doris74
28.08.07, 12:12
Witam,
może Wy coś wymyślicie, bo lekarze nie kwapią się jakoś do tego...
Moja mama w marcu 2007 ma rozpoznanie raka żołądka, nieoperacyjny, rozsiew,
chemia. W czerwcu tomografia, wszystko ok, brak przerzutów. Teraz miała 28.08
wziąć ostatnia chemię i mieli rozważyć ponowne otwarcie, no właśnie miała mieć...
15.08, tydzień po chemii, mama nagle dostała wymiotów, 4 razy porządnie ją
sponiewierało, potem gorączka około 38,5, osłabienie, do szpitala. I tu się
zaczyna cała bitwa, szpital powiatowy, lekarze zbytnio nie kwapią się do
leczenia. Mama zostaje przyjęta na oddział chirurgiczny, bo tylko tam jest
lekarz chirurg onkolog.
Mamie zaczyna cieknąć flegma, jest jej bardzo dużo, kapie z nosa, spływa po
gardle, najpierw jest bardzo płynna, dosłownie kapie z nosa, po 2 dniach
gęstnieje, kolor zółto-zielony, dusi ją, nie może okaszlnąć, bo jest bardzo
słaba. "Wybija" jej oko, jest całe spuchniete, nic przez nie nie widzi, choć
żadnej infekcji tam nie widac, nie jest zaczerwienione. Ciągle gorączka, gdy
przekracza 38, mama dostaje Pyralgine. Jest ciągle pod kroplówką. Po 3 dniach
lekarze włączają antybiotyk, okazuje się , że jest on na zapalenie dolnych
dróg oddechowych. Nie możemy się doprosić laryngologa. Tato chodzi do
ordynatora, lecz ten twierdzi, że robią co są w stanie zrobić.
Powoli domowymi sposobami udrażniamy nos, opuchlizna na oku schodzi.
Dopiero przez znajomości i ciągłe proszenie przychodzi po tygodniu laryngolog,
stwierdza ostre zapalnie i brak odporności, zmienia antybiotyk na Neloren,
daje coś na rozrzedzenie flegmy . W międzyczasie pobieram mamie posiew z nosa,
wychodzi paciorkowiec złocisty. Mama dostaje zastrzyki na poprawę pracy jelit.
Mama jest teraz właśnie już 2 tygodnie w szpitalu. Oddycha już swobodnie. Oko
jest na pół otwarte, trochę flegmy jest jeszcze w gardle. Wczoraj doszło
drętwienie rąk.
Ale co nas niepokoi?:
1) ciągle utrzymuje się gorączka. Rano potrafi mieć 36,6, a po południu ponad
38. Czy znaczy, że ciągle utrzymuje się jakiś stan zapalny? czy może być z
czegoś innego, np. z przerzutów?
2) mało je, troszkę zupki mlecznej, parę łyżek zmiksowanej zupy, kisielek,
ciągle jest pod kroplówkami,
3) ciągle jest bardzo słaba, z łózka wstaje tylko do toalety,
4) kupki są biegunkowate,
5) spadła nam drastycznie morfologia, przy przyjęciu do szpitala było 9,4,
wczoraj 6,3 i mama miała podawana krew wczoraj,
6) czasami mamę coś ćmi z bólu w brzuchu, ale o dziwo obywa się bez
jakichkolwiek środków przeciwbólowych, wcześniej musiała 2 razy dziennie brać
Tramadol, czasami ją mdli,
7) czy ten Neloren to trafiony antybiotyk?
8) skąd to drętwienie rąk? Czy z tego, że mama ciągle leży? czy może ta cała
flegma itd. to jakiś przerzut do mózgu?
Teoretycznie powinno być coraz lepiej, a tak to od tygodnia stoimy w miejscu.
chcielibyśmy mamę wziąć jak najszybciej do domu, bo sie strasznie męczy w tym
szpitalu, nie może spać, a w okół same "lekkie" przypadki - wyrostki, kamyki,
rozmowy o wszystkich chorobach świata.
Chciałabym narobić w tym szpitalu awanturę, ale mój tato sie sprzeciwia,
jesteśmy niestety skazani na ten szpital.
Przepraszam, że tak dużo napisałam, ale może ktoś sie spotkał z takim
przypadkiem, może zna odpowiedź choć na jedno moje pytanie.
Z góry dziekuje
doris