jutro minie miesiąc

03.01.08, 15:14
Jutro minie miesiąc od śmierci mamy. Jakoś przetrwaliśmy święta, chociaż
czekałam , żeby szybko minęły. Nie wiem czy to normalne, ale oglądam zdjęcia
mamy i nie mogę przypomnieć jej przed chorobą. Cały czas mam przed oczami
ostatni miesiąc. Widzę te zapadnięte oczy, czuję kości, gdy ją smarowałam
kremem i oklepywałam plecy. Widzę, jak patrzy w lustro i kręci głową, bo sama
nie mogła siebie poznać. Nie wiem jak pomóc tacie. Coraz bardziej widzę
rozpacz w jego oczach. Chciałabym zasnąć i obudzić się za kilka lat.
    • annmaria Re: jutro minie miesiąc 03.01.08, 20:48
      Wroci obraz Mamy tej z przed koszmaru. Zobaczysz. Mego Taty nie ma cztery
      miesiace i praktycznie na poczatku caly czas pchal sie do glowy widok kiedy
      umieral kiedy wydal ostatnie tchnienie. Potem nagle ustapil. Nie odszedl ale
      zatarl sie jakos i teraz kiedy mysle o Nim widze go pelnego sil jeszcze w swojej
      ulubionej czapce z kpiacym usmiechem. Tego co przezylas nie zapomnisz bo nie
      sposob ale ja mysle ze Oni tam czuwaja nad nami i po pierwszym szoku wracaja w
      myslach i wspomnieniach tacy jakimi chceli by zeby ich pamietac.Pozdrawiam. Anka
    • agnesrym Re: jutro minie miesiąc 03.01.08, 22:46
      Trzymaj się dzielnie...wiem, co czujesz, mój tata odszedł 22 grudnia, w wigilię
      był pogrzeb...Miał 54 lata. Tak bardzo mi ciężko. Również nie moge go sobie
      przypomnieć, z przed choroby (walczył 3 lata)i baaaardzo wychudł.Staram się
      jednak wspominać te chwile, w których się usmiechał...Był taki silny. Modlitwa
      bardzo mi pomaga. Oni juz nie cierpią. Trzeba być silnym...musimy...,
      rozumiesz??? Wspieraj tatę, jak możesz najlepiej. Niech czuje, że ma dla kogo życ.
    • agnieszka_40 Re: jutro minie miesiąc 04.01.08, 13:57
      Moja mama- minął miesiąc 26 grudnia jak jej nie ma.
      Mnie nie jest wstanie nic pocieszyć,dla mnie jest to życie do
      smierci mamy i teraz to coć co nie wiem jak nazwać.
      Modlę się ,ale jest to modlitwa bez wiary-robię to bo wszyscy
      mówią,że duszom czyśćcowym tylko to pomaga.
      Za każdym razem kiedy kładę się spać śni mi sie mama.
      Mam nie przespane noce, nie wiem czy dla tego,że przez tak długi
      okres wstawałam w nocy do mamy i organizm sie do tego przyzwyczaił
      czy jest to efekt zupełnego poddania sie stresowi.
      Macie rację-przypominają się tylko te ostatnie chwile przed śmiercią-
      ta głucha rozpacz i rozrywanie serca w rozpaczy.
      Ja nie otwieram okna w mamy pokoju żeby jej zapach mi nie uleciał.
      Trudno jest pomóc komuś w rozpaczy nie radząc sobie z nią samemu.
      gorąco pozdrawiam
Pełna wersja