blackredqueen 30.09.07, 22:36 jak dajecie sobie radę po ich śmierci? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mazunia1 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 01.10.07, 08:20 ja sobie nie daje z tym rady, mama zmarła 3 tygodnie temu, kazda chwila, gby pomyslę o tym, że jej już nie ma boli bardzo, wciąż to do mnie nie dociera i nie akceptuję tego, chcę do niej dzwonić, jechać. Tak bardzo mi jej brakuje, czasem jej nieobceność tłumaczę sobie tym, że gdzieś wyjechała i wróci. Czasem tłumaczę sobie, że gdzies tam jest w niebie i jest jej dobrze. Ale czasem po prostu nachodzą mnie czarne myśli, beznadziei i świadomości marnego końca w grobie, gdzie nie ma już nic. Nie pogodziłam się z JEJ odejściem. Odpowiedz Link
magdam456 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 01.10.07, 11:02 Dziś mija 4 tyg od śmierci mamy. Nie radzę sobie wcale:( Proszę ja żeby mnie do siebie zabrała, tak bardzo za nią tęsknię. Wiem, że muszę żyć bo mam dziecko i męza, ale to wszystko bardzo boli. Nie dociera to do mnie, wydaje mi sie,że gdzieś wyjechała i wróci do domu. Wszystkie jej rzeczy leżą tak jak je zostawiła, nawet doładowuję konto jej tel, żebym mogła zadzwonić pod ten numer.Czuję sie okropnie:(((( Odpowiedz Link
mo.p Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 01.10.07, 13:21 witam! jakos mnie to pytanie troche wyprowadziło z równowagi bo jak mozna się czuc po stracie ukochanej osoby? takie pytanie jest nie na miejscu i może je zadać tylko osoba która nigdy tego nie przezyła Odpowiedz Link
tara34 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 01.10.07, 17:07 niby dlaczego pytanie nie właściwe? Zrozumieć może tylko ten kto sam przeszedł śmierć bliskiej osoby .Co innego współczuć co unnego cierpieć.Tak trudno to zrozumieć? Każdy szuka jakiegoś wsparcia by nie oszaleć z rozpaczy. Staciliśmy z powodu tej choroby kilka osób w rodzinie ,wiek 38 lat ,20 lat ,50lat i wiem jak trudno dalej życ.Jednak życie toczy się dalej i trzeba wziąć się wgarść dla innych,dzieci mężą czy żony .Pielęgnować pamięć o tych którzy odeszli ,ktoś powiedział ;nie odchodzą Ci którzy pozostają w naszych sercach"Choć ból rozrywa serca TRZEBA ZYĆ DALEJ. Pozdrawiam wszystkich tych ,którzy przechodzą przez choroby nowotworowe i życzę dużo siły do walki ......................wygranej!!!!!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link
blackredqueen Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 01.10.07, 22:01 Dziękuję Ci tara34 za Twój post. mo.p dostała ode mnie info na ten temat na priv, nie chcę roztrząsać tego na forum, dobrze, że nie wszyscy wyciągają pochopne wnioski. Ja też życzę wszystkim wytrwałości w walce, a tym którzy Bliskich stracili wiary, że jest im lepiej. Odpowiedz Link
manuskrypt Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 02.10.07, 11:56 Chciałabym móc pocieszyć, że im więcej czasu mija tym człowiek zaczyna sobie radzić lepiej, ale niestety nie zawsze tak jest wpływa na to wiele czynników. Do tej pory wypowiedzieli się ludzie, którzy stracili bliskich kilka tygodni temu i ich emocje są zrozumiałe i całkowicie naturalne. U mnie minęło już (albo dopiero) 1 rok i 4 miesiące od śmierci męża i moje emocje powinny być na innym poziomie, ale nie są. Ciągle jest we mnie bunt i niezgoda na to co się stało. Ciągle żal, łzy i rozpacz. Mąż miał niecałe 32 lata jak okrutnik w postaci nowotworu zaatakował i zabił, nasza córeczka miała wtedy 2,5 roczku. Dziś ma cztery latka i jest moją dumą, ale jednocześnie moją rozpaczą. Jak na nią patrzę to często myślę, że to okropnie niesprawiedliwe, że jej tata nie widzi jaką jest wspaniałą dziewczynką. Dzień jej narodzin to jednocześnie radość i święto, że tak wspaniale się rozwija, a także smutek, że taty nie ma. Oczywiście za dnia udaję, przed ludźmi, dzieckiem, a nawet przed sobą, że jest ok. Ale wiem, że nie jest. Trafiłam na cudowną psychiatrę która w zasadzie "służy" mi do pogadania. Ona wie, że nie jest dobrze. Ona też wierzy, że będzie lepiej, że bardzo małymi kroczkami kiedyś posuniemy się naprzód. Przyznam się też, że jest we mnie dużo strachu o córkę. Ponieważ męża zaatakował paskudny rodzaj nowotworu bez szans na życie, szybko i gwałtownie to teraz strach o córkę jest wielki. Cały czas wsłuchuję się w jej organizm by nie przegapić żadnych najmniejszych oznak czegoś niepokojącego. I to pewnie też nie sprzyja by emocje poszły naprzód. Rak bowiem nieustannie towarzyszy nam w myslach. Dowodem tego jest ciągłe podczytywanie forum oraz szukanie nowych informacji na temat nowotworów. Życzę wszystkim jednak by Wasze emocje wyciszały się zgodnie z tym jak fazy żałoby powinny przebiegać. Statystyki mówią, że od 6 miesięcy do 2 lat i oby tak było. Pozdrawiam i chylę czoła przed wiedzą wielu z Was Anna Odpowiedz Link
tara34 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 02.10.07, 13:57 manuskrytp wyobrażam sobie co czujesz ,nie zamartwiaj się na zapas zrób córce badanie genetyczne .Dziecko zwłaszcza tak małe i doświadczone przez los chce widzieć mamę uśmiechniętą i zdrową .Dla Niej właśnie znajdż w sobie tyle siły by wnieść w Jej życie trochę radośći ..........pozdrawiam Odpowiedz Link
justa74 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 02.10.07, 12:32 Witaj, Moja Mama odeszła 5 sierpnia tego roku po 9 miesiącach walki. Rak płuc zaatakował dwa płuca. Nie miała szans ale nadzieja pozwoliła nam wytrwać w chorobie. Szukając lekarstw, bioenergoterapeutów, modląc się. Bardzo świeża jest moja żałoba po Mamie. Początkowo był to szok (chociaż było wiadomo, że koniec jest blisko) ale też i ulga, że nie cierpi, że nie musi tego przeżywać co było jej dane. W miarę upływu czasu coraz bardziej odczuwam Jej brak. To tak jakby część mnie odeszła Tam razem z Nią. Boli bardzo i trudno jest zatrzymać łzy, które płyną w najmniej spodziewanym momencie i nie przynoszą ulgi. Co roku czekałam na Święta - w tym roku chciałabym je przespać. Nie wyobrażam sobie świata bez Mamy. Chyba nie przeciełam tej pępowiny nigdy a to, że te 9 miesięcy choroby byłam obok i fizycznie i psychicznie jeszcze pogłębiło nasza więź. Może rzeczywiście żałoba trwa od 6 miesięcy do 2 lat. Może potem mniej boli ale wiem, że już nigdy to życie nie będzie takie pełne jak wtedy kiedy była w nim Mama ze swoją miłością, radami, po prostu była. Trzymam kciuki za wszystkich walczących i wierzę, że medycyna kiedyś pozwoli wygrywać każdą bitwę nowotworową. Pozdrawiam serdecznie Justyna Odpowiedz Link
blackredqueen Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 02.10.07, 19:03 Do justa74 odbierz priv Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 02.10.07, 23:52 Od śmierci mojej córki minęło już 9,5 roku. Poradziłam sobie tzn żyję normalnie, chociaż pozostał pewnien 'cień" - brak spontaniczności - tego już nigdy nie da się odzyskać. Jestem ja i moje życie naznaczone takim stygmatem, chociaz na codzień zyję normalnie, mam plany, marzenia, czasami tylko przychodzi lęk - tak dobrze znany tym którzy sami bądź przez swoich bliskich zetknęli się z nowotworem. Odpowiedz Link
joa291 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 03.10.07, 21:38 od smierci mojej mamy minęło 3 mce - dziś obchodziłaby 56 urodziny - jak sobie radze...kiepsko, są tzw lepsze dni kiedy pęd pracy i zycia rodzinnegi i mojej małej córeczki mnie pochłania, są takie dni że nic mi się nie chce tak bardzo tęsknie i tak mi xle z różnych powodów (duzo by pisać) miałam ten tez etap że bardzo chciałam żeby moja mamusia zabrała mnie ze sobą, mimo że mam długo wyczekane i wywalczone 1,5 dziecko - mi pomogło trochę książka życie po zyciu - uwierzyłam pewnie w to co chciałam uwierzyć, ale trochę łatwiej - pomogło mi to że moja teściowa ktora zmarła w tym samym czasie 2 razy mi się przyśniła że przyszła do mnie co prawda nic nie mówiąc tylko sie usmiechając - ale raz przyszła w moje imieniny = ponieważ zawsze o takich uroczystościach pamiętała - a raz przyszła utulić moją córeczkę, którą bardzo kochała - moja mama raczej śni mi się często ale w sytuacjach kiedy jest chora każdy z nas przezywa i radzi sobie z żałobą na swój sposób, co nie oznacza, że kogoś mniej lub bardzie boli, oddałabym większość rzeczy w moim życiu żeby ją zatrzymać, niestety nie mogę, mogę tylko wierzyć że kiedyś się spotkamy i choć jestem słabo praktykująca w wierzę, teraz staram się tego trzymać co do tego co ktoś wyżej napisał - nie ma głupich pytań - sa tylko głupie odpowiedzi Odpowiedz Link
joa291 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 03.10.07, 21:42 manuskrypt i justa chciałabym Wam dużo napisać ale ja myślę że ludzie akurat tutaj rozumieją się bez słów, ściskam Was serdecznie Odpowiedz Link
tunia03 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 03.10.07, 23:47 moj maz odszedl 16.07.2007. To bardzo smutne, to bardzo ciezkie. Biegam na cmentarz i rozmawiam z mezem. Modle sie, bym jak najszybciej mogla sie z nim polaczyc. Bo najgorsze jest jak sie straci milosc. I niewazne kto to jest. Bol jest zawsze taki sam - wszechogarniajacy. Niby zyje, niby cos robie (mam jeszcze mame i zwierzaki)ale wszystko jest obliczone na czekanie "by przejsc na tamta strone". Wbrew logice, mysl ze polacze sie z miloscia serca mojego,pomaga mi na co dzien. I faktycznie, tez chyle czola (jak poprzedniczka) przed wszystkimi, ktorzy przeszli lub przechodza meke tej potwornej choroby jaka jest rak. Odpowiedz Link
agnes3171 Re: Pytanie do osób, które straciły bliskich... 19.10.07, 13:09 moj tatus odszedł dwa miesiace temu,ciężko mi sie pogodzic z tym ,ze juz go nie ma ,ze nie zobacze sie z nim ,ze nie zagadam do tatusia ,tęskni mi sie coraz bardziej,szczerze powiem zaraz po smierci tatusia , mialam wrazenie ze lezy w szpitalu(zmarl w szpitalu na raka pluc z przerzutami do mózgu)ze wyjdzie ,ze go zobacze sie z nim spotkam,ale teraz dociera do mnie ze juz go nie ma naprawde,z jednej strony ...tylko z jednej strony ciesze sie ze dlugo nie cierpial,bo prawde mowiac ..mialby zyc w takich cierpieniach jakie przechodzil,co to za zycie ?:(sama wiem bo przechodzilam czerniaka,walczylam z nim .....ale ciezko jest naparwde,nie moge sie z tym pogodzic ,co wspominam mile chwile a naparwde duzo bylo takich chwil ,to płacze i nie ma dnia zebym nie myslala o tatusiu ,nie ma godziny,codziennie jezdez na cmentarz zapale swieczke Odpowiedz Link