nieumiem przekonać mamy :(

27.09.07, 13:20
do tego, aby w końcu zaufała lekarzowi. Jak juz pisałam ma
czerniaka. ( najprawdopodobniej) i chirurg - onkolog, powiedział,
ze do wyciecia. Ona nie chcce. Była u innych i zdania podzielone są.
Wiec ona sie uczepiła zdania, ze lepiej nie ruszać, ze jak wytną jej
to , to do miesiaca umrze. Nie wiem już jakich mam używac
argumentów. :(
    • rasgeea Re: nieumiem przekonać mamy :( 27.09.07, 13:22
      i to juz nie chodzi nawet o to, ze chcę ją przkonac do tego, by
      posżła od razu wyciąć, ale o to, ze ona sie uparła, ze do tego
      lekarza juz nie pójdzie. a jest to jeden z najlepszych.
      Nieumiem jej pzregadać, ze tabletkami tego niewyleczy. Mam wrażenie
      że mnie okłamuje :(
      • gontcha Re: nieumiem przekonać mamy :( 27.09.07, 14:54
        Rasgeea,

        Musisz przekonać Mame, ze JEDYNYM wyjściem jest usunięcie
        podejrzanej zmiany. Chirurg - onkolog ma rację. Przy czerniaku
        sprawa podstawową jest usunięcie zmiany pierwotnej (i ew. zmian
        przerzutowych) i potem wdrożenie odpowiedniego leczenia
        uzupełniającego.
        Jest tu na forum osoba, która także bała się operacji i próbowała
        najpierw 'wyleczyc' się inaczej (z czerniaka). Prawie dwa lata
        namawiałam ją na podjęcie leczenia. Było cięzko, a argumenty nie
        docierały... I z jednej zmiany na ramieniu doszło do rozsiewu
        czerniaka na całe ciało (ponad 20 zmian). W końcu udało mi się i ta
        osoba jest w tej chwili po kilku operacjach, jest leczona, ale
        najwazniejsze jest jedno: ŻE ŻYJE !!! - bo o to się toczy ta walka,
        o wartość najwyższą dla każdego człowieka.
        Być może sama Ci to opowie i ta opowieść przekona Twoją Mamę.

        Sama jestem po czerniaku (III st. Clarka). Miałam go usuniętego
        prawie 7 lat temu. I do tej pory nie powrócił, jestem czysta. Jest
        tu wiele takich osób. Może też takie historie przekonają Twoja Mamę?

        Ciepło pozdrawiam,
        Anka
        • rasgeea Re: nieumiem przekonać mamy :( 28.09.07, 07:31
          Gontcha :)
          Jestes kochana, dzięuję za słowa wsparcia. Pztreszukam całe to
          forum, wydrukuję nawet Wasze historie potwerdzajace to, ze to tzreba
          wyciać! Jesli pozwolicie oczywiscie.
          Staram suiedo niej dottrzeć, przekonać, ale kurcze, ona nie mówi
          tego wprost ale tak jak by mi chciała powiedzieć, ze jesli po takiej
          operacji coś by jej sie stało to ja bylabym winna. nei czuje sie z
          tym za dobrze. EJstem w stanie jedak to znieść. Nie rozummiem
          dlaczego ona nei chce sobie pomóc :(
          Poza tym, zauważyłam, ze ten czerniak zmienil kolotr, tym razem jest
          juz bardzo ciemny, póki co jakby "zasechł" bo sie nie paprze.
          Próbuję, ciągle próbuję.
          • agnieszka_40 Re: nieumiem przekonać mamy :( 28.09.07, 10:37
            Koniecznie ,ale koniecznie należy wyciąć.
            Moja mama też miała wycinane po czerniaku IV stopnia rózne tematy.
            Musisz Ty być pewna,że innego wyjścia niestety nie ma a wtedy
            napewno przekonasz mamę.
            Ja musiałam przekonać moją mamę która miala wowczas 76 lat i nigdy
            nie była u lekarza.
            Ale to ja musiałam sie najpierw przekonać,kiedy juz byłam pewna to
            zabrałam ją na prywatnę wizytę do lekarza a oni prywatnie pięknie
            mówią.I do dziś choć nadal przez tego czerniaka cierpi,ale jest
            pewna ,że wtedy zrobiła dobrze.I na pewno tak było.
            Dizś co prawda są przerzuty,ale nadal żyje.
            Pozdrawiam Ciebie i mamę-musisz być twarda w decyzjach bo walczysz z
            nagorszym potworem.
    • agulha Re: nieumiem przekonać mamy :( 09.10.07, 01:04
      Powiedz mamie wprost, że chowanie głowy w piasek to nie jest strategia w walce z
      nowotworami. Jeżeli ona uda, że raka nie ma, to nie znaczy, że rak się
      zniechęci. Z chorobami nie można postępować tak jak z ludźmi. Jak właściwy
      moment przejdzie, jest za późno, to tego się nie odwróci. Nie ma "przepraszam",
      "uznajmy to za niebyłe".
      Straciłam przyjaciółkę przez takie głupie jej myślenie. Nie był to wprawdzie
      czerniak, ale rak sutka. Wykryła go we wczesnym stadium, na USG kazali jej pójść
      na biopsję, ale ona nie poszła, bo się bała, że to rak. Najpierw niby to nie
      miała czasu, potem przestała o tym wspominać i nic nie zrobiła.
      Nie masz pojęcia, jak czuje się człowiek, który się dowiaduje, że ma przerzuty,
      który widzi, że nikt nawet nie chce zacząć go leczyć, bo to już nie ma sensu,
      który wie, że niedługo umrze, cierpi, i na dobitkę wie, że w dużej części sam
      jest za to odpowiedzialny.
      • marika78 Re: nieumiem przekonać mamy :( 10.10.07, 20:36
        dodaj, ze jest wiele ludzi, ktorzy zyczyliby sobie byc operowani ale
        nie kwalifikuja sie do operacji, bo jest za pozno i pozostaje im
        jedynie "zaleczanie" chorobska, leczenie objawow, co nie doprowadzi
        nigdy do calkowitego wyleczenia - tylko operacja daje takie szanse a
        poniewaz twoja mama moze byc jej poddana powinna sie cieszyc i nie
        zwlekac, pozdrawiam
    • gontcha Rasgeea ??? 10.10.07, 21:21
      Co z Mamą? Dała się przekonać?
      Nie piszesz ani na forum, ani na priva.
      Odedzwij się, proszę...
      • rasgeea Re: Rasgeea ??? 11.10.07, 08:47
        miło zopbaczyć, ze ktoś tu o mnie pamięta, bo teraz ludzie raczej
        sie odwracają..
        ale nimi to sie akurat nie przejmuję..
        ogólnie to tkwie w jakimś mega dole, raz lepiej raz gorzej..
        ogólnie to raczej skupiam sie na tym by być z mamą i ja wspierać,
        ona nie może zobaczyć że sobie nie radzę!
        a z mamą.. znalazłyśmy nową lekarkę, dojeżdza z Krakowa, chirurg-
        onkolog, opnię ma bardzo dobrą.. dała nam dużo nadzieji, dobrych
        słów, ogólnie podniosła nas mimo wszystko na duchu nie zamydlając
        jednocześnie oczu, ze "nie ma problemu".
        Po rozmowie z mamą, w której mama powiedziala jej jak bardzo nie
        chce wycinania , zabiegu, postanowila ze zanim cokkolwiek z robią,
        to robnią jej jakies dodatkowe badania, jakies zastrzyki dostaje.. i
        UWAGA.. być może nei ejst tak źle:))))
        poza tym, jeśli okaże sie ze faktycznie trzeba to wyciąć i koniec to
        ta lekarka mi pomoze w rozmowie z mamą:) Ona jest jak anioł jakiś,
        stanowcza ale jednocesnie spokojna i opanowana. WIdzę, ze mama ma do
        niej zaufanie i to mnie cieszy, bo wiem ze jakby co to mogę na
        niąliczyć:) nastepna wizyta z poczatkiem listoopada, wtedy beda juz
        wyniki tych wszystkich badań i zapadnie decyzja:))))
        trzymajcie prosze kciuki :)
Pełna wersja