Jakie mam szanse na wyleczenie...???

21.11.07, 12:50
Niestety, miałam juz operacje..piers usunięta, wycieto 19 wężłów w tym 3 były
juz zajete , bez przekroczenia torebki w węźle, guz 5 cm a wiec duzy,
okreslony G2 , rak nie jest hormonozalezny, her2 ujemne..mam 36 lat
biore juz chemie , miałam pierwszy wlew w poniedziałek..czuje sie słabo ale
nie jest tragicznie. mam miec 8 wlewów i potem radioterapie ..chemia czerwona...
jakie mam sznase na wyleczenie bo rokowania nie sa dobre, czy jest ktos na
forum, kto miał raka piersi i przerzuty do wezłów chłonnych i udało mu sie??
pocieszcie mnie, bo jestem podłamana tym wszystkim zwłaszcza ze mam takie złe
rokowania
    • domina19 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 21.11.07, 13:04
      dwie kobiety i dwie z takimi rokowaniami jak Ty, minęły juz lata od
      operacji i zakonczonej chemioterapii a ona sa zdrowe i tylko musza
      co 6 miesiecy robic kontrolne badania, głowa do góry
    • jagodat Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 21.11.07, 19:23
      witaj, zajrzyj pod ten link, tam jest nas dużo z podobnymi
      problemami,żyjemy wiele lat, ja też już w lutym będę po operacji
      9lat, babeczki napewno Ci pomogą www.amazonki.net/potem
      wejdz na forum, pozdrawiam
      • jagodat Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 21.11.07, 19:29
        www.amazonki.net/
        potem wejdz na forum, pozdrawiam
        • marika78 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 21.11.07, 21:42
          witaj,
          wiem, ze to juz za pozno ale chcialam Ci powiedziec, ze probowalam
          zdobyc namiar na tego lekarza, o ktorym Ci pisalam ale bez skutku...
          ten znajomy prawdopodobnie wyjechal za granice i nie odpowiadal na
          moje maile...
          ja znam jednak kobiete- moja sasiadka, ktora jest juz 1,5 roku po
          operacji, chemii itd i powiem Ci, ze widac jak z kazdym dniem wraca
          do zdrowia, tak, ze nie zalamuj sie, dasz rade!
          poradze Ci tylko bys moze skorzystala z pomocy psychologicznej, bo
          to na pewno Ci nie zaszkodzi a tylko doda sil...
          Pozdrawiam cieplo
          • smutek20 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 22.11.07, 10:08
            chciałbym po prostu pozyc jeszcze na tym swiecie ...a te moje rokowania, ta
            swiadomosc ze moga byc przerzuty za jakis czas paraliżuje mnie..
            • mazunia1 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 22.11.07, 11:47
              nie możesz spisywać się od razu na straty, możliwe, że wcale nie
              będziesz miała przerzutów, że wycięli Ci wszystko i będziesz jeszcze
              żyła długie lata. Ciagłe myślenie o tym, że możesz umrzeć osłabia
              Twój organizm, który musi teraz walczyć nie tylko z chorobą, ale i z
              leczeniem. Chemia jest bardzo ciężkim doświadczeniem dla organizmu.
              Moja znajoma miała usunięte obie piersi w wieku 28lat, teraz ma
              prawie 40, dwójkę dzieciaków, żyje na wsi, pracuje w polu i cieszy
              się życiem.
              życzę Ci dużo siły i optymizmu, to najskuteczniejsze lekarstwo w
              walce z każdą chorobą.
              • wiktorka_24 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 22.11.07, 12:03
                Wiele kobiet z rakiem piersi i przerzutami do węzłów żyje i ma się dobrze :-)
                guz 5 cm to sporo, ale niczego nie przekreśla. A nie badałaś się , że nie
                wykryłas wcześniej tego guza? Przecież on musiał rosnąć długie lata...

                Będzie dobrze ;-)
                • smutek20 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 22.11.07, 12:47
                  to nie prawda, ze rosnie lata..mój w niecały miesiąc od usg do operacji
                  powiekszył sie o 2,5 cm- i zrobił przerzuty do wezłów. wiem jaki miał na
                  mamografii i na usg wymiar i kiedy i wiem ile urosł do operacji.
                  Takie pisanie a nie badałas sie jest bzdurne - bo sie badałam i lekarze
                  twierdzili ze to nie rak i tego sie nie usuwa!!! bo to jest dysplazaja a
                  dysplazje sie zostawia w spokoju, wiec nie piszcie mi, ze sie nie badałam...ja
                  pytam, czy ktos zna z zycia , przypadki, ze takie osoby jak ja...zyja po
                  diagnozie o zlym rokowaniu długo...czy zyja bez przezutów.
                  pozdr.
                  • wiktorka_24 Re: Jakie mam szanse na wyleczenie...??? 23.11.07, 00:04
                    Przepraszam, ja nie twierdzę, że się nie badałaś, lecz tylko spytałam.. moja
                    ciocia miała nowotwór piersi z zajętymi węzłami 25 lat temu- żyje, ma się
                    dobrze, nie miała przerzutów :-)tak wiec to nie oznacza,że rokowania na pewno
                    będą złe.. musi byc dobrze :-)
Pełna wersja