estelka1
16.12.07, 10:55
odeszła wczoraj o 15.25. Dwa miesiące temu miała radiochirurgię w
Gliwicach, wześniej chemioterapię i mieliśmy nadzieję że będzie
tylko lepiej, chociaż na jakiś czas (mama w czerwcu miała nawrót
drobnokomórkowego raka płuc). Ale po radiochirurgii nie mogła
odzyskać sił. Cztery tygodnie temu osłabła tak mocno, że z trudem
chodziła po domu i coraz więcej spała. A potem jak lawina, objawy
psychiczne, neurologiczne i niestety okazało się że przerzuty do
mózgu. W czwrtek pojechała do Szczecina do CO na paliatywne
naświetlania głowy. Zdążyła mieć tylko dwa. Wczoraj rano stan się
pogorszył... Dziękuję Bogu że nie cierpiała bo była nieprzytomna.
Gorzej z nami wszystkimi, a zwłaszcza z tatą....