gosif
13.03.08, 12:41
Chciałam opisać historie, aby dac nadzieje tym, którzy je
potrzebuja.Moja mama w listopadzie 2007 (1 XI) trafiła do szpitala z
silnymi krwawieniem z drog rodnych.Myslelismy, ze to skutek
niedawnej operacji.Okazało sie, że jest pełno miesników i należy
wszystko usunąć.Przeszła kolejna operacje, z nadzieja ze bedzie
dobrze.Ale nie było, z wynikiem histopatol.trafiła na oddział
onkologii w Krakowie.Okazało sie ze to rak, poczatkiem stycznia były
juz przerzuty - jedna na organach intymnych, drugie do obu
płuc.Przyszło załamanie, bylismy zdruzgotani, mama ma 53
lata.Płakałam w łazience z siostra, a potem wychodziłam do mamy z
usmiechem.Trudne swieta i okropny Nowy rok, a ja 350 km od mamy w
Warszawie.Mamie zapisali dwie chemie, znosiła je bardzo ciezko.Obie
z siostra czytałysmy internet i szukalysmy jakis pozytywnych
wiadomości.w bozej aptece znalazłysmy zioła.parzyłam mamie je badzo
regularnie, do tego migdały, które podobno maja działanie
antyrakowe.Pare dni temu mama była na kontroli w Krakowie.I sa
pozytywne wiadomości.Jest nadzieja.Z płuc nastapił regres,
natomiast z drugiego miejsca czesciowy regres.Mama bedzie miała
jeszcze dwie chemie.Bardzo schudła, zmizerniała, ale zaczeła wierzyc
ze bedzie zyc.I ja tez.Pozdrawiam