Dodaj do ulubionych

zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie proszę

11.05.08, 16:55
Moja mama jest chora na raka żołądka, lekarz od opieki paliatywnej powiedział
że jest to kwestia tygodni i zaleca odstawienie chemii, lekarz
chemio-terapeuta mówi, żeby nie rezygnować z chemii bo wtedy choroba
błyskawicznie się rozwinie. Mama chce jeszcze walczyć ja niestety już nie
wierzę w możliwość wyzdrowienia, zresztą chemio-terapeuta też nie daje szans.
Nie uświadamiamy mamy na siłę bo ona chce wierzyć, że będzie dobrze, ale
stanęliśmy przed ścianą bo ja i mój tata pracujemy a moja siostra ma małe
dziecko a trzeba mamie w nocy i w dzień pomagać. Mam więc prośbę do wszystkich
forumowiczów o poradę. Jak Wy sobie radziliście w takich sytuacjach? Moja mama
nie kwalifikuje się do hospicjum domowego bo przyjmuje cały czas chemię. Nie
możemy znaleźć pielęgniarki, która byłaby blisko problemów hospicyjnych. Może
ktoś zna i może polecić taka osobę.
Może ktoś z Was wie czy można spuszczać płyn z otrzewnej? Mamie cały czas
wydaje się, że jest jej niedobrze bo wszystko w brzuchu ma nabrzmiałe i strata
się wywoływać wymioty na siłę. Nic nie pomagają tłumaczenia, że to bez sensu
ona mówi że nawet jak uda jej się odrobinę zwrócić to jej jest lepiej.
Nie wiem jak zorganizować całe życie, żeby był czas na pomoc mamie i żeby móc
chodzić do pracy. Na kilka ostatnich dni wzięłam urlop ale to nie jest
rozwiązanie na dłuższą metę. Może możecie podzielić się swoimi spostrzeżeniami
czy też udzielić mi rady, jak to rozwiązać.
Gdzie znaleźć pomóc.
Pozdrawiam
Monika
Obserwuj wątek
    • merosia Re: zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie p 11.05.08, 19:09
      Co do zorganizowania opieki, to niewiele mogę doradzić. U mnie w pomoc tacie zaangażowana była cała najbliższa rodzina. Brat, kiedy była taka potrzeba, brał wolne z pracy. Ja jeździłam do szpitala z tatą, a moimi dziećmi opiekowała się mama. Zrezygnowałam z pracy na 4 miesiące przed śmiercią taty, bo akurat miałam taką możliwość, ale wiem jak to ciężko coś sensownego wymyśleć. Tata pod koniec był pod opieką i CO i hospicjum domowoego, a i tak opieka pochłaniała mnóstwo czasu. Jeśli natomiast chodzi o odbarczenie otrzewnej, to u mojego taty wykonywano to rzadko (bo częściej odbarczano opłucną), ale pamiętam, że był to stosunkowo prosty i bezbolesny zabieg. Ewakuacja płynu i z opłucnej, i z otrzewnej przynosiło tacie ogromną ulgę, ale ponieważ wraz z płynem tracił białko, był po każdym zabiegu słabszy niestety.
      • attenna11 Re: zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie p 12.05.08, 21:58
        Brałam z pracy co się dało-wolne, L-4....urlop....na zmianę z tatą
        kiedy moja mama potrzebowała. Pomoca było hospicjum domowe-lekarze
        ludzie niosący zawsze pomoc.
        Wiesz wtedy nawet nie zależalo mi na pracy, mama odeszła...i gdybym
        miała zrobic to jeszcze raz zrobiłabym to samo.
        Nie wyobrażam sobie innego wyjścia .
        Co mogę doradzic? Zmobilizujcie znajomych, przyjaciól, rodzine-
        porozmawiajcie , na pewno znajdziecie wyjście z tej sytuacji.
        Chwile z kochana osobą zostają, badzcie razem, rozmawiajcie nawet
        kosztem innych rzeczy...potem tych chwil tak bardzo brakuje :(
        A.
    • akado Re: zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie p 14.05.08, 00:51
      Wiem jak trudno zorganizować opiekę, moja mama jest w takiej samej sytuacji tylko jeszcze nie czuje się aż tak źle, angażuje się cała najbliższa rodzina staramy się jej nie zostawiać wogóle samej, jest też pod opieką Hospicjum Domowego.
      Nie zrozum mnie źle, wiem że praca jest ważna - ale jeżeli masz taką mozliwość, to weź urlop bezpłatny albo coś takiego, te ostatnie tygodnie z bliską osobą są naprawdę bezcenne.
    • kwiecinska Re: zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie p 16.05.08, 16:37
      Witaj Monika,

      bardzo mi przykro, że jednak nie udało się pokonać choroby. To
      straszna wiadomość. Myślami jestem z Tobą.

      Z tego co piszesz, wynika, że Mama jest już w stadium terminalnym
      choroby. Wiem, z doświadczenia, że płyn w otrzewnej w przypadku raka
      żołądka zwiastuje juz koniec..niestety.

      Nie pozostaje nic innego jak otoczyć Mamę ciepłem, miłością i
      uzbroić się w cierpliwość. Wiem, że to strasznie brzmi, ale chwile,
      które teraz jeszcze masz, są najpiękniejsze bo są już tymi
      ostatnimi..
      Jesli mozesz- zrób wszystko, żeby potem niczego nie żałować, żeby
      nie móc sobie niczego zarzucić...
      Ja do tej pory żałuję, że byłam z Mamą "tylko" dwa tygodnie przez
      śmiercią. Powinnam była wziąć urlop, jak tylko dowiedziałam się, że
      ma przeżuty.. no ale nikt mi już tego czasu nie cofnie.
      Cieszę się, że byłam przy niej do końca, że głaskałam ją po
      policzku, kiedy umierała. Mysłałam sobie wtedy "jak to cudownie miec
      ją jeszcze chwilkę, móc jeszcze pare godzin ją dotykać.."

      Od momentu, kiedy pojawił się płyn w otrzewnej Mama żyła niecałe 2
      tygodnie.. wszystko potoczyło się bardzo szybko. Płyn spuszczali jej
      w szpitalu i faktycznie potym czuła ulgę przez chwilę, potem płyn
      pojawiał się ponownie.. brzuch rósł bardzo szybko.

      Jesli tylko masz taką szansę, pogadaj z szefem, weź urlop bezpłatny,
      jest sporo możliwości. Możesz wziąć nawet zwolnienie na opiekę nad
      Mamą.
      Wiem, ze to wszystko jest bardzo trudne, bo przeciez każdy z nas ma
      swoje życie, swoje problemy i trzeba jakoś zyc dalej.. ale w tej
      chwili Twoja Mama potrzebuje Waszej, ciepłej, rodzinnej uwagi 24 h
      na dobę. Pożegnajcie się z Nią najpiękniej jak potraficie..

      pozdrawiam Cię ciepło i przepraszam za takie ciężkie słowa i fakty.
      Mi to forum kiedyś pomogło właśnie dlatego, że nie owijali niczego w
      bawełnę i przygotwali mnie na najgorsze.. wiedziałam na co czekam.


      trzymam kciuki żebyście trzymali się teraz razem
      jak potrzebujesz - pisz na maila

    • marianna72 Re: zostało kilka tygodni- rak żołądka pomóżcie p 16.05.08, 19:37
      Bardzo mi przykro ,ze sie tak wszystko ulozylo ale powinniscie teraz
      postarac sie byc przy Mamie.
      Mysle ,ze podczas takiej choroby wszystkie rodziny maja problemy z
      organizjacja dnia codziennego ale warto zawiesic wszystko to co
      mozna i byc przy chorym.
      My mielismy opiekunke , ktora byla do Tescia ( on nie chorowal na
      raka byl inwalida mial Parkinsona i Alzhaimera) ostatni miesiac
      zycia Tesciowej wziela wolne moja szwagierka jedyna, ktora mogla bo
      pracuje w resorcje publicznym i jest pielegniarka .Poprosila a urlop
      bezplatny.
      Ja nie pracuje ( mam trojke dzieci) jezdzilam do Tesciowej z dziecmi
      ona cieszyla sie na ich widok nie bylo to najlepsze wyjscie z
      sytuacji ale mialam do wyboru albo tam nie jezdzic albo jezdzic z
      dziecmi.
      Czasami nie wiedzialm kogo lapac malucha czy moja Tesciowa.
      Najmlodszy mial wtedsy 1,5 roku.
      W nocy zorganizowala sie cala rodzina siostry mojej Tesciowej moj
      maz i jego brat.
      W tygodniu w nocy glownie mialy dyzury siostry mojej Tesciowej w
      soboty i niedziele moj maz z jego bratem ( ciotki niepracujace)
      Ostatni tydzien kiedy bylo juz bardzo zle w nocy dyzurowal moj maz
      ze swoim bratem do drugiej w nocy moj maz po drugiej do rana brat (
      albo na odwrot)
      Przyznam sie ,ze byly to koszmarne miesiace i sama sobie sie dziwie
      jak to wszystko wytrzymalismy bylismy wykonczeni psychicznie i
      fizycznie ( mielismy wtedy dwojke chorych mojego Tescia i moja
      Tesciowa).
      Za kilka dni minie rok od smierci mojej Tesciowej (20 maja )i
      tesknie do tamych dni chcialabym miec ja jeszcze przez chwile dla
      siebie choc wtedy tak nie myslalam bylam zmeczona i przerazona tym
      wszystkim.
      Sily zycze i wytrwania badzcie przy Mamie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka