bea53
22.12.07, 12:13
Dzis 22 grudnia rano, moja kochana Mamusia odeszła.
Przegrała tę walkę. Walczyła do końca. Miała 59 lat.
Dziekuję wszystkim za wsparcie i pomoc, to forum naprawdę jest
wyjątkowe. Miała raka jajnika mimo ze nie dawali jej duzych szans 4 lata temu,
żyła dłuzej niz jakikolwiek lekarz mysłał.
W Gdansku w tamtym tygodniu przeszła ostatnią operacje u profesora Emericha i
była bardzo dzielna. To 4 operacja a chemii nie mozna zliczyc, zaliczyła
wszystko, będę ją pamiętać jako piękna kobietę jaką była zawsze, to potwierne
jak cierpiała i jak choroba ją zniszczyła, to potworne jak choroba może
zniszczyc tak silną kobietę jaką była moja mama. Wychowała 4 dzieci i zawsze
pracowała.
Zostawiła nas na świeta. To kres jej cierpień. Mój ojciec czuwał przy niej
non stop w Gdańsku, to był jego ostatni poligon, bo jest wojskowym. Wyjechał z
mamą i teraz przywiezie ją do Warszawy, przegral ostatni front ale wczesniej
dzielnie ślęczał przed drzwiami
kolejnych profesorów, wycierał korytarze od 4 lat a my z nim.
Zyczę wszystkim takiej miłości jaką darzyli sie moi rodzice i
tak wyjątkowych i dzielnych rodziców. Nie byli idealni ale pokazali nam jak
walczyć do końca.
Przytulcie się do swoich rodziców i powiedzcie im ze ich kochacie!
Proszę pomódlcie się za moją Mamę.
Ja nie potrafię sie pogodzić dlaczego dobrych ludzi Bóg naznacza tak wielkim
cierpieniem i pozwala im odejść.
Beata.