Rak żołądka i nas dopadł kryzys poradźcie

29.11.07, 13:17
Moja mama choruje na raka żołądka od 2005r. (wtedy miała diagnozę w trakcie
operacji :-( obejścia odźwiernika), po różnych perypetiach od jakiegoś czasu
jest z nią źle. Wymioty, osłabienie, prawdopodobnie jelita sklejają się od
komórek nowotworowych. Moja mama cały czas ma chemię, ale ostatnio
dowiedziałam się, że ma tragiczne markery więc prawdopodobnie chemia jest
podawana tylko paliatywnie. Prawdopodobnie mama nie wie o swoich wynikach, że
są takie złe (nam przekazała, że markery w normie a niestety tak nie jest co
wiemy od innego lekarza, który sprawdził te wyniki). Pogarszające się
samopoczucie mama zwala na chemię a nie na chorobę. Ponieważ ma nadzieję, że
jak skończy chemię to będzie lepiej to nie chce brać środków przeciwbólowych
i przeciwymiotnych.
Leków przeciwwymiotnych się boi bo jak je stosowała wszystko jej się
zatrzymało w brzuchu, nie mogła zwymiotować, strasznie ją to bolało i
zakończyło się sondą do jelit.
Może macie pomysł jak zmierzyć się z tą sytuacją, jak mam pomóc mamie żeby
się tak nie męczyła? Może macie namiar na jakiegoś lekarza, który mógłby
ustawić jej leki tak żeby zmniejszyć dolegliwości. Może to niewykonalne sama
juz nie wiem, ale może jednak ktoś ma jakiś pomysł, czy też podobne
doświadczenia i może coś doradzić.
Pozdrawiam
M.
Pełna wersja