Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei?

23.01.08, 17:25
Witajcie
Moj tatuś od dziś jest odżywiany dożylnie... Ma nawracająca
niedroznosc jelit z powodu nowotworu kątnicy i przerzutów do
otrzewnej. On ciagle jeszcze ma nadzieje na jakies leczenie. Nawet
mamy konsultowac jego przypadek w klinice w Hannoverze. Jest to
terapia immunologiczna? wytwarzają ponoc przeciwciała z krwi
chorego i potempodaja w zastrzykach. Czy ktoś z was cos o tym wie
albo ktos z tego korzystał.????? Problem w tym, ze to 800 km od
nas... a Tato jest bardzo słaby, miał transfuzje ( hemoglobina 7),
ma liczne przerzuty do kosci i w kazdej chwili grozi mu złamanie.
Ale jak mamy mu powiedziec , ze lekarze nie daja juz nadzieji i
podobno zadne leczenie nic tu nie zmieni. To takie przykre, zal
sciska mi serce i nie moge o niczym myslec....
    • scept89 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 23.01.08, 18:52
      Porozum sie z lekarzem prowadzacym i poza lekami przeciwbolowymi popros o
      placebo (pseudo-lek). Chory bedzie wiezyl ze jest leczony i ufam ze dzieki temu
      byc mzoe bedzie czul sie lepiej. To oczywiscie obok zwyklego leczenia p-bolowego.

      W tym stanie bardzo watpliwe aby jakakolwiek znana terapia doprowadzila chocby
      do znaczacej przejsciowej poprawy stanu chorego.

      Bardzo mi przykro. Duzo sily Zycze Ci duzo sily.
    • ewcia1980 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 24.01.08, 13:39
      Witaj - rozumiem Cie doskonale.
      Moj tato jest po operacji jelita grubego z przerzutami do wezlów
      chłonnych, watroby i płuc.
      Do listopada był leczony (chemia), niestety w grudniu po zrobieniu
      nowych badan lekarka prowadzaca powiedziała wprost - nie jest w
      stanie nam pomóc.

      My mojemu tacie nie mówimy, ze nie ma juz szans.
      napewno sam to czuje ale nie mówimy o tym na głos.
      On nigdy zreszta nie chciał wiedziec.
      Nigdy o nic nie pytał - nawet lekarki to zauwazyły.

      W tej chwili jedyne co mozemy zrobic to byc z nim i postarac sie
      zeby miał jak najlzejsza smierc (chociaz to co w tej chwili musi
      wycierpiec tego nie nazwałabym lekkim umieraniem)

      pozdrawiam i zycze duzo siły.
      • anka7961 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 30.01.08, 21:53
        nie można mówić choremu że umiera. psychika czasami może zdziałać cuda.

        musisz być silna.
      • ajka100 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 31.01.08, 16:07
        Przeżyłam to samo, co Ty. Nikt do końca nie rozmawiał z moim Tatą o
        jego stanie i braku nadziei Po śmierci mojego Taty byłam na
        warsztatch na temat opieki nad ludźmi umierającymi. Tam powiedziano
        nam, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Bo można pozostawić
        chorego samego z jego bólem i cierpieniem. Chory boi się powiedzieć
        coś do osób, które kocha bo się o nie martwi i nie chce ich
        straszyc, ranić. Sam nie jest głupi i wie co się z nim dzieje. I
        jest z tym sam. Ale oczywiście nic na siłę, co ma być powiedziane
        lub nie to decyzja również chorego. NAjwiększą wartością jaką możesz
        teraz dac Tacie to "współtowarzyszenie", po prostu być z nim, być
        bezradna tak jak on i nienegować tego co się wokół dzieje (jest to
        dla nas trudne bo my tego nie umiemy- chcemy posieszać na siłę,
        robić cokolwiek aby zatuszowac naszą własną bezradność, żal i
        smutek).
    • betka301live Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 31.01.08, 13:33
      Witam ,nie musisz mówic tacie jaki jest jego stan. Niech jego nadzieja umiera
      ostatnia.
      • kurczak1 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 31.01.08, 14:19
        Jestem w identycznej sytuacji. Mój tato już przestał pytać. Za
        każdym razem kiedy go odwiedzam, jestem przerażona tym co zastane.
        Potrem z nim rozmawiam albo siedze przy nim, trzymam go za reke,
        kiedy odlatuje. I juz sie nie boje, ale gdy mam znow jechac do
        niego, nachodzi mnie ochota zeby uciec. Boje sie ze zapyta lub
        stwierdzi a ja nie bede miala siły zaprzeczyc...
        Ani potwierzdic...
        Zreszta piszecie o nadziei, a ja modle sie o to żeby juz sie nie
        meczył. Czy to bluźnierstwo?
        Czasem zadaje Temu na Górze pytanie: dlaczego on po priostu nie
        wpadł pod samochód? Dlaczego to tyle trwa? W rezygnacji jest ulga...
        • aron68 Re: Czy powiedziec choremu , ze nie ma nadziei? 31.01.08, 23:59
          Nie, nie jest to bluźnierstwo, kiedy jesteś świadkiem czyjegoś cierpienia.
          Naturalną rzeczą jest chęć ulżenia w tym cierpieniu. Bolesne jest kiedy jedynie
          odejście jest ta jedynym wyjściem. Wiem co przeżywasz mam te same obawy. I z
          całym szacunkiem nie chciałbym by moja mama odchodziła w bólu a jedynym sensem
          tego cierpienia byłyby akademickie dywagacje na temat sensu i wartości ludzkiego
          cierpienia. Tutaj mówimy już o godnym i bezbolesnym odejściu a nie wartości życia.

          Trzymaj się i życzę Ci aby Twój tato nie musiał cierpieć.

          Artur
Pełna wersja