monique_1
20.06.08, 22:23
Moja mama po 2,5 latach walki z nowotworem żołądka przegrała. Wielki żal,
smutek i pustka.....
Żal też do lekarzy, którzy piszą w gazetach i mówią w radiu, że chorzy
zgłaszają się zbyt późno do nich dlatego umierają.
Dlaczego nikt nie mówi o chorych, którzy zgłosili się na czas przez rok albo
dłużej byli leczeni na coś innego, mieli operacje na coś innego a okazało się,
że to rak i musieli umrzeć bo nikt nie potrafił postawić diagnozy?
Tak przemawia przeze mnie ból ale jak tu nie pozwolić mu mówić?
Spotkałam też lekarzy którzy pomogli zrobili coś więcej niż tylko standard,
ale w momencie gdy już było za późno.
Dobrze, że istnieje takie forum jak to bo w jakiś sposób mi pomogło, dało
wsparcie. Najgorsze tylko, że wszystkie straszne rzeczy wyczytane w internecie
się sprawdziły a tak strasznie chciałam żeby się udało.
Moja mama była bardzo dzielna do ostatniej chwili nie poddawała się. Nawet jak
nie wstawała chciała żeby przywieźć jej chemię do domu i prawie to zrobiłam
ale niestety nie zdążyłam.
Starałam się ale dałam jej za mało z siebie.Dałam się opanować zmęczeniu bo
ciągle sobie człowiek myślał, że to jeszcze nie koniec jeszcze się zdąży.
Cieszę się, że wyszłam do niej z pracy tylko po to żeby przywieźć jej kwiatek
na działkę i ją na tą działkę zanieść. Gdybym wiedziała, że jest tak źle to
chyba siedziałabym przy niej nie śpiąc.
Wiele moich poglądów legło w gruzach, wiele z nich zmieniłam w trakcie choroby
mamy.
Jak bez niej żyć? Od początku choroby myśl o mamie, jej chorobie jest ciągle
przy mnie mama umarła ta myśl ciągle jest obok. Wiem czas leczy rany chcę żeby
mijał szybciej......
Przez chwilę życia widziałam tylu wypalonych, smutnych ludzi że nie wiem gdzie
schować ten bagaż.
Boję się, że zapomnę mamę albo że będę pamiętać jej oczy błądzące po mojej
twarzy czekające na ratunek... proszące żebym coś jeszcze przeczytała w tym
internecie i jej pomogła. Mama wszystkim się chwaliła, że dzięki mnie tyle jej
się udało zwojować z chorobą.
A to była mrzonka.
Mimo tego wierzę, że niektórzy mają szansę wyzdrowieć i tego życzę wszystkim
forumowiczom i wszystkim tym których widziałam w COI i którzy nie mają
internetu i jakiegokolwiek innego wsparcia. Trzymam za Was kciuki. Z czegoś
statystyka jest stworzona te kilka /kilkadziesiąt procent skądś się musi brać.
Pozdrawiam
Monika