Moja mama dzi.ś odeszła.

26.11.07, 21:31
Mama dziś odeszła ,byłam przy niej w tej ostatniej chwili.
Dziś poczułam ten ogromny ból i krwawienie serca po stracie
ukochanej i wspaniałej matki.Do ostatniej chwili była bardzo dzielna.
Tak bardzo ją kocham.
    • ewam1959 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 26.11.07, 21:42
      Agnieszko, przyjmij proszę wyrazy współczucia. I Ty też postaraj się
      teraz być dzielna.
      • attenna11 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 26.11.07, 21:47
        Ja tez bylam przy smierci mojej mamusi...wiem, że nasze mamy
        wiedziały o tym...
        Mi minąl juz miesiac..jest tak pusto...
        Modlę się za Was.
        Bądz nadal dzielna i prosze przyjmij wyrazy wspólczucia.
        Aneta
      • ninagren1 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 26.11.07, 21:49
        Bóg dał ci te ostatnie chwile z mamą. Mogłaś być przy niej. Teraz
        dużo siły, wiary i nadziei na spotkanie kiedyś tam.....
        Ja straciłam moją 3 tygodnie temu, czuwałam przez całą noc, rano
        poszłam zaprowadzić dziecko do żłobka i już jej nie było.
        Tak widocznie miało być. One juz nie cierpią, teraz my cierpimy bez
        nich.
        Trzymaj się, bardzo ci współczuje. nina
    • kreseczka781 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 26.11.07, 22:04
      Agnieszko,
      przyjmij wyrazy współczucia. Ściskam Cię mocno, musisz się jakoś
      teraz trzymać. Mama już nie cierpi, jest jej lepiej. I czuwa nad
      Tobą.
      [']
      Joasia
    • jovita13 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 08:21
      Agnieszko, ja także współczuję Ci z całego serca.Wiem przez co
      przechodzisz teraz.Nie ma słów,aby pocieszyc. Pamiętaj sercem jaka
      była,tylko to nam zostaje po mamie. I kilka zdjęc......
    • elka-1 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 08:47
      Przekazuję wyrazy wielkiego współczucia. Ela
    • ewelka1308 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 08:48
      Agnieszko. Słów brak, żeby wyrazić, jak bardzo mi przykro.
      Kibicowałam Wam przez cały czas. Śmierć matki boli, serce krwawi z
      bólu i tęsknoty. Byłaś przy niej do końca-mi nie było to dane. Moja
      mama zmarła sama-nie poczekała 10 minut na moją siostrę i wujka.
      Bardzo Ci współczuje.... Ty też byłaś bardzo dzielna. Trzymaj się.
      Ewelina
    • mazunia1 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 09:14
      Niech spoczywa w pokoju. Twój Anioł Stróż jest już w niebie.
    • dorotkabp Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 09:45
      Bardzo Ci współczuję,

      Dorota
      • kortyzol Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 11:04
        Bardzo Ci współczuję.
    • tara34 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 11:20
      współczuję trzymaj się dzielnie..............
      • annmaria Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 11:47
        Wspolczuje z calego serca...
        Anka
    • mario431 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 12:01
      Tak bardzo mi przykro! Bądź dzielna!
      Mariusz
    • ajkaa2 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 12:52
      Przyjmij wyrazy najgłębszego współczucia.
    • gontcha Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 15:18
      Agnieszka,

      Przyjmij wyrazy współczucia :(
      Bardzo mi przykro.

      Anka
      • helusia007 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 17:21
        Wspolczuje Ci bardzo i wiem, co czujesz. Moja mama odeszla 3 dni
        temu. Wszyscy mi mowią, ze musze sie trzymac, a ja nie wiem jak to
        zrobic, ale widocznie musimy sie trzymac. Zycze Ci duzo sily. Moze
        za jakis czas bedzie lepiej.
        • koofel Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 18:08
          Proszę przyjąc wyrazy współczucia.
    • polimeraska Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 21:28
      łączę się w modlitwie [*]
    • kati5k Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 21:54
      Bardzo mi przykro. Głębokie wyrazy współczucia
    • marta11 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 27.11.07, 22:53
      Wyrazy współczucia,
      trzymaj się mocno, Mama napewno czuwa nad Tobą...
      • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 28.11.07, 08:15
        Dziękuję Wam wszystkim za te słowa.Uwierzcie nigdzie ,ale to nigdzie
        nie ma tak ogromnego zrozumienia jakie znajduje sie tutaj posród Was
        na forum.Wszyscy jesteście ludżmi ogromnego i ciepłego sreca.
        Pogrzeb mojej mojej mamy bedzie jutro o godzinie 13,jestem pewna,że
        wspomnicie.
        dziękuję i goraco Was wszytkich pozdrawiam.
        Jest mi bardzo ciężko.
        • maria470 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 28.11.07, 14:56
          Dolączylam do Was niedawno ale też przesylam wyrazy wspolczócia i mocno i gorąco
          ściskam.
          Maria
    • sindi31 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 28.11.07, 18:49
      Witaj!
      Ból kiedyś minie, czas zaleczy rany
      Wspomnienia w sercu zostaną na wieki!
      Pielęgnuj je!
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły!
    • betka301live Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 29.11.07, 07:33
      Wspolczuje Ci bardzo .Trzymaj sie mocno ,Zycze duZo sily
    • marika78 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 29.11.07, 18:38
      lacze sie z Toba w bolu, bo wiem jakie to trudne...
      jest mi bardzo przykro ale i wierze, ze my wszyscy sie kiedys
      spotkamy...
      • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 29.11.07, 20:20
        Dziękuję wszystkim.Jest tak bardzo ciężko,że brak jest słów.
        Jak silną trzeba mieć wiarę żeby choć po części sobie w tym bólu
        ulżyć.Jest mi tak cięzko,że szukam zapachu i tulę się w niego.
        Ciągle myślę jak to wszystko zatrzymać,nic więcej dla mnie nie jest
        teraz ważne.Wszystko jest tak niezrozumiałe ,myśli ciągle wracaja do
        tych ostatnich najbardziej bolesnych chwil.
        Jak trudno jest dalej żyć,zabrakło części mojego całego życia.
        CZy można utrzymać sie jeszcze na takim włosku?
        • ewelka1308 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 30.11.07, 08:59
          Agnieszko. Pierwsze dni, tygodnie są najgorsze. Wszędzie szukasz
          jednak śladu matki, jej obecności. Wspominasz,że mama robiła to tak,
          to była jej ulubiona bluzka, to chętnie oglądała w telewizji itd.
          Minęło 6 tygodni, od kiedy mamy nie ma. A ja czasami po prostu nie
          wierzę w to, co się stało. Raz zapomniałam się i zaczęłam dzwonić do
          mamy,żeby porozmawiać. A dziś ... kiedy czekałam przed pracą na
          kolegę tak bardzo chciałam do niej zadzwonić (czasami rano dzwoniłam
          do mamy do pracy),ale wiedziałam,że już nie odbierze... To takie
          trudne. Trudno wyobrazić sobie święta bez mamy, bez
          naszej "współpracy" przy gotowaniu, sprzątaniu, kupowaniu prezentów,
          ubieraniu choinki. Mam wyrzuty, że od kiedy wyszłam za mąż już nie
          miałam dla niej tyle czasu przed świętami. U siebie w domu mam jej
          ubrania, które wącham, dotykam i oglądam; u mnie jest jej telefon i
          chyba go doładuję, bo nie mogę znieść myśli,że jej numer zostanie
          stracony. Kiedy w pracy nie mam co robić, siedzę i wspominam mamusię
          i chce mi się płakać. Kiedy jestem u rodziców w domu śpię w jej
          pidżamie. Ktoś pewnie powie,że powoli świruję. Może i tak, ale to
          jest mój sposób na żłobę, bo na czarno się raczej nie noszę wbrew
          powszechnemu poglądowi i pomrukiwaniom sióstr mojej mamy. I może
          trudno w to uwierzyć, ale jest lepiej. Mimo wszystko jest lepiej.
          Tylko moja wiara bardzo osłabła. Przestałam chyba ufać Bogu, bo
          zabrał mi najcenniejszy skarb. Mam nadzieję,że się nią dobrze
          opiekuje.Zaczynam jednak myśleć o tych świętach, bywają chwile,że
          nie myślę o mamie, nie płaczę już codziennie... Jeszcze się z tym
          nie pogodziłam, ale powoli dochodzę do siebie. Myślę,że trochę to
          okrutne,że można jednak żyć bez ukochanej osoby. I marzę,że mama mi
          się przyśni, że będę mogła z nią porozmawiać, chociaż we śnie. Bo
          tylko tyle mi pozostało....
          Życzę Ci dużo siły w tych trudnych chwilach. Przetrwasz to na pewno,
          choć trudno Ci w to uwierzyć (ja też myślałam,że nie przeżyję mamy
          odejścia). Nie będzie łatwo, ale dasz radę. Trzymaj się. I pisz. Bo
          to forum jest świetnym psychologiem.
          • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 30.11.07, 13:26
            Ewelko-czytam to o czym napisałaś i wszystko jest tak jak mówisz.
            Wszystkich nas dotyka ten potworny brak-brak bliskiej ukochanej
            osoby-on jest nie do zniesienia.Oczy są juz tak bardzo wypłakane.
            Ja mieszkam razem z mamą jej pokoj jest tu obok mnie,wszystko jest
            tak jak zostawiła.Na kieliszku w którym podawałam jej leki są ślady
            jej ust,kapcie maja jej zapach.Boże jak mi jest cięzko.
            • mercia24 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 30.11.07, 20:11
              Agniesiu nie myślałam, że to się tak szybko skończy :(( jest mi bardzo bardzo
              przykro, dopingowałam Cię w myślach ze wszystkich sił żeby udało Ci się razem z
              mamusią wygrać tą walkę..cóż teraz mogę powiedzieć :( żadne słowa nie sprawią,
              że Twój ból będzie mniejszy, ale ja wierzę że czas najlepiej uleczy rany,
              przytulam Cię mocno w myślach..

              [*]
            • sonja12 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 30.11.07, 20:31
              Agnieszko, doskonale cię rozumiem, mojej mamy nie ma już 11
              mieisęcy, 20 grudnia minie dokladnie rok, nie wiem kiedy to
              zleciało, i wiem jak jest cięzko. Czas jakby przyspieszył, a ja tak
              tęsknię za mamusią. Najgorzej jest przez pierwsze miesiące, ale
              teraz tez nie jest łatwo.Ja całe dnie spędzalam u mamy na cmentarzu,
              po prostu wiedziałam ,że musze tam iść, potrzebowałam tego, bo
              wiem ,że mama by przyszła do mnie.Do dzisiaj chodze codziennie i
              odwiedzam mamę. Przez pierwsze miesiące rozmawiałam z mamą na
              cmentarzu, chociaz to byl monolog,w wakacje to siedziałam po kilka
              godzin, tak siadlam i siedziałam, moglam caly dzien przesiedzieć.
              Łzy same z oczu mi leciały , przenioslam się do mamy pokoju i śpie w
              mamy łózku.Pamiętam jak zasypiałam ,prosiłam mamę aby mi się
              przyśniła, i powiedziała jak tam jest, ale niestety nie przyśniła mi
              się tak jakbym chciała.Każdy dzień wypelniałam pracą, aby nie
              myśleć, mama bardzo lubiła prace w ogrodzie i ja też zresztą. Całe
              dnie spędzałam w ogrodzie tak jak mama i pracowałam , aby nie
              mysleć,pamietam jak w niedzielę poszłam sprzątac piwnicę, nie wiem
              może zglupiałam , ale tak było, żeby się czymś zająć. Dopiero po 7
              miesiącach w wakacje mogłam poukładać mamy rzeczy w pokoju, ani
              jednej rzeczy nie wyrzuciłam, wszystko leży w szafie , a mamy kurtka
              wisi w pokoju tam gdzie mama wieszała. Nie wiem czy czytałaś
              książkę: "Rozmawiając z niebem". Ktoś na forum polecił i kupiłam,
              Kup i ty a nie pożałujesz. Ale wiesz ja słyszałam głos mamy na
              ogrodzie i nie były to moje wymysły, (Jak chcesz to moge ci opisać)
              wiem ,że mama czuwa , że coś tak jest tam. Pamiętaj, ból minie z
              czasem, ale tęsknota pozostanie. Muszisz byc silna , wiem ,że łatwo
              powiedzieć , ale trudniej wykonać. Pozdrawiam cię serdecznie.
              • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 01.12.07, 21:37
                dziękuję wszystkim za te ciepłe słowa-wszystko o czym piszecie jest
                tak bardzo mi znajome,wszystkie mysli i uczucia.
                Sonju-tak bardzo bym chciała uwierzyć ,że -cos tam jest-tak bardzo
                by mi to pomogło.
                oczywiście bardzo proszę opisz tą sytuację o której piszesz.
                Ksiażkę napewno zakupię-bardzo mi potrzeba czegoś co choć trochę
                pomoże w moim cierpieniu,wiecie ,że ono jest nie do opisania.
                POkój mamy jest równiez nie ruszony i nie wiem kiedy i czy wogóle
                przyjdzie ten czas gdy coś tam zrobię.
                Nie mam chęci do gotowania,zakupow sprzatania,nie dawno obok opieki
                nad mamą było to moje zajęcie zeby jej dogadzać z jedzeniem bo
                przecież tyle się wcześniej nacierpiała jak nie mogła przez tak
                długi czas jeść.
                Dziś gotowałam ziemniaki pierwszy raz od mamy śmierci,płakałam nad
                tym garnkiem bo to gotowanie dla niej to był mój sens zycia.
                A teraz co zostało wiem mąż ,córka,bardzo ich kocham,ale mama to mój
                anioł,to mój sens życia ,brak całkowicie motywacji do wszystkiego.
                Jedyne co mi daje siły to Wy tutaj wszyscy bo piszecie to o czym ja
                myślę,mówicie o tym co mnie boli,wszyscy wszystko wiecie i Wy już
                umiecie sobie z tym poradzić.
                Wasze rady są cenne.
                • sonja12 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 03.12.07, 19:28
                  Witaj Agnieszko!
                  Czy nie masz takiego odczucia,że mama gdzieś wyjechala? Bo ja tak
                  miałam, że mama wyjechała i przyjedzie. Tak jest na poczatku, ale
                  cóz można czekać w nieskończonośc..........
                  Opisze ci sytuacje ,których doświadczyłam i nie sa one moim
                  wymysłem. Na 8 miesięcy przed mamy smiercią wysniła mi się mamy
                  choroba, ze mama zachoruje na raka , obudziłam się w srodku
                  nocy,byłam cała mokra, ale z ulgą odetchnęłam :to tylko sen.Sen -
                  który póżniej się sprawdził. Wydaje mi się,że moja niezyjaca babcia
                  przyszła mnie osrzec. Potem śnił mi się wynik biopsji,ze był zły i
                  tak było faktycznie. Niby sny- ale coś w tym jest.
                  Potem na kilka dni przed mamy operacją rozmawiamy z mamą w kuchni ,
                  drzwi na korytarz otwarte, i słyszymy głos- taki ochrypnięty damski
                  głos- ja nazwałam go głosem z zaświatów, nie wiem co powiedział,
                  było to jedno zdanie,jak przestałyśmy rozmawiać głos ucichł, ale
                  możesz wierzyc lub nie tak było. Gdybym sama tego nie doświadczyła
                  nie uwierzyłabym. Ktos z tamtąd mnie ostrzegł, że będzie
                  nieszczęście- tak mi się wydaje. Po mamy smierci -nie pamiętam, czy
                  było po czy przed pogrzebem,spałam u brata, już zasnęłam i w pewnym
                  momencie słysze glos mamy , który zawołał moje imię:ewa . Ja
                  podniosłam głowę i odpowiedziałam co. Wydaje mi się ,że to mama
                  przyszła do mnie pożegnac się.
                  Potem w maju poszłam na ogród za domem, ulubione miejsce mamy,
                  własnie w tym dniu zaczeliśmy robic grób dla mamy, była to sobota,
                  tak chodzę pod drzewami kiedy słysze głos mamy jak mówi do mnie ewa,
                  ewa. Dwa razy powiedziała moje imię. I nikt mi nie powie ,że to moje
                  wymysły , ale tak było. Ale był to taki smutny głos mamy, tak
                  myślałam ,że może chodzi o grób , nie wiem sama.
                  I teraz w październiku obudziłam się o 3 w nocy , byłam wyspana ,
                  nie mogłam zasnąć, przewracalam się z boku na bok, mija4 , 5 rano,
                  ja tak leżę i patrzę na zegarek.Zbliza się 6 , ja leżę , miałam
                  zamknięte oczy, i w pewnym momencie słysze kroki z dolnego
                  korytarza, otwierają sie drzwi do kuchni ,( sa zamkniete na klucz)
                  zamykają, następnie otwierają się drzwi do pokoju gdzie spię,
                  zamykają na klamkę, słysze to berdzo wyrażnie, ktos wchodzi , chwilę
                  postał i wyszedł, znów otwarcie i zamkniecie jednych drzwi i
                  drugich. Ja nie bałam się tylko nie chciałam otworzyc oczu i nie
                  wiem czemu , przykryłam się kołdrą , jak wszystko ucichło to
                  otworzyłam oczy. Wydaje mi się ,że ktos był , moja mama , przyszła
                  do mnie , tak już miało byc , że musiałam się obudzic o 3 w nocy ,
                  i doświadczyc tego.
                  Tez chwilami , nie chce mi się wierzyć ,że tam coś jest , ale
                  opisane sytuacje , swiadczą o tym , sama bym nie uwierzyła , ale
                  doświadczyłam tego , przeżyłam. Też kupowałam książki o zyciu tam i
                  czytałam z nadzieja ,że dowiem się czegoś nowego. tak bym
                  chciała,aby mamie tam było dobrze, tak prosiłam mame o sen , ale nie
                  przysniła mi się , jak bym chciała. I jeszcze jedno , na 2 miesiące
                  przd smiercią mojej mamie sniło się ,że przeprowadza ise do nowego
                  domu , i faktycznie przeprowadziła się.jak mama lezała w łózku to we
                  śnie orzyszli jej rodzice , czyli moi dziadkowie, mama mówiła,że
                  byli bardzo zadowoleni, i usmiechnięci. Powiedz sama ,coś w tym musi
                  byc, to nie sa zbiegi okolicznośći. A czy ty nie doświadczyłaś
                  takich sytuacji, przed mamy chroba , nie wiem ile twoja mama
                  chroowała , nie miałaś snów. A poza tym przed mamy choroba snił się
                  mojej mamie jej ojciec. Zawsze jak sie snia bliscy ,którzy odeszli
                  to jest to zapowiedź nieszczęścia.
                  Nie wiem , czy pomoże ci to co napisałam, czy uwierzysz, kup
                  książkę tę o której pisałam, ja kupiłam w necie na 5 zł. Pomogla mi
                  trochę, nie wiem dlaczego jednym zawsze pod górkę , a innym z górki,
                  takie podłeżuycie. Ile lat miała mama? Moja 63.
                  Moja mama przez ostatni rok bardzo często mi mówiła, naucz się
                  gotować, kto ci ugotuje jak mnie braknie, ale ja się z tego
                  smiałam , mowiłam mama przecież ty gotujesz najlepiej.Nie wiem
                  przeciez nic nie przeczywała, skąd takie mysli, nie wiem, nie
                  potrafię uwierzyć w to ,że mamy już nie ma. najgorsze sa swięta,
                  ulubione mamy, najchętniej bym je przespała. Jeszcze rok temu mama
                  była , lezała , ale była, odezwała się , nie wiem skąd taka choroba
                  przyszła , nie mogę uwierzyć. Pozdrawiam cie , wiem jak ciężko,
                  pożniej lepiej nie jest. Trzymaj się.ewa
                  • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 03.12.07, 21:44
                    Droga Ewo-tak wierzę Ci we wszystko o czym piszesz,wiele dawniej na
                    ten temat czytałam,ale niestety nic sama takiego nie doświadczyłam.
                    Moja mama na dzień przd smiercią rozmawiała na jawie ze swoim
                    zmarłym bratem,którego wysyłała razem z psem po wodę dla niej ze
                    studni.Kiedy zapytałam ją czy rozmawiała z bratem świadomie
                    odparła ,że tak -było to tak jak by to było zupełnie naturalne i że
                    brat zyje.Ja wtedy wzięłam to na karb leków przeciw bólowych.
                    Ostatniego dnia przd samą śmiercią zapytała mnie co ma
                    robić,wiedziałam,że to już blsko-rozsądek i wszystko na to
                    wskazywało ,ale miłość moja nie dopuszczała tych myśli-odpowiedziłam
                    mamie ,że trzeba się modlić,odpowiedziała,że modli sie ale po cichu.
                    Boże gdybym nie była taka ślepa to bym jej tak nie pozwoliła męczyć
                    w tych ostatnich chwilach,one naprawdę były potworne,jak moje myśli
                    wrócą do tego momentu to serce prawie rozrywa mi ból i łzy cisną się
                    do oczu.Tragedia dla mnie jest to moja życiowa tragedia,nie umiem
                    sobie wytłumaczyć tak jak Ty piszesz,że wyjechała,wiem ,że jej nie
                    ma i został po niej tylko pusty pokój.
                    Moja mama miała 78 lat ,ale nie była jeszcze babciulka -bardzo młodo
                    wyglądała i młodo się czuła.Jak przy niej powiedziałam komuś ile
                    mama ma lat do dostawałam super obsztorc za to ,że powiedziałam o
                    jej latach.
                    Znalazłam się rodzicom po 16 latach,mama miała 36 lat jak mnie
                    urodziła,zawsze byłyśmy razem,zawsze razem wszystko planowałyśmy bo
                    wcześnie straciłam ojca i byłysmy same.
                    Wspaniale dogadywała się z moim mężem,nieraz knuli coś po cichu
                    żebym nie słyszała,ale ja byłam z tego zadowolona,cieszyłam się ,że
                    razem wszyscy się kochamy.
                    Moja mama chorowała już od 3 lat.
                    Udar z którego wyszła -zostało po nim,że sama nie mogła chodzić po
                    ulicy bo się przewracała,zaciskały się tętnice szyjne przy
                    minimalnym skręcie głową,po domu chodziła swobodnie-krótkie
                    odcinki.W tym roku w maju sama wybrała się do fryzjera przy pomocy
                    kuli,strasznie na nia wtedy krzyczałam.
                    2 lata temu miała wyciętego czerniaka z ramienia i węzły chłonne.
                    W tym roku w czerwcu pojawił się na jelicie cienkim,leczyli ją na
                    kamienie i różne tam,a ona coraz bardziej nie mogła jeść.
                    W połowie lipca doszli co to jest i operowali,ale co z tego on
                    poszedł dalej.
                    I tak od lipca-po wyjściu ze szpital pierwsze 3 tygodnie sie
                    poprawiało,a potem jak by zapisał pogarszało się w każdy piątek.
                    Nie chcę cI pisać jak było strasznie co ten rak musiał zrobić w
                    środku,że tak strasznie się to zakonczyło.
                    Pozdrawiam bardzo-bardzo gorąco
                    • marinka52 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 04.12.07, 15:57
                      Agniesiu, kochana skarbeczku, tak musi byc!
                      nie ma powrotu, mamus Twoja sp odeszla, zrobilas wszystko co bylo w
                      twojej mocy,
                      kochanaAgnieszko, to takie sa realie, takie jest zycie, mialas
                      mamuncie dlugo, pewnie ze dalej bys chciala ja miec, lecz Aniolowie
                      inaczej zarzadzily-pogodz sie, modlitwa wesprzyj Mamunie, nie ma
                      powrotu , nie rozmyslaj co moglas wiecej, juz nie ma! ODWROTU.
                      SEDECZNIE cIEBIE POZDRAWIAM ,BADZ DZIELNA, ZMARLI POTRZEBUJA NA
                      UKOJENIE TYLKO PLOMYCZKA SWIECY I MODLITWY IM WTEDY TAM TAK
                      CIEPLUTKO,PROSZE CIE!WIEM , NIE MAM MAMUNCI OD 27L ,A TATKI OD
                      UAAA.. GDY MIALAM 19L , A MAM 56,,UTULAM CIE, MIEJ SIE UKOJENIEM..
                      • agnieszka_40 Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 05.12.07, 09:31
                        Marinko-dziękuje Ci za bardzo cieple słowa.Wiem o wszystkim,wiem że
                        takie jest życie,ale moję życie teraz polega jedynie na
                        powstrzymywaniu sie od płaczu.Nie mogę się z tym pogodzić,strasznie
                        mi mamy brakuje.Wiem ,że jestem dorosła,ale ONA zawsze była przy
                        mnie i teraz jej brak robi ogromną czarna dziurę ,która przesłania
                        mi cały świat.
                        Jestem wściekła,że moja siostra ,mój brat przechodzą do dnia
                        codziennego,ja nie mogę,nie umiem i nie wiem czy chcę.
                        Mamy pokój jest teraz jedynym ukojeniem,tam mogę spokojnie się
                        wypłakać,poczuć jej zapach.
                        Marinko Tobie -wiem również było cięzko jak tak juz dawno straciłaś
                        swoich kochanych rodziców,Twoje rany napewno sie już troche zagoiły.
                        Z moich ran niestety sączy się moje ogromne cierpienie.
                        Bardzo serdecznie pozdrawiam
    • ewa21n Re: Moja mama dzi.ś odeszła. 08.12.07, 00:26
      Wyrazy współczucia nic wiecej w takiej chwili nie potrafie napisac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja