Dodaj do ulubionych

nowoczesne leczenie raka żołądka

08.07.07, 00:49
Może ktoś coś wie na ten temat- szukam informacji.
Obserwuj wątek
    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 11:54
      Borykamy sie z tym problemem już od roku....
      Niestety poza tradycyjnymi nie słysząłam o jakis nowatorskich działaniach w tym
      kierunku. Może profilaktyka ale to Japonia i raczej w rozpoznanym raku zoładka
      nie wchodzi juz w gre.
      Z tego co wiem w naszym kraju jest to rak rozpoznawany juz w bardzo
      zaawansowanym stadium co nie oznacza, że nic nie można zrobic.
      Najlepsze rezultaty daje resekcja nowotworu skojarzona z chemio i redioterapią.
      jednak decyzje podejmuje lekarz. Po resekcji srednia mediana przezycia wynosi
      około 5 lat ale znam osoby i słyszałam , ze to jedynie srednia i ludzie zyja po
      czyms takim przez wiele lat.
      Musiałabyś napisac wiecej-o jaki typ nowotworu chodzi , gdzie umiejscowiony i
      jak zaawansowany.
      Wiem rownież że specjalistą w tej dziedzinie jest prof. Popiela z krakowa
      (namiary powinny byc na forum(dobrzy lekarze).
      Pozdrawiam.
      • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 22:47
        Dziękuję za odpowiedź, niestety moja mama przeszła już operację, nie udało się
        żeby była radykalna - to był, jest gruczolakorak.
        Miała leczenie chemią i radioterapię, minęło 2 lata i niestety ma komórki
        nowotworowe w płynie, pomiędzy pętlami jelit.
        Tak więc jest to niestety wznowa...

        Pozdrawiam
        M.
        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 08.07.07, 23:20
          Hej! Czyli chemia i naswietlania zatrzymały proces rozwoju na 2 lata, a teraz
          problem wrócił...a co z chemia Taxotere, na zachodzie jest powszechnie
          stosowany w raku zoładka, w Polsce od niedawna jak Ktos na forum napisał
          zarejestrowano ten srodek, a jesli chemioterapeta chce zawsze moze napisac
          wniosek o leczenie niestandardowe i tez moze byc podawana, a badania USA, czy z
          Niemiec, Francji wskazuja na duzo wyzsza skutecznosc niz wczesniejsze programy,
          ah tylko nie wiem jaki jest stan Twojej mamy, bo jak wiem ma wieksza
          toksycznosc i niestety nie każdemu moze zostac podana. U mojego taty wykryto
          gruczolakoraka w lutym tego roku, jest w trakcie chemioterapii, miał podawano
          taxotere, potem program PLFE, czekamy na badania kontrolne i bedzie decyzja co
          dalej czy wróci do Taxotere.
          • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 09.07.07, 08:00
            Dzieki za informacje,
            nie wiem czy stan mojej mamy pozwoli jej na taką chemię. Ma co prawda dobrą
            hemoglobinę(ale nie wiem jak z plytkami)ale jest mocno wychudzona, sama nie
            wiem. Dzisiaj lekarz ma jej zlecić jakąś chemię, jako pierwszy chce robic
            markery podczas leczenia czyli na początku i po trzech dniach a nie po całym
            cyklu, żeby zobaczyć czy działa.
            A no i tak na 2 lata był spokój chiciaż od pół roku szukaliśmy co jest nie tak,
            że zaczęła sie gorzej czuć. Oczywiście lekarze twierdzili, że to całkiem
            normalne po naświetlaniach i gdybysy sami nie wymyslałi jak to sprawdzić itp.
            to pewnie do dzisiaj utrzymywaliby, ze wszystko ok.
            Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia tacie.
            M.
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 09.07.07, 20:45
              Witaj! Nie wiem czy markery to dobry wyznacznik skutecznosci...mój tata ma
              zaawansowanego, nieoperacyjnego raka (gruczolakorak) i marker ma na poziomie
              1,75 co oznacza ze w normie. Poza tym z rozmów z lekarzami w DCO wiem, że to
              dosc watpliwa droga diagnozowania czy chemia działa, stad u taty zalecaja by
              sprawdzic skutecznosc chemii gastroskopie + tomograf, a rozwazaja takze
              zrobienie PET-CT. Powodzenia!!! Mam nadzieje, ze u Twojej mamy uda sie opanowac
              i znów zachamowac rozwój choroby!!! Trzymaj sie ciepło:-)
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.07.07, 14:51
              Jak Twoja mama??? My jutro jedziemy na kolejna chemie do DCO we
              Wrocławiu...choc najpierw tata ma miec kontrolna gastroskopie po 3 cyklach i
              bedzie to chwila prawdy czy chemia działa - bardzo sie boje tego dnia i choc
              staram sie myslec pozytywnie jest tyle niepokoju...
              • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 16.07.07, 15:03
                Trzymam kciuki za tatę, żeby chemia zadziałała. Część pacjentów ma dobrą
                odpowiedź, wiec naprawdę są szanse, ktoś w tych wszystkich statystykach musi
                stanowić ta pozytywna odpowiedź na leczenie.
                A moja mama dzisiaj jest w bardzo dobrym nastroju, ten lekarz, który ją leczy
                jest chyba ufoludkiem. Jest tak wrażliwy i zainteresowany pacjentem, że sama
                nie wiem o co chodzi :-))
                Dał mamie chemie czerwoną (niestety nie wiem co to oznacza czy to dobrze czy
                nie bardzo)i jak na razie mama dobrze się czuje, tylko że ma strasznie
                opuchnięte nogi i nic nie można prawie z tym zrobić.
                Wiem co czujesz jak tato ma mieć te badania. Ja od czasu jak dowiedziałam się,
                że jest wznowa jestem jak sparaliżowana. Chodzę do pracy uśmiecham się,
                rozmawiam a w środku zaciśnięty supeł i musi wydarzyć się coś co sprowokuje
                dopiero wtedy nie mogę przestać rozpaczać.
                Chyba jestem nienormalna czuję się jakbym miała rozdwojenie jaźni niby mi
                smutno, a jednak staram się zachowywać normalnie.
                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 17.07.07, 22:52
                  Hej! rozumiem co masz na mysli z tym podwójnym samopoczuciem bo mam podobnie,
                  na codzien staram sie zyc normalnie a sa momenty ze mysli o chorobie wracaja i
                  bardzo mecza...cóż trzeba zyc z niepokojem i postarac sie to opanowac. Mój tata
                  miał dzis gastroskopie, wynik...guz sie ani nie zmniejszył ani nie zwiekszył w
                  jezyku onkologii nastapiła stabilizacji jak mi to przekazao, ale po aktywnym
                  programie spadły wyniki i stwierdzono ze najwyrazniej chemia czerwona jest dla
                  taty zbyt toksyczna i organizm nie radzi sobie z oczyszczeniem sie po niej,
                  stad od dzis zmieniono program na mniej toksyczny no i jeszcze w przyszły
                  wtorek czeka nas usg i tomograf zobaczymy jak to wyglada dalej. A czy Twoja
                  mama miałą resekcje zoładka czy niestety zmiana była nieoperacyjna z uwagi na
                  jakies nacieki? Jak mama sie czuje po tej chemii? Pozdrawiam, trzymam kciuki :-)
        • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.07.07, 10:46
          Moja mama też miała nie radykalną operację ponieważ miała naciek na głowę
          trzustki. Teraz ma chemioterapię -program FAM. Lekarz który ją operował
          powiedział że radioterapia to łagodzenie bóli a mamę kieruje na chemię. Napisz
          mi proszę na jak się leczyła Twoja mama jakie miała programy chemii czy
          zaczynała od chemii czy od radioterapii. Mi lekarz powiedział że mama ma ok. 1
          roku życia, to przerażające!
          • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 18.07.07, 19:38
            witam wszystkich-mam ciocie chorą na raka żołądka w tej chwili jest w domu po
            przebytej chemioterapi-czerwonej nie moze dojść do siebie wymioty ustąpiły ale
            cierpi na potwoene boleści żołądka nic nie moze jeść jest 2 tygodnie po chemi
            25 07 we wrocławiu zaczyna nową chemię w jej przypadku po otwarciu brzucha
            podjeto decyzje że najpierw chemia a może po jakimś czasie operacja -czy ktoś
            się z tym spotkał ?
            • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 10:00
              Moja mama ma gruczolakoraka żoładka. Operacja -otwarcie-nieoperacyjny bo są
              nacieki na naczynia krwionośne i przeponę...lekarz stwierdził , że ani chemia
              ani radioterapia nie pomogą. Powiedział, że to kwestia kilku tygodni do
              roku.Niestety-w przypadku nieoperacynego raka żołądka rokowania nie są
              dobre...Jestesmy juz prawie rok od tej diagnozy. Była chemia (tez czerwona),
              radioterapia . Jedyne co dobre to jest to , że nic nie dzieje się z węzłami,
              nie ma przerzutów ale guz sie rozrasta. Wszystkie podjęte działania mialy
              raczej charakter paliatywny.Z tego co wiem jedynie po całkowitej resekcji
              żoładka połaczonej z chemia i radio średnia przeżycia wynosi koło 5 lat.
              Niestety tego typu raki wykrywane są zbyt późno.
              Smutne to . Jedyne co moge powiedzieć to jest to, że dzieki temu moja mama
              nadal jest z nami! Czuje się raz lepiej raz gorzej.Jednak jest!!!! Mam nadzieje
              że jeszcze bedzie!
              Mardula w przypadku mojej mamy teżtak lekarz powiedział że najpierw chemia a
              potem jak sie to zmiejszy to może da się wyciać....niestety po chemii sie nie
              zmiejszylo-po radioterapii tez nie ale tak myślę, że może dzieki temu że one
              były(chemia i radio) moja mama nadal jest.
              Mam nadzieje że w waszym przypadku bedzie lepiej i to raczysko sie zmiejszy i
              da sie to usunąc. Życze powodzenia i pozdrawiam cieplutko!!!
              Aneta
              • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 11:36
                Anetko, Napisz mi proszę czy Twoja mama też miała zrobione zespolenie to znaczy
                obejście żołądka - w razie gdyby góz rósł to żeby pokarm miał gdzie
                przechodzić? Czy zaczynała najpierw od chemii po jakim okresie radioterapia?
                Czy miała najpierw mocniejszą chemię czy słabą? U mojej przez rok lekarka
                gastrolog nie mogła zdiagnozować co jej dolega. Ciągle wymiotowała. Po roku
                leczenia wrzodów gdy mama już była całkowicie wycieńczona stwierdziła że to
                stenoza odźwiernika (zwężenie) i pokarm zalega w żołądku. Dopiero gdy przyszedł
                wynik po operacji okazało się że to rak. Nikt nas wcześniej nie uświadomił z
                czym może wiązać się ta stenoza. Chirurg wyciął na ognisku nowotworowym
                (przeciął na pół to złoślistwo) Ktoś tu pisał o podobnej sytuacji jak nasza że
                jego mama żyje już 2 lata. Nam powiedział lekarz że ta choroba gwałtownie
                rozwiaja się już przed rokiem. Mam nadzieję że w Twoim i moim przypadku tak nie
                będzie. Pozdrawiam
                • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 13:13
                  kati5k moja mama nie miała zespolenia.Gastrolog po obejrzeniu TK (ktore zlecił)
                  wiedział, że to guz prawdopodobnie nowotworowy)dlatego zlecił operację.
                  Szykowano sie na całkowita resekcję żoładka z kawałkiem przełyku i
                  podciągnięcie jelita. Niestety po otwarciu stwierdzono, że guz jest zbyt duży i
                  zbyt mocno nacieka (naczynia krwionośne, limfatyczne, przepona). Nie zrobiono
                  nic więcej niż założenie jejunostomii (zabieg standardowy) do karmienia
                  jelitowego. jednak to nie bylo konieczne, nie korzystalismy z tego i w kwietniu
                  chirurg to usunął. Mama ma dodatkowo proteze przełyku (stent) i jak do tej pory
                  z jedzeniem jest różnie(raz może zjeśc np surowego ogórka a następnego dnia nie
                  chce przejśc nawet woda). Mama czuje sie jako tak tzn raz lepiej a raz gorzej.
                  Korzysta z poradni leczenia bólu(obecnie ma wdrożone leczenie przeciwbólowe-
                  75mg durogestic).
                  Guz niestety mimo chemii i naswietlan(radioterapia była raczej w kierunku
                  węzłow bo w lutym te się powiekszyły) nadal rosnie jest grubszy o 2cm i większy-
                  teraz ma około 15 cm.:(
                  Jaki to typ nowotworu dowiedzielismy sie po pobraniu wycinków śródoperacyjnych.
                  Niestety wiemy, że raczej sie z tym nic nie da zrobić, można tylko pomóc nie
                  cierpiec jesli to jest możliwe.
                  Czekamy na kolejne naswietlania maja być w sierpniu . Ma to zmiejszyc to co
                  idzie w kierunku przełyku. Rak mojej mamy ciągnie się od przełyku poprzez
                  żoładek i w tej chwili dociera do trzonu trzustki.
                  Całe roczne leczenie dało to że nie ma jak do tej pory przerzutów i zmiejszyły
                  się węzły chłonne-niby niewiele a jak duzo!
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  Aneta
                  • kati5k Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 14:21
                    Droga Anetko, Dziękuję za informacje. To zespolenie u mojej mamy to
                    prawdopodobnie u Twojej unostomia (nie wiem czy dobrze napisałam) tylko inaczej
                    nazwano. Piszesz, że nie korzystaliście z tego a może mojej też to jest
                    niepotrzebne bo jak się napije za szybko to ja boli w lewym boku łapie ją jakiś
                    skurcz. Skąd decyzja żeby to usunąć? Jak się dowiedzieliśmy o wyniku to zrobili
                    jej drugą operację ale tak jak w waszym przypadku za poźno-naciek na trzustkę.
                    Usunęli tylko śledzionę. Ja się boję bo raka naruszyli już przy pierwszej
                    operacji a podobno wtedy szybciej postępuje.
                    Pozdrowienia
                    • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 19.07.07, 21:55
                      Nie korzystalismy...z drobnym wyjątkiem -po operacji mame kilka razy nakarmiono
                      przez to ale w domu nie. Gastrolog zalecal płukanie -wlewalismy tam wodę-ale
                      nie w celach odżywczych ale jedynie aby wg zaleceń przepłukac jelita. Decyzja o
                      usunięciu zapadła w kwietniu (czyli mama miała to 8 miesięcy), w lutym zaczęło
                      sie paprac...potem były jakies bakterie, antybiotyk i w kwietniu chirurg
                      stwierdził, że skoro nie korzystamy to można usunąc. Wiem że są jakies nowsze
                      typy jejunostomii aby zmiejszyć dyskomfort pacjenta (więcej na ten temat wie
                      Madrek76 -pozdrawiam przy okazji :)
                      kati5k czy twoja mama ma jakies srodki przeciwbólowe? Może w tych bólach
                      zoładka nalezałoby tutaj poszukac rozwiązania? Nie znam sie az tak na tym bo
                      nie jestem lekarzem...ale nie powinno bolec!!!
                      Sa jeszcze jakieś stereotypy że jak sie raka natnie czy coś tam to postępuje
                      szybciej ale z tego co wiem nikt jescze tego naukowo nie udowodnił...:)
                      Pozdrawiam.
                      Aneta
            • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.07.07, 13:04
              Hej!
              > witam wszystkich-mam ciocie chorą na raka żołądka w tej chwili jest w domu po
              > przebytej chemioterapi-czerwonej

              Przy raku żoładka najczesciej jest sotosowana jako pierwsza chemia czerwona
              taka maja procedure, choc czerwonych jest kilka i to zalezy od programu. Mój
              tata miał PELF przy czym przy 1 kursie zmodyfikowany bo zamiast jednego
              składnika był właczony Taxol, potem 2 cykle PELF wg schematu tradycyjnego.
              Taxol jest bowiem o wysokiej toksycznosci i nie chciano za mocno obciazyc
              organizmu. Faktycznie po 1 cyklu wymiotowała ale 1 dzien na szczescie, po 2
              kolejnych juz nie. Nie miał tez nudnosci ani bóli zoładka, jedynie co narzekał
              to suchosc w jamie ustnej, łzawienie oczu i bóle kosci, ale z tym udaje nam sie
              walczyc i jest nieźle. Po 3 cyklach gastroskopia wykazała stabilizacje choroby,
              guz jest tej samem wielkosci, nacieki sa takie jak były w czasie
              operacji...wiem ze czasami sie zdarza ze po chemii jest reemisja, no niestety
              nie mielismy tego szczecia, choc na ten momebnt cieszy ta stabilizacja!!! W
              koncu wg opinii prof. który go operował tata nie miał zadnych szans i nawte na
              chemie nas nie chciał skierowac. Przy operacji podobnie jak u mamy Anety
              otwarto i zszyto zakładajac gastrostomie, z której tez nie korzystalismy i w
              maju tego roku dren od stomii usunieto, bo po kazdym zjedzeniu tata odczuwał
              ból, ciało wokół drenu pekało,krwawiło a szew mocujacy wciaz sie luzował i co 7-
              10 dni zakładali kolejny, to była mordega wiec chirurg stwierdził ze skoro tata
              je sam nie ma sensu go tak obciazac i wyciagnał. Obiecał tez ze jesli bedzie
              taka koniecznosc to laparoskopowo załaza ten dren powtórnie...mam nadzieje, ze
              do tego nie dojdzie! Czesc pacjentów ma robiona gastrostomie, czesc
              jejunostomie, a czesc jeszcze unostomie...cóz w zaleznosci od szpitala i
              funduszy jakie posiada, choc niestety wszystkie sa uciazliwe, to jednak te
              nowoczesne sa juz jednak inaczej mocowane i duzo ciensze wiec mniej skutków
              ubocznych. Teraz u taty zmieniono program bo po 3 cyklach wyniki spadły i jak
              oceniono był to program zbyt toksyczny, szpik nie umiał sie zregenerowac. Tata
              17-19.07 w DCO we Wrocławiu dostał zmodyfikowany porgram 5FU+ C.L. i ma przejsc
              kolejne 2-3 tej chemii, z tym ze w trybie dziennym wiecm ominie go lezenie w
              szpitalu. Dzis jest 1 dzien po tym słabszym programie i musze stwierdzic ze ma
              apetyt co było niedopomyslenia przy tamtym programie, przez tydzien jadł bardzo
              marnie, no i nie czuje tez takiego zmeczenia jak poprzednio. We wtorek usg a w
              sierpniu jeszcze tomograf wiec czekamy na dalsze wyniki.

              > nie moze dojść do siebie wymioty ustąpiły ale cierpi na potwoene boleści
              żołądka

              A czy stosowała Twoja ciocia Spasmolinę??

              nic nie moze jeść jest 2 tygodnie po chemi

              > 25 07 we wrocławiu zaczyna nową chemię

              A jaką teraz chemie ciocia dostała?

              > w jej przypadku po otwarciu brzucha podjeto decyzje że najpierw chemia a może
              po jakimś czasie operacja -czy ktoś się z tym spotkał ?

              Tak zdarzaja sie takie przypadki, choc rzadko, jednak zawsze trzeba wierzyć!
              Aby mozna było mówic o powtórnej operacji musiałyby sie zmiany cofnac, a to
              przy raku zoładka nie zdarza sie zbyt czesto, aczkolwiek kto wie, w koncu kazdy
              organizm inaczej reaguje. Mi Dr tez robił taka nadzieje, ze trzeba zobaczyc co
              bedzie po chemii, bo byc moze....ale musze miec swiadomosc, ze to zdarza sie
              dosc rzadko i staram sie cieszyc tym co jest, tak jak napisała Anetka cieszyc
              sie ze jest z Nami!

              Ah no i jeszcze jedno, czasami w indywidulanych przypadkach chirurdzy podejmuja
              sie powtórnej operacji na zasadach resekcji paliatywnej, czyli wiedza ze nie da
              sie wyleczyc, a chodzi o przedłuzenie życia.

              Pozdrawiam serdecznie i wszystkim zycze duzo siły i wiary w walce z choroba!
              Musimy wierzyc!!!
              • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.07.07, 16:49
                dzięki za tak obszerną odpowiedż co do tej 2 chemi to jeszcze nie wiadomo jaka
                będzie bo to dop[iero 25 się okaże ponieważ ciocia bardzo żle znosiła tą1
                lekarz powiedział że 2 będzie słabsza co do leku spasmolin zaraz zadzwonie i
                zapytam-nie mieszkamy w tej samej miejscowości trzymam kciukiza tate-do napisania
                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 21.07.07, 17:48
                  No to powodzenia, mam nadzieje ze ta nowa chemia, słabsza bedzie dla cioci
                  znosna i nie bedzie Ją tak obciążała. Kto z lekarzy jest prowadzacym?? A poza
                  tym warto w razie watpliwosci podejsc do Pani Ordynator, ja ostatnio trafiłam
                  źle, bo jednego dnia była wizytacja, a drugiego została wezwana na konsultacje
                  do osrodka zamiejscowego wiec poszłam na wizyte prywatna i wszystko
                  uzgodniłysmy, wytłumaczyła mi dokładnie rózne kwestie plus wynikajace z
                  dotychczasowego leczenia, wyników taty i tego co proponuje dalej, ale wiem ze
                  jak sie dobrze trafi poswieci tez chetnie czas w szpitalu, tylko podejsc i
                  zapytac do sekretariatu, gdy tylko ma czas prosi o historie chorego i prosi na
                  rozmowe. Powodzenia!!!
                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 19:26
                    witam cie-pytałam ciocie o lekarza prowadzącego to mówi że to pani ordynator ale
                    bede u niej 26 w szpitalu bo to jej imieniny-anna to sama z karty przeczytam
                    napisz jak tata znosi tą następną chemie mam nadzieję że dobrze-o ile wogóle
                    można tego słowa używać w tym całym nieszczęściu pozdrawiam i trzymam kciuki
                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 19:32
                    pytałam ciocie o lekarza prowadzącego mówi że to pano ordynator jak będę u niej
                    w szpitalu to zobacze w karcie a co u taty jak znosi tą następną chemie mam
                    nadzieje że dobrze o ile można tego słowa używać w tym całym nieszczęściu
                    pozdrawiam do napisanka
                    • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 22:27
                      Hej, Pani ordynator tam konsultuje kazdy przypadek, ale lekarz prowadzacy
                      zalezy od sali do której przyporzadkowano pacjenta, mój tata zawsze był w sali
                      31 i prowadzacym był Pan doktor Marzec, a ostatnio doktor Kaj bo dr był na
                      urlopie, choc fakt ze jak cos sie dzieje kazdy pacjent jets omawiany z
                      ordynator i to Ona decyduje ostatecznie co robią. A ta nowa chemia - faktycznie
                      lzejsza bo mniej skutków ubocznych, głownie suchosc w jamie ustnej i przez 2
                      dni bóle kosci, ale mineły juz i w sumie jest ok. Na szczescie zadnych wymiotów
                      czy innych bóli tata nie ma, apetyt rózny raz lepiej a raz gorzej, ale i tak
                      lepiej niz przy poprzednim programie. Dzis bylismy na usg u dr Bireckiej,
                      niesamowita kobieta bo na usg potrfai dostrzec rzeczy jakich inni nie widza.
                      Polecił nam ją pacjent który z tatem był na chemii i faktycznie zdiagnozowała
                      co sie dało bardoz dokładnie, badanie trwało 45 min i jest na ten moment
                      potwierdzeniem ze jest stabilizacja i wszystkie inne organy sa ok. jeden tylko
                      wezeł wymaga jak okresliła uwagi, ale tata bedzie miał w sierpniu jeszcze
                      tomograf wiec zobaczymy jak to pokaze tomograf. Jutro jeszcze ide z wynikami do
                      onkologa do Onkomedu wiec dowiem sie cos wiecej. Trzymam kciuki za ciocię!!!
                      • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.07.07, 23:03
                        Madrek,

                        Miło słyszeć, że Tato po nowej chemii ma się dobrze i ze choroba się
                        ustabilizowała. Birecka jest 'the best' jeśli idzie o USG - ma dokładność
                        tomografu praktycznie i nasi onkolodzy cenią sobie bardzo jej badanie.

                        Powodzenia jutro i dobrych wieści u dr. Bębenka.

                        Trzymam kciuki i czekam na info,
                        Anka
                        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.07.07, 17:58
                          Witaj Aniu :-)

                          Wróciłam od dr Bębenka z nowa porcja nadziei, bo po przeanalizowaniu
                          gastroskopii, usg od dr Bireckiej (powiedział jak zwykle perfekcyjny opis)
                          zdecydował by zgłosic sie z tatem na tydzien przed 6 chemia, a wiec na poczatku
                          wrzesnia do badania i kwalifikacji do powtórnej operacji, bo jak mówi sa szanse
                          by to jednak usunąć. Sam guz sie ustabilizował nie rośnie (Zreszta
                          powiedział,że grucolaki żoładka dosc opornie reagują na chemie wiec zadko
                          zdarza sie by zmniejszyły sie), ale cofneły sie inne zmiany,na które wskazywano
                          przy poprzedniej operacji. Poza tym tata ma zdrową wątrobę,woreczek
                          zółciowy,sledzione, nerki - tam zadnych zmian nie stwierdzono! Dr powiedział
                          więc, że jeszcze 2 chemie powinny byc,ale jak mówił jest jednak szansa na
                          powtórne otwarcie. Dzis operował podobny przypadek jak taty z podobnym
                          umiejscowieniem, pacjent pół roku temu zdiagnozowany w innym szpitalu jako
                          nieresekcyjny, po przejsciu 6 chemii, dzis dokonał udanej resekcji i jak
                          powiedział,trzeba byc dobrej mysli wiec staram się tak mysleć!!!

                          A jak Ty sie Aniu czujesz?? Jutro Twoje imieniny a wiec przyjmij życzenia
                          Z okazji imienin życzę :
                          Wiary, siły, wytrwałości i jak najwiecej uśmiechu nawet wtedy gdy spotka Cię
                          smutek lub boleść! Tęczy na niebie, która przypomni Ci, że nawet nad czarnym
                          chmurami świeci słońce!!Pewności, że o Tobie wiele osób mysli! Przyjaciłół,
                          którzy wskażą Ci piękno, które mają widzieć Twoje oczy!! Pewności w
                          wątpliwościach, cierpliwości przy akceptacji rzeczywistości oraz siły w
                          przekazywaniu miłości !!!!!!!!!!

                          Pozdrawiam najserdeczniej,
                          Magda
                          • gontcha Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.07.07, 14:28
                            Hej Magda,

                            Bardzo się cieszę, że masz dobre wieści od doktora. Mocno trzymam kciuki, żeby
                            Twój Tato został zakwalifikowany do operacji i żeby ta powiodła się pomyślnie w
                            100%. Powiem Ci, że znam osoby, które z innego szpitala zostały odesłane z
                            opisem 'nieoperacyjny', a które potem pomyślnie dr. Bębenek je zoperował. To
                            jest wyśmienity chirurg i bardzo ciepły, przyjazny człowiek.

                            Heh - a my mamy wyjątkowe 'szczęście' do mijania się - albo w DCO, albo w
                            Onkomedzie... Ja byłam na Ślężnej w sobotę. Na razie jest dobrze :)
                            Osiągneliśmy 50% remisję i mam 'wolne' kolejne 3 tygodnie (wakacyjny wyjazd -
                            jupi:). Potem następna kontrola. A co do leczenia - podjeliśmy decyzję, że
                            kolejne dawki leku będziemy podawać 'doraźnie', czyli w momencie jakiegokolwiek
                            pogorszenia stanu zdrowia i nasilenia objawów. Doktor wybrał najlepszą opcję w
                            sumie.

                            Pozdrawiam cieplutko, duża buźka,
                            Anka
                      • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 17:54
                        hej-sorki troche mnie nie było ale dopiero wróciłam z wakacji w środe ciocia
                        jedzie na 3 chemie jest bardzo słaba a przy tym ten nieustajacy bol bierze po
                        kilka tabletek do południa i kilka po południu czy to normalne? no i prawie nic
                        nie je boże tak bardzo wspułczuje wszystkim którzy mająpodobne problemy ze swoim
                        zdrowiem lub zdrowiem najbliższych
                        a jak czuje sie twoj tata? pozdrawiam
                        • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 18:17
                          Witaj! U mnei tata miał zmieniony program chemii, bo tamten był zbyt
                          toksyczny, jutro jedziemy na 2 chemie wg tego nowego programu a w
                          sumie to juz 5 chemia. Generalnie przy tym programie czuje sie
                          bardzo dobrze, bardzo ładnie je i przybrał na wadze 4,5 kg no i znów
                          sam sobie jezdzi samochodem, chodzi na spacery coraz dłuzsze, cos
                          tam drobnego robi w domku i czasami popracuje na komputerze wiec dla
                          nas nastapiła miła poprawa! Nie ma tez zadnych bóli wiec jest ok.
                          oby tak jak najdłuzej,a po 10.09 czeka nas konsultacja u chirurga,
                          który chce tate operowac drugi raz, choc tata tej operacji sie boi,
                          bo teraz czuje sie dobrze,a wiadomo po resekcji zoładka znów bedzie
                          długi okres powrotu do zdrowia! Piszesz o bólach cioci, a byłą w
                          poradni leczenia bólu, moze tam dobiora jej lepsze leki, czy stosuje
                          plastry i jak mocne?? Wiesz takie branie leków ciagle coraz wiecej
                          nie jest najlepszym rozwiazaniem, trzeba poszukac przyczyny skad
                          taki silny ból, czy miała jakies badania robione??? Pozdrawiam
                          cieplutko, czekam na wiesci!!!
                          • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 20.08.07, 19:24
                            dzięki że sie odezwałaś i wogóle z cichym uśmiechem czytałam twój post -z
                            cichym -żeby nie zapeszyć co do mojej cioci to plastry brała początkowo w
                            szpitalu póżniej cały czas leki i kroplówka a do domu dostała tylko te leki i
                            z tego co sie dowiedziałam z zaznaczeniem że ma brać wtedy kiedy czuje że musi
                            na poczatku brała wtedy kiedy już nie mogła wytrzymać
                            z bólu teraz bierze jak tylko sie ból zaczyna bo mówi że pożniej to już jej
                            ciężko pokonać te boleści nie byla w poradni o której piszesz -odlicza tylko
                            czas do nastepnej chemi bo tak bardzo wierzy że tu pomoże a to już w środe pa
                            -do napisania
                              • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 15:43
                                Witaj-ciocia jest już 2dzień w szpitalu niestety nie mogą podać chemi gdyż
                                spadła cioci hemoglobina ból w dalszym ciągu jest nie do wytrzymania ciocia
                                dostaje w szpitalu kroplówke za kroplówką wiem że jutro ma mieć gastroskopię,a
                                wujek ma rozmawiać z doktorem Pudełkiem czy też Pudełką to może coś więcej będę
                                wiedziała .ja też pozdrawiam ciebie i tate -marta
                                • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 24.08.07, 20:35
                                  Marta...
                                  jak mojej mamie spadła hemoglobina nawet do 4,1 podano jej krew
                                  (podobno to dozywianie raka ale w sumie poczuła sie jakby ktos ją
                                  wrócil do zycia).Może warto byloby sie o to zapytac? Wiem , że w CO
                                  Bydgoszcz nie podaja chemii jeśli wyniki krwi są slabe i hemoglobina
                                  poniżej 9...
                                  Istnieje lek erytropoetyna- pobudza hemopoezę przy niedokrwistości
                                  jednak najczestsze są transfuzje. Może warto porozmawiać o tym z
                                  lekarzem.
                                  Kroplówki są bo jesli twoja ciocia nie je muszą ją nawodnić i
                                  odzywic. Nie rozumiem dlaczego tak boli, czy ma podawany jakiś
                                  srodek przeciwbólowy? To ważne w walce z bólem.
                                  Mam nadzieje, że bedzie dobrze. trzymam kciuki.
                                  Aneta
                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 25.08.07, 15:08
                                    cześć Aneta tak oczywiście ciocia dostała wczoraj krew a te kroplówki które
                                    ciocia dostaje to właśnie są przeciwbólowe i dopiero po 3ostatnio przestało
                                    boleć a właściwie nie przestało ale przyćmiło ten ból na tyle że był do
                                    zniesienia oczywiście leki też dostaje nie wiem dlaczego nie można tego bulu
                                    pokonać -właśnie dlatego też moja ciocia nie je bo mówi że jak zje pół kromeczki
                                    to jest dobrze ale nie ma mowy o czymś więcej natychmiast boli aczkolwiek często
                                    ten ból pojawia się tak z niczego nagle być może już wujek rozmawiał z lekarzem
                                    być może ciocia zaraz będę dzwonić dzięki za kciuki -ja za twoją mamusie też
                                    trzymam do napisania
                                      • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 12:44
                                        Witaj! Jesli potrzebujesz kontaktu do prof. Kuliga to moge podać
                                        przyjmuje on w Krakowie na ul. Lubicz 25 w Krakowie, po
                                        wczesniejszym umówieniu się tel. (0-12) 422-13-80.
                                        Jesli chodzi czy warto jechac...to zalezy od tego na jakim etapie
                                        jest leczenie...ja byłam tam po nieudanej operacji taty, we
                                        Wrocławiu został otworzony stwierdzono ze nieresekcyjny bo sa
                                        nacieki i za duzy i zamknieto zakładajac tylko stomie...któa zreszta
                                        potem inny chirurg wyjął, ale to inan historia... Byłam u prof. sama
                                        z dokumentacja (jestem z okolic Jeleniej Góry) i jesli tak chcesz
                                        jechac i Twój tata miał operacja niezbedny jest protokół operacji,
                                        bez tego nie wiele sie dowiesz. Jesli zas jest jeszcze przed
                                        operacja ta moze uda Ci sie tam dostac na operacje, ale wiem ze
                                        kolejki sa i tak długie, przy mnie na wizyte czekały osoby i mówiły
                                        o oczekiwaniu 2-3 m-cy. W przypadku mojego taty prof. nie wiele
                                        pomógł, powiedział mi jakie sa rokowania a to wiedziałam sama juz
                                        wczesniej, gdy pytałam o chemioterapie powiedział mi ze nie ma sensu
                                        bo w raku żołądka jest małoskuteczna i ze najwyzej jesli taty stan
                                        poprawi sie przytyje i beda sie poprawiac wyniki to mam sie z tatem
                                        pokazac na wizyte moze uda sie jeszcze raz go otworzyć bo jak mi
                                        wtedy powiedział, niektórzy lekarze za szybko uznaja ze zmiana jest
                                        nieresekcyjna. Pojechałam jeszcze do Warszawy do prof. Butruka i na
                                        konsultacje u prof. Szawłowskiego (obaj pracuja w CO na Ursynowie) i
                                        oni obaj mieli inne zdanie, ze warto spróbowac chemii (to samo
                                        powiedział mi dr Krzemieniecki z Krakowa bardzo dobry
                                        chemioterapeuta) bo stan taty jest jak wtedy okreslili dobry i
                                        zawsze warto spróbować, ale wszyscy zgodnie mi mówili ze z uwagi na
                                        miejsce zamieszkania lepiej wybrac osrodek blizej miejsca
                                        zamieszkania a Wrocławskie CO jak mówili jest dobre no i tam
                                        trafilismy. 15.05 rozpoczeła sie chemioterapia. Tata dostał 3 cykle
                                        agresywne (chemia czerwona + 1 dodatkowy wlew Taxotere) potem
                                        pogorszyły sie wyniki zmieniono program na łagodniejszy. Tata jest
                                        po 5 cyklach czuje sie nieźle, ma niezły apetyt, przybył na wadze
                                        5,5 kg, wyniki sie poprawiły, a co najwazniejsze ggastroskopia,
                                        tomograf usg potwierdzają że guz (gruczoklakorak typ rozlany wg
                                        Lernera) nie rosnie, cofneły sie zmiany w układzie limfatycznym,
                                        wezły chłonne nie sa powiekszone i nie ma zmian w zadnych innych
                                        organach, stad dr Bebenek który nas prowadzi we Wrocławiu chce
                                        jeszcze raz operaowac tatę czekamy na kwalifikacje do operacji a to
                                        ma byc po 10.09 kiedy bedzie najnowszy TK i zakonczymy wtedy 6 cykl
                                        chemii.Takze jak widzisz naprawde kazdy przypadek jest inny. Mojemu
                                        tacie prof. Kulig niewiele pomógł, ale przypadek Twojego taty może
                                        jest inny. Trzymam kciuki i w razie potrzeby odezwij sie tutaj czy
                                        na maila gazetowego. Ah na wszelki wypadek podaje namiary w
                                        Warszawie (1) Prof Butruka telefon do rejestracji 022 825 62 99
                                        (2) Prof. Szawłowski tel. do rejestracji 022 331 41 40.
                                        Pozdrawiam serdecznie i życze wytrwałosci w walce z choroba!!!
                                        Pozdrawiam tez Anetke, Kati5 i Anie i wszystkich którzy zagladaja do
                                        tego watku! Magda

                                        • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 16:35
                                          Wielkie dzięki za te informacje, u mego taty jesteśmy na etapie diagnostyki.Ja wstępne rozpoznanie znam od trzech dni a rodzice jeszcze nic niewiedzą, niemam też jeszcze badań histopatologicznych ale lekarze już wystawili diagnoze.Jutro wiozę tatę do szpitala i odbiorę rtg oraz tomografie na pozostałe muszę czekać jeszcze ok 10 dni.Może się komuś wydać ,że to zbyt wcześnie bym szukała pomocy ,ale ja muszę to robić by nie czuć się jak dziecko ws mgle/choć i tak to uczucie i tak mi towarzyszy/.Wiem ,że zwruce się do każdego by pomóc tacie, a WAM wszystkim dziękuje że jasteście i że moge znaleść tu zrozumienie i wsparcie.A jeżeli chodzi o stan taty to jest bardzo dobry ,jak sam mówi" dobrze że jestem taki zdrowy i silny bo inaczej bym nie przeżył tych badań"-taki jest właśnie mój tata
                                          • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 26.08.07, 20:37
                                            Marta cieszę się że u Twojej cioci lepiej. U mojej mamy też róznie
                                            bywa z jedzeniem ...mimo leków czasem tak boli i są takie problemy z
                                            łykaniem, że nawet łyk wody nie przejdzie a czasem aż sie dziwię, że
                                            tyle zje (musi mocno przerzuc....)
                                            Barbara jakbyś chciała mam namiary na lekarzy w Bydgoszczy....
                                            (gastrolog-wykrył raka u mojej mamy, oraz na lekarzy z CO Bydgoszcz).
                                            Trzymam za Ciebie kciuki. Moja mama walczy z chorobą...rok ...
                                            Bedzie dobrze i mam nadzieję, że to wasze "Paskudztwo" da się wyciąć
                                            i bedzie dobrze.
                                            Oczywiście pozdrawiam Ciebie i wszystkie "żoładkowe" dziewczyny z
                                            tego forum.
                                            Całuski.
                                            Piszcie co nowego u Was.
                                            U mnie na razie OK poza lekkim zmęczeniem (przygnębieniem) ktore mi
                                            sie udzielilo :(
                                            Aneta
                                              • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 27.08.07, 15:39
                                                gastrolog- dr Rudziński
                                                chirurg -dr Leksowski
                                                obydwaj pracują w X Wojskowym Szpitalu w Bydgoszczy
                                                prywatnie tel. (052) 375 81 21 -dzwonić i pytać
                                                wiem, że dr Rudzinski przyjmuje w pon. i środy

                                                lekarze z CO Bydgoszcz (super ludzkie podejscie-dusza lekarze! mogę
                                                polecić z czystym sumieniem)
                                                onkolog chemioterapeuta dr Tujakowski
                                                onkolog radioterapeuta dr Ziółkowska
                                                tel . (052)322 02 09
                                                prywatnie

                                                chirurg onkolog specjalista chirurgi onkologicznej i ogólnej
                                                dr Ryszard Laskowski
                                                tel. 0 52 343 15 94

                                                Z własnego doświadczenia wiem , że lepiej iśc prywatnie-normalnie
                                                kolejki dość długie.
                                                Pytasz o czas oczekiwania:
                                                www.co.bydgoszcz.pl/kolejka-oczekujacych/kolejka-oczekujacych.html

                                                Czasem w naglych wypadkach można cos tam przeskoczyc.
                                                Pozdrawiam.
                                                A.
                                            • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.08.07, 16:02
                                              cześć wczoraj moja ciocia miała gastroskopie okazało się że ma grzybice żołądka
                                              i dlatego są te bóle -więc ciocia wróciła dzisiaj do domu przez 2 tygodnie
                                              będzie leczyć tą grzybice wywołaną lekami a potem znów na badania i dopiero
                                              chemia.pozdrawiam marta
                                              • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 28.08.07, 20:06
                                                Marta,
                                                napiszę tak to dobrze że to tylko grzybica i cos z tym
                                                robią...chociaz z drugiej strony kiedy ma się diagnoze "rak" to
                                                jeszcze jak na złość przyplatują sie inne paskudztwa..eh brak słow.
                                                Cieszę się że to tylko tak się skończylo, no bo sama wiesz ból to
                                                sie kojarzy zawsze z czymś najgorszym. mam nadzieję, że zaleczą ta
                                                grzubicę i twoja ciocia będzie mogła jeśc a to wróci jej siły no i
                                                mogła będzie dalej sie leczyć.
                                                U mnie nie za dobrze. mama podłamała sie psychicznoe...sama nie wiem
                                                mimo, że wmawiamy jej rózn erzeczy jakos chyba do niej dotarło jaki
                                                jest stan faktyczny jej zdrowia. częsciej płacze...kazałam jej kupić
                                                zeszyt i wszystko to co złe zapisywać te swoje złe czarne
                                                myśli...pisze( może to dobrze jak to z siebie wyrzuci bo nie chce
                                                rozmawiać).
                                                jak na złośc od wczoraj pojawiły sie (niewielkie) krwawienia kobiece
                                                mimo że mama nie ma okresu chyba od 8 lat....o ile nie wiecej...Nie
                                                jest tego dużo ale zawsze i z tego co doczytałam konieczna bedzie
                                                jaks konsultacja...i dzisiaj tak mamusia dziwnie wyglądała jakby
                                                miała zasnąć...nawet jedno oko miała takie jakby powiększone...do
                                                tej pory tak nie było. Boję sie, że to jakies przerzuty...Oby nie.
                                                Pozdrawiam was serdecznie i piszcie koniecznie co nowego u WAS...
                                                Aneta
                                                • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 11:01
                                                  Marto ciesze sie ze to grzybica bo z tym napewno sobie poradzą!!!
                                                  Anetko mam nadzieje,że ten kryzys u Twojje mamy minie i sadzę, że
                                                  ten pomysł z zeszytem jest abrdzo dobry, jesli nie chce rozmawiac
                                                  (zapewne nie chce Was martwić) to wyrzuci z siebie złe mysli a one
                                                  pojawiają sie jeśli człowiek dostaje złe wiesci o stanie zdrowia a
                                                  jak sama pisałaś w szpitalu juz sie nasłuchała o tym co znacza
                                                  zmiany w nadnerczu. Miejmy nadzieje, ze ten gorszy stan ducha
                                                  poprawi sie i koniecznie skonsultuj ten problem krwawien, wierze, że
                                                  to nie bedzie nic powaznego i ze i z tym sobie poradzicie.
                                                  Trzymam kciuki i pozdrawiam Was wszystkich walczacych z tym
                                                  pskudnym "gościem" w żoładku i nie tylko tam!
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 16:56
                                                    Aneta ,Magda dzięki za te słowaq ale wyobrażcie sobie że już przed wyjściem
                                                    cioci do domu przyszła jeszcze pani doktor powiedziała że przekazała informacje
                                                    o jej stanie zdrowia -czyli o pojawieniu się tej grzybicy i w związku z tym
                                                    przesunięciem chemioterapi ordynatorowi a na zakończenie powiedziała wie pani
                                                    pani aniu bardzo niepokoją mnie te pani bóle no więc cały spokój cioci jednym
                                                    słowem został zburzony -płacze cały czas i mowi że nic z tego noie rozumi ale
                                                    wygląda na to że brzybica owszem jest ale to nie ona jest powodem tych nie do
                                                    zniesienia bóli ja już też nic nie rozumiem modle sie o ciocie o waszszych
                                                    rodziców i cóż nie trćmy nadzieji a tak a propos jaki jest wasz stosunek do
                                                    bioenergoterapeutów oczywiście jako suplement do całego leczenia
                                                    konwencjonalnego -ściskam marta
                                                  • barbara_arciuch Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 29.08.07, 19:28
                                                    Pozdrawiam Was gorąco.Mam nadzieje , że waszym bliskim się polepszy.W każdej chorobie są dni gorsze ale ważne jest by obok był ktoś kto będzie blisko. Są osoby /do nich należą też moj rodzice/ dla których mówienie o chorobie jest ponad siły, mam wrażenie ,że gdy będą mówić to przyciągną to "paskudztwo" ,że to będzie taka "zgoda" na chorobę.Dlatego nie zmuszajcie ich by mówili ,jak będą gotowi to sami zaczną.Ja od dzisiaj znam wynik TK- niestety przerzut do wątroby i węzła chłonnego,powiedziałam rodzicą ,że to może być rak.Tata wyszedł z pokoju .Mam nadzieje ,że jutro będzie chciał rozmawiać
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.08.07, 21:19
                                                    Witam, jak tam tato? Mam nadzieję, ze rozmawia.... sama widze po
                                                    swojej mamie, ze czasem chce a czasem nie chce słyszeć nic o swojej
                                                    chorobie...czasem bywa tak i mam nadzieję, że i u Was tak bedzie, że
                                                    Tato zacznie sam zadawać pytania.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    A.
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 30.08.07, 21:32
                                                    Jak ten czas Martusiu leci...zaglądam tutaj codzienie i
                                                    chyba "udzielałam " sie w innych wątkach....
                                                    U nas jakoś po maluczku...krwawienie tak jak sie pojawiło tak
                                                    zniknęło....wiem że powinnam iśc z mamą do lekarza ale mama nie chce
                                                    ja nie chce nic na siłę...a z drugiej strony dobrze byłoby wiedziec
                                                    skąd sie to wzięło i jak była tego przyczyna.
                                                    Samopoczucie psychiczne OK. Pisałam dzisiaj w południe Madrek, że
                                                    fizycznie też nie najgorzej...i byłam u mamy ale widzę , że jakas
                                                    taka słaba i sie czesto pokłada...
                                                    Kupiłam jej kapsułki z buraczków...chyba znowu (bo tak było po
                                                    naświetlaniach w marcu) krew leci w dół...mam nadzieję, że mama nie
                                                    osłabnie tak bardzo jak wtedy bo bardzo nas wystraszyła...
                                                    Jest u niej moja córa...wiec babcia ma zajęcie i chociaż to juz
                                                    takie bardzo samodzielne dziecko...mobilizuje ją do krótkich
                                                    spacerków, gotowania obiadków i robienia herbatek owocowych , które
                                                    moja córa bardzo lubi.
                                                    Mam nadzieję że taka mobilizacja coś da...
                                                    Co u Ciebie Marto? Jak samopoczucie cioci?
                                                    Pytałaś o bioenegroterapeutów....
                                                    Ja mam stosunek sceptyczny i wszystkie cudowne "środki" traktuję
                                                    jako żerowanie na ludzkiej naiwności w momencie w którym człowiek
                                                    chwyta sie ostatniej deski ratunku....wtedy pojawiają sie ci
                                                    naciągacze....a nic naukowo nie jest udowodnione...
                                                    Druga kwestia to wiara...gdyby moja mama bardzo mocno wierzyła , że
                                                    to jej pomoże...nie odmówiłabym....
                                                    może tez to sprawa sugestii?
                                                    Ja tak "załatwiam"bóle moich córek.....wit. C dla dzieci z
                                                    zapewnieniem że to najlepszy środek bardzo silny i tak drogi bo taki
                                                    dobry że dział po kilku sekundach.....
                                                    Marto i to dziala!
                                                    Chyba jednak cała magia tkwi w tym co mówimy....
                                                    Pozdrawiam i pisz co u WAS!
                                                    Aneta
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 31.08.07, 15:31
                                                    uff...troche odetchnełam rzeczywiście twoja córcia na pewno mobilizuje twoją
                                                    mame jej obecność toradosć dla mamy ipewnie obowiązek i wtedy mamusia chociaż
                                                    przez jakiś czas nie myśli o sobie o chorobie tylko chce umilić pobyt u babci
                                                    swojej wnusi .jeśli chodzi o ciocie to tak jak pisałam odkąd wie że tebóle nie
                                                    są spowodowane tą grzybicą ciężko jej się pozbierać psychicznie ma koło siebie
                                                    męża wnuki dzieci -bo z nimi mieszka ale ten wściekły ból nie daje jej spokoju
                                                    ,leki pomagają albo troszke albo na chwile po tem znów to samo
                                                  • attenna11 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 01.09.07, 21:40
                                                    Dzisiaj ból momentami był nie do zniesienia. Potem przeszło. Mama
                                                    strasznie boi się iśc do lekarza...do poradni przeciwbólowej...przy
                                                    oddziale paliatywnym. jak już kiedys pisałam bardzo jej sie ten
                                                    oddział i opieka podobał, chwaliła sobie podejscie do pacjenta itp.
                                                    Teraz nie chce o nim słyszeć. cały czas powtarza, ze pojedzie niby
                                                    tam po leki silniejsze a ja tam zostawia i tam umrze...
                                                    Wieczorem bole zmalały ale mama ma jakis taki dołek psychiczny...
                                                    Marta a jakie środki przeciwbólowe ma Twoja ciocia? Może trzeba
                                                    byłoby zwiekszyć dawkę?
                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                    Aneta
                                                  • madrek76 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 02.09.07, 14:41
                                                    Witaj Marto, co u Was?? Faktycznie rozmawiałam z zaprzyjaźnionym
                                                    lekarzem i tak wspomniałam o grzybicy ukladu pokarmowego przy
                                                    nowotworze i mówi ze to czesto sie pojawia a juz szczególnie przy
                                                    okazji chemii stad lekarze powinni bacznie zwracac uwage na wyglad
                                                    jezyka, bo biały jezyzk, afty to jeden z symptomów. Te bóle musza
                                                    miec jakas inna przyczyne i trzeba by było podrażyć temat, a zeby
                                                    cos wiecej powiedziec dobrze by było zrobic dodatkowe badania...my
                                                    robilismy u taty prywtanie badanie usg u dr Biereckiej, gastroskopie
                                                    w Endo-medzie a teraz jeszcze czekamy an tomograf, tym razem na
                                                    Hirszfelda. Dziwie sie, ze Pani Dr prowadzaca (a moge spytać, kto
                                                    prowadzi teraz Twoja ciocię???) na chemioterapii tak przy cioci
                                                    powiedziała nie wskazujac jej drogi dalszego postepowania, bo w
                                                    koncu konieczne by było zrobienie tomografu!!! Ah no i my na
                                                    tomograf mamy wyznaczony termin na 10.09 (czekamy od 20.07), choc
                                                    fakt lekarz prowadzacy nie mówił nic sam z siebie, dopieor byłam
                                                    prywtanie u ordynator, zapytałam o tomograf i stwierdziła ze
                                                    faktycznie juz czas by to badanie powtórzyc i nastepnego dnia termin
                                                    tacie wyznaczono. Terazmamy chemie dzienne w Szklarskiej Porebie i
                                                    musze przyznać ze tam jest lepsza opieka, lekarz przed kwalifikacja
                                                    naprawde solidnie bada pacjenta, robi wywiad, przejrzy dokładnie
                                                    wyniki, alemoze to wynika z faktu, ze to mały oddział i maja czas
                                                    dla pacjenta, we Wrocławiu jednak jest duzo wiecej pacjentów
                                                    przypadajacych na 1 pacjenta. Moze tez warto by było skonsultowac
                                                    sie z poradnia leczenia bólu bo moze te srodki przeciwbólowe sa za
                                                    słabe...
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 05.09.07, 18:34
                                                    cześć Magda-u nas chyba coraz gorzej tzn. wczoraj wujek zawiózł ciocie do
                                                    wrocławjw bo wyskoczyły jej guzy w okolicach szyi duże siniejące guzy we
                                                    wrocławiu zrobili usg i na szczęście okazało się że nie są to przerzuty tak jak
                                                    wszyscy myśleliśmy tylko stan zapalny i tak zareagowały węzły chłonne dostała
                                                    ciocia kolejne leki ,zastrzyki i kazali jej jechać do domu i tam też leczyć ten
                                                    stan zapalny a 11ma przyjechać na kolejną chemie tym razem na pewno słabszą ale
                                                    nie wiem już sama jakl to będzie bo ciągle się coś nowego dzieje jakby mało było
                                                    cierpienia i bólu z jedną chorobą te zmiany ciocie potwornie bolą nie moze
                                                    kaszlnąć ani skręcić głową nie może jeść więc siedzi w fotelu w pozycji w
                                                    kt,órej ją najmniej boli i płacze -jeśli chodzi o doktor prowadzącą to jest to
                                                    paniPłaczek a leki przeciwbólowe to tramal i poltrernm mam nadzieje że nie
                                                    przekręciłam nazwy to tyle u nas mam nadzieję że u was lepiej słychać pa marta
                                                  • mardula Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 05.09.07, 18:46
                                                    cześć Aneta ciocia bierze tramal i poltrrrnm -myśle że nie poprzekręcałam nazw
                                                    .wczoraj ciocia wyladowała w szpitalu we Wrocławiu bo wyskoczyły jej bolesne
                                                    duże guzy w okolicy szyi w szpitalu zrobili jej usg. iokazało się że jest jakiś
                                                    stan zapalny wszyscy odetchneli bo myśleliśmy że to przerzuty teraz jest w domu
                                                    dostała kolejne leki i 11 ma przyjechać na kolejną chemie mam nadzieje że u
                                                    mamusi troszke lepiej trzymaj się marta
      • kati5k Re: kati5k co u Ciebie????? 25.07.07, 12:41
        Długo nie odwiedzałam forum ponieważ miałam pilne zajęcia w pracy i w domu.
        Wczoraj byłam z mamą na 2 chemii. Lekarz powiedział że to bardzo złośliwy
        nowotwór, że bardzo szybko się rozwinął, ale według niego to lepiej go będzie
        można zwalczyć chemią niż tego który się rozwija 2, 3 lata. Mama jest tym
        pocieszona ale ja nie wiem czy chciał ją tylko pocieszyć? Lekarz nie powinien
        zabierać nadzieji ale też oszukiwać więc trzeba wierzyć że będzie wszystko
        dobrze.
        A co tam u Ciebie Anetko, jak mama się czuje? Moja po chemii dobrze. Chodzi
        nawet sprząta ja jej nie daję ale ona jest uparta. To zespolenie, o którym,
        pisałyśmy wcześniej ma wewnątrz w brzuchu więc to coś innego niż było u Twojej
        mamy. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.
        • attenna11 Re: kati5k co u Ciebie????? 25.07.07, 14:27
          Cieszę się , że u Was dobrze...pozwól mamie sprzątać i robić to na co ma
          ochotę. kiedy tak pracuje (oczywiście w granicach przyzwoitości- nie może se aż
          tak forsować) wydaje mi się , że wtedy człowiek nie myśli o chorobie. Mimo
          oburzenia niektorych osób (z naszego otoczenia) pozwalamy mamie robic to co
          chce...chodzi do koleżanek, na zakupy, na spacer...jest jej z tym dobrze, mniej
          myłśi o chorobie i niech tak bedzie.
          Może ten lekarz powiedzial prawdę, wiem , że niektore typy nowotworów sa bardzo
          oporne na chemię (tak było w przypadku mojej mamy-chemia nic nie dała) a skoro
          tak mowi mimo całej złośliwości raka Twojej Mamy może on się poddac chemii i
          bedzie dobrze!
          U nas na razie OK. Czekamy na decyzję w sprawie radioterapii ale myślę, że to
          bedzie dopiero w sierpniu.
          Pozdrawiam serdecznie. trzymajcie się!
          Aneta
          • kati5k Re: kati5k co u Ciebie????? 27.07.07, 11:48
            Mama tylko w pierwszy dzień po chemii czuła się dobrze. Nadal chodzi do
            znajomych, bawi się z moimi dziećmi. Synek ma 15 miesięcy i ostatnio
            wypowiedział swoje drugie słowo: "baba" pierwsze było "brum brum" Miło jest
            patrzeć jak mama się cieszy z tego, śpiewa im piosenki. Dzisiaj jednak
            zauważyłam, źe chodzi trochę pokulona boli ją w brzuchu i ma nudności. Tak się
            martwię, czy to nie jakieś przerzuty, bo chyba nie skutki uboczne chemii? Teraz
            ma jechać na trzecia chemię za 2 tygodnie. Moja mama ma inny typ raka . Z tego
            co się orientuję to typ rozlany jakoś tak to się nazywa, wg Laurena typ
            pośredni. Jest chyba najgroźniejszy. Leczy się w CO na Urysowie i z tego co
            słyszałam prowadzi ją b. dobry chemioterapeuta.
            Cieszy mnie bardzo to co napisała madrek76 To daje nam wszystkim nadzieję i
            wiarę w to że będzie dobrze.
            Trzymam za wszystkich kciuki i pozdrawiam serdecznie.
            • attenna11 Re: kati5k co u Ciebie????? 27.07.07, 16:39
              Moja mama ma adenocarcinoma tabulare-papillare (gruczolakorak cewkowato-
              brodawkowaty) ale to wg WHO.
              Te nudności mogą być objawem chemii. Moja mama miała tak po drugim
              cyklu....wymioty, ogólne bóle i złe samopoczucie oraz zaczęły wypadać włosy. po
              pierwszej serii nic sie nie działo a po drugiej cięzko było dojechać do domu,
              bo tak jej było niedobrze. Nie jestem lekarzem ale nie wierze aby to były
              przerzuty, raczej skutki uboczne-przecież chemia było nie było to "trucizna"
              zdrowemu byłoby źle a co dopiero choremu i osłabionemu.
              Moja mama odebrała 4 serie i chemię przerwano.
              Czy Twoja mama bierze jakieś środki przeciwbólowe? Bo może w tym tkwi problem?
              Pozdrawiam. Trzymajcie się.
              A.
      • monique_1 Re: nowoczesne leczenie raka żołądka 01.08.07, 11:09
        U mnie łzy na wierzchu i byle drobiazg powoduje, że się wydostają z oczu :-)
        Ale ostatni tydzień przyniósł trochę uśmiechu.
        1,5 tygodnia temu moja mama była tak słaba, że nie wstawała z łóżka myślałam że
        to już koniec, że już zaczyna umierać ona zresztą tez tak czuła. Nogi miała
        strasznie opuchnięte, nawet aż do pasa i ledwo dawała radę je uciągnąć za sobą.
        Jadła pół łyżki zupy na dzień no i dostawała kroplówki. Nie miała siły
        oddychać. Nawet wiadomość, którą otrzymaliśmy w piątek przed tym feralnym
        weekendem, że mama dostała się na dożywianie, nie bardzo nam poprawiała
        nastroje.
        W poniedziałek mama modliła się żeby miała siłę zejść do samochodu i dojechać
        do szpitala, w którym miała być dożywiana. Pojechaliśmy do szpitala i muszę
        powiedzieć, że rewelacyjnie się zajęli mamą. Jest dużo silniejsza, zeszła jej
        opuchlizna z nóg i znowu się uśmiecha, chodzi na krótkie spacery. Gdyby nie to
        dożywianie nie wiem co by było z moją mamą. Lekarze nie dali mojej mamie
        żadnych lekarstw na ta opuchliznę, organizm jak zaczął być prawidłowo odżywiany
        sam zaczął lepiej funkcjonować. Przez to niedożywienie mamie zatrzymała się
        woda w płucach i gdyby nie została ściągnięta pewnie wdałoby się zapalenie płuc
        a co by było dalej to nie chcę wiedzieć...
        Na tym oddziale żywienia mama czuje, że ktoś się nią zajmuje i że nie da jej
        umrzeć z braku jedzenia. Jednocześnie mama dostaje chemię i dzięki niej zaczęła
        znowu jeść :-)
        Pozdr M.
    • madrek76 Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 15:19
      Witajcie..od wczoraj jeszcze nie ochłonełam...ale poprostu mam
      wrazenie że zdarzył się jakiś CUD, sam lekarz tak to określił. W
      marcu tego roku usłyszałam od prof., który tate operował że jest juz
      za późno, ze guz ma 8cm, nacieka na przełyk, trzon trzustki, pien
      otrzewnej i jedyne co mogł zrobic załozyc gastrostomie,nie chciał
      podac chemi. Wizyta u prof. Kuliga w Krakowie, potem u prof.
      Szawłowskiego w Warszawie i po konsultacjach trafiamy do
      Dolnoslaskiego Centrum Onkologii na chemioterapie. Taty stan był
      bardzo dobry wiec stwierdzono ze spróbuja aktywnej chemii a przy
      pierwszym wlewie dodatkowo podano Taxotere, potem program PELF. Po
      trzeciej chemii wyniki sie pogarszaja i zmiana programu na łagodny 5-
      FU+C.L. Kolejne chemie w sumie tata wziął ich 5. 17.07.2007
      gastroskopia w DCO we Wrocławiu, która wskazywała że guz sie nie
      zmienił, określono, że jest satbilizacja choroby, a nacieki są takie
      jak były....choc tata miał mieszane odczucia po tej gastroskopii bo
      trwała bardzo krótko mówił ze zaledwie 3-4 min....no cóz uznałam ze
      moze wystarczyło lekarzowi by stan ocenić! Ale intuicja podpowiadała
      by to jeszcze sprawdzić - zaczełam więc prywatnie drazyc temat
      najpierw USG u dr Bireckiej bardzo dokładne wskazujace ze wg jej
      oceny cofneły sie zmiany w układzie limfatycznym i ze trzustka jest
      wolna od zmian, oraz ze wezły chłonne nie sa powiekszone...no a
      wczoraj była gastroskopia, z tym ze zrobilismy ja prywatnie u dr
      J.Langowskiego (ordynator chirurgi z wieloletnim doswiadczeniem w
      gastroskopii) i wyniki zaskoczyły samego Dr przełyk okolice wpustu i
      spora czesc trzonu czuściutenkie, zmiana nowotworowa jest jak lekarz
      okreslił bardzo dyskretna ok. 3-4 cm pogrubionej ściany wystającej
      moze na około 1 cm ponad sciane.Tata był dzielny bo badanie trwało
      prawie 25min. ale lekarz chciał byc pewny a że byłam podczas badania
      i 2 krotnie pytałam lekarza czy napewno tak jest ze jest taka
      reemisja pokazał mi zmianę rakową i pokazał resztę żoładka, przełyk
      itd. Nawet dla laika widać było diametralną różnice! Sam doktor
      okreslił to mianem CUD bo po przejrzeniu wynikow poprzednich
      gastroskopii i sprawdzeniu programów chemii nie spodziewał sie
      wielkiej poprawy. Dr pobrał ponownie wycinki histo-patologiczne i
      jak określił zmiana na dzien dzisiejszy zajmuje maks. 1/5 żołądka i
      kwalifikuje sie jak najbardziej do operacji, tak wiec jeszcze w
      poniedziałek tomograf i konsultacja z dr Bębęnkiem i mam nadzieje,
      że wszystko teraz będzie na dobrej drodze...a ja utwierdze się w
      przekonaniu, że zawsze warto wierzyć!!!!!!!!! Trzymam kciuki za
      Waszych rodziców!!!!! Buziaki, Magda
      • snow22 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 17:53
        Madziu, nawet brak mi słów, by opisać jak bardzo się cieszę, cieszę
        się razem z Tobą! I cieszę się również dlatego, że to, co się stało
        utwierdza mnie w przekonaniu, że nie mogę się poddać! Trzymam
        kciuki, by można było operować, by wszystko szło ku dobremu... :)
        Pozdrawiam Cię ciepło... Gosia
        • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 21:33
          MAGDA-to wspaniała wiadomośc,dająca nadzieje również dla nas.Tak
          bardzo bym chciała by takich cudów było więcej i mam nadzieje że
          twój tata dokończy co tak pięknie rozpoczoł i wyzdrowieje do
          końca.Wiadomośc ta jest mi dziś bardzo potrzebna,ponieważ jutro
          odbieram wynik hispatu mojego taty.Nawet jeżeli będzie to
          rak/lek.już taką postawili diagnoze/to mogę powiedziec tacie że
          sprawa jast jeszcze do "wygrania".Wczoraj tata zadał mi pierwsze
          pytania na ten temat-jażeli to rak ,to już koniec?,odpowiedziałam-
          nie to będzie początek ,nie poddamy się baz walki.Wyjaśniłam jakie
          są metody leczenia i mam wrażenie że tata też "postanowił"
          wyzdrowiec .Gorąco pozdrawiam, trzymam kciuki i bezgranicznie wierze
          że BÓG nas nie opuści
          • attenna11 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 06.09.07, 22:07
            Madziu tak się cieszę....u mojej mamy w chwili pierwszej operacji
            rak miał ok. 13 cm i były nacieki...nawet na naczynia krwionośne....
            Teraz jest raz lepiej raz gorzej...cieszę się ze ta chemia na
            Twojego tatę podziałała, na moją mamusię niestety nie...
            Mam nadzieję, że uda się to wam do końca.
            Pozdrawiam i trzymam kciuki...i modlę się aby i u nas stał się cud :)
            Całuski
            Aneta
              • attenna11 Re: Rak żołądka - kati5, Anetka, mardula 08.09.07, 22:19
                Madziu...no niestety nie jest tak dobrze u nas...
                Mama nie czuje się dobrze obawiam się, że wyniki spadają bo mamusia
                jest coraz słabsza i bardzo dużo leży,nie ma na nic apetytu...
                W poniedziałek jadę do lekarza- zobaczymy co on zadecyduje...brzuch
                bardzo się powiększa...mama chudnie na twarzy, ma coraz szczuplejsze
                ręce i nogi..a ten brzuch rośnie. Ma równiez problemy z "siusianiem"
                i spuchły jej "delikatnie nogi". Chciałam mamę zawieżć już w piatek
                ale nie chciala a ja postanowiłam , że już teraz nie bede robić nic
                wbrew jej woli. Dzisiaj zadzwoniła do mamy moja kuzynka (jest
                lekarzem a jej brat onkologiem ale niestety to daleko bo w
                Rzeszowie)...i po rozmowie mama samo zaproponowała aby jechać do
                lekarza. Ta lekarka jest ordynatorką oddz. paliatywnego i odezwę sie
                w poniedziałek wieczorem jak tlko coś bede wiedzieć. Trzymaj kciuki
                aby było dobrze!
                Pozdrawiam serdecznie.
                Tak się cieszę że wam sie udaje! To przykład że można paskuda
                pokonać. trzymajcie tak dalej!
                Całuski. Aneta
            • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 09.09.07, 09:35
              Witam, u nas jak narazie nie jest dobrze ,okazało się że żołądek taty jest tak zajęty przez naciek że nie było możliwe przeprowadzenie gastoskopi do końca.Lekarz wprowadził gastroskop tylko do wpustu,ale czy to możliwe skoro tata je normalne posiłki w ilościach jak zdrowy męszczyzna i niema żadnych bóli????Wynik z hispatu to -gruczolakorak.Nie pasuje mi opis z gastroskopi i dlatego jutro będziemy powtarzac badanie poproszę również o ponowne wysłanie wycinka do badania,ale do innego lab.,tan poprzedni był badany w Elblągu brak na nim nawet nazwiska osoby badającej.Jak widzicie nie chcemy się poddać,chociaż tata w piątek maiał chwile załamania i stwierdził że leczł się już nie będzie, ale udało się nam przywrucić tacie nadzieje ,za przykład podałam ostatni "nasz cud".Pozdrawiam gorąco i pamiętajcie- nadzieja umiera ostatnia.
              • attenna11 Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 09.09.07, 15:21
                W lipcu 2006 z powodu zaburzeń pracy serca moja mama trafila do
                szpitala ...tam jakoby przy okazji wykonano gastroskopię...i
                napisano,że dalej zajrzeć do żoładka nie można ...obejrzano tylko
                wpust...stwierdzono "jakieś nacieki guzowate" nie pobrano wycinków
                bo jest naciek....po 2 tyg. inny lekarz bez problemu zrobil
                gastro...oczywiście z badaniem histo.
                Dziwiono sie że tam nie było można tego zrobić skoro światło
                przelyku było grubości męskiego kciuka!
                Moja rada: niech to zrobi doświadczony lekarz, jeśli nie jeden to
                drugi....
                Pozdrawiam. Aneta
                • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - u Taty chyba zdarzył się CUD! 10.09.07, 18:10
                  Witam ponownie , tym razem w lepszym nastroju i z nowymi nadziejami.Tata miał wykonaną ponowną gastroskopie z której wynika że drożnośc żołądka jest zachowana a błona śluzowa jest zmieniona chorobowo ale nie w takim stopniu jak sugerowała pierwsza gastroskopia.Pobrano też nowe wycinki do badania bo jak określił dziś lekarz ten poprzedni wynik jest bardzo mało precyzyjny i właściwie nie wiadomo czy były wykonane wszystkie barwienia a to znaczy że może to nie jest gruczolakorak.A swoją drogą czy wasi bliscy mieli wykonane badanie histo-patologiczne wycinków w kierunku nowotworu podścieliska przewodu pokarmowego? , wygląda podobnie ale leczy się go innymi środkami.Pozdrawiam gorąco , trzymam za was wszystkich kciuki i pamiętajcie jeżeli macie jakieś wątpliwości wyjaśniajcie to na bieżąco ,lekarze też się mylą
    • madrek76 Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 12.09.07, 10:03
      Hej! Co u Was dziewczyny? Anetko jak Twoja mama? My jestesmy po
      tomografie, czekamy na jego opis oraz po konsultacji z dr Bębenkiem.
      Tata ma przyjac jeszcze ta szósta chemie wiec 18-20.09 jeszcze jedna
      chemia a potem ok. 25.10 operacja, z tym ze mimo ze reemisja jest
      tak znaczna Dr rozwaza jednak całkowita resekcja zoładka, bo jak
      mówi moga byc nadal komórki w scianach i jesli wytnie część zoładka
      to moze byc wznowa, choc tata liczył na wiadomosci ze to bedzie
      czesciowa resekcja i jakos psychicznie nie chce na razie mówic o
      operacji zaczał unikac tematu operacji i cieszy sie reemisja! Chyba
      bede miała ciezkie zadanie przekonania go do operacji, a jeszcze
      czekajac na tomograf pod pracownia nasłuchał sie od 2 osób, ze mieli
      diagnoze, wyznaczony termin operacji i sie jej nie poddali a zyja do
      dzis...Zastanawiamy sie jeszcze nad badaniem PET-em. Pozdrawiam Was
      serdecznie!
      • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 13.09.07, 16:50
        cześc, mój tata ma skierowanie na operacje na 20.09,lekarz powiedział że skoro stna fizyczny taty jest tak dobry to warto teraz wyciąc to paskudztwo a zmiany na wątrobie koagulowac w czasie zabiegu i powinno być dobrze.Czekamy jeszcze na wyniki z hispatu/ponownego/.Trzymam jak zwykle kciuki za was i mego tatę
        • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 14.09.07, 12:52
          Hej! Ciesze sie Basiu, że u Twojego taty sa takie rokowania i szybki
          termin operacji - to wazne! Lekarz ma racje, ze póki stan fizyczny
          taty jest tak dobry nalezy operować, bo organizm bedzie miał wiecej
          siły potem na regeneracje.Jak rozumiem szykuja Twojego tate do
          resekcji żołądka i czesciowo zabieg w watrobie - wierze ze bedzie
          wszystko ułozy sie dobrze!!! Trzymam kciuki i pisz prosze o tym co u
          Was! Mój tata 18-20.09 bedzie miał ostatni (szósty) cykl
          chemioterapii, 25.09 beda wyniki z tomografu oraz ponownego wycinka
          histopatologicznego, ale ostatnio co mnie bardzo cieszy czuje sie
          bardzo dobrze! Potem 3-4 tyg. po chemii operacja, choć jeszcze po
          drodze czeka nas zrobienie badania PET-emna szczęście we Wrocławiu
          czas oczekiwania na to badanie wynosi 7 dni wiec do operacji
          wszytsko powinno sie udac pozałatwiać. Trzymam kciuki i pozdrawiam
          serdecznie!!!Magda
          • barbara_arciuch Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 22.09.07, 17:41
            Witam i pozdrawiam wszystkich z tego forum, mam nadzieję że wasi
            bliscy mają się dobrze. Mój tata jest w szpitalu , niestety drugi
            his pat jest taki sam jak poprzedni ,wobec tego musi mieć wykonaną
            operacje .Chirurdzy podejmują się jej tylko dlatego że ogólny stan
            jest bardzo dobry ,operacja odbędzie się w poniedziałek od godz.
            10.Bardzo się boje i jednocześnie czekam na nią jak na zbawienie,
            mój tata jest w dobrej formie fizycznej i psychicznej .Odezwę się po
            operacji
            • easy_kasandra Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 23.09.07, 18:20
              Witam, przez długi czas przyglądałam się temu forum. Życzę wszystkim dużo nadziei i siły bo ta choroba tego wymaga. Właśnie kilka dni temu odszeł na raka żołądka ktoś bardzo bliski. Dokładnie moja Ciocia. Po siedmiu miesiacach od totalnej resekcji, po 6 chemiach. Wszystko było dobrze i byliśmy pełni nadziei. Przerzuty ( a dokładnie rozsiew dootrzewnowy )pojawiły się nagle po ostatniej chemii. Potwierdził je tylko rentgen. Ostatni miesiąc to było niewyobrażalne cierpienie. Była zawsze pogodną, młodą kobietą. I taka pozostanie w naszej pamięci. Przeszła w tej chorobie wszystko co najgorsze. Jeżeli mogę komuś pomóc i cos podpowiedzieć to pytajcie. Pozdrawiam wszystkich i życzę sił do pokonania tego paskudztwa.
              • kati5k Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 11:37
                Witaj Easy_kasandra
                Napisz czy ten rozsiew dootrzewnowy było widac gołym okiem. Mojej
                maie nabrzmiał brzuch. Ma codziennie zastrzyki claxane a mimo
                wszystko jest spuchnięty i twardy. Co to może oznaczać. Ogólnie
                czuję się nieźle choć ją trochę boli ale jest chyba do zniesienia bo
                nie bierze żadnych leków p.bólowych. Nie schudła, nogi też nie
                puchną. Czy Twoja ciocia miała silną chemię możesz napisać jak się
                nazywał ten program?
                Pozdrawiam gorąco i z góry dziękuję za każdą podpowiedź.
                • easy_kasandra Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 20:08
                  U Cioci ani tomograf, ani USG nic nie pokazały. Pokazal Rentgen, aczkolwiek maleńkie guzki były wyczuwalne przez skórę ( ciocia po chemii - czerwonej , najmocniejszej - ważyła niespełna 40 kg. ).Ciocia po ostatniej chemii brała ketonal, plastry przeciwbólowe i to nie pomagalo. W końcu dostała morfinę. A co o brzuchu u Twojej mamy mówią lekarze ? Może warto zrobić USG prywatnie ? - bo nie zawsze chca kierować na takie badania. Nie wiem czy wiesz, ale chyba jeszcze w tym roku osoby chore na nowotwory mogą we Wroclawiu bezpłatnie dostać skierowanie na PET, który podobno pokazuje wszystkie komórki nowotworowe. Wystarczy skierowanie od lekarza prowadzącego. Być może nawet nie trzeba byc z okolic Wroclawia. Jest to nowy aparat i jeszcze 2 miesiace temu były pieniądze na bezpłatne badania dla osób ze wskazaniami.
                • attenna11 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 21:53
                  Kati5k mojej mamusi najpierw urósł brzuch a dopiero w nocy
                  poprzedzającej odbarczanie spuchły nogi. Zróbcie USG u mojej mamy to
                  badanie pokazalo, że jest woda...lekarz poprzez powloki brzuszne
                  może stwierdzic wodobrzusze jesli wody jest ponad litr.
                  Trzymaj sie kochana i pisz co u Was.
                  Pozdrawiam. aneta
                  • kati5k Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 25.09.07, 21:51
                    Dzięki dziewczyny za rady.
                    Dzisiaj byłyśmy w CO. Lekarz ma zrobić USG albo tomograf ale jeszcze
                    nie teraz. Po obejrzeniu brzucha powiedział że to tak będzie. Z krwi
                    powstają zakrzepy a te zastrzyki to właśnie na rozrzedzenie krwi.
                    Kolejna chemia za 2 tyg. Powiedział, że dobrym znakiem narazie to to
                    że mama nie chudnie, coś tam ją pobolewa brzuch ale jest do
                    zniesienia nie bierze przeciwbólowców. Przez jakieś 2 dni miała
                    biegunkę ale już przeszła.
                    O wynikach leczenia będzie można powiedzieć dopiero za pół roku od
                    momentu 1-szej chemii a więc na święta okaże się jak działa. Miejmy
                    nadzieję że będzie dobrze.
                    Anetko cieszę się że stan mamy się polepszył a co ważne i jej
                    psychika. Oby jak najdłużej była w dobrej kondycji. Znam panią,
                    która z nieoperacyjnym rakiem żołądka żyje już 3 lata. Trzymaj się
                    dzielnie.
                    Madrek jak wyniki taty? Kiedy operacja? Nam lekarz mówił, że zna
                    przypadki kiedy całkowicie choroba się cofnęła. Trzymam za Was
                    kciuki
                    Pozdrawiam Wszystkich śledzących ten wątek
                    K.
                    • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 26.09.07, 11:35
                      Witajcie! Kati5k ciesze sie, ze Twoja mama czuje sie nieźle, ze nie
                      chudnie! To wazne, u nas tez pierwszy z objawów po chemii to było
                      zatrzymanie spadku wagi!!! Potem tata coraz lepiej jadł i przybierał
                      na wadze, w sumie od czasu choroby schudł 14 kg, a teraz przytył 8
                      kg. Ja wczoraj odebrałam wyniki tomografu, potwierdził regres jak w
                      gastroskopii zmiana ma wielkosc do 1,5cm tylko na jednej ze scianek
                      zoładka w obszrze trzonu, poza tym wezły chłonne czyste i inne
                      organy tez bez zmian!!! Choc jedna rzecz do sprawdzenia pojawiła sie
                      bardzo niewielka ilość płynu w lewej jamie opłucnej..w piatek bede z
                      lekarze rozmawiała na ten temat! Odebrałam tez wyniki histopat.
                      robione przy okazji gastroskopii i z wycinków pobranych wynika że
                      nie ma komórek nowotworowych!!! Sama czasami nie wiem, bo mi
                      onkolog mówił ze jest zawsze ryzyko ze sa komórki w innych miejscach
                      zoładka w sciankach i moze nastapic wznowa wiec lepiej wyciąć cały
                      żołądek... A póki co wobec tych wyników histopatu dr Bebenek kieruje
                      tate na badanie PET-em, w piatek mam odebrac wniosek i złozyc go na
                      Borowskiej. W ciagu kilku dni ma byc kwalifikacja przez komisje (bo
                      póki co sa jeszcze wolne miejsca w ramach limitu NFZ, ale musi
                      przejsc kwalifikacje). Na szczescie we Wrocławiu czas oczekiwania na
                      PET to 7 dni wiec szybko! Operacja moze sie odbyc 3-4 tyg. po
                      ostatniej chemii, a wiec wypada że bedzie po 20.10 dokładny termin
                      bedzie ustalony po wynikach PET. Trzymajcie sie dziewczyny!!! Ciesze
                      sie Anetko, ze u Was sie poprawiło i oby na jak najdłuzej!!!
            • madrek76 Re: Rak żołądka - co u Was Dziewczyny? 24.09.07, 13:26
              Basiu trzymam kciuki za powodzenie operacji!!!! Mam nadzieje, ze
              wszystko sie uda, wytna co trzeba i tata bedzie wracał do zdrowia,
              trzeba mocno w t wierzyć! Jak juz bedziesz miałą chwile napisz jak
              po operacji! Pozdrawiam tez wszystkich sledzacych ten wątek!
              Trzymajcie sie dziewczyny! Ja jutro odbieram taty najnowszy wynik
              tomografu i bede znała juz termin operacji, choc jeszcze jutro
              zapadnie decyzja czy bedziemy robic badanie PET-CT.
              • barbara_arciuch Re: Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 28.09.07, 17:17
                Cześć , tata jest już po operacji. Usunięto tylko pół żołądka-
                podobno nie było potrzeby wycinać cały. Wątroby jak na razie nie
                ruszali ,jak tata dojdzie do siebie podejmą decyzje co dalej.
                Lekarka wspomniała że może zakwalifikują tatę do przeszczepu /bo
                ogólny stan jest tak dobry/.Okres pooperacyjny przebiega bez
                powikłań. Otrzymywał żywienie pozajelitowe więc nie opadł z sił.
                Dziś już sam zjadł trochę kleiku. Jesteśmy dobrej myśli. Cały czas
                śledzę to forum i mam wrażenie że u was wszystkich jest teraz lepiej
                i oby tak dalej , trzymam nadal za wszystkich kciuki, pozdrawiam
                gorąco
                • madrek76 Re: Basiu jak Twój tata? Co u Was??? 01.10.07, 09:40
                  Witaj Basiu, ciesze sie z tak pomyslnego obrotu sprawy u Was! Teraz
                  zycze by Twój tata szybko wracał do zdrowia! Ja dzis jade do
                  Wrocławia złozyc wniosek na badanie PET, po tym badaniu bedzie
                  ustalony termin operacji. Ja słysze jednak od lekarza
                  prowadzacego,ze mimo ze zmiana ma teraz wielkosc ok.1 do 1,5 cm
                  wskazane byłoby usuniecie całego zoładka, ale wiem tez ze kazdy
                  przypadke jest inny. Póki co najblizszy tydzien to sprawy PET-CT na
                  szczescie we Wrocławiu trwa to do 7 dni wiec niedługo powinno bcy
                  jasne jakie te wyniki beda. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie!!!
          • madrek76 Re: Magda co u taty 27.09.07, 21:37
            Hej, jak czuje sie Twoja ciocia? U nas jestesmy po tomografie,
            potwierdził regres jak w gastroskopii zmiana ma wielkosc do 1,5cm i
            jak to określono jest koncentryczna tylko na jednej ze scianek
            zoładka w obszarze trzonu (przedtem to było 8 cm zaczynało sie pod
            wpstem i konczyło na trzonie plus były nacieki na przełyk,pien
            otrzewnej, powiekszony pakiet wezłów...) poza tym wezły chłonne
            czyste i inne organy tez bez zmian!!! Choc jedna rzecz do
            sprawdzenia pojawiła sie bardzo niewielka ilość płynu w lewej jamie
            opłucnej..jutro bede z lekarze rozmawiała na ten temat! Odebrałam
            tez wyniki histopat. robione przy okazji gastroskopii i z wycinków
            pobranych wynika że nie ma komórek nowotworowych!!! Sama czasami nie
            wiem, bo mi onkolog mówił ze jest zawsze ryzyko ze sa komórki w
            innych miejscach zoładka w sciankach i moze nastapic wznowa wiec
            lepiej wyciąć cały żołądek... A póki co wobec tych wyników histopatu
            dr Bebenek kieruje tate na badanie PET-em, jutro jade złozyc komplet
            dokumentów na kwalifikacje na PET-CT. W ciagu kilku dni ma byc
            kwalifikacja przez komisje (bo póki co sa jeszcze wolne miejsca w
            ramach limitu NFZ, ale musi przejsc kwalifikacje). Na szczescie we
            Wrocławiu czas oczekiwania na PET to 7 dni wiec szybko! Operacja
            moze sie odbyc 3-4 tyg. po ostatniej chemii, a wiec wypada że bedzie
            po 20.10, a dokładny termin bedzie ustalony po wynikach PET. Napisz
            co u Cioci? Jak z tymi bólami, czy ustalono skad i czy jakos sobie z
            Nimi radzicie! Trzymajcie sie dziewczyny!!!
          • madrek76 Re: Magda co u taty 27.09.07, 21:41
            Poza tym tata czuje sie niezle, pare dni po chemii brak apetytu ale
            teraz juz wraca, tyle tylko ze ma wyostrzone smaki i ciagle ochote
            na ostrzejsze rzeczy, dzis sobie gotował np. kapuśniak. Generalnie
            czuje sie dobrze, jezdzi sam autem, zajmuje sie drobnymi sprawami w
            domku, no i szczesliwy bo mu odrastaja włosy, a był jakos
            przeczulony na tym punkcie. Tato wierzy ze bedzie dobrze i chyba ta
            chec zycia bardzo mu pomaga!!! Jedyne co sie dzieje to skoki
            temperatury, rano bywa 36 a wieczorkiem 37 wiec zapewne zwiazane z
            działaniem chemii.Pozdrawiam cieplutko Was wszystkie!
            • mardula Re: Magda co u taty 28.09.07, 11:15
              bardzo bardzo się ciesze tak pozytywne informacje pomagają wierzyć w lepsze
              jutro moja ciocia jest już po 1 chemi z tych słabszych dotychczas czuła się o
              nieboi lepiej ale wczoraj spuchła jej lewa piers i ręka -lewa bo właśnie po
              lewej stronie miała powiększone węzły do tego ma duzy wzdęty brzuch no i
              dzisiaj pojechała raniutko z wujkiem do Wrocławia czekam na jakąś wiadomość od
              nich także odezwe się póżniej pozdrawiam -marta
              • kati5k Czy u nas będzie już tylko gorzej? 30.09.07, 00:32
                Witajcie dziewczyny
                U mnie nie najlepiej. Biegunka pojawiła się znowu, a nogi mamie
                zaczynają puchnąć. Mama przez 2 dni dała sobie trochę w "kość" bo
                mieliśmy niewielką uroczystość w rodzinie a mama uparła się, że
                będzie pomagać. Przez 2 dni cały czas na nogach ale brzuch też jakby
                minimalnie się powiększył Niby czuje się dobrze i ogólnie wygląda
                też nieźle a to draństwo jest bardzo podstępne i chyba nie
                zapomniało o mamie.
                Nie wiem co robić czy robić prywatnie USG czy czekać aż mamie zleci
                lekarz. mama bezgranicznie mu ufa i nie zdaje sobie sprawy. Co
                oznacza ta opuchlizna w jakiej fazie choroby się pojawia? Boję się
                że mamie nie zostało wiele czasu.
                Trzymajcie się.
                Pozdrawiam serdecznie