Pech do onkologow czy zarazliwa niekompetencja??

23.03.08, 00:34
Witam
Dokladnie rok temu mialam usowanego czerniaka II st Clarka, 0,05 Breslowa. Moj pierwszy onkolog (w Olsztynie) po otrzymaniu wynikow stwierdzil ze w sumie to ja umieram.. Zmienilam lekarza.. Drugi ( w Warszawie) w renomowanej przychodni wycial mi kolejne znamiona, poszerzyl margines wczesniejszego wyciecia powiedzial ze wszystko jest ok. Przebywalam wtedy w UK o przeslanie wynikow (do mnie lub moich rodzicow w polsce) nie moglam sie doprosic Przed wizyta w Polsce skontaktowalam sie z lekarzem zeby ustalic termin wizyty i dopasowac ja do daty przyjazdu do kraju Dzien przed wizyta zadzwonilam do przychodni i dowiedzialam sie ze pan doktor nie przyjmie mnie poniewaz wyjechal na urlop.. Zmienilam lekarza, tym razem podczas wyboru lekarza prowadzacego przeszperalam internet w poszukiwaniu "tego najlepszego" Kolejny zabieg usuwania znamion mialam w listopadzie Zrobilam to w PFESO w Warszawie Lekarz okazal sie naprawde super, po zabiegu pozostala niewielka blizna, poza tym byl pierwszym ktory powiedzial ze wcale nie umieram i powinnam sie cieszyc zyciem.. W zeszlym tygodniu mialam kolejna wizyte w PFESO, pan doktor byl bardzo mily, podczas badania ku mojemu zaskoczeniu zapytal sie czy jestem w ciazy (wczesniej rozmawialismy zebym sie z tym wstrzymala) odpowiedzialam ze nie, pozniej sie spytalam ktore brodawki moge usunac u dermatologa (sam mi to zaproponowal przy pierwszej wizycie) odpowiedzial ku mojemu ponownemu zaskoczeniu ze najlepiej jak on je wytnie.. Pod koniec wizyty wspomnialam o moim wczesniejszym onkologu, na to zdziwiony doktor odpowiedzial : Jak to to pani chorowala na czerniaka?? (karta mojej choroby byla na jego biurku) Stwierdzil ze w takim razie to on jeszcze zbada wezly chlonne Zbadal zainkasowal kaske i koniec wizyty. Na zabiegi jestem umowiona w nastepnym tygodniu
Czy naprawde panuje taka niekompetencja wsrod lekarzy?? Co byscie zrobili na moim miejscu?? Czy powinnam zmienic lekarza??
Pozdrawiam
    • in_situ Re: Pech do onkologow czy zarazliwa niekompetencj 23.03.08, 15:55
      Hej :)
      Proponuję się wstrzymać z decyzjami o kolejnych zmianach. Jak
      rozumiem- jedynym w zasadzie "grzechem" prowadzącego Cię auktualnie
      lekarza było to, że nie sprawdził kogo przyjmuje.. (karta)
      Pozostały sposób dotychczasowego leczenia/prowadzenia -jeśli dobrze
      zrozumiałam- wzbudził zaufanie.
      W pewnym sensie rozumiem przeczulicę pacjentów na punkcie samego
      siebie. Tu chodzi przecież o zdrowie i życie. Strach i obawy
      wynikające z samej choroby oraz niewiedzy medycznej powodują, że
      pacjent oczekuje po drugiej stronie (lekarz) nie tylko ratunku, ale
      i pełnej kompetencji. Lekarz wg pacjenta powinien: wykazać się dużym
      zainteresowaniem (w każdym indywidualnym przypadku), pełną wiedzą na
      każdy temat (dotyczącą również każdego indywidualnego przypadku),
      postawić w pełni właściwą diagnozę (najlepiej jak najszybciej i to w
      sposób zdecydowany) - no i jego stanowisko powinno być zbieżne z
      ocenami innych lekarzy (bo inaczej budzi brak zaufania: "no bo komu
      wierzyć"). Ponadto powinien być bardzo dobrym psychologiem (ocenić
      kiedy i w jaki sposób przekazać pacjentowi prawdę o jego chorobie,
      wyczuć czy pacjent chce wiedzieć czy też nie do końca i jak chce być
      potraktowany: zwięźle i konkretnie czy delikatnie, bez "kawy na
      ławę") oraz generalnie powinien być miły, uśmiechnięty, opiekuńczy,
      czekać na swojego pacjenta, rozpoznawać go już w drzwiach, najlepiej
      dać swój nr tel komórkowego i rozpoznawać gdy zadzwoni..
      Nie ironizuję - są to fakty dotyczące oczekiwań większości pacjentów.
      Tymczasem: lekarz to O DZIWO też człowiek. I jak KAŻDY człowiek,
      może popełnić błąd (nie mylić z wykazaniem się rażącą
      niekompetencją). Wystarczy - myślę - wykazać się odrobiną dobrej
      woli by potraktować czasem "gafę" jako po prostu błąd. NIE, lekarze
      nie powinni być nieomylni. Nie są "nadludźmi". Drażnie mnie
      podejście: "wybrał tak odpowiedzialny zawód, to niech teraz pilnuje
      by nie popełniać błędów". Otóż: lekarz może mieć chore dziecko,
      rodzica itp, może nie spać w nocy bo się czymś martwi (np z czego
      zapłaci rachunki - co często dotyka np moją mamę -również lekarza)
      lub gorzej czuje, może zepsuć mu się samochód, może sam na coś
      zachorować i wziąć urlop by się np pożądnie przebadać (mój ojciec-
      lekarz, przewlekle chory na chorobę autoimmunologiczną- pracuje na
      codzień w gorsecie <ciężko, fizycznie-jest chirurgiem szczękowym> bo
      ma zmiażdżone kręgi dolnego odcinka kręgosłupa - czasem nagle musi
      wziąć urlop by poddać się szybko terapii "stawiającej go na nogi").
      Lekarz MA PRAWO być smutny, nie do końca wyspany, nawet zamyślony
      (bo ma np silny problem osobisty). W końcu lekarz -mając do
      czynienia z setkami pacjentów- MA PRAWO nas nie rozpoznać (i nie
      skojarzyć przebiegu naszej choroby). Owszem, od tego jest karta. Ok,
      został popełniony błąd. Ale czy aż tak straszny?..
      Sama jestem chora na przewlekłą chorobę autoimmunologiczną.
      Konsultowałam mój przypadek u wielu lekarzy- większość niestety się
      a tej chorobie nie znała. Nie mam do nich pretensji- nie wiedzieli i
      tyle. Trafiłam na lekarza, który ma pełną wiedzę na ten temat. Za
      każdym razem, gdy przychodzę na wizytę powtarzam regułkę: jestem
      chora na.. 2 lata temu było to i tamto.. przeciwciała zostały
      wykryte dopiero niedawno.. itp. Nie zajmuje mi to wiele czasu, a
      pani dr jest migiem wprowadzona i od razu mnie sobie przypomina. NIE
      LICZĘ na kartę, na pamięć lekarza prowadzącego - liczę na siebie.
      Nie oczekuję po drugiej stronie ideału- mi wystarczy, że jest tam
      kompetencja i wiedza, ale przy okazji- że jest tam też po prostu
      człowiek - staram się współpracować. I ułatwiać mu pracę. Mówię
      wprost czego oczekuję. Jestem przy tym życzliwa. Otrzymuję to samo.

      nie miało być tak długo ;)

      Pozdrawiam serdecznie.
      • myszka-86 Re: Pech do onkologow czy zarazliwa niekompetencj 28.04.08, 14:57
        WITAM CHCIAŁABYM SIĘ DOWIEDZIEĆ U JAKIEGO ONKOLOGA W OLSZTYNIE BYŁAS BO JA MAM POWAŻNY PROBLEM I NAJBLIŻEJ MAM DO ONKOLOGA W OLSZTYNIE NIE CHCE TRAFIC NA JAKS NIEKOMPETENTNA OSOBĘ.
Pełna wersja