moja mama - juz w domu - wynik

29.08.07, 09:37
witajcie, moja mama dzis z samego rana dostała wypis ze szpitala
i wynik badania wyciętego guza,
co o tym sądzicie:
adenocarcinoma papillae Vateri G2,
hyperplasia follicularis et sinus histocytosis in lymphonodis No VII,
guz nacieka ścianę dwunastnicy pT2N0
trzustka oraz linie cięcia chirurgicznego wolne od zmian
nowotworowych

jednak to brodawka vatera a nie trzustka,
czy dobrze rozumiem iż operacja była radykalna
czy jednak to lepsze rokowanie niz przy raku trzustki?
martwi mnie to G2, w pierwszym badaniu wyszło G1

i jeszcze pytanko - w rtg klatki piersiowej - stan po zał. KC - co
to jest????
    • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 29.08.07, 12:40
      a teraz sama siebie pocieszam:

      "Rak brodawki Vatera jest szczególną postacią raka głowy trzustki,
      stanowi ok. 6% wszystkich guzów okołobrodawkowych. 5-letnie
      przeżycie u tych pacjentów wynosi ponad 60%."

      "Odsetek 5-letnich przeżyć chorych po pankreatoduodenektomii z
      powodu raka brodawki Vatera bez przetoczenia wyniósł 79%, a z
      przetoczeniem krwi - 47%. "

      będzie dobrze, jutro wizyta w centrum onkologii i dalej działamy
      • mo.p Re: moja mama - juz w domu - wynik 29.08.07, 14:28
        Witaj!
        ciesze sie,że Twoja mam ma sie lepiej i że to nie nowotwór typowy
        trzustki,G2 to jest stopien złośliwosci nowotworu,ale walczcie z tym
        paskudztwem, trzymam kciuki za Was żeby Wam sie udało, pozdrawiam
        serdecznie Monika
        • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 29.08.07, 15:19
          witaj Moniko!
          dziękuję za wsparcie!

          Tłumacze ro rozpoznanie jako
          gruczolakorak brodawki vatera G2 /średniozróżnicowany/, pT2N0 -
          naciek dwunastnicy, brak przerzutów w węzłach regionalnych, w
          węzłach zmiany typu hyperplasia /Hyperplazja (z łacińskiego
          hyperplasia) jest to mnożenie się (rozplem) komórek nienowotworowych/
          nadal nie wiem co to NO VII i stan po zał.KC

          pomózcie proszę!
    • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 07.09.07, 15:14
      jesteśmy już po wizycie w centrum onkologii,
      mama nie musi przyjmować chemii, żaden węzeł nie był zajęty, guz
      wycięty w całości, ufffffff,
      okolog stwierdził iż o czasie

      rana zagojona, cukrzycy nie ma, część trzustki ładnie pracuje,
      lekarze nie zapisali żadnych tabletek
      teraz trzeba się cieszyć tym co osiągneliśmy

      pozdrawiam wszystkich ciepło!!!!
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: moja mama - juz w domu - wynik 07.09.07, 15:46
        moze to no VII to ilosc wycietych wezlow?
        Bardzo sie ciesze, ze tak pomyslne wiesci u was :-))
      • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 22.10.07, 18:59
        Witaj. Cieszę się, że Mama już jest w domu. Przede mną podobny
        problem. Czy mogłabyś mi napisać, jak długo trwała operacja, jak
        Mama po niej się czuła i jak długo leżała w szpitalu. Jak wszystko
        goiło się. Będę Ci bardzo wdzięczna za informacje, moją Mamę podobna
        operacja czeka w poniedziałek a ja jestem jednym kłębkiem nerwów.
        Pozdrawiam Cię gorąco, Ewa
        • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 23.10.07, 09:41
          Witaj Ewo! Bardzo długo nie zagladałam no forum, dopiero dziś, ale
          widze że sie przydam :)
          Historie mojej mamy opisałam w osobnym wątku -moja mama -
          Operacja Whiplea jest najcięższą operacja brzuszną, ale jest tez
          jedyna deska ratunku, tylko 10% chorych zostaje do niej
          zakwalifikowanych, to juz powód do radośći - możemy walczyc !!!
          Bardzo ważne jest żeby została przeprowadzona w wyspecjalizowanym
          ośrodku, operacja jest bardzo ryzykowna, a okres okołooperacyjny
          pełen mozliwych powikłań, tylko w dobrym szpitalu osiagaja dobre
          wyniki, juz samo przezycie tej operacji jest sukcesem..Najczęstsze
          powikłania to przetoka trzustkowa, niedrożność zołądka,
          nieszczelnośc zespolenia w rożnych miejscach, cukrzyca -tyle tylko
          dzis pamiętam..
          Operacja trwa pewnie róznie, mojej mamy operacja trwała od 8 rano do
          ok 15,30 /już tak nie pamietam/, mama po oprecaji miała ostra
          niewydolność oddechową, została przewieziona na OIOM, była
          nieprzytomna i oddychała przez respirator. to był koszmar. na
          szczeście mamę wybudzono po kilku długich godzinach. Nastepnego dnia
          przewieziono mame na sale pooperacyjną. Miała sondę w żołądku, dreny
          i cewnik, wkłucie centralne. Rana była ogromna, tak jakby ktos
          przeciał cie na pół, non stop podawano leki przeciwbólowe oraz
          insulinę. Sonde zołądkową usunięto po ok. tygodniu. Dreny miała
          przez prawie miesiąc. Przez 3 tyg. była żywiona tylko pozajelitowo -
          worki zywieniowe w kroplówach /mama była załamana i chciała JEŚĆ/ -
          ale to przez przetoke trzustkową, która wystapiła w ok 10 dniu po
          operacji /na szczeście zaleczono ją farmakologicznie, nie trzeba
          było reoperować /. Rana wbrew obawom goi się bardzo ładnie, ale to
          dlatego że mama nie dostała cukrzycy, przy cukrzycy rana ponoc nie
          goi sie wcale.., samo szycie zagoiło sie bardzo szybko, ale do dziś
          mama ma jeszcze dużą "dziurę" w miejscu gdzie wychodziły z jej ciała
          te wszystkie dreny. Nie wiem co jeszcze opisać, w razie pytan pisz.
          Ten miesiąc po operacji był koszmarny ale było warto!!!! Trzymaj
          się!!!
          • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 24.10.07, 19:11
            Witaj. Twoje stwierdzenie "warto było" podnosi na duchu, ale
            przeraża mnie operacja. Nie wiem, czy w każdym przypadku jest sonda
            żołądkowa, dreny i inne temu podobne "akcesoria". Mamusia
            prawdopodobnie będzie operowana w poniedziałek, z dnia na dzień jest
            mi już coraz gorzej, nie wiem jak przetrwam czas operacji. Modlę
            się, żeby wszystko się udało. Mocno Cię ściskam, Ewa
            • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 25.10.07, 08:38
              Ewo, niestety sonda i dreny są w każdym przypadku. Dreny to norma po
              operacji brzusznej-usuwaja nadmiar płynu i krwi gromadzący się w
              jamie brzusznej po usunięciu narządów, a sonda opróznia zołądek z
              soków zołądkowych i zapobiega wymiotom, dodatkowy dren odprowadza
              żółć.. Wkłucie centralne /nie wenfoln/ to równiez norma w dobrych
              szpitalach, zapobiega wiecznemu nakłuwaniu chorego, a leków
              dozylnych jest baaaardzo dużo, uzywa sie specjalnej pompy
              dawkującej leki non stop, pobieraja krew, dodatkowo musi byc wkłucie
              do tętnicy. Nigdy nie myslałam że będzie tak ciężko po operacji, nie
              umiałam sobie tego wyobrazić, dotychczas jedyne operacje które
              widziałam to wyrostki, przepukliny, woreczki i tarczyce. Nie ma
              porównania...Operacja jest baardzo długa, pracuje sztab ludzi, chory
              traci duzo krwi, wyziebia się. w zalezności od potrzeb wycinaja
              dwunastnicę, trzustkę, pęcherzyk, część żołądka a potem łączą to co
              zostało jelitami, to właśnie te zespolenia sa tak ciężkie do
              wykonania, i to one często okazują sie nieszczelne. Do "zwykłych"
              powikłań pooperacyjnych dochodzą te typowe dla Whiplea -w necie jest
              dużo na ten temat, ja liczyłam każdy dzień po, bo to od tych dni
              zależy trochę co może się wydarzyć. Jeśli będzie mozliwość kup dla
              mamy po operacji taki specjalny duży pas przytrzymujący na
              opatrunek - bez niego ciężko będzie się jej ruszać bo cięcie jest
              naprawdę ogromne. Piszę to abyś była przygotowana - ja nie byłam
              przygotowana na tak ciężki stan pooperacyjny - ale najbardziej się
              bałam że nic nie będą mogli zrobić, że otworza i zamkną, a to by
              znaczyło że nie mamy szans. Dlatego warto czekać te 8 godz operacji
              i przeżyć ten ciężki miesiąc po operacji. Pisz, jeśli jeszcze masz
              jakieś pytania.Pozdrawiam
              • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 25.10.07, 08:42
                aha, moja mama nie wiedziała jak ciężka operacją ją czeka - nigdy
                nie zgodziłaby sie na nią! dlatego miałam takie wyrzuty sumienia że
                z premedytacja załatwiłam jej tą operację i to cierpienie. ale dziś
                gdy patrzę na mamę, zaróżowiona, grubszą i usmiechnieta wiem że BYŁO
                WARTO!
                • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 25.10.07, 20:12
                  Serdecznie dziękuję za następne wiadomości. Moja Mama tez nie wie
                  tak do końca na czym polega ta operacja - wie, ze bedzie usuwany guz
                  trzustki i dwunastnica, że będzie jakieś zespolenie i że operacja
                  będzie długa ale o reszcie nic Jej nie mówię. A woreczek żółciowy
                  miała usuwany 10 lat temu. Tak jak Ci pisałam, bardzo boję się tej
                  operacji, nie wiem jak wytrzymam te kilka godzin. Jak poradziłaś
                  sobie w tym czasie? Może coś mi doradzisz? Pozdrawiam gorąco
                  • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 13:59
                    Ewo,
                    przyszłam do mamy raniutko,usciskałam ją jeszcze przed wjazdem na
                    salę
                    i po prostu tam siedziałam...
                    siedziałam pod wejściem na blok operacyjny,
                    nie wiem jak upłynęły te godziny
                    Oj nie było jak na filmie, nikt do mnie nie wychodził i mnie nie
                    informował, ale byłam tam, bałam się odejść nawet na chwilę. Byłam
                    oczywiście zdenerwowana ale najgorsze było dopiero przede mną, nie
                    byłam przygotowana na widok mamy PO operacji, na widok specjalnego
                    wielkiego łózka które przyjechało po mamę z OIOMu, na widok
                    respiratora, na widok rury wciśnietej w moja mamę, na widok foli
                    termicznej itp. Myślałam że wywiozą ją śpiącą ale wybudzoną,
                    zmęczoną ale kontaktującą..a oni wywieźli "warzywko"..ach, nie moge
                    sobie tego przypominać,

                    myślę że to nie jest standard przy tej operacji, mama miała ostrą
                    niewydolnosć oddechową, temp ciała bliską tej zejściowej i dlatego
                    to wszystko było takie przerażające.
                    Czy twoja mama będzie operowana w naprawdę dobrym szpitalu?


                    • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 15:49
                      Yago (jeżeli możesz, to napisz jak masz na imię),ja jestem z Łodzi i
                      Mama będzie operowana w szpitalu na pl. Hallera (ordynatorem
                      chirurgii jest prof. Dziki). Operację będzie przeprowadzał chirurg,
                      który 10 lat temu usuwał Mamie woreczek żółciowy (wtedy pracował w
                      innym szpitalu). W tej chwili specjalizuje się w operacjach
                      trzustki. Wiesz, u nas panuje przekonanie, ze do tego szpitala
                      (istnieje dopiero 5 lat, warunki są naprawdę super, pokoje 2 i 3
                      osobowe z toaletą i osobną łazienką)można dostać się tylko za
                      pieniądze lub po znajomości. Sama przekonałam się, że to nieprawda.
                      W innych szpitalach np. na wizytę do chirurga czeka się ok. 3 m-cy,
                      natomiast tu idziesz praktycznie z dnia na dzień. Tak właśnie
                      trafiła moja Mama. Po przyjęciu do szpitala (1 październik)od razu
                      zrobiono wszystkie badania i dopiero wtedy okazało się, że to jest
                      guz. A poszła przecież tylko na endoskopowe usuwanie kamieni z
                      przewodów żółciowych. Wstawili stent w przewody, po tygodniu
                      wypisali i od razu wyznaczyli Mamie termin ponownego przyjścia do
                      szpitala na 28-go (niedziela). Mama była prywatnie u lekarza, który
                      będzie ją operował - powiedział, że jak anestezjolog nie będzie miał
                      przeciwwskazań to w poniedziałek będzie operacja. Też będę siedzieć
                      w szpitalu, ale nie wiem jak wytrzymam.
    • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 15:55
      Ewo, juz za chwile nie bedę miała dostepu do internetu.
      czy twoja mama miała wstępnie badany wycinek z tego guza /hist-
      pat/???
      • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 16:03
        Pytałam, gdyż jeśli nie było takiego badania, to właściwie nie
        wiadomo czy jest to rak. Być może mamie rzeczywiście wytną tylko
        guza-gruczolaka i po sprawie!
        Ok, musze lecieć
        Trzymam kciuki, napisz jak najpredzej!!!pozdrawiam
        • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 16:16
          Nie, Mamie nie pobrano wycinka z guza, pobrano tylko wycinek z
          dwunastnicy, bo stwierdzono, że tam jest nacieczenie z owrzodzeniem.
          Ale marker Ca 19-9 był powyżej 500 U/ml, nie wiem, czy to dużo czy
          bardzo dużo. Pozostałe wyniki miała prawie w normie a na tomografii
          wyszło, że inne narządy są bez zmian ogniskowych. Dziękuję, że
          jesteś i mogę z Toba porozmawiać
    • ewam1959 Re: moja mama - juz w domu - wynik 26.10.07, 17:06
      Acha, jeszcze jedno. Lekarz (mój sąsiad jest chirurgiem i powiedział
      mi to samo) stwierdził, że dwunastnicę i tak trzeba usunąć (nawet
      gdyby nie było na niej zmian) bo połączona jest jednym naczyniem
      krwionośnym, i gdyby pozostawiono ją to w krótkim czasie by zgniła.
      • yago997 Re: moja mama - juz w domu - wynik 31.05.08, 22:18
        Pozwalam sobie wyciągnąc ten wątek. Ostatnio sporo na forum
        przypadków raka trzustki i podobnych, a tutaj jest chyba trochę
        informacji
        Niektórzy z Was już wiedzą że walka mojej mamy jest na przegranej
        pozycji...pomimo tak optymistycznych prognoz
        W ciągu miesiąca raczydło sie odezwało, rozrosło do ogromych
        rozmiarów. Mama przyjumuje chemię paliatywną...
        Wynik CEA 269.... /5 w zeszłym miesiącu/
        Mimo wszystko tak do końca nie moge uwierzyc że zbliza się koniec....


Pełna wersja