dziadek jest po trzech operacjach...i dochodzi do

09.04.08, 11:04
siebie.
Wielkanoc byla horrorem.....dziadek w Wielki Czwartek umieral ale lekarzom
udalo sie go uratowac...
5marca dziadek mial operacje usuniecia guza odbytnicy i wyprowadzenia
stomii.Niestety po operacji nie ruszyly jelita i tydzien pozniej kolejna
operacja i znowu nic....rozpoczela sie walka o zycie i dopiero 6 dni po
trzeciej operacji jelita zaczely pracowa.....lekarze nie dawali dziadkowi
szans....stan po operacjach byl bardzo ciezki...ale udalo sie...
Przez miesiac kazdego dnia jezdzilismy do dziadka z Wloclawka do Bydgoszczy
(ok.100km) i lekarze nam powiedzieli, ze to tymi wizytami pomoglismy
dziadkowi,ze go uratowalismy....
Dziadka nie zabilby rak ale niedroznosc zrostowa jelit...
Teraz dziadek w domu dochodzi do sil,za dwa tygodnie zapadnie decyzja czy
dziadek dostanie chemie (bo sa dwa male przezuty na wezly chlonne)...ale
raczej nie, bo dziadek przeszedl zbyt wiele w ciagu ostatneigo miesiaca no i
ma 80lat...
dzis dopiero mam odwage i sile wygadac sie do Was...
Pełna wersja