justa74
28.12.07, 21:57
Może to nie jest dobre miejsce aby dzielić się myślami o zmarłych. Może
powinnam przenieść się na forum o umieraniu i śmierci? Nie chcę nikomu
zabierać nadziei...
Napiszę, bo nikt poza wami nie słucha i nie rozumie. Moja Mama zmarła 5
sierpnia i od dnia pogrzebu nie byłam w Jej i mojego taty domu chociaż jest 2
minuty od mojego, nawet widzę okna. Nie potrafiłam tam wejść wiedząc, że Mamy
tam nie ma. Dzisiaj poszłam - coś mi mówiło, że muszę (po 5 miesiącach).
Bolało strasznie. Łzy kapały same i po prostu wyłam. Dotykałam Mamy ubrań,
notatek, zabrałam szczotkę do włosów z kilkoma włosami (mój talizman).
Dużo z Mamą rozmawiam, proszę aby przyszła w snach (tylko raz przyszła 2
tygodnie po śmierci), proszę aby coś zrobiła abym wiedziała, że jest
obok...Ale nic się nie dzieje. Głośno opowiadam innym, że wierzę, że nie
odeszła, że jest - tylko jej nie widzimy...
Wiem, że nie mogę zakłócać jej spokoju ale to jest silniejsze ode mnie.
Czy tylko ja tak żyję po śmierci najbliższych? Czy tylko dla mnie przestało
mieć znaczenie to co teraz i w przyszłości? Ja tylko czekam na swoje odejście
do Niej.
justyna