może to nie jest dobre miejsce...?

28.12.07, 21:57
Może to nie jest dobre miejsce aby dzielić się myślami o zmarłych. Może
powinnam przenieść się na forum o umieraniu i śmierci? Nie chcę nikomu
zabierać nadziei...
Napiszę, bo nikt poza wami nie słucha i nie rozumie. Moja Mama zmarła 5
sierpnia i od dnia pogrzebu nie byłam w Jej i mojego taty domu chociaż jest 2
minuty od mojego, nawet widzę okna. Nie potrafiłam tam wejść wiedząc, że Mamy
tam nie ma. Dzisiaj poszłam - coś mi mówiło, że muszę (po 5 miesiącach).
Bolało strasznie. Łzy kapały same i po prostu wyłam. Dotykałam Mamy ubrań,
notatek, zabrałam szczotkę do włosów z kilkoma włosami (mój talizman).
Dużo z Mamą rozmawiam, proszę aby przyszła w snach (tylko raz przyszła 2
tygodnie po śmierci), proszę aby coś zrobiła abym wiedziała, że jest
obok...Ale nic się nie dzieje. Głośno opowiadam innym, że wierzę, że nie
odeszła, że jest - tylko jej nie widzimy...
Wiem, że nie mogę zakłócać jej spokoju ale to jest silniejsze ode mnie.
Czy tylko ja tak żyję po śmierci najbliższych? Czy tylko dla mnie przestało
mieć znaczenie to co teraz i w przyszłości? Ja tylko czekam na swoje odejście
do Niej.
justyna
    • sonja12 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 29.12.07, 18:29
      Witaj Justyno!Musze ci napisać ,że nie tylko ty tak żyjesz. Mojej
      mamy nie ma już od roku ( dokładnie 20 I będzie rok) , nawet nie
      wiem kiedy to zleciało, czas jakby przypieszył, mnie się wydaje ,że
      to było wczoraj. Ja dopiero po 6 miesiacach mogłam poukładac rzeczy
      mamy, wczesniej po prostu nie mogłam , wydawało mi się,że mama
      wyjechała i zaraz przyjedzie i będzie tak jak dawniej...
      Ale ja po smierci mamy przeniosłam sie do mamy pokoju i śpie w mamy
      łóżku, i naprawde śpi mi się dobrze.Nawet jednej rzeczy mamy nie
      wyrzuciłam, wszystko poukładałam , nawet mamy kurtka wisi na
      krześle , tak jak za życia.
      Doskonale wiem co przeżywasz, tego nie oddadzą żadne słowa,i nikt
      nie zrozumie tej tragedii kto nie doświadczy tego .
      Ja codziennie odwiedzam mamę na cmentarzu, wiem że musze tam iść, bo
      mama by do mnie przyszła.Tak strasznie mi Jej brakuje , są takie dni
      jak teraz przed swiętami, że łzy sme z oczu lecą, nawet w kościele
      nie byłam , zawsze chodziłyśmy we dwie, a teraz...., choinki tez nie
      ubierałam bo i po co...bez mamy już nie nie będzie tak jak wczesniej.
      Kolęd tez nie słuchałam, bo sie przy jednej tak
      popłakałam....wszystko mi się przypommniało.Moja mama tak kochała te
      świeta. Ja też prosiłam mame ,aby mi się przyśniła i powiedziała
      jak Jej tam jest, ale niestety we śnie nie przyszła tak jak bym
      chciała, ale doświadczyłam innych sytuacji, swiadczących o tym,że
      mama przyszła do mnie. W czerwcu słyszałam glos mamy, która wymówiła
      moje imie , to był taki smutny głos, nie wiem co miał znaczyć,
      akurat zbieglo sie ,że w tym dniu zaczęłam robic mamie grób.Przedtem
      przed pogrzebem , tez mama przyszła do mnie i kiedy już spałam
      słyszałam jak mnie woła. I nie są to jakieś moje przesłyszenia, ja
      wiem co słyszałam. Teraz niedawno też doświadczyłam czegoś, co mnie
      utwierdziło w przekonaniu,ze mama była u mnie w pokoju.Nie wiem ,
      czy to jest zycie , czy może jakas inna forma, ale wiem ,że coś tam
      jest. Miałam równiez inne sytuacje w snach, które się potem
      potwierdziły. Ale zmarli nie mogą przyjść kiedy my mamy na to
      ochotę, oni musza mieć pozwolenie , tak mi sie wydaje.
      Czy nie wydaje ci się ,że jak czasami siedzisz w pokoju to twoja
      mama jest z tobą ? jak tak mam czasami ,że czuje czyjąś odecność,
      wiem że to chyba mama.Ja staram się wypełnić czas pracą , aby nie
      myśleć, ale nie zawsze to jest możliwe, aby myśli nie przychodziały,
      są takie dni ,że tak brakuje mi mamy, tak strasznie tęskno. Nie mogę
      patrzec na ulicy jak widzę matkę z córką, lepiej wolę nie wychodzić,
      nie wiem dlaczego jednych tak bóg doświadcza w życiu, a innym tak
      lekko to zycie schodzi, ....ale to pytanie bez odpowiedzi.Ale
      powiedz sama , co my możemy zrobic teraz...? Nic, zupełnie Nic, ja
      tłumaczę to sobie ,że kazdy dzień to bliżej spotkanie z mamą, tak
      żyję, a własciwie wegetuję z dnia na dzień, leca dni , miesiące , i
      mam też nadzieje na spotkanie z mamą.
      • ewa96403 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 29.12.07, 18:39
        moja mama umarła 03,02,2006 czuję to co WY.Święta bez niej były
        okropne.
        • dolce4 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 29.12.07, 19:34
          Kochane!Ja mam dokładnie tak jak wy tylko, że ja nie mam mojego
          najdroższego TATY, odszedł 20.08.2007 i też w te święta płakałyśmy z
          mamą przy stole!Ja nie mogłam uwierzyć,że go nie ma ale mi się śnił
          kilka razy ale tylko jeden jedyny raz jakoś uspakajająco i dlatego
          jakoś się trzymam.Widziałam go we śnie jak stał nade mną i był
          młody, super modnie ubrany i roześmany.Powiedział po co Ty się tak
          martwisz??Tu jest tak pięknie!Nie płaczcie bo mi jest tu dobrze!
          Mojej siostrze też się przyśnił i powiedział,że mamy nie płakać bo
          to nie ma sensu!Powiedział jej że rzadko mówił,że nas kocha dlatego
          mówi to teraz (nie był wylewny w uczuciach ale i tak wiedziałyśmy że
          nas kocha nad życie)i mamy to powiedzieć mamie!! Też cały czas
          czekam aż się z nim spotkam.....I znowu płaczę...
          • marta11 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 30.12.07, 01:51
            Dla mnie wszystkie jesteście bohaterkami! Że jednak płacząc żyjecie.
            Ja nie wyobrażam sobie życia bez Mamy. A wiem, że kiedys ono
            nastapi. Jak nie przez to straszne to przez naturę. Dzieci żyją
            dłużej czyż nie? Chciałabym umrzec przed nią ale wiem, że to wyrwało
            by jej serce. Bo ona żyje dla mnie. Zawsze myślałam, że śmierc
            będzie potem, że jest czas. Ale otarła się o nią, 2 lata temu. Jest
            ok ale obie czujemy, że możemy się nie miec, że może by ten dzień.
            Sama świadomośc boli. Ja sie boje o nia ona o mnie. Mam wrazenie, ze
            uczymy sie rzadziej kontaktowac, by potem bylo latwiej.
            Jej marzeniem jest wnuk czy wnuczka, chce szbko miec dziecko ale to
            nie takie latwe...
            Wiem, ze napewno mi zazdroscicie i pewnie powiecie ciesz sie poki
            czas ale ta mysl co moze byc jest silna, nieuchronnosc... Czym
            jestem starsza tzm lepiej zdaje sobie sprawe ze nikt tak nie kocha
            bezinteresownie jak Mama.
            Jestem z Wami
          • merosia Re: może to nie jest dobre miejsce...? 30.12.07, 22:05
            Mój tata odszedł tydzień przed tatą dolce4, 14.08.2007. Rzeczy taty
            uprzątnełyśmy z mamą zaraz po pogrzebie. Coś nas do tego pchało,
            może tata tak chciał. Tydzień później zmieniłam pracę. Dostałam
            propozycję z miejca, w którym tata chciał zawsze, żebym pracowała. O
            ironio, prawda? Popłakiwałam po nocach, ale to co dzieje się ze mną
            od Świąt (beznadziejnych, bo bez taty), przechodzi moje wyobrażenie.
            Ryczę bez przerwy, śpię i znów ryczę... Co do snów, to tata śnił mi
            się dwa razy. Śniło mi się, że wyzdrowiał, był radosny. Ściskam
            wszystkich po stracie i trzymam kciuki za walczących.
            • annmaria Re: może to nie jest dobre miejsce...? 31.12.07, 13:34
              Moj Tato odszedl 28 sierpnia. Swieta jakos minely beznadziejnie ale tuz po 27
              mam urodziny strasznie mnie dotknal brak Jego. Wlasciwie caly dzien przeplakalam
              troche na cmentarzu troche w domu. Wrocily wszystkie stany fizyczne ktore
              towarzyszyly mi po Taty smierci.Dzis jest fatalnie nie chce sie zegnac z tym
              rokiem strasznym rokiem bo jeszcze Tatko byl a kazdy kolejny to juz rok bez
              Niego. Na zawsze.Tez nie moge siebie poznac ja ta zawsze pelna energii marze
              tylko o tym zeby troche pospac. Zyje jak w malignie.Coz... moge tylko napisac ze
              doskonale Was wszystkie rozumiem. Sciskam.
              • azmpbra Re: może to nie jest dobre miejsce...? 31.12.07, 13:42
                od śmierci moje Mamy minęły 3 miesiące , jestem na tym forum
                codziennie , czytam nowe wpisy , wasze odczucia , tak jak Wam jest
                mi bardzo smutno , całe święta płacz i smutek nie potrafię się
                odnaleść. Nie jestem osobą samotną mam rodzinę , ale to nie wypełni
                tej pustki która pozostała , jest mi naprawdę smutno
                • joa291 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 02.01.08, 21:27
                  chciałam Cię po prostu przytulić,,,,ten ból jest straszny ale musimy nauczyć się
                  niestety z nim zyc czy chcemy czy nie,,,,nie poddawaj sie
                  • justa74 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 02.01.08, 21:54
                    Witaj Joa...wiedziałam, że się odezwiesz. Musimy...
                • ninagren1 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 04.01.08, 22:18
                  Witaj kobieto, długo sie nie odzywałaś, myąlalam że juz tu nie
                  zaglądasz.
                  Widzę że w każdej z nas tkwi podobny ból, pustka, tęsknota.
                  Jutro u nas mija 2 miesiące od śmierci mamy, a ja wciąż nie chcę
                  uwierzyć że nigdy już jej nie zobaczę. Przyśniła mi się dziś przez
                  chwilkę ale sie obudziłam bo chciałam do niej podbiec. I dalej będę
                  tęsnic.
    • agnieszka_40 Re: może to nie jest dobre miejsce...? 04.01.08, 14:12
      Moja mama zmarła 26 listopada 2007.
      Wiele się tu już wypisałam na forum o moim bólu.
      Czuję tą samą rozpacz o której Wy piszecie
Pełna wersja