snow22
31.01.08, 14:44
26 stycznia o godz. 11.05 zasnął i już się nie obudził... Od prawie
2 miesięcy był w szpitalu, jeździłam do Niego prawie każdego dnia,
każdego dnia oswajałam się z myślą, że może odejść... Byłam u Niego
w piątek, pogadaliśmy jak zawsze, przekazałam Mu kilka informacji,
na które czekał... Nie myślałam, że rozmawiam z tatą ostatni raz. W
sobotę przyjechałam przed 12.00, nie zdążyłam być z Nim gdy
odchodził... Miałam żal do pielęgniarki, że nie zadzwoniła
wcześniej... Teraz sobie myślę, że najwidoczniej taka była Jego
wola... Wczoraj odprowadziliśmy Tatę na cmentarz... Smutno i pusto!
Bardzo mi Go brakuje... Tyle jeszcze miał planów. Tak bardzo kochał
swoje wnuczki i tak mało się Nimi nacieszył - 9 lutego mają
roczek... Raz zdąłył przyjąć życzenia z okazji Dnia Dziadka.
Spoczywaj w pokoju, Tatusiu... :(
M.