marysiu19765 - ogromnie mi przykro z powodu odejście Twojej Mamy, nie tak dawno
          pisałas o Niej i dzięki Tobie dowiedziałam się o Selolu :(.
          twój pomysł z fundacją jest bardzo dobrą inicjatywą - jeżeli dzięki niej więcej
          osób będzie mogło skorzystać z Selolu i jeżeli jeszcze komuś pomoże... No
          własnie czy komuś pomaga??? Na 100% działa na psychikę, ale czy działa na
          raczysko??? Ciekawe czy ktoś robił badania po kilku miesiącach przyjmowania
          (rtg, tomografia)???
          Co do cmentarza - jestem w trakcie załatwiania formalności. Jeszcze muszę
          zorganizowac kwotę 5.000 i myślę, że Mama się uspokoi w tej kwestii.
          Mama mnie ostatnio wzruszyła kiedy mój mąż zamówił za jej wyzdrowienie i
          zdrowie naszych córek mszę na Jasnej Górze i dałam Mamie święty obrazek i Mama
          powiedziała: "Chciałabym jeszcze trochę pożyć..." Po ostatnim okresie tak
          trudnym, pozbawionym nadziei wspaniale jest zobaczyć uśmiech i nadzieję na Jej
          twarzy. Wiem, że to nie będzie trwało wiecznie ale...cieszę się każda chwilą z
          Nią tak jak radziliście.
          dziękuję bardzo,
          Justyna

          • marysia19765 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 10.07.07, 19:27
            Justka
            Trzymajcie się !!! Jestem cały czas myślami z Wami !!!
            Co do morfiny - kiedy ja usłyszałam, ze w szpitaluu lekarze chcą włączyć
            morfinę, zmroziło mnie. Ale lekarze mi wytłumaczyli, że morfina to nie tylko
            lek przeciwbólowy, ale także powoduje, że mózg daje organizmowi sygnał, że do
            oddychania potrzebuje mniej tlenu i chory nie ma uczucia paniki, że się
            dusi.Żałuję, że wcześniej o tym nie wiedzieliśmy, bo Mamusia miała dość często
            duszności, a morfina pomogłaby Jej ...
            A co ciekawe - ktoś kto zażyje za dużą dawkę morfiny (mam na myśli narkomanów)
            umiera gdyż przestaje oddychać.
            Jeszcze jedno co chciałam Tobie napisać o opiece lekarskiej. Dobrze jeśli macie
            zaufanego i dobrego lekarza pierwsze kontaktu. Wtedy on może przejąć opiekę
            ambulatoryjną nad Mamusią. Ale jeśli kogoś takiego nie Macie to wyjściem jest
            hospicjum domowe. Niestety my nie zdążyliśmy tego załatwić, albo po prostu za
            późno się za to zabraliśmy, tak mocno wierzyliśmy, że to jeszcze nie ten
            czas ....
            Podaję numery telefonu do infolinii w CO na Ursynowie (kiedy ja tam dzwoniłam,
            otrzymałam dużo informacji od bardzo miłej Pani): 22 / 546 29 28.
            Pani powinna Cię skierować do hospicjum, które działa na terenie zamieszkania
            Twojej Mamy. Jeśli są to okolice Raszyn, Grodzisk Mazowiecki - to jest to
            hospicjum Caritasu w Raszynie - telefon 22 / 720 05 77.
            Opieka hospicyjna domowa polega na tym, że raz w tygodniu przychodzi lekarz, a
            3 razy w tygodniu pielęgniarka.
            To chyba na tyle co mi się w tej chwili przypomina. Pod tym numerem infolinii
            CO można się też dowiedzieć na temat koncentratorów tlenu, łóżek z materacami
            przeciodleżynowymi etc.
            Może te informacje komuś się przydadzą.

            pozdrawiam
            Marysia
          • aanna6 Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 10.07.07, 19:31
            moja mama zmarla na raka puc 25-04 2006 10 mies od wykrycia na poczatku
            leczenie szlo ok ale jak sie zalamala to chorubsko zabralo ja w ciagu 2
            tygodni , jesli twoja mama nie chce jesc to jej niezmuszaj moja miala tak
            samo POPROSTU TO CHORUBSKO JA PRZYDUSZA I NIEMOZE PRZELYKAC MOJA MAMA TESZ
            BYLA STRASZNIE NERWOWA ZYCZE CI DUZO SILY I SPOKOJNEGO PRZEJSCIA TWOJEJ
            MAMY DO LEPSZEGO SWIATA
    • merosia Re: Mama przestaje walczyć (rak płuc) :( 10.07.07, 19:41
      Co do hospicjum domowego to też miałam ogromne obiekcje, żeby zgłosić tam tatę.
      Praktycznie zrobiłam to za jego plecami, bo przebywając w CO na oddziale
      niezbyt był świadomy tego co się dzieje. Teraz jest w lepszym, chociaż też
      ciężkim stanie i nadal go oszukuję, że to taki "Ośrodek" z którego lekarze
      przyjeżdżają do ciężko chorych. Nie żałuję, że jest pod taką opieką (lekarz z
      CO też nas kontroluje oprócz tego, więc dla taty sytuacja się teoretycznie nie
      zmieniła), bo poza opieką i sprzętem który można uzyskać z hospicjum, to można
      też dowiedzieć się jak rozmawiać z chorym. Ci ludzie będąc już kilka lub
      kilkanaście lat w zawodzie naprawdę wiedzą co robią i mówią do chorego.
      Jesteśmy pod opieką hospicjum przy ul. Tykocińskiej. Wizyta lekarza jest raz w
      tygodniu lub częściej, jeśli chory tego wymaga, a pielęgniarka może być nawet
      codziennie jeśli jest taka potrzeba, oprócz tego morfologia i nakłucia np.
      opłucnej też w domu. Pozdrawiam wszystkich walczących pacjentów i rodziny,
      trzymam kciuki.
Pełna wersja