Dodaj do ulubionych

Trudno się z tym pogodzić !!!

31.07.07, 23:31
Dzisiaj po godz.17-ej odszedł mój kochany Tato.Cały czas wyję nie mogąć
pogodzic się ze stratą ukochanej osoby.Chorował na niedrobnokomórkowego raka
płuc z przerzutem na węzeł nadobojczykowy a później poszedł przerzut na
nadnercza i śródpiersie.Diagnoza postawiona w lutym br. a więc 5 miesięcy
temu.
Cieszę się że się nie męczył i odszedł w spokoju bezboleśnie.Wiem jedno z
perspektywy czasu,że chemia w tym przypadku przyspieszyła śmierć Taty.Wiem
też jedno,że gdyby Tato wytrzymał jeszcze przynajmniej miesiąc to bardzo
możliwe (jestem o tym przekonany)że wygrałby walkę z nowotworem.
Nie chce pisać dlaczego wygrałby tą walkę ponieważ zostałbym posądzony o
reklamę, niedowierzanie a może coś innego.Powiem tylko tyle iż po podawaniu
tego specyfiku (substancji) przez 8 dni spowodował że guz na szyji zmniejszył
sie o przeszło 20% a lekarze dębieli i nie wiedzieli o co chodzi.Nie jest to
żadna herbatka ziołowa a substancję tą stosowaliśmy tylko i wyłącznie na
własne ryzyko ponieważ dopiero rozpoczęły się testy kliniczne tego
specyfiku.Myslę ze to nie rak płuc był bezposrednia przyczyną śmierci a
powikłania i stan Taty po chemioterapii.
Pozdrawiam wszystkich i walczcie z tą okropną chorobą
Obserwuj wątek
    • ewelina23-20 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 07:36
      j_milewski napisał:

      > Dzisiaj po godz.17-ej odszedł mój kochany Tato.Cały czas wyję nie mogąć
      > pogodzic się ze stratą ukochanej osoby.Chorował na niedrobnokomórkowego raka
      > płuc z przerzutem na węzeł nadobojczykowy a później poszedł przerzut na
      > nadnercza i śródpiersie.Diagnoza postawiona w lutym br. a więc 5 miesięcy
      > temu.
      > Cieszę się że się nie męczył i odszedł w spokoju bezboleśnie.Wiem jedno z
      > perspektywy czasu,że chemia w tym przypadku przyspieszyła śmierć Taty.Wiem
      > też jedno,że gdyby Tato wytrzymał jeszcze przynajmniej miesiąc to bardzo
      > możliwe (jestem o tym przekonany)że wygrałby walkę z nowotworem.
      > Nie chce pisać dlaczego wygrałby tą walkę ponieważ zostałbym posądzony o
      > reklamę, niedowierzanie a może coś innego.Powiem tylko tyle iż po podawaniu
      > tego specyfiku (substancji) przez 8 dni spowodował że guz na szyji zmniejszył
      > sie o przeszło 20% a lekarze dębieli i nie wiedzieli o co chodzi.Nie jest to
      > żadna herbatka ziołowa a substancję tą stosowaliśmy tylko i wyłącznie na
      > własne ryzyko ponieważ dopiero rozpoczęły się testy kliniczne tego
      > specyfiku.Myslę ze to nie rak płuc był bezposrednia przyczyną śmierci a
      > powikłania i stan Taty po chemioterapii.
      > Pozdrawiam wszystkich i walczcie z tą okropną chorobą


      wyrazy współczucia:(
    • mazunia1 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 08:38
      napisz na priv, o jaki lek chodzi. Ja szukam ostatniej szansy dla mojej mamy,
      wiem, że umiera, ma drobnokomórkowego raka płuc z przerzutami do mózgu i
      śródpiersia. Z dnia na dzień jest coraz gorzej i wyczerpują się możliwości
      leczenia, a raczej męczenia jej (chemia i radioterapia). Będe wdzięczna i
      wiedze zachowam dla siebie.
    • wiki365 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 10:23
      Witam Cię,
      potrafię wyobrazić sobie jak się czujesz...)
      my toczymy heroiczną walkę z nieoperacyjnym dużym glejakiem IV
      bardzo Cię proszę jeśli możesz to napisz na priv o jaką substancję chodzi
      u nas chemia też pogorszyła stan taty
      teraz na własną rękę stosujemy selol
      przed chemią stosowaliśmy go przez 3 m-ce i guz się pomniejszył,ale trudno nam
      było uwierzyć że po tym i zdecydowaliśmy się na kolejną dawkę chemi
      teraz jest bardzo ciężko
      pozdr
      trzymaj się
      Ewa
      • danand50 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 16:49
        snow22 napisała:

        > Szczere kondolencje. :(((( I prośba taka jaką mają wszyscy: o jaki lek chodzi?
        > Może można podać tę informację do publicznej wiadomości? Też walczę o życie
        > swojego ojca!
        > Łączę się w żalu...
        > Snow
        Jestem takiego samego zdania
        Wyrazy głębokiego współczucia. Trzymaj się.
        Podziel się tą informacją z innymi. Twój Tato nie zdążył, ale tysiące innych
        osób czeka na taką nadzieję
        Lączę się w bólu
        • j_milewski Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 22:07
          Przepraszam,iż dopiero teraz mogę coś napisać ale cały dzień byłem zabiegany
          załatwianiem spraw związanych z pogrzebem Taty.
          Co do specyfiku,o który jest w tym temacie tyle zapytań to jest substancja
          chemiczna o nazwie DCA lub też NaDCA.O tej substancji (podawna u dzieci w
          zaburzeniach mitochondriów)zrobiło się głośno na świecie w lutym br. za sprawą
          artykułu dr.Michalakisa z Alberty (chyba jest coś o nim-DCA w dziale nowinki ze
          świata).Chyba bylismy jednymi z pierwszych w Polsce osób stosujących ten
          specyfik (dawka10 mg/kg na dzień)bez informowania o tym lekarzy, na własną
          odpowiedzialność ale badając codziennie PH w moczu i obserwując Tatę.
          Lekarze opiekujący się Tatą w szpitalu jak pisałem w pierwszym poście zdębili
          jak po tygodniu podawania DCA guz na szyji zmniejszył się w sposób bardzo
          widoczny aż w pewnym momencie zostałem poproszony do gabinetu lekarskiego gdzie
          zadano mi pytanie czy coś podajemy pacjentowi gdyż zauważyli wyraźne
          zmniejszenie się guza.Odpowiedziałem twierdząco,że tak podajemy właśnie DCA ale
          nikt z lekarzy o tym nie słyszał.Lekarz powiedział iż podawane są Tacie sterydy
          ale one nie spowodowały aż tak zdecydowanego zmniejszenia guza i na koniec
          rozmowy ( nie zapomne jej ) padło zdanie "proszę kontynuować podawanie tego
          specyfiku".Niestety zabrakło czasu.
          Wiem że wiele osób zainteresowanych walką z nowotworem u swoich bliskich w
          ostateczności decyduje się na różne inne alternatywne metody leczenia i ja to
          rozumiem ale muszę powiedzieć,iż DCA jest substancją toksyczną i mogą wystąpić
          ( 1 przypadek) skutki uboczne w postaci neuropatii.
          WSZYSTKO CO ZROBICIE TO PAMIĘTAJCIE ROBICIE TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ I NIE
          WIADOMO Z JAKIMI SKUTKAMI!!!!

          P.S. Od niedawna w Kanadzie lekarze podają ten specyfik "poza etykietą" ale pod
          ich kontrolą!!!
          • bebe.bebe.be hmmm ciekawostka-za tani na raka 01.08.07, 22:59
            Każdemu, kto do tej pory nie zdawał sobie sprawy z tego, że przemysł
            farmaceutyczny to biznes, który z medycyną ma coraz mniej wspólnego, nadarza
            się niepowtarzalna szansa na oświecenie. Wszystko za sprawą prostego związku
            chloru z kwasem octowym, który - jak się niedawno okazało - leczy u myszy kilka
            rodzajów nowotworów. Żadna firma nie jest jednak zainteresowana badaniami nad
            działaniem leku u ludzi, z dość prozaicznego powodu: substancji nie można
            opatentować.

            Dwuchlorooctan (kwas dichlorooctowy, DCA) to prosty związek składający się
            (zgodnie z nazwą) z dwóch atomów chloru i reszty kwasu octowego. Mimo
            wykazanego w badaniach toksycznego działania na ludzki układ nerwowy (które
            sprawia, że lek nie może być przyjmowany bez kontroli lekarza), liczne badania
            wskazywały dotąd na jego skuteczność w leczeniu dzieci, które cierpią na
            wrodzone zaburzenia metabolizmu, związane z nieprawidłową pracą mitochondriów.
            Mitochondrium to mała, wydzielona część komórki, w której produkowana jest
            (dzięki tzw. fosforylacji oksydacyjnej) energia, dzięki której komórka żyje. W
            komórkach nowotworowych mitochondria są zwykle uśpione (lub - według innych
            badaczy - uszkodzone), energia zaś produkowana jest przede wszystkim poprzez
            proces glikolizy. Część naukowców uważa, iż dzieje się tak dlatego, że
            wyposażone we własne DNA mitochondria są zaprogramowane, by – jeśli w komórce
            zaczyna się dziać coś nie tak – zainicjować jej samozniszczenie. Przetrwanie i
            sukces nowotworu zależałoby zatem w dużym stopniu od jego możliwości
            zablokowania działalności mitochondrium.

            Zespół kanadyjskich naukowców z Uniwersytetu Alberty w Edmonton, którego szefem
            jest dr Evangelos Michelakis, zaobserwował niedawno, że podanie cierpiącym na
            nowotwór myszom dwuchlorooctanu (o którym już wcześniej wiedziano, że aktywuje
            enzym niezbędny mitochondriom do normalnej pracy) sprawia, iż ich komórki
            rakowe wymierają, a guzy przestają wzrastać. Bliższe oględziny pokazały, że
            komórki zabijane były przez własne świeżo zaktywizowane mitochondria.

            Badacze, przekonani o tym, że właśnie odkryli niemal pozbawiony skutków
            ubocznych lek na raka, szybko wysmażyli artykuł do Cancer Cell, spodziewając
            się zalewu dziennikarzy i sponsorów. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało
            się, że o odkryciu - poza czasopismami specjalistycznymi - z liczących się
            mediów napisały w ciągu dwóch tygodni tylko Newsweek i The Economist (w Polsce
            krótką notkę puścił, za PAP-em, bodaj tylko onet na swych stronach naukowych),
            nie mówiąc już o zerowym zainteresowaniu firm prywatnych, znanych z tego, że w
            poszukiwanie leku na raka ładują rocznie setki milionów dolarów.

            Sęk w tym jednak, że dwuchlorooctan, mimo szeregu potencjalnych zalet (z punktu
            widzenia chorego), posiada jedną zasadniczą (z punktu widzenia producenta)
            wadę: nie da się opatentować. Znany jest od dawna, a do tego łatwo go uzyskać z
            kwasu octowego (główny obok wody składnik octu) i chloru. Wszystko wskazuje
            więc na to, że jeżeli chorzy sami nie zrzucą się na badania (najbardziej
            zainteresowani już zaczęli akcję promocyjną w Internecie) albo nie przekonają
            do nich jakiegoś rządu (co może być trudniejsze, jeśli okaże się nie po myśli
            wpływowego lobby firm farmaceutycznych), wiele lat może jeszcze upłynąć nim
            lek, który być może ma szansę wygrać z rakiem, dostanie zielone światło.



            UWAGA, 31 marca 2007: Ponieważ na tę stronę trafia ostatnio mnóstwo osób
            przekierowanych z rozmaitych miejsc w Sieci, w których handluje się
            dwuchlorooctanem tudzież innymi substancjami w ten sposób podpisanymi, spieszę
            przypomnieć, że - jak wskazują dotychczasowe badania - kwas dichlorooctowy to
            substancja potencjalnie toksyczna. Jego użycie w domowych warunkach może
            doprowadzić m.in. do degeneracji układu nerwowego, a w konsekwencji nawet
            przyspieszyć śmierć osoby, która bez porozumienia z lekarzem zdecydowała się na
            taką terapię.

            Poza tym w ciągu dwóch miesięcy od chwili publikacji tego postu nie ukazały się
            wyniki żadnych badań, które niezbicie dowodziłyby, że DCA jest skuteczny, jeśli
            chodzi o leczenie nowotworów u ludzi. W tym momencie zatem przyjmowanie tej
            substancji to podejmowanie dużego ryzyka bez jakiejkolwiek gwarancji
            skuteczności.

            lysakowski.wordpress.com/2007/01/31/zbyt-tani/
          • attenna11 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 23:20
            Jak wskazują dotychczasowe badania - kwas dichlorooctowy to substancja
            potencjalnie toksyczna. Jego użycie w domowych warunkach może doprowadzić m.in.
            do degeneracji układu nerwowego, a w konsekwencji nawet przyspieszyć śmierć
            osoby, która bez porozumienia z lekarzem zdecydowała się na taką terapię.

            Poza tym w ciągu siedmiu miesięcy od chwili publikacji "nowinki"( w Polsce 31
            styczeń ) nie ukazały się wyniki żadnych badań (brak kasy na takie badania i
            brak zaintersowania firm farmaceutycznych i potencjalnych sponsorów), które
            niezbicie dowodziłyby, że DCA jest skuteczny, jeśli chodzi o leczenie
            nowotworów u ludzi. W tym momencie zatem przyjmowanie tej substancji to
            podejmowanie dużego ryzyka bez jakiejkolwiek gwarancji skuteczności.
            • attenna11 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 23:23
              1.Czy DCA podaje się w formie czystej tzn kwasu czy raczej w postaci soli np
              sodu ,wapnia etc.. tak chyba się dzieje z większością leków…
              2.Czy DCA podaje się w formie roztworu czy skrystalizowanej-tabletki?
              3 Jak nazywa się lek podawany dzieciom w “chorobie mitochondriów” bo jest
              podobno jakiś lek który DCA zawiera.
              • j_milewski Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 23:32
                atena11
                Sprowadziłem ją z USA jako sodium 99%> w formie sproszkowanej (100 gram).Dawkę
                dzienną 10mg/kg miksowałem z 250 ml wody mineralnej (niegazowana).Dawkę
                dzieliłem na 2 razy i Tato pił to rano i wieczorem.
                Co do leku który zawiera DCA to tesz szukałem po internecie ale bez rezultatu.

                Pozdrawiam.
                  • j_milewski Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 23:47
                    Czytając różne fora zagraniczne(np. z USA,Hiszpanii czy chociażby z Chile -
                    nadmieniam ze hiszpańskiego nie znam ale brat mieszkał w Hiszpanii długi czas
                    tak więc z tłumaczeniem tych forum nie było kłopotu) to mozna policzyć
                    kilkadziesiąt przypadków zmniejszenia guza o około 50-60% przez okres 4-6
                    tygodnii podawania DCA u tych osób.( nie licząc tych wszystkich u których
                    choroba została zahamowana).
                    Ja również na 90% mogę być pewny iż u mojego Taty przyniosło to pozytywny efekt.

                    Coś musi być na rzeczy jeżeli kanadyjscy lekarze zdecydowali się na podawanie
                    DCA "poza etylietą" pod ich kontrolą.
                  • gontcha Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 01.08.07, 23:57
                    Kwas dichlorooctowy był wykorzystywany dla celów farmaceutycznych. Jest również
                    produktem ubocznym dezynfekcji. Istnieją doniesienia ze Stanów Zjednoczonych o
                    stężeniach tego związku w wodzie do picia wynoszących do 80 µg/litr. Kwas
                    dichlorooctowy ulega szybkiej absorpcji po spożyciu, jest szybko metabolizowany
                    do glikoszczawianiu oraz szczawianu i wydalany. W badaniach długo-i
                    krótkotrwałych na zwierzętach doświadczalnych związek ten powodował neuropatie,
                    zmniejszenie masy ciała, uszkodzenia jąder oraz zmiany histopatologiczne mózgu.
                    U jednego pacjenta, który otrzymywał terapeutyczne dawki dichlorooctanu jako
                    środka hypolipidemicznego, stwierdzono neuropatię. W wielu badaniach wykazano
                    zdolność dichlorooctanu do wywoływania nowotworów wątroby u myszy. Nie ma
                    wystarczających danych odnośnie do jego genotoksyczności. Ze względu na
                    niewystarczające dowody rakotwórczości obliczono wartość TDI równą 7,6 µg/kg
                    masy ciała na podstawie wartości NOAEL wynoszącej 7,6 mg/kg masy ciała na
                    dzień. Przy tej wartości NOAEL nie obserwowano, w czasie trwającego 75 tygodni
                    badania, żadnego wpływu tego związku na wątrobę myszy. W ustalaniu wartości TDI
                    uwzględniono współczynnik niepewności wynoszący 1000 (100 - ze względu na
                    różnice śród- i międzygatunkowe i 10 -z uwagi na możliwą rakotwórczość). Przy
                    przyznaniu 20% wartości TDI wodzie do picia tymczasowa zalecana dopuszczalna
                    wartość wynosi 50 µg/litr (wartość zaokrąglona). Zalecana dopuszczalna wartość
                    została ustalona jako tymczasowa, gdyż dostępne dane są niewystarczające, ażeby
                    stwierdzić, że osiągnięcie tej wartości jest technicznie możliwe.
    • mazunia1 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 02.08.07, 09:33
      17 lipca FDA zabroniło sprzedaży DCA firmie, która prowadzi nad tym lekiem
      badania. Faktycznie nie ma żadnych potwierdzeń skuteczości działania
      przeciwnowotworowego, poza tym, nie wszyskie rodzaje nowotworów są podatne na
      działenie DCA. Nie ma żadnych artykułów na temat, w jakich rodzajach nowotwórów
      można stosować, a w jakich nie. Tu jest problem. W przypadku zastosowania
      niewłaściwego, (w nowotworach w których nie powinno być stosowane) może dojść
      nawet do śmierci. Tak więc decydując się na zastosowanie musimy zdawac sobie
      sprawę, że nasi rodzice będa królikami doświadczalnymi. Straszna to
      odpowiedzialność...
      • scept89 FDA and DCA (spiskowa teoria dziejow) 02.08.07, 13:40
        mazunia1 napisała:

        > 17 lipca FDA zabroniło sprzedaży DCA firmie, która prowadzi nad tym lekiem
        > badania.

        Za:
        www.newscientist.com/article/dn12369-illegal-cancer-drug-website-shut-down.html
        "Firma" www.buydca.com nie byla niczym innym tylko internetowa budka sprzedajaca
        DCA. To tak jak nazwac mleczarza Instytutem Badan Zootechnicznych.
        • j_milewski Re: FDA and DCA (spiskowa teoria dziejow) 02.08.07, 16:06
          scept89
          Nie chcę się wdawać z Tobą w polemikę ale powiem Ci jedno a mianowicie
          przelądając wszystkie Twoje posty na tym forum doszedłem (już dawno) do
          wniosku,że wszystko negujesz,nic sensownego swoimi postami nie wnosisz i
          wszystko widzisz w czarnych barwach.
          Musisz zrozumieć jedno: ŻYCIE JEST WARTOŚCIĄ NAJWIĘKSZĄ

          Pozdrawiam.
          • scept89 Re: FDA and DCA (spiskowa teoria dziejow) 02.08.07, 16:21
            j_milewski napisał:
            <slowa mile>

            Masz date, masz artykul stwierdzajacy FAKT.

            Mozesz temu zaprzeczac ale www.buydca.com nie bylo i nie jest firma
            przeprowadzajaca jakiekolwiek badania nad DCA. Nie musialo nawet zatrudniac
            chocby 1/4 chemika -> DCA bylo do kupienia przez zarejestrowane firmy od innych
            dystrybutorow dostarczajacych chemikalia do laboratoriow.

            A juz na 100% nie przeprowadzalo jakichkolwiek badan na pacjentach -> na to
            potrzebne jest zezwolenie.

            DCA bada Dr Evangelos Michelakis
            Department of Medicine, University of Alberta:
            www.depmed.ualberta.ca/dca/
            ktory stara sie o zezwolenie na badania kliniczne w Kanadzie.

            Ergo: nie ma zadnego spisku FDA (ani chybi w powiazaniu z wielkimi wstretnymi
            firmami farmaceutycznymi) ktore www.buydca.com zamknelo.

            Tylko tyle.
            • j_milewski Re: FDA and DCA (spiskowa teoria dziejow) 02.08.07, 16:32
              O czym Ty człowieku tutaj piszesz bo nie bardzo Cię rozumiem.
              Ja nigdy nie napisałem że buydca.com przeprowadzało jakikolwiek badania nad DCA
              tylko zajmowało sie produkcją i sprzedażą .
              Od dawna wiadomo że DCA mozna wyprodukować systemem domowym.DCA ze strony
              buydca.com zostało przebadane przez chemików i stwierdzono jego bardzo wysoką
              jakość.
              Co do spisku FDA to nie wiem ale jeżeli już miałbym się tutaj wypowiedzieć to
              bardzo wiele przemawia ze FDA nie postepuje w wielu przypadkach tak samo.

              Pamietaj scept89,że Ja tylko podzieliłem sie swoim doświadczeniem w stosowaniu
              DCA, które (jestem teraz tego pewny)z powodu stanu zdrowia mojego Taty nie
              mogło zakończyć sie w planowanym przez nas (rodzinę) czasie

              Pozdrawiam
              • scept89 Re: FDA and DCA (spiskowa teoria dziejow) 02.08.07, 16:52
                Odpisywalem na post mazunia1:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=66800179&a=66869626
                a w szczegolnosci:

                "17 lipca FDA zabroniło sprzedaży DCA firmie, która prowadzi nad tym lekiem
                badania."

                To nieprawda, chyba ze uznamy iz sprawdzanie czystosci sprzedawanego produktu to
                sa badania naukowe. Osobny temat, ale zgodzimy sie ze badanie czystosci prostego
                zwiazku dostepnego (dla naukowcow) z wielu innych zrodel nie posuwa znaczaco
                badan klinicznych nad DCA.

                O samym DCA napisze za chwile pod innym Subject
      • attenna11 Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 02.08.07, 10:11
        Czytałam , że DCA jest kancerogenny. Nie chcialabym aby moja mama była
        królikiem doświadczalnym.
        Co do tego srodka to zaczęło się to w latach 30. XX w. Niemiecki lekarz i
        fizjolog Otto Warburg postawił tezę, że komórki rakowe to efekt zaburzeń
        metabolizmu zdrowych komórek. Odkrył on, że - w odróżnieniu od zdrowych -
        komórki nowotworu nie oddychają tlenem, ale czerpią energię z rozkładu
        glukozy...potem o tym zapomniano i teraz znowu sie zaczyna
        • j_milewski Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 02.08.07, 11:49
          Tak jest karcogenny ale podawany w dużych ilościach (dawkach).Ja swojemu Tacie
          podawałem dawkę 10mg/kg dziennie i niczego złego nie zaobserwowałem.
          Moim (Rodziny) zamiarem było podawanie DCA przez okres 4-6 tygodni i zrobienie
          TK.Niestety nie zdążyłem chociaż jak pisałem poprawa była znaczna.
          Ja już u Taty nie miałem alternatywy ponieważ wszystkie konwencjonalne metody
          leczenia raka zostały wyczerpane a lekarze rozłożyli ręce.
          Pamiętajcie,że są to nasze (chociaż lekarzy też) obserwacje.Podając DCA trzeba
          (to jest obowiązek) sprawdzać PH w moczu osoby której DCA jest podawane.
          Co do zamkniecia strony przez FDA to jest to norma gdyż DCA jest specyfikiem
          niezarejestrowany w USA dlatego też nie może być na tym terenie sprzedawany.
          Ja własnie z tej strony zakupiłem DCA i jak czytałem raport niezależnych
          chemików z przebadania tej substancji to jest (był) to produkt bardzo bardzo
          czysty z minimalną ilością alkoholu etylowego.
          To tyle z mojej strony.
          Pozdrawiam.

          Pamietajcie tylko o tym co pisałem wcześniej

          Kanadyjscy lekarzy stosują terapię leczenia nowotworów DCA "poza etykietą" pod
          ich kontrolą.

          Sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie czy to zastosować,wziąść wszystkie
          za i przeciw , czy stan zdrowia upoważnia do zastosowania DCA.Moim zdaniem stan
          chorego powinien być na tyle "dobry" aby była możliwość "przeżycia" 1,5 - 2
          miesiące.
          Nam się nie udało.
    • mzgosia Re: Trudno się z tym pogodzić !!! 02.08.07, 12:55
      Po pierwsze: BARDZO SPÓŁCZUJE UTRATY BLISKIEJ OSOBY
      Po drugie: Jeśli zawodzą wszystkie dostępne środki w walce z czymkolwiek
      (nietylko w chorobie), to człowiek jest zdolny do poświęceń(doświadczenia)
      Ja (nie rodzice), gdy będzie ze mną źle chwycę się wszystkiego co będzie pod
      ręką, bo uważam, że lepsza jest walka z "motyką na słońce" niż nicnierobienie.
      Chylę czoła P.:j_milewski za zrobienie wszystkiego co mógł pan zrobić dla ojca
      i jeszcze raz wyrazy wielkiego współczócia.
    • scept89 DCA @j_milewski 02.08.07, 17:24
      O DCA to pisalem oglednie o tym juz wczesniej:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=66340144&a=66416602
      "marcowy New Scientist" zawiera wlasnie caly artykul na temat DCA a w
      szczegolnosci problemow etycznych/prawnych zwiazanych z jego przyjmowaniem 'na
      dziko'.

      Podobnie w poscie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=63047543&a=66775131
      Dalem linki do badan Michelakis'a:

      """Ta cecha kk neo jest przedmiotem intensywnych badan ktore byc moze doprowadza
      do powstania nowej klasy lekow o odmiennym mechanizmie dzialania. Na razie myszy
      z neo czuja sie lepiej.
      Patrz (== wrzuc DOI numer do okienka w www.doi.org/):
      Evangelos Michelakis Cancer Cell, DOI: 10.1016/j.ccr.2006.10.020
      Philip Leder Cancer Cell, DOI: 10.1016/j.ccr.2006.04.023
      """


      Ok 5% preparatow rownie obiecujacych jak DCA na tym etapie badan dochodzi do
      statusu leku. Strona Michaelisa zawiera linki do artykulow o DCA:
      www.depmed.ualberta.ca/dca/ ktore to IMHO winien przeczytac kazdy kto o
      stosowaniu DCA mysli.

      Ogolnie to w przypadku proto-lekow nie ma sensownych rozwiazan:

      1) robisz z umierajacych ludzi laboratoryjne kroliczki liczac iz w 1/20 zyski ze
      stosowania nowego proto-leku warte sa ryzyka zazywania 19 innych, ktore to albo
      nie dzialaja lub np powoduja wiecej zgonow niz placebo.

      2) masz kilku a nawet kilkunasto-letni okres oczekiwania na przeprowadzenie
      badan zbiurokratyzowanym trybem podczs ktorych tysiace ludzi nie otrzymaja leku
      i umra za to jesli dany proto-lek przejdzie przez ucho igielne badan to nie
      bedziesz obawial sie ze np. 1/3 pacjentow skonczy sparalizowana.

      Z koniecznosci nie testuje sie nowego leku od razu na 100tys pacjentow tylko na
      kiludziesieciu, badania trwaja miesiacami, trzeba sprawdzic przezywalnosc po
      roku, optymalne skuteczne dawkowania vs czestosc groznych powiklan. Takie sa
      procedury i nie zostaly one wprowadzone aby zwiekszyc zyski firm
      farmaceutycznych tylko aby chronic pacjentow przed nie dzialajacymi/szkodliwymi
      preparatami.

      DCA to _NIE JEST_ czysty, pazerny szamanizm bez jakiekokolwiek podparcia w
      nauce. Byl nieskutecznie stosowany u dzieci w dziedzicznej/wrodzonej kwasicy
      mleczanowej, znane sa niektore z powiklan:

      en.wikipedia.org/wiki/Dichloroacetic_acid#Side_effects
      nieznane dawki skuteczne w roznych typach neo u ludzi.

      Dalej jest to rosyjska ruletka i ludzie decydujacy sie na przyjmowanie DCA winni
      miec tego swiadomosc.

      PS tak jak z nielegalnymi narkotykami do niepewnosci zwiazanej z samym
      preparatem dochodzi niepewnosc dostarczyciela: nie wiesz co bierzesz. Im
      bardziej schodzisz do podziemia tym wieksza szansa iz leczysz sie proszkiem do
      pieczenia.
      • j_milewski Re: DCA @j_milewski 02.08.07, 17:39
        widzę ze przedstawiasz tylko te linki, które popierają Twoją teorie spisku.
        Ja mogę wrzucić tutaj kilkanascie postów ludzi,u których podawanie DCA
        zmniejszyło guza 0 50 - 60% nie mówiąc już o zahamowaniu choroby.
        Dzisiaj nie mam głowy do wklejania przeróżnych linków czy postów z
        miedzynarodowych forum o DCA bo jutro mam pogrzeb Taty i musze się jakoś
        pozbierać.
        Ja nikogo nie zachecam swoimi postami do stosowania DCA.Wiem jedno, w naszym
        przypadku czas (jego brak) sprawił że nie mogę napisać w 100% że DCA to to co
        może pomóc wielu chorym na nawotwory
      • j_milewski Re: DCA @j_milewski 02.08.07, 17:39
        widzę ze przedstawiasz tylko te linki, które popierają Twoją teorie spisku.
        Ja mogę wrzucić tutaj kilkanascie postów ludzi,u których podawanie DCA
        zmniejszyło guza 0 50 - 60% nie mówiąc już o zahamowaniu choroby.
        Dzisiaj nie mam głowy do wklejania przeróżnych linków czy postów z
        miedzynarodowych forum o DCA bo jutro mam pogrzeb Taty i musze się jakoś
        pozbierać.
        Ja nikogo nie zachecam swoimi postami do stosowania DCA.Wiem jedno, w naszym
        przypadku czas (jego brak) sprawił że nie mogę napisać w 100% że DCA to to co
        może pomóc wielu chorym na nawotwory
        • scept89 Re: DCA @j_milewski 02.08.07, 17:59
          j_milewski napisał:

          > widzę ze przedstawiasz tylko te linki, które popierają Twoją teorie spisku.

          Spiskowa to jest teoria o zmowie firm farmaceutycznych i FDA w zamykaniu
          buyDCA.com ktore to zdaniem co niektorych prowadzilo 'badania'.

          Jesli podawanie linku do strony naukowca od ktory praktycznie wprowadzil DCA
          jako proto-lek nazywasz "linkiem spiskowym" to wybacz ale nie wiesz co piszesz.

          Michelakis ma chyba najwiecej do zyskania jako naukowiec jesli DCA okaze sie
          cudownym lekiem leczacym raka. Michelakis stracilby swoja wiarygodnosc gdyby
          podawal nieprawdziwe dane/zatajal powiklania i zbywal niebezpieczenstwo
          przyjmowania DCA. Nie uzyskalby wtedy zezwolenia na badania kliniczne.

          Staraj sie zachowac obiektywnosc.

          Przyjmnij moje szczere kondolencje z powodu smierci Taty.

          Pozdrawiam















          • mazunia1 Re: DCA @j_milewski 03.08.07, 10:54
            Doczytałam w internecie, że jak rozbicie guza po podaniu DCA następuje bardzo
            szybko, to może to doprowadzić do śmierci. Czy coś Wam o tym wiadomo?
            Skontaktowałam się też z kliniką w Kanadzie, która stosuje terapię DCA. Koszt
            samej terapii jest niewielki, około 2500$. Będe rozmawiać z mamy lekarzem na
            ten temat, samodzielnie nie podejmę decyzji.
            • kubusia10 do Mazunia 03.08.07, 11:34
              Podjęłam kroki w celu zdobycia DCA, ale z tego co zrozumiałam - na ile znam
              angielski- to ta terapia odbywa się w Kanadzie?
              Możesz podać linka gdzie wyczytałaś o rozbijaniu guza ?
              pozdr.
              • mazunia1 Re: do Mazunia 03.08.07, 13:09
                www.medicorcancer.com - to adres do kliniki w Kanadzie, natomiast DCA można też
                kupić samodzielnie - link do strony firmy dystrybucyjnej podaje j_milewski. Na
                chwilę obecną zainteresowałam się ta kliniką, bo w wiekszości publikacji pisze,
                że pacjent musi być pod opieką lekarską, a w Polsce raczej nikt na taki
                eksperyment się nie zdecyduje. Ja więc w pierwszej kolejności porozmawiam z
                lekarzem mamy, zapytam czy mama w ogóle zniesie tak długą podróż, potem jest
                kwestia wizy (do Kanady czeka się min.3 tygodnie), biletu, itp. Czy na to
                wszystko starczy czasu, nie wiem. No i jeszcze cały czas pozostaje pytanie,
                jaką ostatecznie podjąc decyzję i czy przypadkiem nie zaszkodze mamie
                podejmujac kroki w celu leczenia jej DCA. Z tego co napisał mi dr z
                Medicorcancer, to podjecie leczenia jest bardzo łatwe, wystarczy zapłacić,
                mieli tylko 1 pacjenta z drobnokomórkowym rakiem płuc i podobno jest z nim
                wszystko ok. Ale nie podał, kiedy ten pacjent się leczył, jak długo, jaki był
                stopień zaawansowania choroby. No i jeszcze sprawa przerzutów do mózgu, które
                mama ma - on nie wie, jaki będzie efekt. Wynika więc, że oni są na samym
                początku, że terapią objęli zaledwie kilku, kilkunastu pacjentów i wciąż
                eksperymentują. Tak więc decyzja jest naprawdę bardzo trudna.
                Nie moge Ci podac linku, gdzie czytałam o rozbijaniu guza, bo zaglądałam na
                wiele stron i po prostu nie pamiętam.
                • b_a_l_b_i_n_k_a Re: do Mazunia 03.08.07, 13:48
                  >podjecie leczenia jest bardzo łatwe, wystarczy zapłacić


                  Dziewczyny ja rozumiem, ze chwytacie sie wszystkiego, ale zastanowcie sie, czy
                  zamiast pomagac swoim bliskim, nie stajecie sie ofiarami zwyklego oszustwa.
                  • bebe.bebe.be Re: do Mazunia 03.08.07, 15:13
                    b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

                    > >podjecie leczenia jest bardzo łatwe, wystarczy zapłacić
                    >
                    >
                    > Dziewczyny ja rozumiem, ze chwytacie sie wszystkiego, ale zastanowcie sie,
                    czy
                    > zamiast pomagac swoim bliskim, nie stajecie sie ofiarami zwyklego oszustwa.
                    >
                    >

                    A ja polecam ten artykul (podawany juz tu swego czasu)
                    www.integracja.org/ledge/x/17312
                    • bebe.bebe.be Re: do Mazunia 03.08.07, 15:15
                      Z naciskiem na to: "Postępowanie bliskich osób chorego, które za wszelką cenę
                      chcą go ratować, nikogo nie dziwi. One również przeżywają swój dramat i ból
                      zbliżającej się rozłąki. Ten ból w połączeniu z buntem przeciwko odchodzeniu
                      ukochanej osoby może sprawić, że stracą rozeznanie, co jest dla niej najlepsze.
                      Walcząc o jej życie, paradoksalnie."

                      Bez urazy rzecz jasna...
                • kubusia10 Re: do Mazunia 03.08.07, 14:04
                  Mazunia,
                  niestety firma która zajmowała się sprzedażą DCA dostała zakaz jego sprzedaży
                  przez FDA. Przeglądałam forum na stronie www.thedcasite.com i tam jest naprawdę
                  dużo ludzi którzy nie dość że na własną rękę go przyjmują to są jeszcze tacy
                  którzy sami go robią!! na mój post jak zdobyć DCA w Europie dostałam "przepis-
                  receptę" jak samemu to przyrządzić!Zwróciłam się do BuyDCA z prośba o wskazówki
                  gdzie mogę dostać DCA, czekam na odpowiedź. Jeśli masz możliwość zabrania mamy
                  do Kanady to z całego serca życzę Wam powodzenia i dużo zdrowia.
                  pozdrawiam
            • scept89 klinika w Kanadzie 03.08.07, 14:12
              "Klinika w Kanadzie" nie moze leczyc DCA bo takowy jest nie dopuszczony jako lek
              ani w Kanadzie ani gdzie indziej. Czlowiek ktory zaproponowal DCA jako lek w
              onkologii Dr. Evangelos Michelakis zbiera fundusze na pierwsze badania
              kliniczne. Bez takowych o zadnym 'leczeniu' w oficjalnych klinikach dzialajacych
              zgodnie z obowiazujacym prawem mowy byc nie moze.

              W swoim liscie z 15go Marca Michelakis pisze:
              www.depmed.ualberta.ca/dca/
              "We are optimistic that we will be able to launch the trials within a matter of
              months, a process that normally takes several years."
              == maja nadzieje ze rozpoczna proby kliniczne w przeciagu kilku miesiecy

              Nie ma zadnych wiadomosci iz od tego czasu zgoda takowa zdolal otrzymac skoro o
              tak donioslym fakcie nie poinformowal na swojej stronie ani tym bardziej ze
              proby rozpoczeto i zglaszac nalezy sie pod #1234. Wniski wyciagnij sama.





              • mazunia1 do Balbinka 03.08.07, 14:49
                no więc, aby sprostować, ja nie podjęłam żadnych decyzji w tej sprawie.
                Najpierw chcę porozmawiac z mamy lekarzem, co o tym myśli. Nie zrobię niczego,
                co mogłoby mamie zaszkodzić. Szukanie po internecie czy wymiana maili to przede
                wszystkim mój własny sposób na ukojenie nerwów. Jakbym nic nie robiła, to bym
                zwariowała. Mamie nie dają ŻADNYCH nadziei na wyzdrowienie, a ona snuje plany
                na przyszłość i liczy na to, że się poprawi. Uwierz mi, Balbinko nie ma nic
                gorszego jak patrzenie na ukochaną osobę i odliczanie dni do jej śmierci,
                patrzenie na ból, cierpienie, a do tego własna niemoc.
                Zresztą w swoich wypowiedziach wyrażnie sceptycznie podchodzę do
                niesprawdzonych terapii, sfórmuowanie "wystarczy zapłacić" jest tego dowodem.
                Uważam też, że słusznie rozpoczęła się dyskusja na ten temat, bo możemy
                wymienić poglądy i osatetcznie podjąć świadome decyzje.
                • bebe.bebe.be Re: do Balbinka 03.08.07, 15:18
                  mazunia1 napisała:

                  > możemy
                  > wymienić poglądy i osatetcznie podjąć świadome decyzje.


                  Ja bym tego nie nazwala swiadoma decyzja, raczej rozpaczliwą próbą ratunku...
                • b_a_l_b_i_n_k_a Re: do Balbinka 03.08.07, 15:19
                  Tak, ja wiem, w jak ciezkiej jestes sytuacji i naprawde ogromnie mi przykro...
                  Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Ja nie bylam nigdy w takiej
                  sytuacji, wiec sama nie moge powiedziec, jak bym sie zachowala na Twoim
                  miejscu..
                  Chcialam tylko jeszcze raz jakos was uczulic na fakt, ze wiele osob zeruje na
                  nadziei ciezko chorych osob i ich rodzin.
                  Niewdzieczna to rola, bo chcialabym byc delikatna, ale jednoczesnie nie moge
                  patrzec na to bezczynnie i milczec, kiedy ktos usiluje bezwzglednie wykorzystac
                  cudze nieszczescie.
                  • mazunia1 Re: do Balbinka 03.08.07, 15:57
                    Ja to rozumiem, z natury stąpam twardo po ziemi, jeszcze rok temu podchodziłam
                    z wielką rezerwą do różnych "specyfików", ale dziś rozumiem, co to
                    znaczy "szukanie ostatniej szansy" i nie dziwię się już tym ludziom, którzy tak
                    właśnie robią i nigdy sie już nie będę dziwić. I tak ja napisała bee.bee, to
                    nie są świadome decyzję, to sa rozpoczliwe próby ratowania człowieka.
                    Natomiast takie forum jak to, ludzie, którzy tu piszą pomagają czasem
                    wyhamować, zastanowić się i przemyśleć. Tak więc wszyscy bioracy udział w tej
                    dyskusji przyczynają się do tego, że po prostu wiemy więcej.
                    • danand50 Re: do Balbinka 03.08.07, 18:45
                      mazunia1 napisała:


                      > Natomiast takie forum jak to, ludzie, którzy tu piszą pomagają czasem
                      > wyhamować, zastanowić się i przemyśleć. Tak więc wszyscy bioracy udział w tej
                      > dyskusji przyczynają się do tego, że po prostu wiemy więcej.

                      To bardzo ważne co napisałaś Mazunia i Ty Balbinko - PRZYHAMOWAć, bo w pogoni za
                      ratowaniem swoich najbliższych zapominamy czasami, że tak naprawdę zupełnie
                      czego innego od nas oczekują.Pamiętajmy, że za chwilę odejdą od nas na zawsze i
                      wtedy zdajemy sobie sprawę, że nie powiedzieliśmy Im, że ich kochamy, nie
                      podziękowaliśmy za życie, które nam dali, za wychowanie, za wspólnie spędzone
                      lata i wtedy pozostają wyrzuty sumienia, które są nie do zniesienia.
                      • binucha Re: do Balbinka 04.08.07, 12:22
                        Myślę, ze trzeba właśnie wypośrodkować. Nie do zniesienia jest to, ze nie
                        podziękowaliśmy, nie porozmawialiśmy itd., ale także nie do zniesienia jest
                        myśl, ze nie zrobiliśmy wszystkiego co było można zrobić.To także potrafi
                        męczyć, nawet jeśli to coś, co by mogło pomoc, nie zostało jeszcze
                        zarejestrowane, nie przeszło badan jeszcze itd., bo wciąż pojawia sie cień, ze
                        może kiedyś badania w końcu przejdzie i sie okaże, ze coś mogło pomóc.Gdyby moja
                        mama teraz żyła, to tego bym sie właśnie tez obawiała i nie wiem jaki wybór bym
                        podjęła.
                        • j_milewski Re: do Balbinka 04.08.07, 12:32
                          Tak czytam te wszystkie posty pod tematem który założyłem i nie wiem teraz czy
                          dobrze zrobiłem pisząc o moim doświadczeniu w stosowaniu DCA.Nie spodziewałem
                          się aż takiej dyskusji.
                          Wiem jedno Ja to stosowałem u Taty,obserwowałem, prowadziłem analizy PH w
                          moczu .Jeżeli zauważyłbym jakiekolwiek skutki uboczne u Taty napewno
                          przerwałbym kurację DCA.
                          Naszą nadzieją było podanie DCA przez okres 4-6 tygodni i tylko tyle.
                          Myśmy juz nie mieli żadnej alternatywy.
                          Napisałem duzo na temat DCA i w tym temacie już nie zabieram głosu.
                          Zyczę wszystkim chorym i ich bliskim aby uporali się z tą chorobą i otrzymali
                          drugie życie.
                          Pozdrawiam.
                          • danand50 Re: do Balbinka 04.08.07, 18:27
                            j_milewski napisał:

                            > Tak czytam te wszystkie posty pod tematem który założyłem i nie wiem teraz czy
                            > dobrze zrobiłem pisząc o moim doświadczeniu w stosowaniu DCA.Nie spodziewałem
                            > się aż takiej dyskusji.

                            Dobrze zrobiłeś. Chciałeś uratować Tatę. Jesteś wspaniałym synem.
                            Tylko proszę nie miej wyrzutów sumienia, że zabrakło Wam czasu na dokończenie
                            kuracji. Tak widocznie miało być i nic na to nie poradzisz. Może uratujesz w ten
                            sposób kogoś innego, komu się uda.
                            Gorąco pozdrawiam.
                            • mazunia1 DCA 06.08.07, 09:44
                              na koniec dyskusji o DCA chcę się podzielić ostatnimi informacjami jakie udało
                              mi się zdobyć. Uzyskałam więcej informacji od lekarza z medicorcancer po tym
                              jak wysłałam mu szczegóły choroby mamy. Po zapoznaniu się z tym informacjami
                              zdecydowanie odradził mi kurację DCA, gdyż przy bardzo zaawansowanej chorobie
                              pacjent może umrzeć z powodu komplikacji wynikających z wpływu DCA na rozległy
                              proces nowotworowy.
                              • binucha Do mazunia. 06.08.07, 17:22
                                Mazunia,

                                piszesz, ze w zaawansowanym stadium niebezpieczne to jest, bo mogą być
                                komplikacje wynikające w pływu DCA na komórki rakowe.
                                Rozumiem, ze chodzi zbyt szybki rozpad komórek rakowych i brak mozliwosci
                                przerobienia tego przez organizm?
                                  • mazunia1 Re: Do mazunia. 08.08.07, 20:46
                                    Helusia, podobnie jak Kubusi wyślę Ci wszystko na priv jutro, dziś
                                    nie mam dostępu do tamtej poczty. Nie chcę podawac nazwiska na
                                    forum, ta osoba pomogła mi podjąć decyzję, a temat jest
                                    kontrowersyjny i nie chciałabym, aby była nękana mailami o
                                    tematyce "różnej"
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka