To już jest koniec walki...

22.02.08, 16:15
...no prawie koniec :-). Mama była dziś w CO, wszystko w porządku i
następna kontrol z CO dopiero za rok, gdy minie 6 lat od zakończenia
leczenia.
Wygląda na to, że przynajmniej oficjalnie, udało się wyleczyć moją
Mamę. Bardzo długo nie wierzyłam, że kiedyś to napiszę, a jednak
CHYBA UDAŁO SIĘ !!!!!!!!!!!!!:-) Chyba... bo ten mały margines
niepewności niestety zostanie z nami już na zawsze, bo choroba
potrafi wrócić nawet po wielu latach.
    • aniolek-fiolek Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 16:25
      Witaj!
      Jestem tu nowa, ale wiem, że jesteś założycielką tego wspaniałego
      forum- chwała Ci za to!
      Nie chcę, abyś mnie źle zrozumiała, czy miała żal, ale zastanawiam
      się, czy zalecane kontrole za rok to troszeczkę nie za długa przerwa?
      Ja nie wiem, ale tak się zastanawiam...
      Teściowa mojej siostry wręcz opierdzieliła swojego lekarza, że każe
      jej przyjść dopiero za rok, kiedy może być za późno, gdy będzie
      nawrót choroby...
      Czy aby nie ma racji?
      Błagam, nie zrozumcie mnie źle, to poprostu moje przemyślenia...
      Z całego serca życzę twojej Mamie i Tobie zdrówka, siły i wiary.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 22:17
        Te kontrole w CO to i tak niewiele były warte. Mama chodzi jeszcze
        do innej pani dr. która choć nie jest onkologiem pilnuje jej stanu
        zdrowia. Wczesniej mama miala kontrole co trzy miesiace a potem co
        pol roku.
        Co do nawrotu... Przede wszystkim trzeba samemu sie obserwowac i gdy
        tylko cos niepokoi isc do lekarza. Moja mame ostatnio boli rano
        glowa. Nie panikuje, ale troche mnie to niepokoi (stad pytanie o
        objawy przerzutow do mozgu). Mysle ze jesli bol nie ustapi wysle ja
        do neurologa, tak na wszelki wypadek.
        • rysinska.k Re: To już jest koniec walki... 26.02.08, 14:19
          Mam pytanie
          Po jaki czasie Twoja mama miała kontrole co pół roku.
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: To już jest koniec walki... 26.02.08, 15:19
            Oj nie pamiętam już dokładnie, ale z pewnością przez cały pierwszy
            rok miała co 3 miesiące.
    • aron68 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 16:44
      ... ale się przeraziłem tytułu... Tym bardziej sie cieszę, że udało się Wam
      wygrać z tym cholerstwem. Niestety u mnie taki tytuł będzie oznaczał wręcz coś
      przeciwnego. Cudowna wiadomość cieszę się z Wami bo niestety wiem przez co
      musieliście przejść GRATULUJE WAM. Trzymajcie się już bez "niego".

      Artur
    • jeanne72 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 16:45
      To wspaniale, Balbinko.
      Tę chorobę można pokonać, moja mama jest już 7 lat po usunięciu raka jelita
      grubego i nie ma żadnych przerzutów. Oczywiście też drżę przy każdym jej
      kaszlnięciu, bólu głowy czy bolu kolana, i tak pewnie pozostanie.
      Myślę, że trzeba się cieszyć tym, co ofiarował los, i mimo dużej czujności
      starać się jak najmniej myśleć o chorobie. Bo przecież moglo być dużo gorzej...
      Pozdrawiam.
    • inkageo Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 16:49
      Wspaniale! Przyznam, że tytuł wątku mnie przeraził.. Oby tak dalej :)
    • juzziss Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 16:50
      Balbinko-ja też się przeraziłam tytułu,jeszcze ten wielokropek.Nie
      strasz!
      Ogromnie Wam gratuluję!!!!!!!!!!!Z całego serca życzę dużo zdrówka i
      wiele radości z każdego przeżytego dnia!!
    • ferg_666 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 17:15
      mnie też tytuł przeraził i wpadłam w osłupienie.
      Zyczę Wszystkiego Dobrego !!!
    • devilyn Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 18:07
      Tytuł mało wymowny, mi w tym roku stuknie 5lat(rak jajnika), a
      strach i tak pozostanie do końca, każdy ból już zawsze będzie mi
      kojarzył się z jednym. Cieszę się razem z wami trzymajcie się
      kobietki i dużo zdróóóówka życzę Ania.
    • grakow Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 18:55
      Oby wiecej takich postow bylo.
      Trzymajcie sie dzielnie, a za tych co musza sie cześciej kontrolowac
      trzymam kciuki (ja chodze co kwartal).
    • mzgosia Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 20:08
      Przyznam, jak większość moich przedmówców ,że tytuł postu mnie
      zwalił z nóg, ale czytając dalej..radośc zapanowała na mej
      twarzy ... TAK TRZYMAĆ!!
      pozdrawiam . gosia
    • ewcia1980 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 20:28
      gratuluje i ... bardzo sie ciesze :)

      to bardzo optymistyczne, ze niektórym udaje sie pokonac ta straszna
      chorobe.
      szkoda, ze mojemu tacie sie nie udało :(

      zycze duzo zdrowia dla Ciebie i Mamy.
      pozdrawiam
      Ewelina
    • scept89 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 20:51
      Wspaniale!

      scept
      • justin301 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 22:15
        Tytuł wprawił mnie w osłupienie.
        Bardzo się cieszę.
        Mam nadzieję, ze dożyję też bez tej mojej choroby do tych magicznych 5 lat.
        Justyna
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 22:20
          Ufff, no tak przyznaje troche bezmyslnie zatytulowalam ten watek...
          Bardzo Wam dziekuje za mile slowa.
          • attenna11 Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 22:28
            Nazwa jak nazwa....fakt że początkowo trochę mi ciarki przeszły
            ale....oby jak najwięcej wieści takich było!
            Balbinko gratuluję!
          • mazunia1 Re: To już jest koniec walki... 23.02.08, 14:53
            to wspaniałe wieści. Dbaj o mamę, niech żyje w zdrowiu jeszcze
            długie, długie lata.
    • merosia Re: To już jest koniec walki... 22.02.08, 22:49
      Mnie również tytuł wątku przyprawił o palpitację serca:) Gratuluję
      Wam sukcesu. Buziaki:)
    • kasia.ole Re: To już jest koniec walki... 23.02.08, 14:43
      Balbinka powiedz jaki nowotwór Twoja mamusia miała?

      Cieszę się bardzo, że już nie musisz oglądać spuchniętych oczek mamy, a jeśli są
      to łzy to tylko szczęścia :)


      Kasia
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: To już jest koniec walki... 23.02.08, 19:39
        Mama miała zaawansowanego raka szyjki macicy.
        • to-wlasnie-ja Re: To już jest koniec walki... 23.02.08, 20:43
          Gratuluje z calego serca, choc przyznaje , ze tytul jest mylacy. Kibicuje
          wszystkim zdrowiejacym i az ciarki mnie przeszly.
    • agis15 Re: To już jest koniec walki... 24.02.08, 18:40
      Fakt.. tytuł przeraził także mnie. Cieszę się, że wygrałyście, dużo zdrowia
      życzę Twojej mamie.
    • annmaria Re: To już jest koniec walki... 24.02.08, 20:38
      Boze tak sie ciesze! W koncu dobre wiadomosci . A swoja droga jestes wielka ze
      zalozylasz to forum. Tatus usnal 28sierpnia a ja tu jestem codziennie.To chyba
      najlepsza rekomendacja. Sciskam. Anka
      • mania60 Re: To już jest koniec walki... 26.02.08, 17:00
        Balbinko
        witam po dłuższej przerwie i szczerze, z całego serca gratuluję.
        • reniaszka Re: To już jest koniec walki... 27.02.08, 13:06
          Wspaniale! Gratuluje serdecznie Wam obu!!! I wiesz - dzieki za
          zalozenie forum :-)

    • natalka071 Re: To już jest koniec walki... 02.03.08, 15:10
      Super nowina balbinko.Gratuluję Twojej Mamie i zyczę dużo
      zdrowia.Załozone przez Ciebie forum pozwala pojąć wiele wątków
      choroby.Ja równiez jestem dużo mądrzejsza dzięki Wam.Myslałam,że
      raka mozna tak szybko pokonac ,a tu niestety ciagle musimy być
      czujni.Ja myslałam,że skoro mój mąż dostanie uzupełniającą (nie jak
      ja zrozumiałam zapobiegawszą) chemię to będzie juz dobrze.Dlaczego
      wszystkiego nalezy dowiadywac się samemu.Lekarze nie naswietlają
      tematu choroby.Czy wszyscy muszą wiedzieć,że po chemii może się
      jeszcze pózniej coś dziać.Jutro mój mąż idzie na pierwszą
      chemię.Bardzo się o niego boję bo on jest taki nerwowy.Obawiam się
      reakcji na chemię.On jest uparty.Nie zawsze chce robić i jeść to co
      ja mu szykuję.Nie wiem czy jutro już dostanie chemię czy będą to
      tylko badania.Odezwe sie wieczorem jak wrócę ze szpitala.
    • ewa21n Re: To już jest koniec walki... 17.04.08, 16:54
      Gratuluję Balbinko wygranej walki teraz pozostaje Wam cieszyć się życiem -
      pozdrawiam Ciebie i Mamę. :-)
    • szakal125 Re: To już jest koniec walki... 18.04.08, 00:05
      gratulacje...
      chciałbym móc powiedzieć te słowa.....ciesze sie twoim
      szczęściem..pozdrawiam
      • bas1213 Re: To już jest koniec walki... 18.04.08, 12:37
        Gratuluję tobie balbinko!

        Teraz wierzę że może mojej mamie też się uda!!!!!
        Narazie toczymy walkę.
    • in_situ :) 18.04.08, 13:11
      Ściskam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja