Co dalej po operacji?

27.11.07, 19:03
mój tatuś będzie miał operację usuwania guza w jelicie grubym. Jeśli
będzie decyzja, że musi brać chemię, to trzeba sobie samemu szukać
dobrego chematologa, czy w szpitalu dostaje się takie namairy? kiedy
wiadomo, że trzeba brać chemię: od razu mówią, czy trzeba czekać na
jakiś wynik?
Tydzień temu po pobraniu małej próbki okazało się, że guz jest
złośliwy: groczolakorak brodawkowy (adenocarcinoma papillare).
Rozumiem, że po operacji jeszcze raz zrobią badanie, bo nie wiemy
jaki jest stopień zaawansowania. Czy od razu wiadomo, że są jakieś
przerzuty?
Jeśli ktoś zna odpowiedź, to będę bardzo wdzięczna za pomoc. Tak
bardzo się boję, nie mam pojęcia, jak mogę pocieszyć tatę :((((
    • ewam1959 Re: Co dalej po operacji? 27.11.07, 19:54
      Napisz, skąd jesteś, postaram Ci się pomóc. Jeżeli chcesz, to napisz
      na moją pocztę. Pozdrawiam gorąco
    • jeanne72 Re: Co dalej po operacji? 27.11.07, 20:05
      kiedy
      > wiadomo, że trzeba brać chemię: od razu mówią, czy trzeba czekać na
      > jakiś wynik?

      Zależy. Jeśli nie wykryją przerzutow, a guz zostanie usunięty w całości, to
      raczej trzeba poczekać do wyniku badania histopatologicznego. Jeśli węzly nie
      będą zajęte, decyzję o chemii należy dobrze przemyśleć.

      Czy od razu wiadomo, że są jakieś
      > przerzuty?
      Tylko jeśli je znajdą podczas operacji albo przy standardowo wykonywanych rtg
      klatki oraz usg jamy brzusznej. W przeciwnym razie dopiero badanie węzłów coś
      więcej wyjaśni. A czy są jakieś malutkie ogniska w innych narządach... na to
      pytanie od razu nikt nie odpowie.
      • ewusia13 Re: Co dalej po operacji? 27.11.07, 22:34
        nam lekarz zaraz po operacji powiedział, że jak tata wyjdzie ze szpitala to mamy
        się udać do lekarza onkologa, że w naszym szpitala przyjmuje pani dr XYZ i można
        iść do niej bo pewnie zleci chemie.
        i faktycznie po wypisie taty wybraliśmy się do lekarza do Łodzi do szpitala
        Kopernika i tam polecony nam lekarz zlecił chemię, później poszliśmy do pani XYZ
        w naszym małym szpitalu i zaleciła taką samą chemię. tata leczy sie u tej pani
        doktor już prawie dwa lata i jest zadowolony.

        Życzę powodzenia, głowa do góry, z tego można się wyleczyć!
    • mario431 Re: Co dalej po operacji? 28.11.07, 15:21
      Witam serdecznie.
      Nie martw się na zapas! Głowa do góry! To NIE JEST WYROK! A teraz
      pokrótce postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania/wątpliwości.
      Z tego ci piszesz operacja nie będzie miała miejsca w szpitalu o
      profilu onkologicznym? Tak namiary powinnaś dostać, co nie wyklucza,
      że możesz sobie poszukać sama ośrodka/lekarza. Tato winiem mieć
      przed operacją przeprowadzoną przynajmniej tomografię jamy brzusznej
      i RTG klatki pierściowej, no i standardowo badania krwi. Warto
      byłoby również określić poziom markera przed operacją. Pozwoli to na
      poźniejszą kontrolę choroby (po operacji). Ale o to lepiej zapytac
      lekarz, bo nie w każdym przypadku określanie markera ma sens.
      Przypuszczam, że wykonano wcześniej kolonoskopię z pobraniem wycinka
      i stąd ta próbka? Być może bylo i USG jamy brzusznej Na podstawie
      tej próbki postawiono rozpoznanie histopatologiczne, czyli ustalono
      rodzaj/typ nowotworu i również powinien zostać określony stopień
      złośliwości G :G1, G2 lub G3. Jednak nic o tym nie piszesz? Na
      podstawie badania wycinka nie da się w zasadzie ustalić precyzyjnie
      stopnia zaawansowania w skali TNM. To dopiero wykaże materiał
      pooperacyjny. Co do przerzutów to trudna sprawa. Rak jelita daje
      najczęściej przerzuty do wątroby, być może należałoby więc zrobić TK
      trójfazową wątroby, ale to kwestia do rozpatrzenia. Ogólnie, jeżeli
      TK jest czyste, RTG również przyjmuje się, że nie ma (Mo) lub nie da
      się (Mx) określić przerzutów odległych (do innych narządów).
      Zajętość węzłów chłonnych (N) wykaże badanie histopatologiczne
      pooperacyjne. I jeżeli będzie No(czyste węzły) to chemia jest do
      dyskusji. Zdania są podzielone. Czasami przy wysokim stopniu
      zaawansowania miejscowego (T>2)mimo, że jest NoMo(x) chemię się
      podaje. To już zależy od wielu innych czynników (wieku pacjenta,
      ogólne stanu zdrowia, itp., itd).
      No, to narazie chyba tyle. Nia załamuj się, głowa do góry, uwierz,
      że bedzie dobrze:-)
      A na wzmocnienie Twoje wiary :-) napiszę Ci,że moja ciocia jest już
      3 lata po usnięciu 2 guzów (raka) jelita i ma się bardzo dobrze!
      Pozdrawiam!
      Mariusz
      T
      • ajkkaa Mario431 28.11.07, 15:39
        bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i pocieszenie.
        Tata miał robioną rektoskopię (czy jakoś tak) i w trakcie tego
        badania pobrano próbkę. Nie określono stopnia zaawansowania G,
        trochę mnie to dziwi.Ostatnie usg jamy brzusznej robione rok temu
        nic nie wykazało, wątroba była ok, ale teraz nie miał robionego
        badania.
        Operacja będzie w klinice w Poznaniu, na oddziale
        Gastroenterologicznym, nie w CO. Czy to ma duże znaczenie?
        • mario431 Re: Mario431 29.11.07, 13:45
          Witam
          Tak, rektoskopia to taka "skrócona" kolonoskopia. Różnica jest taka,
          że kolonoskopia pozwala na zbadanie całego jelita grubego,
          rektoskopia tylką części (kilkadziesiąt cm). Stopień G to nie jest
          stopień zaawansowania nowotworu, tylko stopień złośliwości. Stopień
          zaawansowania określa się w skali TNM. Dziwne, że nie określono
          stopnia złośliwości, proponuję zapytaj o to lekarza. Zadbaj również
          o to, aby tato miał przed operacją wykonane RTG płuc i TK (najlepiej
          z kontrastem) jamy brzusznej. USG było już rok temu, poza tym TK
          jest znacznie dokładniejsza. Zapytaj również lekarza o pomiar
          markera CEA. A tak w ogóle to odsyłam do linku na górze strony :
          www.puo.pl/pdf/rak_jelita_grubego.pdf
          Nie, nie ma większego znaczenia. Na pewno są tam lekarze, którzy
          wiedzą co robią. Mój tato był również operowany w "zwykłym
          szpitalu", a dopiero później skierowany na onkologię.
          Pozdrawiam cieplutko :-)
          Mariusz

Pełna wersja